Ze smutkiem przeczytałem ostatnią wypowiedź abpa Józefa Michalika na temat pedofilii i dzieci, które stają się jej ofiarami. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski sugerował, że dzieci cierpią nie tylko z powodu tych karygodnych przestępstw, ale w o wiele większej skali na skutek rozpadu małżeństw i rodzin. Dodał, że o krzywdzie dzieci z rozwiedzionych rodzin nikt dzisiaj nie mówi.
Co w najbliższych dniach tysiące księży, sióstr zakonnych, katechetów oraz zwykłych katolików, zatroskanych o Kościół, mogą i powinni powiedzieć ludziom nie tylko złej woli, ale po prostu podchodzącym krytycznie do otaczającej ich rzeczywistości?
Z Niemiec przyszła sensacyjna wiadomość o tym, że jedna z diecezji pozwoli na udzielanie komunii św. katolickim parom żyjącym w ponownych związkach. Reakcje polskich mediów mamy takie, jak zawsze czyli skrajne. Jedni, że to rewolucja, a inni, że totalna ściema.
Po czym poznać pedofila? Po tym, jak mu z oczu patrzy. Po tym, czy trzęsą mu się ręce, kiedy zaprzecza oskarżeniom wysuwanym przeciwko niemu. Niezawodna w tym względzie okazuje się również osobista intuicja, która bez cienia wątpliwości podpowiada: on na pewno jest winny.
Czy makaron może stać się niebezpiecznym narzędziem w rękach potwornych homofobów? Do niedawna myślałem, że nie. Bardzo się pomyliłem.
"Przestańcie mi klaskać, zacznijcie mnie słuchać" - stonował stanowczo entuzjazm wiernych Jan Paweł II, gdy aplauzy przerywały homilie w Kielcach w 1991 r. Zdanie to przypomniał O. W. Oszajca w Polskim Radiu w dniach euforii z powodu beatyfikacji Papieża, dwa lata temu. Przywołuję to nie ku wyciszaniu emocji wobec bliskiej kanonizacji ale po to by sile emocji towarzyszyło przejęcie się mocą dziedzictwa jego nauki i świadectwa wiary.
Msza jak Msza, a jednak inna. Czy inna to znaczy lepsza ? Czy w ogóle można mówić, że jakaś Msza jest lepsza od jakiejś innej Mszy ? Pewnie nie i pewnie tak, zależy, czy się mówi o jej istocie, czy też o warunkach i okolicznościach, w jakich jest odprawiana.
Jedna z moich parafianek zadała mi pytanie, czy ostatnie dni oznaczają początek czyszczenia Kościoła. Nie wiem.
"Jak nie wiadomo, o co chodzi, to pewnie o pieniądze" - zwykło mawiać się w skomplikowanych sytuacjach, w których daremnie szukać realnych przyczyn sporu. Kiedy Kościół przypomina dziś nauczanie na temat aborcji, antykoncepcji, in vitro czy eutanazji, zarzuca się mu, że… chodzi o władzę.
Na portalu DEON.pl pojawił się film ze świadectwem powołaniowym jednej siostry zakonnej. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że ten film polubiło ponad 1000 osób, a wszystko przez tą "piękną dziewczynę".
Podczas studiów filozoficznych w Krakowie usłyszałem przypadkowo opinię Ojca Mieczysław Bednarza (1917-1993), jezuity, wielkiego znawcy duchowości ignacjańskiej i samego Ignacego z Loyoli (założyciela jezuitów), o tym że Święty Franciszek z Asyżu i Święty Ignacy to ludzie o bardzo podobnych biografiach. Wówczas taki pogląd wydał mi się trochę sztuczny, ale słowa Ojca Bednarza utkwiły mi w pamięci.
Każdy kij ma dwa końce. I nawet jak jeden jest szlachetny, to drugi bywa niebezpieczny.
Od kilku dni najważniejszym tematem w głównych mediach jest pedofilia w Kościele. Inne wydarzenia jakoś tak nieśmiało się przebijają. W Warszawie nawet informacje dotyczące odwołania prezydent Hanny Gronkiewicz Waltz przegrywają konkurencję z informacją o odwołaniu kanclerza kurii warszawsko-praskiej.
Dobrze, że rozmawiamy o pedofilii w Kościele. Dobrze, że rozmowy te dotyczą nie tylko drastycznych przypadków, ale również programu prewencji oraz zasad postępowania wobec oskarżanych duchownych. Niemniej nadal potrzebne jest obalanie mitów, które w tym temacie funkcjonują.
Z badań CBOS-u wynika, że typowy niewierzący Polak to: młody mężczyzna mieszkający w dużym mieście, dobrze wykształcony, zajmujący raczej wysoką pozycję zawodową lub uczący się, dobrze sytuowany i zadowolony ze swojej sytuacji materialnej.
Tomasz Rowiński wspomina o kazaniach i jednej encyklice Franciszka, wskazując, że tylko one są godne naszej uwagi. Nie zgadzam się z tym. Nie lubię, gdy ktoś sugeruje mi, że jestem idiotą i nie rozumiem tego, co czytam. Naprawdę potrafię odróżnić ciężar gatunkowy encykliki i kazania od wywiadu prasowego, czy książki. Każda z tych form ma swoje zalety i wady.
Jest taka historia, którą opowiedział mi tata, a która do dzisiaj ma dla mnie szczególne znaczenie. Bóg przywołał do siebie Śmierć i polecił zająć się samotną wdową, matką trójki dzieci. Śmierć zobaczyła w jak trudnych warunkach żyje ta rodzina i jednocześnie jak wiele jest tam dobra. Wstrzymała więc wyrok.
KAI / mm
"Każdy może zostać papieżem; najlepszy dowód, że ja nim zostałem" - to jedna z najbardziej znanych wypowiedzi świętego papieża. Dziś obchodzimy jego wspomnienie.
W starożytnej Sparcie "niewłaściwe" dzieci były zrzucane ze skały - dawna eugenika miała bardziej ograniczone pole manewru niż jej współczesne wersje. Dziś, dzięki badaniom prenatalnym, jej granice się przesunęły. O skały można roztrzaskać się wcześniej: wystarczy diagnoza niepełnosprawności.
Z punktu widzenia nauki Kościoła katolickiego papież Franciszek nie mówi nic nowego. Jednak forma, w jakiej się wypowiada, sprawia, że wielu z nas czuje wewnętrzne poruszenie. Bo obecny biskup Rzymu robi w Kościele "rumor, hałas, ktoś powie: «bałagan»"…
{{ article.description }}