Niewiele wiemy o św. Walentym, poza tym, że zginął śmiercią męczeńską w III w. a miejsce jego pochówku szybko zaczęło słynąć cudami. Czuwa nie tylko nad zakochanymi, ale przez wieki był przede wszystkim opiekunem epileptyków i ludzi obłąkanych.
Niewiele wiemy o św. Walentym, poza tym, że zginął śmiercią męczeńską w III w. a miejsce jego pochówku szybko zaczęło słynąć cudami. Czuwa nie tylko nad zakochanymi, ale przez wieki był przede wszystkim opiekunem epileptyków i ludzi obłąkanych.
Papież Franciszek orędzie na tegoroczny, XXIII Światowy Dzień Chorego, poświęcił "mądrości serca" (sapientia cordis). Zaliczył do niej m. in. "bycie solidarnym z bratem bez osądzania go". Być może osądzamy i wykluczamy chorych bez złej woli. Ale to nie znaczy, że nie czują oni krzywdy.
Papież Franciszek orędzie na tegoroczny, XXIII Światowy Dzień Chorego, poświęcił "mądrości serca" (sapientia cordis). Zaliczył do niej m. in. "bycie solidarnym z bratem bez osądzania go". Być może osądzamy i wykluczamy chorych bez złej woli. Ale to nie znaczy, że nie czują oni krzywdy.
Watykański dziennik L’Osservatore Romano, w specjalnej rubryce "Kobiety kościół świat" zamieścił przed tygodniem (wydanie z 2-3 lutego 2015 r.) wywiad z s. Małgorzatą Chmielewską.
Watykański dziennik L’Osservatore Romano, w specjalnej rubryce "Kobiety kościół świat" zamieścił przed tygodniem (wydanie z 2-3 lutego 2015 r.) wywiad z s. Małgorzatą Chmielewską.
Zamieściliśmy na naszym portalu świadectwo porzuconego i kilka uwag od niego. Jest ono niewątpliwie poruszające. Domaga się jednak pewnego rodzaju "odpowiedzi". Nie chodzi tu o polemikę lecz o ukazanie perspektywy duszpasterza.
Zamieściliśmy na naszym portalu świadectwo porzuconego i kilka uwag od niego. Jest ono niewątpliwie poruszające. Domaga się jednak pewnego rodzaju "odpowiedzi". Nie chodzi tu o polemikę lecz o ukazanie perspektywy duszpasterza.
Logo źródła: Materiał nadesłany Materiał nadesłany
Ile miejsca na Waszym portalu, w innych środach masowego przekazu, w listach biskupów, lub księży, jest poświęconych tej drugiej stronie? Piszę tu o osobach porzuconych przez swego małżonka/małżonkę - zostawionych często nie ze swojej winy
Ile miejsca na Waszym portalu, w innych środach masowego przekazu, w listach biskupów, lub księży, jest poświęconych tej drugiej stronie? Piszę tu o osobach porzuconych przez swego małżonka/małżonkę - zostawionych często nie ze swojej winy
Kościół instytucjonalny potrzebuje reformy. Nie delikatnego przypudrowania noska, tylko poważnej operacji. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale mało kto zastanawia się, jak to zrobić. Ciekawa propozycja zmian powstała w Krakowie.
Kościół instytucjonalny potrzebuje reformy. Nie delikatnego przypudrowania noska, tylko poważnej operacji. Niby wszyscy o tym wiedzą, ale mało kto zastanawia się, jak to zrobić. Ciekawa propozycja zmian powstała w Krakowie.
Czy to, co krytykujemy jako "światowe", nie spenetrowało naszego sposobu życia i dzielenia się wiarą? Czy nie mijamy się z istotą, kiedy całą energię koncentrujemy na krótkotrwałych, czasem spektakularnych środkach, tymczasem cel gdzieś nam umyka.
Czy to, co krytykujemy jako "światowe", nie spenetrowało naszego sposobu życia i dzielenia się wiarą? Czy nie mijamy się z istotą, kiedy całą energię koncentrujemy na krótkotrwałych, czasem spektakularnych środkach, tymczasem cel gdzieś nam umyka.
Był arcybiskupem stolicy Salwadoru, San Salwador. Zginął 24 marca 1980 r., zastrzelony przez snajpera w czasie odprawiania Mszy św. w kaplicy szpitalnej. Dziś nawet w Wikipedii można przeczytać jakiej kwestii poświęcił ostatnie kazanie. Mówił, że człowiek nie może kochać siebie samego tak bardzo, by nie angażować się w rzeczy niebezpieczne, gdy do tego wzywa go historia.
Był arcybiskupem stolicy Salwadoru, San Salwador. Zginął 24 marca 1980 r., zastrzelony przez snajpera w czasie odprawiania Mszy św. w kaplicy szpitalnej. Dziś nawet w Wikipedii można przeczytać jakiej kwestii poświęcił ostatnie kazanie. Mówił, że człowiek nie może kochać siebie samego tak bardzo, by nie angażować się w rzeczy niebezpieczne, gdy do tego wzywa go historia.
