Wacław Hryniewicz OMI, jeden z najbardziej znanych, żyjących teologów w naszym kraju, wraca w doskonałym - a momentami przejmującym - stylu i w nieszablonowej formie.
Dane pochodzące z tego rodzaju sondaży przypominają mi "lajki" z serwisu społecznościowego. Być może, przy zastosowaniu odpowiedni narzędzi, mówią coś o użytkownikach. Jednak co naprawdę mieszkańcy Polski myślą o Kościele, jak postrzegają go jako wspólnotę i jako instytucję, jak widzą swoją w nim obecność i aktywność, co ich, jako członków Kościoła raduje, a co boli, trudno na podstawie tego rodzaju sondaży ustalić.
Myślę, że musimy obudzić w sobie… erosa.
Jako ksiądz chciałbym przestrzec przed pewną argumentacją pojawiającą się okazji sprawy Durczoka. Mianowicie chodzi o twierdzenie, że życie prywatne nie ma wpływu na działalność publiczną. Mówi się: co innego praca (i tu proszę mnie rozliczać z zachowywania reguł) a co innego moje prywatne życie (i tu nikt nie powinien się wtrącać).
W biblijnym Izraelu pozwalano na pełnienie ważnych funkcji społecznych tym, którzy pokazali, że potrafią zadbać o własną rodzinę i dobrze wychować dzieci. Innymi słowy, dopiero wtedy gdy okazali się wierni w małym, powierzano im wielkie. I tu nie chodzi o to, że byli bezbłędni. Po prostu potrafili owocnie wyciągać wnioski ze swoich błędów.
Dokument pod nazwą "Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej" z 2011 roku budzi ogromne emocje w środowiskach katolickich. Mój stosunek do dokumentu był i jest bardzo krytyczny. Mogłabym podpisać się pod jakąś akcją protestacyjną, ale tego nie zrobię. Wyłącznie dlatego, że krucjata, jaką obserwuję w mediach, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Niewiele wiemy o św. Walentym, poza tym, że zginął śmiercią męczeńską w III w. a miejsce jego pochówku szybko zaczęło słynąć cudami. Czuwa nie tylko nad zakochanymi, ale przez wieki był przede wszystkim opiekunem epileptyków i ludzi obłąkanych.
Papież Franciszek orędzie na tegoroczny, XXIII Światowy Dzień Chorego, poświęcił "mądrości serca" (sapientia cordis). Zaliczył do niej m. in. "bycie solidarnym z bratem bez osądzania go". Być może osądzamy i wykluczamy chorych bez złej woli. Ale to nie znaczy, że nie czują oni krzywdy.
Watykański dziennik L’Osservatore Romano, w specjalnej rubryce "Kobiety kościół świat" zamieścił przed tygodniem (wydanie z 2-3 lutego 2015 r.) wywiad z s. Małgorzatą Chmielewską.
Zamieściliśmy na naszym portalu świadectwo porzuconego i kilka uwag od niego. Jest ono niewątpliwie poruszające. Domaga się jednak pewnego rodzaju "odpowiedzi". Nie chodzi tu o polemikę lecz o ukazanie perspektywy duszpasterza.
Ile miejsca na Waszym portalu, w innych środach masowego przekazu, w listach biskupów, lub księży, jest poświęconych tej drugiej stronie? Piszę tu o osobach porzuconych przez swego małżonka/małżonkę - zostawionych często nie ze swojej winy
Kościół instytucjonalny potrzebuje reformy. Nie delikatnego przypudrowania noska, tylko poważnej operacji. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale mało kto zastanawia się, jak to zrobić. Ciekawa propozycja zmian powstała w Krakowie.
Czy to, co krytykujemy jako "światowe", nie spenetrowało naszego sposobu życia i dzielenia się wiarą? Czy nie mijamy się z istotą, kiedy całą energię koncentrujemy na krótkotrwałych, czasem spektakularnych środkach, tymczasem cel gdzieś nam umyka.
Był arcybiskupem stolicy Salwadoru, San Salwador. Zginął 24 marca 1980 r., zastrzelony przez snajpera w czasie odprawiania Mszy św. w kaplicy szpitalnej. Dziś nawet w Wikipedii można przeczytać jakiej kwestii poświęcił ostatnie kazanie. Mówił, że człowiek nie może kochać siebie samego tak bardzo, by nie angażować się w rzeczy niebezpieczne, gdy do tego wzywa go historia.
Rok 2014 był rokiem Oskara Kolberga. W radiowej Dwójce i TVP Kultura królował folklor, wracano do korzeni i starano się o nie nie potknąć. Bo to cenne korzenie są, mówiono.
Georg Gänswein , który za biskupią dewizę przyjął słowa Testimonium Perhibere Veritati - dać świadectwo prawdzie, stanowczo sprzeciwił się opiniom, które chcą widzieć w Benedykcie antypapieża dla Franciszka. Próbowali to czynić teolodzy i niektórzy dziennikarze ale "jest to po prostu głupie i nieodpowiedzialne. To idzie ku teologicznemu podżeganiu… Kto z uwagą słucha słów papieża rozpozna w nich jasne orędzie"
Naszym, jako wierzących, zadaniem jest przede wszystkim nauczyć media rozumieć język pastoralny i pokazywać jak współgra on z doktryną. Myślę jednak nie o tłumaczeniu w stylu "tak zawsze było". Jednak o podejściu, które będzie używać języka pastoralnego jako bodźca, by poprowadzić dyskusję w kierunku doktryny.
Najpierw były oskarżenia i bezpardonowe słowa, potem były wyjaśnienia, i wyszło z nich, że gdyby Franciszek "był mądrzejszy", i nie rzucał w eter "bon motów", to żaden z dziennikarzy zatroskanych o Kościół nie zareagowałby nerwowo. Zostało więc na tym, że wszystkiemu winny jest papież, bo zamiast naśladować swoich poprzedników dał się uwieść mediom, które uczyniły z niego celebrytę.
Zamieszanie wokół niektórych wypowiedzi papieża skłania rożnych komentatorów do postulowania zmiany papieskiego języka. Chcą oni, aby Franciszek uważał nie tylko na to co mówi ale i jak mówi, by trudniej było zmanipulować treść jego wystąpień. Wydaje się to pełnym autentycznej troski postulatem.
A jednak chciałbym zakrzyknąć: NIE. Niech papież nie zmienia swojego języka! Niech będzie sobą, niech będzie autentyczny!
Nie oburza mnie niedawna wypowiedź Rafała Ziemkiewicza o "papieżu idiocie". Przede wszystkim zasmuca. A równocześnie pokazuje jak silnie skonfliktowane są środowiska polskich katolików. Zastanawia, czy to wina obecnego papieża, czy raczej problem tego, co określa się syndromem "a myśmy się spodziewali"?
W sobotę obchodziliśmy w Kościele Dzień Judaizmu a w tej chwili trwa Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wiadomości z Yad Vaszem dobrze wpisują się w ten kontekst. Mówią o tym, że mamy w naszej historii przykłady, i to wspaniałych ludzi, do których możemy się odwoływać, szukając wzorców właściwego kształtowania relacji z innymi religiami i wyznaniami. I na które się możemy powołać, jeśli ktoś po raz kolejny z uporem będzie powtarzał mit o powszechnym polskim antysemityzmie.
{{ article.description }}