Billboardy z walącym po oczach hasłem "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż!" musiał wymyślić ktoś, kto kompletnie nie rozumie, że Ewangelia jest Dobrą (a nie złą) Nowiną, a straszenie ludzi i wrzeszczenie na nich, to najgorszy z możliwych pomysłów na ewangelizację.
Właśnie wybuchła kolejna "zdortoafera" - spóźniona o miesiąc reakcja na pomysł, aby w ramach czystki religijno-etnicznej deportować z Polski Tatarów. Obok tego nie da się przejść obojętnie. Nie tylko dlatego, że stosunek Zdorta do islamu stanowi radykalne zaprzeczenie nauczania św. Jana Pawła II, podczas gdy papież Franciszek je kontynuuje. Czasem trzeba postawić tamę wykorzystywaniu wiary do swoich celów.
Od pewnego czasu odnoszę wrażenie, że część katolików w Polsce dokonuje niepokojącego rozróżnienia na dobrego papieża Benedykta XVI i złego Franciszka. Niekiedy jest to wręcz ostentacyjnie połączone z niechęcią wobec posługi i postaci obecnego papieża.
W przywołaniu Misterium Paschalnego Jezusa Chrystusa przekraczamy pewną granicę w naszym spotkaniu z judaizmem i islamem.
Na początku tego pontyfikatu pojawiły się zarzuty, że papież jest antyklerykałem. Teraz słyszę, że Franciszek nie tylko nie lubi księży, ale w ogóle katolików. Napięcie narasta. Co z tego wyniknie? Czy czeka nas schizma?
Cele, które stoją przed Kościołem, wykraczają zdecydowanie poza ziemską, doczesną rzeczywistość. Jednak na ich realizację w ogromnym stopniu wpływa sposób, w jaki jest on zarządzany na różnych swoich szczeblach.
Dodatkowo naukowcy opracowali także symulację sytuacji, w której mieszają się populacje: stosująca i nie stosująca in vitro. Okazało się, że na przegranej pozycji w tym spotkaniu jest ta pierwsza - wyginie wcześniej. I jest to według mnie informacja bardzo znacząca ze względów społeczno-prawnych. Nikomu tego nie życzę, ale jest bardzo prawdopodobne, że w chwili, kiedy przewidywania genetyków zaczną mieć bardzo konkretny wyraz praktyczny wyrażający się wzrastającą ilością chorych dzieci oraz osób bezpłodnych, powstanie getto.
Rozumiem, że intencją autorów projektu ustawy jest ukrócenie dotychczasowej dowolności i braku jakiejkolwiek kontroli nad stosowaniem "in vitro" przez kliniki w naszym kraju. Niemniej dylemat moralny pozostaje.
Wielki Post jest nie tylko okazją do pracy nad sobą, ale także czasem na nadrobienie zaległości względem drugiego człowieka. Może ktoś czeka od dawna na moją pomocną dłoń, na życzliwe słowo?
Jak to się zatem stało, że teraz zaczyna się w nich widzieć stronę konfliktu i traktuje się ich jako "krzyżowców", których należy wypędzić z islamskiej ziemi ?
Wacław Hryniewicz OMI, jeden z najbardziej znanych, żyjących teologów w naszym kraju, wraca w doskonałym - a momentami przejmującym - stylu i w nieszablonowej formie.
Dane pochodzące z tego rodzaju sondaży przypominają mi "lajki" z serwisu społecznościowego. Być może, przy zastosowaniu odpowiedni narzędzi, mówią coś o użytkownikach. Jednak co naprawdę mieszkańcy Polski myślą o Kościele, jak postrzegają go jako wspólnotę i jako instytucję, jak widzą swoją w nim obecność i aktywność, co ich, jako członków Kościoła raduje, a co boli, trudno na podstawie tego rodzaju sondaży ustalić.
Myślę, że musimy obudzić w sobie… erosa.
Jako ksiądz chciałbym przestrzec przed pewną argumentacją pojawiającą się okazji sprawy Durczoka. Mianowicie chodzi o twierdzenie, że życie prywatne nie ma wpływu na działalność publiczną. Mówi się: co innego praca (i tu proszę mnie rozliczać z zachowywania reguł) a co innego moje prywatne życie (i tu nikt nie powinien się wtrącać).
W biblijnym Izraelu pozwalano na pełnienie ważnych funkcji społecznych tym, którzy pokazali, że potrafią zadbać o własną rodzinę i dobrze wychować dzieci. Innymi słowy, dopiero wtedy gdy okazali się wierni w małym, powierzano im wielkie. I tu nie chodzi o to, że byli bezbłędni. Po prostu potrafili owocnie wyciągać wnioski ze swoich błędów.
Dokument pod nazwą "Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej" z 2011 roku budzi ogromne emocje w środowiskach katolickich. Mój stosunek do dokumentu był i jest bardzo krytyczny. Mogłabym podpisać się pod jakąś akcją protestacyjną, ale tego nie zrobię. Wyłącznie dlatego, że krucjata, jaką obserwuję w mediach, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Niewiele wiemy o św. Walentym, poza tym, że zginął śmiercią męczeńską w III w. a miejsce jego pochówku szybko zaczęło słynąć cudami. Czuwa nie tylko nad zakochanymi, ale przez wieki był przede wszystkim opiekunem epileptyków i ludzi obłąkanych.
Papież Franciszek orędzie na tegoroczny, XXIII Światowy Dzień Chorego, poświęcił "mądrości serca" (sapientia cordis). Zaliczył do niej m. in. "bycie solidarnym z bratem bez osądzania go". Być może osądzamy i wykluczamy chorych bez złej woli. Ale to nie znaczy, że nie czują oni krzywdy.
Watykański dziennik L’Osservatore Romano, w specjalnej rubryce "Kobiety kościół świat" zamieścił przed tygodniem (wydanie z 2-3 lutego 2015 r.) wywiad z s. Małgorzatą Chmielewską.
Zamieściliśmy na naszym portalu świadectwo porzuconego i kilka uwag od niego. Jest ono niewątpliwie poruszające. Domaga się jednak pewnego rodzaju "odpowiedzi". Nie chodzi tu o polemikę lecz o ukazanie perspektywy duszpasterza.
Ile miejsca na Waszym portalu, w innych środach masowego przekazu, w listach biskupów, lub księży, jest poświęconych tej drugiej stronie? Piszę tu o osobach porzuconych przez swego małżonka/małżonkę - zostawionych często nie ze swojej winy
{{ article.description }}