Czy buntowanie się przeciwko papieżowi jest dobre?

Czy buntowanie się przeciwko papieżowi jest dobre?
(fot. PAP/EPA/FABIO FRUSTACI)
3 miesiące temu

Gdy pierwszy raz usłyszałam o decyzji Papieża Franciszka dotyczącej ograniczenia mszy przedpoborowych, nie rozważałam czy to słuszny krok, czy nie. Mam ogromne zaufanie do Kościoła i samego Papieża i ufam, że to, co weszło w życie ma sens i jest dobre. Pomyślałam jednak o czymś innym. Czysto ludzkim…

Przeżyłam kilka sytuacji, gdy zewnętrzne okoliczności w jakiś sposób odebrały albo mocno ograniczyły mi możliwość przeżywania swojej wiary tak, jak wtedy pragnęłam. Ciąże (w tym druga zagrożona z leżeniem na oddziale patologii), małe dzieci i ich ciągłe chorowanie, moje opory przed tym, co nieznane. Ogromna chęć bycia tam, gdzie w jakiś sposób czułam się karmiona przez lata. Brak ludzi gdzieś blisko, zaraz obok, którzy pomogliby mi znaleźć nowy kierunek i dzielić się tym, jak żyją.

Kilka dni temu zadzwoniła do mnie znajoma. Jest jedną z niewielu osób, które znam i które regularnie uczestniczyły w mszach trydenckich. Mówiła z dużym żalem, że nie potrafi odnaleźć się w zawirowaniach, które w jakiś sposób jej zaserwowano. Opowiadała o tym, że większość osób z jej wspólnoty to łagodni, pokojowi ludzie, którzy tak jak ona znajdowali swój kawałek Kościoła i duchowości w liturgii przedpoborowej. I że im to odebrano, brutalnie, bez ostrzeżenia i trach! Owszem, ma możliwość dojeżdżać na liturgię dalej, ale wiąże się to dla niej ze sporą logistyką.

Czy jej żal, ból, pewien rodzaj buntu są dobre? Tak! Pokazują serce pełne życia, tęsknot, pragnień. Czy buntowanie się przeciwko Kościołowi i papieżowi jest dobre? Nie! Ono nigdy nie zaprowadzi w człowieku pokoju i radości.

Wiele razy nie wiedziałam dlaczego to, co daje we mnie dobre owoce, musi się skończyć. Dlaczego jakaś wspólnota zostaje rozwiązana, dlaczego muszę leżeć plackiem w szpitalu? Dlaczego moje dziecko jest znowu chore, a Pan Bóg wydaje się być tyranem, który wlewa w moje serce wielkie pragnienia, po to by się ze mnie śmiać. Czyż nie tak?

Patrząc jednak na moje życie wstecz, widzę ile dobra przyniosły te zmiany. Były trudne, bolesne, niektóre krwawiły latami. Jednak to, że mój ból nie kończył się fochem na parafię, Kościół, księży – sprawiło, że jestem nadal częścią Kościoła. Nieidealnej wspólnoty, z idealnym Bogiem, który wie co jest dla mnie dobre. Nawet jeśli mnie wydaje się to okrutne, bez sensu, nijakie.

Co jednak z tymi pragnieniami? Czy one nie pochodzą od Boga? Nie wiem. Myślę, że każdy z nas ma swoją drogę i swój sposób patrzenia na duchową rzeczywistość. Moja perspektywa jest taka, że niespełnione pragnienia mocno mnie oczyszczały – z pychy, z szukania spełnienia bardziej niż pragnienia żywej relacji z Bogiem. Z szukania duchowych fajerwerków i patrzenia na świat w sposób, w którym byłam ja, ja i ja. Moje pragnienia, moje plany, moje spełnienie.

Boli, bardzo boli zderzenie ze ścianą niemożliwości zaspokojenia, wydawać by się mogło, podstawowych pragnień. Można czuć zazdrość, niespełnienie, ból. Byle by ich zbyt mocno nie podkarmiać, nie nakręcać się, nie oburzać zbyt długo. W drzwi otwarte na oścież łatwo się wchodzi. Co więc w sytuacji tych, którym ograniczono przeżywanie liturgii?

Może to dobry czas na zadanie sobie pytania co mnie tam karmiło do tego stopnia, że nie przyjmuję już innych form? Czy nie przywiązałem się za bardzo do samego sposobu, może bardziej niż do Osoby, która powinna być w centrum każdej celebracji? Czy więzy ludzkie są tak silne, że obezwładniają? Czy umiem powiedzieć Bogu: "dobra, zaprowadziłeś mnie w ciemny zaułek i proszę pokaż mi gdzie mam teraz iść". Czy jestem w stanie usłyszeć i przyjąć Jego odpowiedź, jeśli w jakiś sposób mi się nie spodoba?

To boli. Zmiana odziera, zostawia z ranami. Jednak po każdej zwycięskiej bitwie jesteśmy silniejsi. Niech tak będzie i tym razem…

 

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Prowadzi bloga oraz Instagram.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Papież Franciszek, Dominique Wolton
27,93 zł
39,90 zł

„Niczego się nie boję…”
Papież Franciszek podsumowuje pięć lat swojego pontyfikatu

Zwolennicy nazywają go prorokiem, zagorzali krytycy – heretykiem. Od momentu objęcia urzędu wprowadza rewolucyjne zmiany w Kurii Rzymskiej. Zadziwia świat, rezygnując z mieszkania...

Skomentuj artykuł

Czy buntowanie się przeciwko papieżowi jest dobre?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.