Pan Jezus nie modlił się, żebyśmy byli jednakowi. Jaka jedność jest celem ekumenizmu? Dlaczego wciąż nie możemy z innymi wyznawcami Chrystusa stanąć przed tym samym ołtarzem?
Papież Franciszek zachęcał matki do karmienia piersią w Kaplicy Sykstyńskiej. Pytamy o społeczną akceptację dla matek karmiących w miejscach publicznych. Również w kościołach.
To nie papież zmienia "punkt ciężkości Kościoła" lecz jedynie potwierdza to, co w Kościele już wyraźnie się dokonało, a co ciągle nie dociera do naszej eurocentrycznej mentalności.
Jeśli chodzi o WOŚP, to myślę o czterech granicach, których - jeśli ktoś chce być zgodny z Ewangelią i ludzkim rozumem - przekroczyć nie wolno.
Czy Rzeź Niewiniątek była konieczna?
Kultura singli, której głównym wartościami jest dbanie o własne ego, troska o odpowiednio wysokie dochody i jedynie własną wygodę, jest niszcząca. Jest jednak, także w Kościele, kultura singli, którzy bez składania ślubów żyją dla wspólnoty i główną motywację ich postępowania stanowi wiara w Chrystusa. Wrzucanie ich do jednego worka jest po prostu niesprawiedliwe.
Rzecz, wydawałoby się, oczywista. Czytanie tekstów biblijnych w czasie Mszy św. to sprawa ważna i należy ją traktować z całą powagą.
Jeszcze kilka dni temu nie ośmieliłbym się publicznie napisać o myśli, która nie daje mi spokoju od kilku lat. Jednak po tym, co powiedział brat Alois (przeor wspólnoty z Taize) zrobię to. Marzy mi się, żeby do Komunii mogli przystępować chrześcijanie, którzy nie są katolikami.
"W tym roku Orszak Trzech Króli w Warszawie idzie bez Jezusa" - napisał na Twitterze Tomasz Terlikowski i tak samo zatytułował swój tekst opublikowany na stronach Telewizji Republika. Wszystkim dobrze wiadomo, że orszakowi temu od lat przewodzi kard. Kazimierz Nycz. Sugestia publicysty jest więc czytelna i łatwo dopatrzeć się tu pośredniego uderzenia w warszawskiego metropolitę.
Swój czas, pieniądze, zdolności, które poświęcamy choremu to najlepsza cząstka - podkreślił papież Franciszek w opublikowanym niedawno orędziu na XXIII Światowy Dzień Chorego (11 luty 2015 r.): "Czas spędzony obok chorego jest czasem świętym. To uwielbienie Boga, który kształtuje nas na obraz swego Syna, który «nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu" (Mt 20,28)»" (pkt. 3).
Ogłoszone 10 grudnia br. Orędzia Ojca Świętego Franciszka na 48. Światowy Dzień Pokoju (obchodzony w Kościele katolickim 1 stycznia 2015 r.) przeszło u nas prawie bez echa. "Nas ono właściwie nie dotyczy" - wyjaśnił mi redaktor jednego z mediów, indagowany na tę okoliczność.
To byli prawdziwie niebezpieczni antychryści przygotowujący drogę antychrześcijańskim naukom. Oni nigdy nie kryli się i nie kryją w satanistycznych sektach ani też w ateistycznych organizacjach. Są pośród nas, szkalują papieża, podważają Sobór, uważają się za mądrzejszych od biskupów.
W naszych świętach chodzi o różne sprawy. W ogóle, nasze religie są różne i my, każdy z nas, jest inny. Wspaniałe jest jednak to, że Bóg, w którego wspólnie wierzymy, postawił nas obok siebie.
Nie bardzo za to jesteśmy w stanie pojąć, jak to jest być ciągle jedną z mniejszości, która nie ma żadnych praw bo te ustanawia większość religijna.
Jezus przyszedł na świat po to, abyśmy złożyli u Jego stóp to wszystko, co się innym w nas nie podoba i to co się nam samym w nas nie podoba, abyśmy uwierzyli nie tylko w Niego, ale również w siebie. Jezus przyszedł na świat po to, abyśmy przynosili Mu to, co rozbiliśmy, stłukliśmy, popsuliśmy… On to wszystko poskleja, naprawi, odbuduje popsute relacje, przywróci nadzieję.
"Nie dzielić się własnymi dobrami z ubogimi znaczy okradać ich i pozbawiać życia. Posiadane przez nas dobra nie są naszymi, ale ich dobrami"
Może to sugestia dla nas, wyznawców Jezusa Chrystusa, dla Kościoła, w jaki sposób we współczesnym świecie "dzielić się" takimi dobrami jak nasze symbole i święta?
Ks. Andrzej Draguła komentując głośne przemówienie Franciszka, w którym papież opisuje 15 chorób grożących Kościołowi, napisał krótko: "Franciszek, bicz Boży". Warto zastanowić się, przeciwko komu jest skierowany ten bicz.
Zastanawiam się jednak, co takiego niesie w sobie Boże Narodzenie, co czasem może nazywamy "magią". Z jednej strony to słowo mówi coś co faktycznie odczuwają wierzący, ale tak jakby nie do końca.
Nie ma nic bardziej pustego wewnętrznie niż "magia świąt": kompletnie już niemal skomercjalizowana, bazująca na prostych, hedonistycznych odruchach, które mało mają wspólnego z ascetycznym porządkiem betlejemskich narodzin.
"Plażowicze" przed galerią dają do myślenia.
{{ article.description }}