Rok 2014 był rokiem Oskara Kolberga. W radiowej Dwójce i TVP Kultura królował folklor, wracano do korzeni i starano się o nie nie potknąć. Bo to cenne korzenie są, mówiono.
Rok 2014 był rokiem Oskara Kolberga. W radiowej Dwójce i TVP Kultura królował folklor, wracano do korzeni i starano się o nie nie potknąć. Bo to cenne korzenie są, mówiono.
Georg Gänswein , który za biskupią dewizę przyjął słowa Testimonium Perhibere Veritati - dać świadectwo prawdzie, stanowczo sprzeciwił się opiniom, które chcą widzieć w Benedykcie antypapieża dla Franciszka. Próbowali to czynić teolodzy i niektórzy dziennikarze ale "jest to po prostu głupie i nieodpowiedzialne. To idzie ku teologicznemu podżeganiu… Kto z uwagą słucha słów papieża rozpozna w nich jasne orędzie"
Georg Gänswein , który za biskupią dewizę przyjął słowa Testimonium Perhibere Veritati - dać świadectwo prawdzie, stanowczo sprzeciwił się opiniom, które chcą widzieć w Benedykcie antypapieża dla Franciszka. Próbowali to czynić teolodzy i niektórzy dziennikarze ale "jest to po prostu głupie i nieodpowiedzialne. To idzie ku teologicznemu podżeganiu… Kto z uwagą słucha słów papieża rozpozna w nich jasne orędzie"
Naszym, jako wierzących, zadaniem jest przede wszystkim nauczyć media rozumieć język pastoralny i pokazywać jak współgra on z doktryną. Myślę jednak nie o tłumaczeniu w stylu "tak zawsze było". Jednak o podejściu, które będzie używać języka pastoralnego jako bodźca, by poprowadzić dyskusję w kierunku doktryny.
Naszym, jako wierzących, zadaniem jest przede wszystkim nauczyć media rozumieć język pastoralny i pokazywać jak współgra on z doktryną. Myślę jednak nie o tłumaczeniu w stylu "tak zawsze było". Jednak o podejściu, które będzie używać języka pastoralnego jako bodźca, by poprowadzić dyskusję w kierunku doktryny.
Najpierw były oskarżenia i bezpardonowe słowa, potem były wyjaśnienia, i wyszło z nich, że gdyby Franciszek "był mądrzejszy", i nie rzucał w eter "bon motów", to żaden z dziennikarzy zatroskanych o Kościół nie zareagowałby nerwowo. Zostało więc na tym, że wszystkiemu winny jest papież, bo zamiast naśladować swoich poprzedników dał się uwieść mediom, które uczyniły z niego celebrytę.
Najpierw były oskarżenia i bezpardonowe słowa, potem były wyjaśnienia, i wyszło z nich, że gdyby Franciszek "był mądrzejszy", i nie rzucał w eter "bon motów", to żaden z dziennikarzy zatroskanych o Kościół nie zareagowałby nerwowo. Zostało więc na tym, że wszystkiemu winny jest papież, bo zamiast naśladować swoich poprzedników dał się uwieść mediom, które uczyniły z niego celebrytę.
Zamieszanie wokół niektórych wypowiedzi papieża skłania rożnych komentatorów do postulowania zmiany papieskiego języka. Chcą oni, aby Franciszek uważał nie tylko na to co mówi ale i jak mówi, by trudniej było zmanipulować treść jego wystąpień. Wydaje się to pełnym autentycznej troski postulatem. A jednak chciałbym zakrzyknąć: NIE. Niech papież nie zmienia swojego języka! Niech będzie sobą, niech będzie autentyczny!
Zamieszanie wokół niektórych wypowiedzi papieża skłania rożnych komentatorów do postulowania zmiany papieskiego języka. Chcą oni, aby Franciszek uważał nie tylko na to co mówi ale i jak mówi, by trudniej było zmanipulować treść jego wystąpień. Wydaje się to pełnym autentycznej troski postulatem. A jednak chciałbym zakrzyknąć: NIE. Niech papież nie zmienia swojego języka! Niech będzie sobą, niech będzie autentyczny!
Nie oburza mnie niedawna wypowiedź Rafała Ziemkiewicza o "papieżu idiocie". Przede wszystkim zasmuca. A równocześnie pokazuje jak silnie skonfliktowane są środowiska polskich katolików. Zastanawia, czy to wina obecnego papieża, czy raczej problem tego, co określa się syndromem "a myśmy się spodziewali"?
Nie oburza mnie niedawna wypowiedź Rafała Ziemkiewicza o "papieżu idiocie". Przede wszystkim zasmuca. A równocześnie pokazuje jak silnie skonfliktowane są środowiska polskich katolików. Zastanawia, czy to wina obecnego papieża, czy raczej problem tego, co określa się syndromem "a myśmy się spodziewali"?
