Propozycje zmian ws. nadużyć seksualnych zostały zaakceptowane przez papieża Franciszka. Jeszcze nie zostały wdrożone w życie, a już przyniosły pierwsze efekty.
Wrażliwość na cierpienie środowiska ściśle musi łączyć się z poszanowaniem godności człowieka i współodczuwania z jego cierpieniem. Brak tych dwóch postaw prowadzi, zdaniem Papieża, do wypaczeń: zideologizowanej troski o środowisko lub całkowitej nonszalancji i braku troski o niego.
Nigdy nie martwiłem się o zbawienie ateistów, którzy czytają z szacunkiem i z uwagą Księgę Natury. Jestem pewien, że pewnego dnia zaskoczy ich zwykła jaskółka rysując krzyż na niebie. W gorszej sytuacji są ci, którzy nic nie czytają i tylko ślepo wierzą w swoją świętość.
Skupieni na sobie i miejscowych problemach raczej rzadko wystawiamy nos na zewnątrz, by sprawdzić, co w sferze religijnej dzieje się na świecie. A dzieje się naprawdę sporo. Coraz wyraźniej widać, że religie mają dziś do odegrania bardzo ważną rolę. Choć może należałoby powiedzieć, że mają do wypełnienia wielkiej wagi zadanie. Już tu, na ziemi. W wymiarze doczesnym.
Czytelnicy portalu DEON.pl już wiedzą o rzekomej pogłosce dotyczącej najnowszego dokumentu papieża Franciszka. - W Watykanie słyszy się głosy, że jest to encyklika "antypolska" - powiedziała "Rzeczpospolitej" osoba, która zapoznała się z jej treścią. Podejrzewam, że nie jest to plotka watykańska, tylko polska.
"Ukryta fanatyczna eko-propaganda" czy "pozytywny przełom nauce Kościoła"? Aktywista ekologiczny Henry Longbottom SJ dokładnie analizuje sygnały z Watykanu. Czy czeka nas rewolucja?
Papież wraz z Radą Kardynałów (tzw. C9) reformuje kurię rzymską. Dowiedzieliśmy się niedawno, że owa rada jednomyślnie wraz z Franciszkiem zaaprobowała zmianę, a w zasadzie wprowadzenie, procedur umożliwiających karanie biskupów za zamiatanie pod dywan afer pedofilskich. Co prawda w Kodeksie Prawa Kanonicznego coś by się już teraz znalazło na takie przypadki, ale nie było odpowiednich przepisów wykonawczych. Lekceważenie przez biskupa doniesień o możliwych przypadkach pedofilii w instytucjach kościelnych ma być karalne. Ma być traktowane jako niewykonanie obowiązków ciążących na urzędzie sprawowanym przez biskupa. Będzie można składać zażalenia na takie niedopełnienie obowiązków.
Wystartowała kampania społeczna Fundacji Mamy i Taty "Nie odkładaj macierzyństwa". Cel szlachetny, środki profesjonalne, od realizacji artystycznej czyli spotu, po wkład badaczy społecznych. Gdybym nie to, że jestem socjologiem, może bym się nie połapała, że przekaz jest zmanipulowany. A gdybym nie była katoliczką, przeszłabym obojętnie. Ponieważ jednak Fundacja odwołuje się często do nauki Kościoła, sprawy nie sposób tak zostawić.
Szczególną uwagę, głównie za sprawą komentarza, jaki na Facebooku umieścił Grabaż, lider zespołu "Pidżama Porno", zwróciła homilia wygłoszona przez przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abpa Stanisława Gądeckiego. Metropolita poznański mówił o świętowaniu niedzieli i o współczesnych trudnościach z tym związanych.
Metropolita Dublina, abp Diarmuid Martin, w ciągu zaledwie kilkunastu dni wygłosił zdania, które wielu mogą, a niektórych powinny, skłonić do zastanowienia. Hierarcha, który pod koniec ubiegłego roku na skandal wywołany znalezieniem w pobliżu irlandzkiego parlamentu ciała bezdomnego mężczyzny zareagował błyskawicznym udostępnieniem jednego z kościelnych budynków w celu stworzenia w nim noclegowni dla pozbawionych domu, dwa tygodnie temu zaskakująco skomentował wyniki referendum w kwestii "małżeństw jednopłciowych", a 7 czerwca pochwalił krytycyzm katolickiego czasopisma wobec... Kościoła.
