Wacław Hryniewicz OMI, jeden z najbardziej znanych, żyjących teologów w naszym kraju, wraca w doskonałym - a momentami przejmującym - stylu i w nieszablonowej formie.
Wacław Hryniewicz OMI, jeden z najbardziej znanych, żyjących teologów w naszym kraju, wraca w doskonałym - a momentami przejmującym - stylu i w nieszablonowej formie.
Dane pochodzące z tego rodzaju sondaży przypominają mi "lajki" z serwisu społecznościowego. Być może, przy zastosowaniu odpowiedni narzędzi, mówią coś o użytkownikach. Jednak co naprawdę mieszkańcy Polski myślą o Kościele, jak postrzegają go jako wspólnotę i jako instytucję, jak widzą swoją w nim obecność i aktywność, co ich, jako członków Kościoła raduje, a co boli, trudno na podstawie tego rodzaju sondaży ustalić.
Dane pochodzące z tego rodzaju sondaży przypominają mi "lajki" z serwisu społecznościowego. Być może, przy zastosowaniu odpowiedni narzędzi, mówią coś o użytkownikach. Jednak co naprawdę mieszkańcy Polski myślą o Kościele, jak postrzegają go jako wspólnotę i jako instytucję, jak widzą swoją w nim obecność i aktywność, co ich, jako członków Kościoła raduje, a co boli, trudno na podstawie tego rodzaju sondaży ustalić.
Myślę, że musimy obudzić w sobie… erosa.
Myślę, że musimy obudzić w sobie… erosa.
Jako ksiądz chciałbym przestrzec przed pewną argumentacją pojawiającą się okazji sprawy Durczoka. Mianowicie chodzi o twierdzenie, że życie prywatne nie ma wpływu na działalność publiczną. Mówi się: co innego praca (i tu proszę mnie rozliczać z zachowywania reguł) a co innego moje prywatne życie (i tu nikt nie powinien się wtrącać). W biblijnym Izraelu pozwalano na pełnienie ważnych funkcji społecznych tym, którzy pokazali, że potrafią zadbać o własną rodzinę i dobrze wychować dzieci. Innymi słowy, dopiero wtedy gdy okazali się wierni w małym, powierzano im wielkie. I tu nie chodzi o to, że byli bezbłędni. Po prostu potrafili owocnie wyciągać wnioski ze swoich błędów.
Jako ksiądz chciałbym przestrzec przed pewną argumentacją pojawiającą się okazji sprawy Durczoka. Mianowicie chodzi o twierdzenie, że życie prywatne nie ma wpływu na działalność publiczną. Mówi się: co innego praca (i tu proszę mnie rozliczać z zachowywania reguł) a co innego moje prywatne życie (i tu nikt nie powinien się wtrącać). W biblijnym Izraelu pozwalano na pełnienie ważnych funkcji społecznych tym, którzy pokazali, że potrafią zadbać o własną rodzinę i dobrze wychować dzieci. Innymi słowy, dopiero wtedy gdy okazali się wierni w małym, powierzano im wielkie. I tu nie chodzi o to, że byli bezbłędni. Po prostu potrafili owocnie wyciągać wnioski ze swoich błędów.
Dokument pod nazwą "Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej" z 2011 roku budzi ogromne emocje w środowiskach katolickich. Mój stosunek do dokumentu był i jest bardzo krytyczny. Mogłabym podpisać się pod jakąś akcją protestacyjną, ale tego nie zrobię. Wyłącznie dlatego, że krucjata, jaką obserwuję w mediach, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dokument pod nazwą "Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej" z 2011 roku budzi ogromne emocje w środowiskach katolickich. Mój stosunek do dokumentu był i jest bardzo krytyczny. Mogłabym podpisać się pod jakąś akcją protestacyjną, ale tego nie zrobię. Wyłącznie dlatego, że krucjata, jaką obserwuję w mediach, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Niewiele wiemy o św. Walentym, poza tym, że zginął śmiercią męczeńską w III w. a miejsce jego pochówku szybko zaczęło słynąć cudami. Czuwa nie tylko nad zakochanymi, ale przez wieki był przede wszystkim opiekunem epileptyków i ludzi obłąkanych.
Niewiele wiemy o św. Walentym, poza tym, że zginął śmiercią męczeńską w III w. a miejsce jego pochówku szybko zaczęło słynąć cudami. Czuwa nie tylko nad zakochanymi, ale przez wieki był przede wszystkim opiekunem epileptyków i ludzi obłąkanych.
Papież Franciszek orędzie na tegoroczny, XXIII Światowy Dzień Chorego, poświęcił "mądrości serca" (sapientia cordis). Zaliczył do niej m. in. "bycie solidarnym z bratem bez osądzania go". Być może osądzamy i wykluczamy chorych bez złej woli. Ale to nie znaczy, że nie czują oni krzywdy.
