Dopóki między nami chrześcijanami będą istnieć podziały, dopóty będziemy mało autentyczni dla świata. Dlatego bardzo potrzebujemy takich ludzi jak brat Roger.
15 maja wchodzi na ekrany kin film "Apartament" w reżyserii Macieja Czajkowskiego i Przemysława Häusera. Jest do dokument oparty na nieznanych dotąd zdjęciach z amatorskiej kamery, którą Angelo Gugel, kamerdyner Jana Pawła II, zabierał ze sobą na wakacje w Alpach i Dolomitach.
Od czasu do czasu w różnych kręgach katolickich powraca teoria o słusznym podporządkowaniu żony mężowi. Warto więc przypomnieć, że teoria ta - choć posiada jakieś odniesienia do Biblii oraz osadzenie w tradycji - dziś w oficjalnym nauczaniu Kościoła nie jest już promowana.
Co roku to samo - kult pieniądza, fetysz strojów, imprez komunijnych itp. spraw wokół jednej z najważniejszych uroczystości religijnej w życiu chrześcijanina. I na razie nie widać, by coś się zmieniało - zwłaszcza na lepsze.
A to maj przecież. Miesiąc Pierwszej Komunii. Mam nieprzeparte wrażenie, że tematem numer jeden w większości polskich rodzin jest właśnie ta uroczystość.
Wielkimi krokami zbliża się kolejne Spotkanie Młodych na Polach Lednickich. W tym roku odbędzie się 6 czerwca. Jego hasłem przewodnim jest "W imię Ducha Świętego". Jest to trzecia część przygotowań do obchodów 1050 rocznicy chrztu państwa polskiego.
Kuria diecezji warszawsko-praskiej wydała znamienny komunikat. Abp Henryk Hoser de facto zabrania ks. Wojciechowi Lemańskiemu publicznego sprawowania mszy św. na terenie diecezji - choć suspensa nie nabrała mocy prawnej - a innym księżom sugeruje, by duchownego nie wpuszczać za ołtarz.
Przyszło mi do głowy pytanie, czy i w Polsce nie przydałby się Kościołowi poważny, wykonany przez ekspertów i fachowców, raport na temat mediów kościelnych, katolickich i tych, które się mniej lub bardziej ostentacyjnie za takie podają.
Staszowski wskazuje, że trywializacja oprawy muzycznej, jaka towarzyszy dziś Mszy Świętej, ma nierzadko efekt przeciwny do zamierzanego.
Papieża należy ocenzurować. To jedynie słuszna droga.
Przez katolicki świat medialny przetoczył się ostatnio ciężki walec oburzenia i wzajemnego przerzucania się oskarżeniami z okazji tego co wydarzyło się podczas Eucharystii w jezuickiej parafii w Łodzi. - Jeżeli chcesz się pokłócić z innymi wierzącymi, zacznijcie rozmawiać o liturgii. - usłyszałem kiedyś od starszego jezuity.
Mało jest tematów, które "na wejściu" wywołują takie napięcie i wrogie reakcje w środowiskach kościelnych, jak homoseksualizm. W bitwie o zagrożoną rodzinę zapominamy o konkretnym człowieku, który staje się pionkiem w rozgrywce o szumną przyszłość cywilizacji. Kościołowi z kolei dostaje się od ruchu mniejszości seksualnych, który korzystając z dobrodziejstw społeczeństwa obywatelskiego i demokracji, dąży do uznania praw osób nieheteronormatywnych - zmiany społecznej sprzecznej z zasadami religii.
Miałem cichutką nadzieję, że wywiad, jakiego udzielił bp Piotr Jarecki po powrocie do obowiązków warszawskiego biskupa pomocniczego, odbije się większym echem, a może nawet wywoła poważną dyskusję. Pojawiło się w nim przecież kilka wątków rzadko spotykanych w medialnych materiałach dotyczących Kościoła katolickiego. Według mnie jednym z ważniejszych jest wątek dotyczący traktowania biskupów przez "ludzi" oraz kierowanych wobec nich oczekiwań.
Informacja o powrocie bp. Piotra Jareckiego bardzo mnie ucieszyła. Jednak po przeczytaniu pierwszego z nim wywiadu humor miałem nieco gorszy…
Kilka dni temu Centrum Myśli Jana Pawła II zorganizowało kolejną debatę z cyklu "Dziedziniec dialogu". Wśród jej uczestników pojawił się m.in. Adam Michnik czy Magdalena Środa. I to dla niektórych stało się powodem dla przekreślenia całej inicjatywy, a nawet posądzenia kard. Kazimierza Nycza, który patronuje przedsięwzięciu o działania anty-ewangelizacyjne. Bo przecież "prawdziwi" katolicy mogą rozmawiać wyłącznie między sobą...
Jak zwykle przy okazji tematu powołań pojawia się mnóstwo liczb. Gdzie ubyło, a gdzie przybyło. Nieodmiennie sposób podawania tych informacji kojarzy mi się z komunikatami o stanie wód głównych rzek polski. Dla nieprzygotowanego odbiorcy, który nie zajmuje się na bieżąco śledzeniem cyfr, niewiele z nich wynika. Nie wie, czy opublikowane statystyki naprawdę są alarmujące, czy to tylko medialne podkręcanie emocji.
W zeszły weekend wybrałam się posmakować rodzinnych stron Karoliny Kózkówny. W sobotę był 18. dzień miesiąca - wspomnienie jej męczeństwa. Uderzyło mnie, że wśród pielgrzymów regularnie przyjeżdżających do Wał Rudy na Drogę Krzyżową śladami męczeństwa bł. Karoliny Kózki jest bardzo wielu mężczyzn.
W Internecie krąży wypowiedź ks. profesora Tadeusza Guza, doktora habilitowanego nauk humanistycznych, profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, zatytułowana "Jak przyjmować Komunię świętą?"
Po zapoznaniu się z treścią tej wypowiedzi nietrudno dojść do wniosku, że Prelegent wyświadczył niedźwiedzią przysługę zwolennikom przyjmowania Komunii św. na klęcząco. Właściwie ośmieszył swymi argumentami to stanowisko, które ma w Kościele rzymskokatolickim niemałą liczbę zwolenników.
Przez katolickie internety przeleciała znów dyskusja o jakości kazań w polskim Kościele.
Nie może być dobrym kaznodzieją ktoś, kto czasem nie odejdzie na pustynię. Nie w sensie dosłownym ale dopuszczenia Boga do głosu w swoim życiu. Pustynia po to jest, aby słuchać. Milczeć w odosobnieniu. Budować intymną więź z Panem, jak dziecko z Ojcem, uczeń z Mistrzem.
Nie chcę generalizować - nie każdy trads jest hejterem i nie każdy taniec charyzmatyka nawraca grzesznika... Jednak, po owocach ich poznacie... Wolę już tańczenie na Mszy, jako wyraz autentycznej Bożej radości, niż pobożne (tylko w rzymskim rycie!) składanie rąk w kościele i... plucie jadem po wyjściu z liturgii.
{{ article.description }}