W katolickich środowiskach nieco więcej mówi się ostatnio o tak "przyziemnych" sprawach jak warunki zatrudnienia, ich wpływ na relacje międzyludzkie, w tym domowe i rodzinne.
Taki test: uczestniczysz w mszy św. i nagle pod twoje nogi spada konsekrowany komunikant. Istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś niechcący zaraz go podepcze. Co robisz? Naturalnie podnosisz, prawda? Czy jest w tym geście coś niezwykłego? Nie, to normalny pozytywny odruch. No, chyba, że podnoszącym jest prezydent elekt. Wtedy ta sama historia wygląda zupełnie inaczej. A jak?
Po osiągnięciu tych celów, panie z Watch zaproponowały, jak same to określają, eksperyment, który ma polegać na tym, że zamiast "Ojcze nasz" będzie można też używać formy "Matko nasza" w Modlitwie Pańskiej.
Czy Eucharystię się celebruje, czy sprawuje? A może jednak się ją odprawia? Wolę to ostatnie określenie. Proste i wymowne. Słowo "odprawiać" ma wiele znaczeń. Można kogoś odprawić z kwitkiem. Odprawia się posłańca, który ma zanieść ważną wiadomość. Żołnierze, a także pracownicy w niektórych przedsiębiorstwach, zbierają się na poranną odprawę. Odprawa to posłanie do wykonania zadania.
Jestem coraz bardziej przekonany, że również w Polsce tzw. millennialsi, nazywani pokoleniem Y, czyli urodzeni w latach 80. i 90. ub. wieku, zaczynają odgrywać znaczącą rolę w kształtowaniu Kościoła. Kościoła katolickiego. Zarówno swoją obecnością i zaangażowaniem w życie wspólnoty, jak i swoją nieobecnością i powolnym odpływaniem na peryferie, gdzie - w świetle moich obserwacji - aktualnie mało kto na nich czeka albo tam ich szuka.
Niedawno w internecie przetoczyła się dyskusja o poziomie homilii/kazań, które słyszymy w naszych kościołach. A gdyby tak odwrócić kolejność zdarzeń i do tej zakrystii, choćby wirtualnie, udać się przed Mszą? Na Facebooku znowu utworzone jest wydarzenie, które ma być wyrazem naszej prośby do kapłanów o wygłoszenie homilii o tajemnicy Eucharystii, tym opatrzone skrótowym hasłem "W Boże Ciało - homilia o Eucharystii".
Nawet jeśli parafia jest w opłakanym stanie, kościół świeci pustkami, proboszcz jest beznadziejny, a biskup jeszcze gorszy, to zawsze jest nadzieja na zmianę. Poznajcie ludzi, którzy napełnili pusty kościół i ożywili umierającą wspólnotę. Jak to zrobili?
Dla dobra dziecka wiele się poświęca. Jakie granice chcemy wyznaczyć temu poświęceniu?
W gorączce kampanii padło wiele przykrych słów, wzajemnych oskarżeń, jak zawsze w czasie "krzyku wyborczego". Nie opowiadając się po żadnej ze stron, z boku kontempluję zachowania braci i sióstr w wierze: świeckich i duchownych, wyniesionych w hierarchii i tych z dołu "kościelnej drabiny". Jest źle.
Kiedy w antycznym Rzymie ludzie ginęli za wiarę w Jezusa, to tunele w których ich chowano, katakumby, stawały się szczególnymi miejscami modlitwy i wiary. Potrzeba nam zejść do katakumb! Ale nie po to, aby się schronić. W starożytnym Rzymie wiadomo było powszechnie gdzie zbiera się Kościół. Zejście do katakumb jeszcze bardziej narażało na utratę życia. A Kościół zbierał się przy grobach, aby czuwać.
{{ article.description }}