Papież Franciszek orędzie na tegoroczny, XXIII Światowy Dzień Chorego, poświęcił "mądrości serca" (sapientia cordis). Zaliczył do niej m. in. "bycie solidarnym z bratem bez osądzania go". Być może osądzamy i wykluczamy chorych bez złej woli. Ale to nie znaczy, że nie czują oni krzywdy.
Watykański dziennik L’Osservatore Romano, w specjalnej rubryce "Kobiety kościół świat" zamieścił przed tygodniem (wydanie z 2-3 lutego 2015 r.) wywiad z s. Małgorzatą Chmielewską.
Watykański dziennik L’Osservatore Romano, w specjalnej rubryce "Kobiety kościół świat" zamieścił przed tygodniem (wydanie z 2-3 lutego 2015 r.) wywiad z s. Małgorzatą Chmielewską.
Zamieściliśmy na naszym portalu świadectwo porzuconego i kilka uwag od niego. Jest ono niewątpliwie poruszające. Domaga się jednak pewnego rodzaju "odpowiedzi". Nie chodzi tu o polemikę lecz o ukazanie perspektywy duszpasterza.
Zamieściliśmy na naszym portalu świadectwo porzuconego i kilka uwag od niego. Jest ono niewątpliwie poruszające. Domaga się jednak pewnego rodzaju "odpowiedzi". Nie chodzi tu o polemikę lecz o ukazanie perspektywy duszpasterza.
Logo źródła: Materiał nadesłany Materiał nadesłany
Ile miejsca na Waszym portalu, w innych środach masowego przekazu, w listach biskupów, lub księży, jest poświęconych tej drugiej stronie? Piszę tu o osobach porzuconych przez swego małżonka/małżonkę - zostawionych często nie ze swojej winy
Ile miejsca na Waszym portalu, w innych środach masowego przekazu, w listach biskupów, lub księży, jest poświęconych tej drugiej stronie? Piszę tu o osobach porzuconych przez swego małżonka/małżonkę - zostawionych często nie ze swojej winy
Kościół instytucjonalny potrzebuje reformy. Nie delikatnego przypudrowania noska, tylko poważnej operacji. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale mało kto zastanawia się, jak to zrobić. Ciekawa propozycja zmian powstała w Krakowie.
Kościół instytucjonalny potrzebuje reformy. Nie delikatnego przypudrowania noska, tylko poważnej operacji. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale mało kto zastanawia się, jak to zrobić. Ciekawa propozycja zmian powstała w Krakowie.
Czy to, co krytykujemy jako "światowe", nie spenetrowało naszego sposobu życia i dzielenia się wiarą? Czy nie mijamy się z istotą, kiedy całą energię koncentrujemy na krótkotrwałych, czasem spektakularnych środkach, tymczasem cel gdzieś nam umyka.
Czy to, co krytykujemy jako "światowe", nie spenetrowało naszego sposobu życia i dzielenia się wiarą? Czy nie mijamy się z istotą, kiedy całą energię koncentrujemy na krótkotrwałych, czasem spektakularnych środkach, tymczasem cel gdzieś nam umyka.
Był arcybiskupem stolicy Salwadoru, San Salwador. Zginął 24 marca 1980 r., zastrzelony przez snajpera w czasie odprawiania Mszy św. w kaplicy szpitalnej. Dziś nawet w Wikipedii można przeczytać jakiej kwestii poświęcił ostatnie kazanie. Mówił, że człowiek nie może kochać siebie samego tak bardzo, by nie angażować się w rzeczy niebezpieczne, gdy do tego wzywa go historia.
Był arcybiskupem stolicy Salwadoru, San Salwador. Zginął 24 marca 1980 r., zastrzelony przez snajpera w czasie odprawiania Mszy św. w kaplicy szpitalnej. Dziś nawet w Wikipedii można przeczytać jakiej kwestii poświęcił ostatnie kazanie. Mówił, że człowiek nie może kochać siebie samego tak bardzo, by nie angażować się w rzeczy niebezpieczne, gdy do tego wzywa go historia.
Rok 2014 był rokiem Oskara Kolberga. W radiowej Dwójce i TVP Kultura królował folklor, wracano do korzeni i starano się o nie nie potknąć. Bo to cenne korzenie są, mówiono.
Rok 2014 był rokiem Oskara Kolberga. W radiowej Dwójce i TVP Kultura królował folklor, wracano do korzeni i starano się o nie nie potknąć. Bo to cenne korzenie są, mówiono.
