11 września tego roku włoska "La Repubblica" opublikowała list, którym papież Franciszek odpowiedział na dwa felietony twórcy tego lewicowego dziennika. Jestem przekonany, że dla właściwego zrozumienia listu Papieża (o którym On sam mówi, że to prowizoryczna odpowiedź) należy najpierw przyjrzeć się temu, co napisał Scalfari.
List papieża Franciszka do włoskiego dziennika "La Repubblica" to faktycznie wydarzenie bezprecedensowe. Przenosząc je na polskie realia, to tak, jakby Franciszek napisał do "Gazety Wyborczej".
Trzymam w rękach wrześniowy numer "Zwierciadła" i smętnie dumam nad tekstami o Kościele, które się w nim ukazały. Pretekstem do poruszenia tego tematu była polska premiera filmu Małgorzaty Szumowskiej pt. "W imię…".
Jako nastolatek lubiłem słuchać nadawanego w radiu tuż przed południowym hejnałem z wieży mariackiej "komunikatu o stanie wód głównych rzek Polski". Właśnie z tymi komunikatami kojarzą mi się informacje o liczbie młodych ludzi, którzy postanowili przekroczyć próg seminarium duchownego albo klasztoru.
W ostatnich dniach, za sprawą zapowiedzianego spotkania papieża Franciszka z jednym z głównych twórców teologii wyzwolenia, odżyły nadzieje na wydobycie z cienia wybitnej myśli teologicznej naszych czasów.
Niedługo po tym jak Franciszek zaapelował o post i modlitwę w intencji pokoju w Syrii, na Bliskim Wschodzie i na całym świecie, natknąłem się w kilku miejscach w sieci na komentarze krytykujące, a nawet wyśmiewające ten pomysł. Jeden z nich brzmi tak: "Waszego boga trzeba prosić o to, żeby pomógł cierpiącym ludziom? Co to za bóg?!".
Jezuicka strona Kurii Generalnej w Rzymie: sjweb.info / Jesuits Around the World / Vol. XVII, No. 19
Generał jezuitów, Adolfo Nicolás SJ, oskarżył USA i Francję o "nadużycie władzy" w kontekście militarnego zaangażowania się tych krajów w konflikt w Syrii.
Tym razem ksiądz Jan sypie pomysłami i zupełnie bezwstydnie, ba!, pop-kulturowo, reklamuje gadżety... hospicyjne gadżety.
Obiegowe powiedzenie mówi, że "Słowa ranią, milczenie zabija". To nieprawda. Słowa mają moc zabijania.
W ostatnich dniach niektórzy duchowni katoliccy na sposób samosądu orzekli o moralnej kwalifikacji czynu wiernych.
Było to tuż przed wojną z Irakiem w roku 2003, papież Jan Paweł II w dramatyczny sposób, używając niezwykle mocnych określeń, protestował przeciwko niej, mówiąc miedzy innymi...
Na portalu "Gościa Niedzielnego" pojawił się tekst o kopaniu księdza. I to nie byle jakiego księdza, lecz egzorcysty zahartowanego w boju z szatanem.
Jedni uważali go za doskonałego kandydata na nowego papieża. Drudzy za niebezpiecznie postępowego kardynała, czy wręcz antypapieża. Kim naprawdę był kardynał Carlo Maria Martini?
Małgorzata Bilska / deon.pl
W 1970 roku cała chrześcijańska dzielnica Kairu została wygnana pod miasto. Około sześć tysięcy ludzi zamieszkało na wysypisku śmieci, razem ze świniami...
Od miesiąca przebywam w Stanach Zjednoczonych, gdzie została mi powierzona misja pośród tutejszej Polonii. Do naszego Jezuickiego Ośrodka Milenijnego przychodzi bardzo dużo ludzi, w tym także młodych małżeństw z małymi dziećmi. Właśnie dla tych dzieciaków odprawiam w każdą niedzielę Mszę św. Żebym jednak mógł tę pracę prowadzić, musiałem najpierw otrzymać tzw. Jurysdykcję, czyli pozwolenie miejscowego biskupa, na pracę w kościele.
W pewnej polskiej parafii parafianie weszli w ostry konflikt z proboszczem. Rozmawiali z nim, prosili o zmianę stylu, słali do biskupa listy ze skargami, ale nie pomogło. Wpadli więc na pomysł, że w ramach protestu na tacę będą wrzucać fałszywe "zabawkowe" banknoty.
Przeczytałem w weekend dość kuriozalny tekst "Fałszywi prorocy", podpisany przez Petrosa Tovmasyana i Bartłomieja Malika, opublikowany na portalu jagielloński24.pl. Na jednym oddechu wymienieni są tam ks. Adam Boniecki, ks. Kazimierz Sowa, o. Krzysztof Mądel, ks. Wojciech Lemański.
Kandydaci do seminarium czy zakonu to ludzie "wzięci z tego świata", stąd też może zdarzyć się, że znajdą się wśród nich osoby, które doświadczyły w dzieciństwie molestowania.
Po sławetnej liście księdza Sawy, kolejną rewię szatańskich zagrożeń, tym razem w placówkach oświatowych, również katolickich, kilkanaście dni temu zaserwowała nam w "Magazynie Naszego Dziennika" (17-18 sierpnia 2013), pani Paulina Gajkowska.
Wiele razy słyszałem o "wyższości Mszy trydenckiej" nad posoborową. Nie zgadzam się z tego typu rozumowaniem. Co nie znaczy, że w takim rycie nie warto uczestniczyć. Ostatnio udało się komuś mnie do tego nakłonić.
{{ article.description }}