Wygląda na to, że biskup Rzymu Franciszek miał stuprocentową rację, gdy kilka dni temu mówił o "zmęczonej Europie". Zdaje się, że objawy zmęczenia są coraz bardziej dostrzegalne także w Kościele i wielu rozgląda się za przydrożnym kamieniem, na którym można by przysiąść i odetchnąć. Tymczasem Franciszek swoją postawą nie pozostawia wątpliwości. Nie można zwalniać, zmniejszać tempa, przystawać. Trzeba przyspieszać.
Liczne przekłamania i nieuczciwe chwyty miały skompromitować prof. Bogdana Chazana, który od wielu lat jest nieprzejednanym przeciwnikiem aborcji, a jednocześnie znakomicie prowadzi szpital św. Rodziny w Warszawie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że owa nagonka wygląda na starannie przygotowaną.
W dokumencie podsumowującym obrady KEP znalazły się nieprawdziwe i głęboko krzywdzące zarzuty pod adresem tzw. katolików otwartych. Na szczęście jego autorzy dość szybko uświadomili sobie - i sprostowali - swój błąd. Takie publiczne "mea culpa" biskupów zdarza się chyba po raz pierwszy w historii polskiego Kościoła!
"Zachęcamy do czytania tygodnika "Idziemy" oraz oglądania TV Trwam i słuchania Radia Maryja" - usłyszałam dwa tygodnie temu w czasie ogłoszeń duszpasterskich w jednej z warszawskich parafii. Ta lapidarna sugestia, która popłynęła z ust młodego, ale bardzo poważnego księdza, w metaforyczny sposób odepchnęła mnie pod same drzwi wejściowe świątyni, albo i nawet poza nią.
Lekarze podpisali swoją "Deklarację wiary", prawnicy domagają się słów "Tak mi dopomóż Bóg" w swojej przysiędze. Przyszedł czas na ludzi mediów.
Replika ks. Jarosława Paszyńskiego SJ odnośnie stanowiska ks. prof. Andrzeja Szostka w sprawie lekarskiego konfliktu prawa i sumienia.
Katarzyna Niedźwiedź-Szałajko
Usłyszałam o "aborcji, na którą, niestety, jest już za późno", o wadliwym płodzie, poważnej anomalii. Urodziłam syna. Wspaniałego. Bardzo żałuję, że wtedy nie spotkałam kogoś takiego jak dr Chazan - pisze Katarzyna Niedźwiedź-Szałajko.
Skoro profesor Chazan korzysta z klauzuli sumienia to uważa, że aborcja jest zabójstwem. Nie ma wątpliwości, że w świetle obowiązujących norm profesor złamał prawo. Ale czy swoim nieposłuszeństwem nie ujawnił głębokiej nielogiczności jego zapisów? - pyta ks. Adam Błyszcz.
Wiele razy słyszałem, że pobożność ludowa to jakiś skansen, że to bez sensu jest i w ogóle tylko dla starych, wiejskich babć. Ktoś, kto wyraża takie opinie, nie rozumie bogactwa różnorodności Kościoła. Albo mówiąc bardziej dosadnie - po prostu plecie bzdury.
Ile razy można wykorzystywać ten sam schemat podsycania emocji w społeczeństwie? Pewnie w nieskończoność. Zwłaszcza, gdy użyje się do tego sprawdzonych tematów.
Myślę o tych, którzy mają na swoim koncie jakiś publiczny dorobek, są w Polsce dość znani, lecz z przyczyn czysto metrykalnych zbliżają się do końca swego ziemskiego życia. Widzą jak dziś wyglądają ostatnie pożegnania, już do nich dotarło, że pogrzeb przestał być tylko pogrzebem, może czynią zmiany w zapisach testamentalnych, a do naturalnego lęku przed śmiercią pewnie dorzucają kolejny: przed żałobnikami.
Od kilku miesięcy otrzymuję co miesiąc dziesięcinę od pewnego chrześcijanina z Lindy (dzielnica w Lusace, stolica Zambii). Należy on do jednego z niezależnych kościołów afrykańskich. Za każdym razem próbuję mu wytłumaczyć, że dziesięcina z płodów rolnych, która była przeznaczona na utrzymanie lewitów w Starym Testamencie, dzisiaj już nie obowiązuje. Nieznajomy tylko uśmiecha się, kładzie kopertę z pieniędzmi na biurku i wychodzi.
Nie odnajduję się na linii sporu dotyczącego siostry urszulanki Cristiny Scuccia, która w skrócie wygląda tak: chrześcijańskie ponuraki kontra chrześcijanie radośni. Uważam, że to mocne uproszczenie tematu.
Cris Niedenthal to jeden z najbardziej cenionych fotoreporterów europejskich. Współpracował m.in. z magazynami "Newsweek", "Time", "Der Spiegel", "Geo" i "Forbes". Jest laureatem wielu nagród, m.in. World Press Photo w 1986. Urodził się w Anglii, w rodzinie polskich emigrantów wojennych a ojczyznę rodziców po raz pierwszy odwiedził wraz z nimi w 1963.
Kibicowałem jej od samego początku. Podkreślałem, że powinniśmy się od niej uczyć. Teraz wygrała i na koniec zrobiła coś niesamowitego. Powtórzę to jeszcze raz: siostra Cristina zmiażdżyła system. Smucą mnie jednak reakcje, które towarzyszyły jej występom. Niestety, były to reakcje katolików.
Dar pobożności pozwala nam przelewać na innych miłość, jakiej doświadczamy w relacji z Bogiem. O tym darze Ducha Świętego mówił Franciszek podczas katechezy dnia 4 czerwca, gdy w Polsce obchodziliśmy 25-rocznicę upadku komunizmu.
W spisach intencji mszalnych na 4 czerwca 2014 r., dostępnych w Internecie na stronach polskich parafii, nie widać chęci do masowego dziękczynienia Panu Bogu za to, co się w Polsce wydarzyło 25 lat temu. Dlaczego?
Mimo jak najlepszych intencji twórców "Deklaracji Wiary", może ona spowodować wiele szkód. I to niestety bardzo poważnych.
Od kilku dni na moją skrzynkę mailową dostaję informację o pewnym bluźnierczym spektaklu, który ma się odbyć w Poznaniu. Te maile (niektórych nadawców znam osobiście) wzywają mnie, żebym protestował. A ja, jakoś nie mam ochoty...
Ponad 87 tysięcy wyników w wyszukiwarce, ponad trzysta artykułów w mediach. Burza w szklance wody, jak zwykle, kiedy chodzi o to, że chrześcijanie głośno wyrażają swoje poglądy. Bo chrześcijanie powinni milczeć. Inaczej się jeszcze ktoś źle poczuje, albo, nie daj losie, nawróci.
{{ article.description }}