Głoszenie Jezusa to nie cenzurowanie świata

Głoszenie Jezusa to nie cenzurowanie świata
Grzegorz Kramer SJ
5 lat temu

Wygrana "kobiety z brodą" w tegorocznej Eurowizji kolejny raz pokazała mi, że trzeba temu światu pozwolić mieć swoje igrzyska. W cieniu tej wygranej, w niedzielne popołudnie Neokatechumenat wyszedł na place miast, by głosić Jezusa Zmartwychwstałego. I to jest nasze zadanie. Głoszenie Jezusa, nie cenzurowanie świata i jego uciech.

Jeszcze kilkanaście lat temu było we mnie wiele sprzeciwu wobec świata, chciałem - jak wielu współczesnych dwudziestolatków - brać miecze i iść na barykady, by pokazać niewierzącym, jak powinno wyglądać ich życie. Wydawało mi się, że mam do tego prawo, bo przecież znam Jezusa. To, że nic z tego nie wychodziło, rodziło we mnie smutek i frustrację.

Po latach widzę, że było we mnie wielkie pragnienie, by porządkować świat według (sic!) światowych sposobów, dokładając do tego tylko etykietkę chrześcijaństwa.

Moja radość ma mieć źródło w czymś całkiem nielogicznym, w tym, że On odchodzi z tego świata (J 14,27). Ta pozorna nieobecność Jezusa w świecie ma być dla mnie powodem do radości, a nie do gwałcenia wolności innych ludzi, nawet jeśli ona jest wolnością, która przynosi śmierć.

Wygrana "kobiety z brodą" w tegorocznej Eurowizji kolejny raz pokazała mi, że trzeba temu światu pozwolić mieć swoje igrzyska. Świat ma prawo do tego, by mieć swoje dziwactwa i swój porządek. Świat ma prawo do grzechu. Ja mam zmieniać siebie, nie świat. W cieniu tej wygranej, w niedzielne popołudnie Neokatechumenat wyszedł na place miast, by głosić Jezusa Zmartwychwstałego. I to jest nasze zadanie. Głoszenie Jezusa, nie cenzurowanie świata i jego uciech.

Ludzie tego świata nie zmienią się nigdy pod wpływem cenzury, jedyne, co może ich zmienić, to inna logika głoszona w pokoju i bez chrześcijańskiej agresji, która zawsze, jak każda agresja, jest tylko uzewnętrznieniem bezradności i napięć.

Wielu dziś grzmi z wysokości ambon i mównic o upadku "chrześcijańskiej cywilizacji i Europy". Zawsze się uśmiecham, kiedy słyszę te hasła, bo przypomina mi się mowa Gamaliela z Dziejów Apostolskich o tym, że jeśli coś jest boże, dodać by można chrześcijańskie, to takie coś przetrwa.

I tu warto zapytać, na ile to, co budujemy i uznajemy za chrześcijańskie, takim jest od podstaw, a na ile są to tylko nasze pobożne marzenia?

Zapominamy o logice gnijącego ziarna. Droga chrześcijanina to droga obumierania, bycia świadkiem rozpadu. Tam, gdzie inni widzą koniec i śmierć, tam chrześcijanin widzi życie. Może zamiast grzmieć i potępiać, warto pytać siebie samego, na ile moje osobiste życie ma chrześcijańskie korzenie i na ile jest solą w tym świecie?

Pewnie, że dobrze by było, gdyby wszystko na tym świecie było chrześcijańskie, tylko że Jezusowi chyba o to nie chodziło.