Georg Gänswein , który za biskupią dewizę przyjął słowa Testimonium Perhibere Veritati - dać świadectwo prawdzie, stanowczo sprzeciwił się opiniom, które chcą widzieć w Benedykcie antypapieża dla Franciszka. Próbowali to czynić teolodzy i niektórzy dziennikarze ale "jest to po prostu głupie i nieodpowiedzialne. To idzie ku teologicznemu podżeganiu… Kto z uwagą słucha słów papieża rozpozna w nich jasne orędzie"
Georg Gänswein , który za biskupią dewizę przyjął słowa Testimonium Perhibere Veritati - dać świadectwo prawdzie, stanowczo sprzeciwił się opiniom, które chcą widzieć w Benedykcie antypapieża dla Franciszka. Próbowali to czynić teolodzy i niektórzy dziennikarze ale "jest to po prostu głupie i nieodpowiedzialne. To idzie ku teologicznemu podżeganiu… Kto z uwagą słucha słów papieża rozpozna w nich jasne orędzie"
Naszym, jako wierzących, zadaniem jest przede wszystkim nauczyć media rozumieć język pastoralny i pokazywać jak współgra on z doktryną. Myślę jednak nie o tłumaczeniu w stylu "tak zawsze było". Jednak o podejściu, które będzie używać języka pastoralnego jako bodźca, by poprowadzić dyskusję w kierunku doktryny.
Naszym, jako wierzących, zadaniem jest przede wszystkim nauczyć media rozumieć język pastoralny i pokazywać jak współgra on z doktryną. Myślę jednak nie o tłumaczeniu w stylu "tak zawsze było". Jednak o podejściu, które będzie używać języka pastoralnego jako bodźca, by poprowadzić dyskusję w kierunku doktryny.
Najpierw były oskarżenia i bezpardonowe słowa, potem były wyjaśnienia, i wyszło z nich, że gdyby Franciszek "był mądrzejszy", i nie rzucał w eter "bon motów", to żaden z dziennikarzy zatroskanych o Kościół nie zareagowałby nerwowo. Zostało więc na tym, że wszystkiemu winny jest papież, bo zamiast naśladować swoich poprzedników dał się uwieść mediom, które uczyniły z niego celebrytę.
Najpierw były oskarżenia i bezpardonowe słowa, potem były wyjaśnienia, i wyszło z nich, że gdyby Franciszek "był mądrzejszy", i nie rzucał w eter "bon motów", to żaden z dziennikarzy zatroskanych o Kościół nie zareagowałby nerwowo. Zostało więc na tym, że wszystkiemu winny jest papież, bo zamiast naśladować swoich poprzedników dał się uwieść mediom, które uczyniły z niego celebrytę.
Zamieszanie wokół niektórych wypowiedzi papieża skłania rożnych komentatorów do postulowania zmiany papieskiego języka. Chcą oni, aby Franciszek uważał nie tylko na to co mówi ale i jak mówi, by trudniej było zmanipulować treść jego wystąpień. Wydaje się to pełnym autentycznej troski postulatem. A jednak chciałbym zakrzyknąć: NIE. Niech papież nie zmienia swojego języka! Niech będzie sobą, niech będzie autentyczny!
Zamieszanie wokół niektórych wypowiedzi papieża skłania rożnych komentatorów do postulowania zmiany papieskiego języka. Chcą oni, aby Franciszek uważał nie tylko na to co mówi ale i jak mówi, by trudniej było zmanipulować treść jego wystąpień. Wydaje się to pełnym autentycznej troski postulatem. A jednak chciałbym zakrzyknąć: NIE. Niech papież nie zmienia swojego języka! Niech będzie sobą, niech będzie autentyczny!
Nie oburza mnie niedawna wypowiedź Rafała Ziemkiewicza o "papieżu idiocie". Przede wszystkim zasmuca. A równocześnie pokazuje jak silnie skonfliktowane są środowiska polskich katolików. Zastanawia, czy to wina obecnego papieża, czy raczej problem tego, co określa się syndromem "a myśmy się spodziewali"?
Nie oburza mnie niedawna wypowiedź Rafała Ziemkiewicza o "papieżu idiocie". Przede wszystkim zasmuca. A równocześnie pokazuje jak silnie skonfliktowane są środowiska polskich katolików. Zastanawia, czy to wina obecnego papieża, czy raczej problem tego, co określa się syndromem "a myśmy się spodziewali"?
W sobotę obchodziliśmy w Kościele Dzień Judaizmu a w tej chwili trwa Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wiadomości z Yad Vaszem dobrze wpisują się w ten kontekst. Mówią o tym, że mamy w naszej historii przykłady, i to wspaniałych ludzi, do których możemy się odwoływać, szukając wzorców właściwego kształtowania relacji z innymi religiami i wyznaniami. I na które się możemy powołać, jeśli ktoś po raz kolejny z uporem będzie powtarzał mit o powszechnym polskim antysemityzmie.
W sobotę obchodziliśmy w Kościele Dzień Judaizmu a w tej chwili trwa Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wiadomości z Yad Vaszem dobrze wpisują się w ten kontekst. Mówią o tym, że mamy w naszej historii przykłady, i to wspaniałych ludzi, do których możemy się odwoływać, szukając wzorców właściwego kształtowania relacji z innymi religiami i wyznaniami. I na które się możemy powołać, jeśli ktoś po raz kolejny z uporem będzie powtarzał mit o powszechnym polskim antysemityzmie.