Trudno mi z pozycji mężczyzny odpowiadać na wszystkie pytania i wątpliwości dotyczące miejsca kobiet w Kościele. Czy możemy mówić o jakimś "typowo kobiecym" problemie z Kościołem i w Kościele?
Kicz, jako zjawisko, jest przede wszystkim stanem ducha. Czy to, co związane z wiarą i religią, co chrześcijańskie, katolickie i kościelne, musi być tandetne?
Politycy i media mają duży interes w tym, by przejąć debatę o katechezie. Sprowadzić ten problem do kwestii finansowania Kościoła. A przy okazji odwrócić naszą uwagę od realnych problemów. Co zrobić, by tak się nie stało?
Nie ma takiej ustawy, ani rozporządzenia, które mówiłoby o katechezie w szkole. Podobnie przedmiot "religia" nie jest równoprawnym przedmiotem. To o co w końcu chodzi? Uczymy w szkole religii czy katechizujemy? Jesteśmy ewangelizatorami, czy wychowawcami bez praw do wychowywania?
Żyjemy w świecie, w którym chrześcijanin ma siedzieć w kościele i milczeć. Ma przytakiwać wszystkiemu, co służy wolności człowieka, bo przecież Bóg jest miłością. Ma myśleć nowocześnie i interpretować Słowo tak, by nie było ono niewygodne.
Dlaczego tabloid wydrukował zdjęcia śmiertelnie zranionej siekierą dziewczynki? Bo wiedział, że to się dobrze sprzeda. Wiedział, że fascynujemy się złem.
Wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale wierzcie mi, lewicowcy i prawicowcy, liberałowie i socjaliści: nasi biskupi i ludzie Kościoła będą się z wami spierać o kształt prawa w Polsce, ale nigdy nie o świecką naturę naszego państwa.
Czy "edukacja religijna" będzie faktyczną katechezą, a nie czymś jeszcze mniej ważnym niż lekcja wuefu? Czy ktoś się w ogóle zastanawia, jak dużym obciążeniem dla społecznej wiarygodności Kościoła jest coś takiego jak powszechnie lekceważona katecheza?
Aby coś wymyślić, trzeba spojrzeć z dystansu, trzeba mieć na to czas. Niewolnik przykuty do kieratu i poganiany batem tego nie zrobi. Jedynym wyjściem jest szabat.
Powinniśmy się lękać o przyszłość Kościoła, gdzie panuje całkowita bierność i inercja życia duchowego i teologicznego, a całość energii zostaje zużyta na drugorzędne tematy.
Kilka publicznych wypowiedzi niektórych polskich hierarchów i polityków stały się pretekstem do wygłaszania deklaracji o tym, "aby nie mówić Polakom, co jest dobre, a co złe, nie straszyć piekłem, grzechem i potępieniem wiecznym, nie robić z Polski Państwa Islamskiego".
Wizerunek Kościoła jest tym lepszy im bardziej odsłania Jezusa Chrystusa (lub tym gorszy, im bardziej Go zasłania). Dlatego trzeba o ten wizerunek dbać. Aby był jak najbardziej przezroczysty.
Pustki w kościołach spowodowane są tym, że sami wygoniliśmy ludzi z Kościoła. Dawaliśmy przez wiele lat sygnał: nie chcemy w Kościele ludzi słabych i grzesznych.
Dobry katolik miesza się do polityki - słowa Franciszka nie pozostawiają złudzeń: strach przed politycznością jest niekatolicki.
Trzeba się spierać, trzeba krytykować dogmaty Kościoła i święte teksty. Jeśli ułożymy je obok siebie, równo i dostojnie, jak książki w bibliotece, światło prawdy się nie ukaże.
Ostatnie lata obfitują w wiecowanie podczas Mszy św. W naszej ojczyźnie wielu księży niestety uprawia politykę partyjną.
Za głupie nagłówki "Ksiądz mocno!" i za sensacyjny ton tekstu nie odpowiadam. Niestety, to jest kolejny dowód nierzetelności i wybiórczego traktowania rzeczywistości przez GW i jej portal
Niedawno dotarły do mnie fotografie z Syrii. W zrujnowanym kościele cały czas odbywają się śluby. A wszyscy są w odświętnych strojach: takich jak nosiło się przed wojną, w czasie pokoju.
Francuscy i hiszpańscy biskupi alarmują, że 70 proc.osób wyruszających na Camino św. Jakuba nie kieruje się pobudkami religijnymi.
Kościół, który znam, kocham i do którego chcę zapraszać ludzi, niczego się nie boi, nikogo nie potępia, tylko chce dzielić się radością wiary i spotkania z Bogiem (który jest dobry). Dziś chciałbym Wam opowiedzieć o kilku osobach, które dokładnie tak działają i w ostatnim czasie "zrobiły różnicę".
{{ article.description }}