Pokój wam zostawiam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daje. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Głoszenie Jezusa to nie cenzurowanie świata
Komentarze (83)
O
owieczka_
17 maja 2014, 07:38
Ponieważ jestem cenzurowana na blogu, to tutaj poproszę o rozwinięcie tych Ojca rozważań komentujących dzisiejsze czytania: Jeśli odważysz się głosić Dobrą Nowinę o Zbawieniu, to się wkurzą. Jeśli wyłamiesz się i powiesz: jest nadzieja, to się wkurzą. Jeśli powiesz, że Bóg jest dobry i wcale w chrześcijaństwie nie chodzi o moralność, prawa religijne i o to by nas traktowali jak innych, to się wkurzą. Wkurzą się wierzący w Boga. Czy to oznacza, że trzeba wywalić słowa św. Jakuba, że wiara bez uczynków jest martwa i najlepiej w ogóle nie sugerować się tym, że są jakieś uczynki miłosierdzia, które są przecież wyrazem moralności chrześcijańskiej?
Krzysztof Seremak
Krzysztof Seremak
16 maja 2014, 22:32
Dziękuję ojcze i pozdrawiam.Czekam na następne teksty.
K
Kasia
16 maja 2014, 20:16
 Ojcze, dziękuję za mądre słowa. Głupiej polemiki nie rozumiem. O co Wam chodzi? 
20 maja 2014, 10:10
Kasiu, a czy istnieje mądra polemika z o. Grzegorzem? Odpowiedź uzasadnij :-)
A
Aga
16 maja 2014, 17:57
Niestety muszę  się z  Tobą cogito 2 zgodzić.... 
A
ania
16 maja 2014, 14:44
Bardzo bliskie jest mi to podejście.O.Marco Rupnik sj też mówi,że współczesny, zachodni świat ma alergię na chrześcijaństwo, które zamiast Miłości głosi moralnośc i dyktaturę dobra.
16 maja 2014, 11:57
Zostawmy te swiat, przecież jego i tak nie uda sie zewangelizować. Jest zły, mo swoje igrzyska, co one nas obchodza. Zróbmy swoje radosne, takie lukrowato-cukierkowe. A kazda próba choćby najmnijeszego werbalnego sprzeciwu wobec światowych igrzysk i tak spotka sie z zarzutem braku tolerancji lub jak tutaj "cenzurą".
Kamila
Kamila
16 maja 2014, 11:53
Nie trzeba byc psychologiem, zeby zauważyć, że: 1. ciągłe przywoływanie w krytyce o. Grzegorza jego apelu o ocalenie życia nienarodzonego dziecka (pomijam formę tych przywoływań) jest wyrazem ogromnej słabości przeciwników Ojca (jak widać, innych argumentów nie mają); 2. gwałtowność krytyki tej postawy Ojca prawdopodobnie wynika ze swędzącego sumienia krytykantów - czyż każdy (i każda) z nas nie jest tak samo powołany do DZIAŁANIA, gdy widzi zło? A tak w ogóle to mi się ż... chce, jak to czytam, zmieńcie płytę.
17 maja 2014, 01:26
Coś w tym jest... Bóg stworzył nas na swoje podobieństwo. Niezła zagadka, co to znaczy? Jak konkretnie to podobieństwo ma się wyrażać? Wizualizacja? Miłość? Wolność? Kreatywność? Niezależność? Niech mądre głowy się nad tym głowią, a tymczasem ojcu dedykuję kawałek, z którego słów nie rozumiem ni w ząb, ale serce moje raz na jakiś czas współgra z muzyką i obrazami z tego klipu, gdy wówczas odbieram to jako uwolnienie się od... x, y, z... Zrzucenie pęt tego świata. Nakazów, zakazów (nie oznacza popadnięcia od razu w swawolę i robienia zła innym...). Poszanowanie naszego prawa do wolności dobrze rozumianej, w każdej sferze.
17 maja 2014, 01:28
sorki, nie wkleiłem linku: [url]http://www.youtube.com/watch?v=bStwaOGxy_Q[/url]
WD
Wujek Dobra Rada, Mistrz Ciętej
16 maja 2014, 01:48
