Koncepcja "ekologii integralnej", przedstawiona przez Franciszka na kartach "Laudato si", stanowi istotny element tej encykliki. I dobrze by było, gdyby polscy katolicy wzięli ją sobie do serca.
Wacław Hryniewicz OMI
Trzeba naprawdę przekonująco odpowiedzieć, kim jest Bóg dla nas i dla naszego życia, a także kim my, ludzie, jesteśmy dla Boga i jaki jest nasz cel ostateczny - pisze Wacław Hryniewicz OMI.
Współcześni politycy obiecują to, co ludzie chcą otrzymać. Gorzej jest z realizacją tych obietnic. Gdy sięgniemy do Ewangelii to zobaczymy, że Jezus też obiecywał. Ale czy obiecywał to, czego ludzie chcieli?
Ogromna popularność papieża Franciszka powoduje, że wielu polityków lub dziennikarzy politycznie "określonych" próbuje go wykorzystać, stawiając po swojej stronie lub po przeciwnej. To nie dziwi, ale może wprowadzać niepokój w serca u ludzi słuchających uważnie papieża, zwłaszcza gdy jego słowa budzą sumienia, gdy nie są łatwe do przetrawienia.
Jeśli nową terapią na psychiczne "potwory" ma być zalegalizowana eutanazja, to psychiatrzy już nie leczą, lecz stali się rządowymi katami. Jeśli tak, to powstała nowa kategoria potworów żyjących nie w nas, tylko między nami.
Na kierunki, w które podąża społeczeństwo, o wiele bardziej niż prawo stanowione, wpływa formowanie sumień. Jego skuteczność zależy nie od wygłaszanych sporadycznie odezw, apeli, oświadczeń i okazjonalnych kazań duchownych różnych szczebli.
Papież jest jak "Tygodnik Powszechny". Coś z nim jest nie tak - orzekł Łukasz Warzecha w portalu wPolityce.pl. Autor wyraża pogląd pewnej części konserwatystów, sceptycznie nastawionych do obecnego pontyfikatu. Odpowiem na to pytaniem w tym samym duchu: a czy z Wami na pewno jest wszystko w porządku?
Żadna krucjata (medialna czy zbrojna) nie nawróci ludzkiego serca, nie sprawi, że serce człowieka zacznie kochać Boga. A przecież o to chodzi w chrześcijaństwie. Tylko człowiek, który doświadczy bezwarunkowej miłości Boga, który umiłował pokój, jest w stanie zwrócić swoje serce ku Prawdzie, którą nie jest żaden system prawny, ale Jezus Chrystus.
Jeśli przyjrzeć się dzisiejszej sytuacji (przynajmniej w Polsce), to wydaje mi się, że trzeba bardzo wyraźnie wspomnieć o dwóch zasadniczych bolączkach, na które uskarżają się osoby próbujące dowieść nieważności swojego małżeństwa.
Turystyka to także zbyt mało wykorzystywana szansa duszpasterska i wielorakie wyzwanie dla Kościoła. Jak odpowiedzieć na to wyzwanie? Dobrym przykładem jest akcja "Żywe kamienie".
Słowa Tomasza Terlikowskiego są szokujące. Trudno mi uwierzyć, że wypowiedział je dojrzały i świadomy chrześcijanin. Bóg, którego ja znam, jest radykalnie inny.
Ks. Stryczek szokuje wielu swoimi poglądami na temat umów śmieciowych, odpowiedzialności za własne miejsce pracy, sposobów pomagania biednym, a zwłaszcza tym, jak interpretuje to, co Jezus mówi o mamonie.
O. Stanisław Jaromi OFM Conv słusznie zwrócił uwagę na wyciszenie papieskiego konta na Twitterze działającego w języku polskim. Myli się jednak w kwestii przyczyn zaistnienia tej sytuacji.
Agent Leroy Jethro Gibbs, grany przez Marka Harmona w amerykańskim serialu telewizyjnym "Agenci NCIS", wśród kilkudziesięciu zasad, jakie wpajał swoim podwładnym, miał i taką: "Nie przepraszaj. Przepraszanie jest oznaką słabości". Okazuje się, że tego rodzaju myślenie jest bliskie także wielu katolikom.
Media obiegła skandaliczna wiadomość. Politycy wespół z urzędnikami ZUS wycenili pracę matki przy nowonarodzonym dziecku na lekko ponad 17 zł. Miesięcznie. Dlaczego tego rozwiązania nie krytykują hierarchowie, którzy przecież zwykle chętnie wypowiadają się na tematy około-rodzinne?
Kilka dni temu byłem na koncercie Luxtorpedy. Trafiłem na niego przypadkiem - akurat grali w miejscowości, w której byłem. Z ciekawości i z sentymentu poszedłem - jestem fanem Acid Drinkers w starym składzie z Litzą i chciałem zobaczyć, skoro nadarzyła się niespodziewana okazja, jak sobie obecnie radzi na scenie. Byłem zachwycony.
@Pontifex to udana próba popularyzacji myśli Ojca Świętego Franciszka na Twitterze. Wiele wersji językowych rozpowszechnia w 140 znakach papieskie przesłanie. Gdy jednak porównamy owe wersje - jest zaskoczenie, a nawet szok.
Głoszenie Ewangelii to głoszenie nadziei, że życie każdego człowieka ma sens. Również tego, którego nie cierpimy. To właśnie musi się stać pasją każdego ewangelizatora, aż do tego stopnia, że zaczniemy za to płacić cenę życia.
Po przeczytaniu "Laudato sii" Franciszka mam wrażenie, że takie odwiedziny należą do swoistej ekologii człowieka. Dotknąć korzeni! Pielgrzymować! A przede wszystkim poznać, by pokochać.
Decyzja Episkopatu ma dla mnie sens symboliczny i zaskoczeniem nie jest, mimo, że dotąd o nowym rzeczniku nie wiedziałem nic.
{{ article.description }}