Ot jak krata, o której myślałem, że oddziela zakonnice od świata, stała się dla mnie lustrem, przed którym przeglądam się w realizowaniu swojej wolności.
Przed wielu laty nawracano niewiernych mieczem i palono na stosie czarujące kobiety. Dzisiaj w Kościele staje się coraz bardziej popularne dobijanie chrześcijan rannych w walce z własnymi słabościami.
Ks. Jacek Gniadek SVD /pk
Trzy lata temu objąłem parafię pw. św. Rodziny na obrzeżach Lusaki w Lindzie. W tym roku po raz trzeci obchodziliśmy uroczystość Bożego Ciała. Teraz wszyscy klękali przed Najświętszym Sakramentem. Za pierwszym razem nie było to taki oczywiste. Widziałem u parafian opory i nie byłem ich wtedy w stanie zrozumieć.
Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało specjalne oświadczenie poświęcone tzw. sprawie Chazana oraz problemom z niej wynikającym. Jest to pierwszy głos tego gremium w nowym składzie ukształtowanym po niedawnych wyborach: abp Stanisław Gądecki (przewodniczący), abp Marek Jędraszewski (zastępca przewodniczącego) i bp Artur Miziński (sekretarz). Uważam, że jest to dobry komunikat.
Od kilku lat przynajmniej część urlopu przeznaczam na wędrowanie po Polsce. Rzec można - Polsce lokalnej. Omijam duże ośrodki, a odwiedzam małe miasta, miasteczka, a ostatnio coraz częściej również wioski. Takie wędrowanie daje wiele do myślenia. Bywa pouczające. Bywa szokujące.
Historia, którą w uproszczeniu nazywamy sprawą prof. Chazana (bo w tym dramacie występuje przecież więcej osób, o czym pisał m.in. Konrad Sawicki) stała się dla nas katolików testem na to, na ile nasze myślenie i działania są przesiąknięte Ewangelią i duchem Jezusa. A co za tym idzie, jakie świadectwo o sobie i naszym Kościele złożyliśmy przy okazji całej tej historii ludziom, którzy w Boga nie wierzą.
Minęły 3 miesiące od happeningu, w którym Jan Hartman, wcielił się w postać Kazimierza Łyszczyńskiego, autora XVII-wieczego traktatu zaprzeczającego istnieniu Boga i dał się symbolicznie ściąć na warszawskim Rynku Starego Miasta.
Psy jedzą, aby zaspokoić głód. Często z pyskiem zwróconym do ściany. Nie urządzają wspólnych kolacji i wystawnych uczt. Dla człowieka jedzenie to okazja do spotkania, dar przyjmowany z wdzięcznością i błogosławieństwem, zastawiony stół do wspólnej liturgii. Czy mamy tego świadomość przygotowując posiłek i siadając do obiadu lub kolacji?
Rzecz (nareszcie) o futbolu - ojciec Paweł dzielnie przełknął gorzką pigułkę wygryzienia Włochów z mundialu i w całkiem dobrej (ćwiczonej jak widać) formie zachęca do przypomnienia sobie jednej z najważniejszych zasad duchowości chrześcijańskiej. Jakiej? Zobaczcie i posłuchajcie.
Gdybym był rzecznikiem prasowym którejś z warszawskich diecezji i gdyby mój biskup zapytał mnie o zdanie na temat przygotowywanego oświadczenia dotyczącego sprawy prof. Chazana, odpowiedziałbym szybko, że w tekście bardzo brakuje jednego istotnego wątku: rodziców, a szczególnie matki zmarłego dziecka.
Co ma wspólnego piłkarz reprezentacji Brazylii David Luiz ze św. Piotrem i dlaczego porażka gospodarzy Mundialu może być jedną z najpiękniejszych lekcji dla chrześcijan na całym świecie?
Na zachodzie wprowadza się właśnie antykoncepcję w postaci chipu wszczepianego pod skórę. Prace nad nią finansuje m.in. Bill Gates. Dlaczego? Według jego zamierzeń, ma to obniżyć dzietność w krajach afrykańskich. Czy to nie absurd i rasizm w czystej postaci?
Sezon ogórkowy. Wakacje. Śpiew ptaków za oknem wczesnym rankiem. Niebo czyste i rozjaśnione słonecznym blaskiem. Zero problemów. Dystans. Spokój. Cisza. Tymczasem, śledząc media, można odnieść wrażenie, że zamiast takiej urlopowej sielanki mamy raczej pasmo gwałtownych burz, huraganowe ataki, poczucie zagrożenia, nasilający się konflikt, zwieranie szeregów. Gdzie? Mówiąc w pewnym uproszczeniu - w relacjach państwo-Kościół i odwrotnie.
Ranne wstawanie, by zdążyć przed pracą na Eucharystię, zarezerwowany czas na wieczorną modlitwę, błogosławieństwo przed i po posiłku, lektura Pisma świętego… Dlaczego nie darować sobie tego wszystkiego podczas urlopu? W końcu od Pana Boga też trzeba czasem odpocząć.
Gender, "Golgota Picnic", Deklaracja wiary lekarzy, klauzula sumienia, sprawa Chazana - tych kilka spraw w ostatnich miesiącach przetoczyło się jak walec po polskim społeczeństwie. Perspektywy są marne: coraz więcej nas dzieli, coraz łatwiej okopujemy się na barykadach i niestety również coraz częściej normalny dialog zamieniamy w pyskówki czy też paszkwile. Wygląda to tak, jakbyśmy stali na progu wojny kulturowej.
Kazania mogłyby być narzędziem katechizacji. Ale nierzadko podpadają pod to, co potocznie określa się mianem "księżowskiego gadania". Dlaczego?
Tydzień temu, z okazji święta patronów Rzymu, Apostołów Piotra i Pawła, Papież Franciszek udzielił wywiadu dziennikowi "Il Messaggero". Pytany komu kibicuje na mundialu, odparł z uśmiechem że nikomu, gdyż tak obiecał pani prezydent Brazylii, Dilmie Rouseff.
To musiało się w końcu stać. W przyszłym roku na ekrany kin całego świata wejdzie niezwykły film. Warner Bros. przygotowuje materiał o niesamowitej grupie, która ma wpływ na wszystkie kościoły chrześcijańskie. Zmienili również moje życie.
Załóżmy, że faktycznie toczymy wojnę. Co prawda, Pan Jezus kazał Piotrowi schować miecz do pochwy i tłumaczył Piłatowi, że królestwo Jego nie jest z tego świata, dlatego Jego słudzy nie biją się, aby Go ochronić przed wydaniem na ukrzyżowanie. Co prawda, idea ecclesia militans nie wszystkim przypada do gustu i niektórzy chętnie przypominają Jezusowe słowa "...bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną". Ale mimo to przyjmijmy, że jako Kościół toczymy wojnę.
zaczynam zazdrościć Amerykanom. Po pierwsze, realnej niezawisłości sądów, ale też efektywności obywatelskich działań. Ale to nie koniec mojej listy rzeczy, których zazdroszczę społeczeństwu zza Wielkiej Wody.
{{ article.description }}