Jeśli dobrze pamiętam niejaki Grzegorz Kramer SJ zaoferował adopcję dziecka poczętego, które jedna z genderowych feministek postanowiła zabić. Dodajmy wirtualknego dziecka, choć pewności nie było. Igrzyska trwały jednak kilka dni. Muszę zatem zapytać tego Grzegorza Kramera SJ czy to co tu możemy przeczytać jest wnioskiem z tamtych igrzysk, w których sam uczestniczył? Czy teraz postąpiłby inaczej? Ktoś powie nie porównuj geja w sukience z mordowaniem dziecka poczętego. Jeśli tak to by oznaczało, że jednak można cenzurować świat, ale wszystko będzie zależeć od tego co jest tematem, a wtedy granica jest rzeczą umowną i indywidualną.
R
raven
16 maja 2014, 10:04
Wujku, wtedy nie były igrzyska ale obrona wielkiej wartości jaką jest życie.
WD
Wujek Dobra Rada, Mistrz Ciętej
16 maja 2014, 17:53
Innymi słowy bliższy jest Ci o.Kramer cenzurujący świat. Od siebie dodam, że mi też.
C
cm
16 maja 2014, 00:19
Bóg zapłać, że są jeszcze w Kościele w Polsce ludzie myślący kategoriami Ewangelii, a nie ideologii gdzie miejsce pokochania Jezusa zajmuje węszenie wroga. 
R
rafi
15 maja 2014, 22:37
Świat ogląda igrzyska, a my patrzymy na Jezusa, który nas nie przestaje zachwycać. ;) Pragniemy aby Jezus zamieszkał w sercu każdego człowieka. Daliśmy się pochwycić Jezusowi, i ogień Jego miłości pragniemy zanieść na krańce świata! Amen! Jezu, przyjdź! :0
NO
nie o taką Austrię walczyłem
15 maja 2014, 21:16
[url]https://www.youtube.com/watch?v=wlNVEacXRco[/url]
A
Ania
15 maja 2014, 21:08
Dzięki ojcze za ten tekst.
V
viki
15 maja 2014, 19:10
Jaki piękny choć dośc stary ten jezuita! Ale skoro wiemy co chciał niedawno robić to chyba nie dziwi taka reklama! Może znowu się przyda
Grzegorz Kramer SJ
Grzegorz Kramer SJ
16 maja 2014, 08:55
Serdecznie dziękuję za komplement:-)
A
Aga
15 maja 2014, 18:59
może mniej pisać o innej logice a dawać świadectwo własnym życiem ...
M
Mia
15 maja 2014, 13:32
To nie "kobieta z brodą" tylko facet w sukience
R
Reader
15 maja 2014, 13:20
Ależ parcie na szkło! Jeszcze pół roku nie minęło od niesławnego występu o. Kramera, kiedy ogłaszał gotowość zrzucenia sutanny i to w ramach chucpy rozkręconej przez pewną skrajną feministkę. Moim, i nie tylko moim zdaniem, zabrakło rozeznania, samokontroli i zwykłego rozsądku. Przełożeni też nie stanęli na wysokości zadania. Ostatnio slyszałem taki jezuicki "dowcip", który można streścić tak: posłuszeństwo w zakonie zapewniamy pozwalając podopiecznym na robienie, co chcą, a na przełożonych wybieramy tych, co nie sami nie wiedzą, czego chcą. To jest niestety złowrogie memento, które w tym i w innych przypadkach się sprawdza. Czy medialna działalność ma być efektem jakiegoś wewnętrznego przymusu, którego ani rzeczony o. ... anie przełożeni nie umieją okiełznać? Czy też służbą i ewangelizacją? Najlepszym świadectwem, że o. Kramer potrafi kontrolować sam siebie, byłoby zamilknięcie w mediach na parę lat.
A
adwojo
15 maja 2014, 11:55
Takie artukuły dają jeszcze jakąś wiarę. Dzięki, w końcu jakieś racjonalne i mądre stanowisko. Jestem przerażony niektórymi komentarzami. Skąd w ludziach taka nienawiść?? Może o takich zachowaniach księża powinni mówić na kazaniach, a nie skupiać się na tematach typu gender. 
15 maja 2014, 10:24
"trzeba temu światu pozwolić mieć swoje igrzyska" To zła logika. Trzeba wiedzieć, że nie zrobi się pewnych rzeczy siłą. Ale zdecydowanie warto powtarzać: "nie pozwalam". Białe parasolki w Warszawie przegoniły sprzed św. Anny klub od różowych parasolek... Stały w pierwszy piątek i powtarzały nie pozwalam. Nie chcę klubu... "Zapominamy o logice gnijącego ziarna." Nie ma logiki gnijącego ziarna, ziarno które zgnije można tylko wyrzucić. Ziarno, musi obumrzeć leżąc w zmieni... umrzeć z Chrystusem a nie zgnić.