W sobotę obchodziliśmy w Kościele Dzień Judaizmu a w tej chwili trwa Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wiadomości z Yad Vaszem dobrze wpisują się w ten kontekst. Mówią o tym, że mamy w naszej historii przykłady, i to wspaniałych ludzi, do których możemy się odwoływać, szukając wzorców właściwego kształtowania relacji z innymi religiami i wyznaniami. I na które się możemy powołać, jeśli ktoś po raz kolejny z uporem będzie powtarzał mit o powszechnym polskim antysemityzmie.
W sobotę obchodziliśmy w Kościele Dzień Judaizmu a w tej chwili trwa Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Wiadomości z Yad Vaszem dobrze wpisują się w ten kontekst. Mówią o tym, że mamy w naszej historii przykłady, i to wspaniałych ludzi, do których możemy się odwoływać, szukając wzorców właściwego kształtowania relacji z innymi religiami i wyznaniami. I na które się możemy powołać, jeśli ktoś po raz kolejny z uporem będzie powtarzał mit o powszechnym polskim antysemityzmie.
Słowa papieża dotyczące wielodzietnych rodzin stały się pretekstem dla niektórych katolickich (?) i/bądź prawicowych publicystów do zmasowanej krytyki Franciszka i "solidaryzowania" się z tymi, których rzekomo jego słowa miały "głęboko zranić". Ciekawe, że ci, którzy najostrzej zareagowali, są "ucieleśnieniem" osób, przed którymi przestrzegał papież.
Słowa papieża dotyczące wielodzietnych rodzin stały się pretekstem dla niektórych katolickich (?) i/bądź prawicowych publicystów do zmasowanej krytyki Franciszka i "solidaryzowania" się z tymi, których rzekomo jego słowa miały "głęboko zranić". Ciekawe, że ci, którzy najostrzej zareagowali, są "ucieleśnieniem" osób, przed którymi przestrzegał papież.
Nie zapominajmy, że Franciszkowa troska duszpasterska dotyczyła kobiety po siedmiu cesarskich cięciach. On nie martwił się o to, że ona będzie miała ósme dziecko, ale o to, że ma zamiar znowu rodzić mimo, że jej organizm jest już naznaczony (i nie bójmy się tego słowa "uszkodzony") siedmioma cesarskimi cięciami (widocznie koniecznymi przy poprzednich porodach). Nie trzeba być lekarzem, by wiedzieć jak wiele taka kobieta ryzykuje. Dlatego Franciszek zapytał ją o to, czy chce osierocić swoje dzieci.
Nie zapominajmy, że Franciszkowa troska duszpasterska dotyczyła kobiety po siedmiu cesarskich cięciach. On nie martwił się o to, że ona będzie miała ósme dziecko, ale o to, że ma zamiar znowu rodzić mimo, że jej organizm jest już naznaczony (i nie bójmy się tego słowa "uszkodzony") siedmioma cesarskimi cięciami (widocznie koniecznymi przy poprzednich porodach). Nie trzeba być lekarzem, by wiedzieć jak wiele taka kobieta ryzykuje. Dlatego Franciszek zapytał ją o to, czy chce osierocić swoje dzieci.
Coraz częściej otrzymuję od znajomych księży niepokojące sygnały o narastającej niechęci do papieża Franciszka. Chciałbym się mylić, ale "królicza histeria" - na czele z niesmacznym atakiem Rafała Ziemkiewicza - może być tylko wierzchołkiem góry lodowej.
Coraz częściej otrzymuję od znajomych księży niepokojące sygnały o narastającej niechęci do papieża Franciszka. Chciałbym się mylić, ale "królicza histeria" - na czele z niesmacznym atakiem Rafała Ziemkiewicza - może być tylko wierzchołkiem góry lodowej.
20 stycznia br. przedstawiciele Kościoła rzymskokatolickiego i siedmiu Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej podpisali wspólny "Apel o poszanowanie i świętowanie niedzieli". Zwrócili się do wszystkich chrześcijan w Polsce, a także do pracowników, pracodawców, parlamentarzystów, władz i wszystkich ludzi dobrej woli.
20 stycznia br. przedstawiciele Kościoła rzymskokatolickiego i siedmiu Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej podpisali wspólny "Apel o poszanowanie i świętowanie niedzieli". Zwrócili się do wszystkich chrześcijan w Polsce, a także do pracowników, pracodawców, parlamentarzystów, władz i wszystkich ludzi dobrej woli.
"Otwartość na życie jest podstawowym warunkiem sakramentu małżeństwa", to punkt wyjścia rozważań Franciszka na temat odpowiedzialnego rodzicielstwa. Otwartość nie oznacza wyłączenia w mózgu funkcji myślenia i o tym Papież powiedział dalej.
"Otwartość na życie jest podstawowym warunkiem sakramentu małżeństwa", to punkt wyjścia rozważań Franciszka na temat odpowiedzialnego rodzicielstwa. Otwartość nie oznacza wyłączenia w mózgu funkcji myślenia i o tym Papież powiedział dalej.