V
Vega
15 maja 2014, 10:36
Soro wyznajesz taka teorię, to po cóż włazisz bez przerwy, neurotycznie z całym klubem na podówrku "wyrzucanego ziarna?" To jest chore człowieku. Logiki kopania "wyrzucanych" tez nie ma.
15 maja 2014, 10:47
Ja nie uznaję logiki gnijącego ziarna. Jestem jej zdecydowanie przeciwny. Zgniłe ziarno się wyrzuca, jest nieprzydatne. Człowieka nie wyrzucasz... tylko próbujesz "zasadzić" w dobrej glebie. Jak nie zasadzisz to czeka, kurzy się i brudzi -  dlatego trzeba wychodzić i sprawdzać a nóż uda się zasadzić. Jest logika ziarna które obumiera w Chrystusie by dać owoc - nie ma logiki gnijącego ziarna... jest logika tych którzy nie zatrudnili się w winnicy - nie ma logiki nie zatrudniamy tuż przed końcem dnia... Pozdrawiam
W
Wojciech
15 maja 2014, 08:22
AntySyllabys nie potepianie swiata - to było ekscytujące 50 lata temu. Myslałem, że ostatni wielcy epigoni tacy chociażby jak Marini zabiorą ze sobą radosć z rewolucji Francuskiej/Bolszewickiej  w Kosciele - a tu proszę... Prosze się nie gniewać ale te księdza wywody - jakies takie kozetkowe są, psychoanalityczne ergo niechrzesciajńskie  - zaglądam na bloga (obok) i poza wianuszkiem gorliwych wyznawców - to jakos nie widzę żywej reakcji - to gdzie to ziarno ?
Grzegorz Kramer SJ
Grzegorz Kramer SJ
15 maja 2014, 09:58
To Wojciechu jest dalej ekscytujace w chrzęscijaństwie, że idziemy za Panem, który nie oskarża, a usprawiedliwia grzesznika.  Oskarzycielem jest diabeł, nie Chrystus. A kimże ja jestem by być ponad Chrystusa? Za resztę komentarza - serdecznie dziękuję. 
V
Vega
15 maja 2014, 10:12
Za naruszenie struktury wianuszka grozi etykietka syfiarza. Tu chodzi chyba o też skrajną "ortodoksję" ;)
W
Wojciech
15 maja 2014, 10:28
Miło mi że posród tak wielu komentarzy zechciał wybrać ojciec własnie mój.  Ekscytacja pewnej częsci ojców soborowych wspomianymi wydarzeniami (wspomnianymi rewolucjami - wprost wyrazili to Suenes i Congar ) doprowadziła nie do postawy pójscia za Panem ale przeciwnie - do zgody na formowania wierzących  wbrew nauce Koscioła wyrażonej przez poprzednich papieży, między innymi w Syllabusie , a konkrentnie w sformułowaniu że "Papież rzymski może i powinien pogodzić się i pojednać z postępem, liberalizmem i cywilzacją współczesną". W tym odrzuceniu zdrowej nauki, inaczej w tym antysyllabusie tkwi źródło "nie cenzurowania" swiata. To droga na manowce...Tragizm polega na tym ze prosty swiecki musi walczyć z wykształconym jezuita o takie proste prawdy. Pozdrawiam 
R
rafi
15 maja 2014, 22:20
Może się przyłączysz? ;) Wiesz, ja tam zaglądam bo kocham mówić o Jezusie. Jezus mnie fascynuje.
L
leszek
15 maja 2014, 22:37
Przyjacielu. Przeciwstawiając "poprzednich papieży" którzy głosili słusznie "bieżącym papieżom" którzy rzekomo wiodą na manowce wyrażasz wiarę w "Kościół papieży", a nie w Kościół Chrystusa. I poprzedni papieże i bieżący papieże są jedynie rybakami ludzi. sternikami łodzi, ale w żagle tej łodzi dmucha Duch Święty. Wybacz mi proszę, ale to raczej Ty błądzisz po manowcach.
W
Wojciech
16 maja 2014, 07:53
Też przyjacielu jestem zwolennikiem hermeneutyki ciągłosci. Zapraszam cię zatem do odważnego wyznania prawdy o Chrystusie Królu Wszechswiata, ekumenizmie jako powrocie "per reditum" do jedynego Koscioła Chrystusowego, koniecznosci nawrócenia (nie mylić z prozelityzmem) pogan, a także Żydów ). Możesz też przyłączyć sie do soborowego apelu znacznej częsci biskupów  o potępienie zarazy komunizmu (szkoda że wbrew "Radosci i Nadziei", porozumieniu z Metz oraz "Pokojowi na Ziemi"). Zachęcam też usilnie o przyłaczenie się do usilnej prosby milinów wiernych o uznanie tradycyjnego nauczania Koscioła nt. Wszechposrednictwa i Współodkupicielstwa Maryi . Na temattytyłu Maryi Królowej - odsyłam do bloga o. Kramera - musicie jeszcze ugodnić stanowisko w tej sprawie...
E
edi
15 maja 2014, 08:05
ks. Kramer - Bóg Cie kocha i czeka na Twoje nwrócenie i pokutę a także zadośćuczynienie - w tym na deonie
O
owieczka_
15 maja 2014, 09:38
Edi, trzeba dać człowiekowi dojrzeć. Wojciech twierdzi, że nie ma żywej reakcji na blogu o.Grzegorza. Żywe reakcje są , ale są cenzurowane. O.Grzegorz nie przepuszcza moich komentarzy od czasu, kiedy przypominam mu, że trzeba wypowiadać się zgodnie z nauką Kościoła. Efekt jest. Już dzisiaj na blogowym wpisie jest o tym m.in., że Bo jest jedynym Sprawiedliwym. Parę miesięcy temu o. Grzegorz głosił coś innego, mianowicie to, że Bóg nie jest sprawiedliwy, tylko dobry. Styl głoszenia jest nadal chaotyczny i zwracający uwagę bardziej na głoszącego niż na Chrystusa, ale każdy przecież uczy się całe życie. Trzeba poczekać. W końcu każdy zakonnik ma swojego przełożonego.
Grzegorz Kramer SJ
Grzegorz Kramer SJ
15 maja 2014, 09:59
Owieczko, Twoje koemntarze nie przechodzą, bo nie czytasz tego, co piszesz. I tyle.  Nie głoszę sprzecznych rzeczy. Proszę zacznij czytać całą Biblię. Zobaczysz, że idąc Twoim rozumowaniem, w niej Bóg też jest pokazywany w sprzeczny sposób.
O
owieczka_
15 maja 2014, 11:01
Ojcze Grzegorzu, główne prawdy wiary, którą wyznajemy nie są wzajemnym zaprzeczeniem. Podkreślając dobroć Boga, nie trzeba zaprzeczać Jego sprawiedliwości.
R
Reader
15 maja 2014, 13:34
Pod komentarzami na stronie Ojca jest zadziwiająco mało komentarzy. Takich, osób, którym Ojciec nie przepuszcza komentarzy jest więcej. I co? Wszyscy nie czytają tego, co napisali?
X
x
15 maja 2014, 13:41
Raczej bardzie @edi niż Bóg.
X
x
15 maja 2014, 13:43
@Reader Pamiętasz ten dzień kiedy przestałeś kochać, a zacząłeś tylko osądzać?
Grzegorz Kramer SJ
Grzegorz Kramer SJ
15 maja 2014, 14:31
Jest mało, bo ludzie nie muszę wszystkiego, co przeczytają komentować.  Nie uwierzysz, ale nie piszę dla statystyk i komentarzy;-)
Grzegorz Kramer SJ
Grzegorz Kramer SJ
15 maja 2014, 14:33
Główne prawdy wiary się nie zmieniają, przynajmniej nie w moim pisaniu, za to Twoje humory bardzo się zmieniają, dlatego dostałaś bana. I tyle w temacie.  Ja nie zaprzeczam sprawiedliwości, gdybyś nie wyrywała jednego zdania z całości tekstu, dostrzegłabyś to, ale masz tezę i do niej dorabaisz resztę.  "walczysz" o czystość wiary, a brak Ci odwagi, by pokazać twarz, a szkoda. 
O
owieczka_
15 maja 2014, 17:00
Tytuł artykułu brzmi "Głoszenie Jezusa to nie cenzurowanie świata", a Ojciec mnie banuje za moje zmienne humory? Chwilę wcześniej dowiedziałam się, że moje komentarze nie przechodzą, bo nie czytam co piszę. Niech się Ojciec w końcu zdecyduje, za co ta cenzura, zresztą będąca w niezgodzie z tym co Ojciec opisuje w artykule. Co w końcu, cenzurować ten świat, czy nie? Albo cenzura tylko dla wybranych. Moje imię i nazwisko Ojciec zna.
R
rafi
14 maja 2014, 22:17
Nie jest głównym problemem to, że jakiś facet umalował się, i wystąpił w Eurowizji. Ani to, że dostał pierwszą nagrodę. Ani nawet to, że na Zachodzie ustanawia się różne szkodliwe prawa. To wszystko to są tylko objawy jednego, podstawowego problemu: ludzie NIE WIERZĄ W JEZUSA. Nie wierzą w Jezusa, nie wierzą że istnieje życie wieczne. I to jest problem, który powinien nas martwić.
R
Rd
14 maja 2014, 19:05
Nieocenianie innych jest o tyle dobre i chrzescijanskie, bo twarda, jedynie sluszna ocena moralna latwo jest stanac po zlej stronie historii. Ilu bylo poboznych, ktorzy grzmiali o tym, ze Jezus nienawidzi czarnych, nienawidzi malzenstw mieszanych, nienawidzi Zydow, nienawidzi Protestantow? Czas mija, "Jezus" - a raczej bozek, ktorego postawili na jego miejscu - nienawidzi kogos innego. Swiadectwo, ktore daje O. Kramer wydaje sie bardziej trwale.
MR
Max R.
14 maja 2014, 17:56
Myślałem, że ks. Kramer jest mądrzejszy. :P
K
katol
14 maja 2014, 19:51
to jest ksiądz?? na zdjęciu nie wygląda..
H
historyk
14 maja 2014, 17:43
neokatechumenat z jedzeniem krakersów podczas komunii i nieklękaniem może zaprowadzić ludzi do piekła. (oczyma wyobraźni już widzę wzburzenie neonów:D ale że to heretycy, to mała strata.)
Jack French
Jack French
14 maja 2014, 21:17
Nieklękanie jest uznane przez KK. Czyli KK to heretycy. Czyli historyk to wyrocznia, lepsza niż sam Bóg w Trójosobowej postaci. Człowieku. Jesteś niczym i nikim aby osądzać. Można oceniać. Oceń. Np: neonki wydaje mi się, że nie trafiają z tym tym tym. A do piekła to można iść śledząc Twoje wypowiedzi.
K
katolil
14 maja 2014, 23:21
co to jest "trójosobowa postać"? to jakaś nowa nowość w waszej sekcie? pierwsze słyszę... Kościół to niestety teraz taki misz-masz, dla każdego coś dobrego. lefebryści, tradsi, neony, odnowa... dojdzie w koncu do rozpadu. Klękanie jest uznane... gdyby Bóg chciał, żeby przed nim nie klękać, to by znalazł naród wybrany w afryce. Tam Murzyni ciągle na podniesienie nie klekają, tylko stoją i klaszczą. Natomiast narodem wybranym zostali Izraelici, którzy padali na twarz przed Arką Przymierza. Pismo poucza, że klękać trzeba. Na imię Jezusa zegnie się każde kolano wszystkich istot, ziemskich i podziemnych (poza neonami), aniołowie w niebie i święci upadają na kolana w czasie śpiewu Sanctus, Sanctus, Sanctus Dominus Deus sabbaoth. Dlatego należy klękać, a Bóg was osądzi za profanacje.
Jack French
Jack French
14 maja 2014, 23:35
Zanim osądzasz: nie byłem nigdy w neo. Po dwa: Bóg jest w Trójcy Jedyny. Taka mała wiadomość dla kogoś, kto się ewidentnie mega zna. Po trzy: KK to sekta? Po cztery: bierz PŚ jako całość, a nie cytaty. Co do cytatów, to mam dla Twojej mądrości: Ga 6,7.
A
AP
14 maja 2014, 16:26
@ Autor "Ludzie tego świata nie zmienią się nigdy pod wpływem cenzury" --------------- Czy to apel  do moderatorów deon.pl ???
S
Słaba
14 maja 2014, 16:17
Grzegorz Kramer SJ Czy mógłby ojciec sprecyzować, o jaką postawę chodz w słowach: 1) trzeba temu światu pozwolić mieć swoje igrzyska Czy ktoś z nas jest w stanie tego zabronić? Jaki ma sens wzywanie do czegoś (lub braku czegoś), co leży poza naszym zasięgiem? 2) cenzurowanie świata i jego uciech Chyba nie chodzi ob wprowadzenie cenzury w sferze publicznej, bo, jak w 1), nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Jesteśmy jednak w stanie ocenzurować coś na naszym małym "podwórku" - np. nie oglądać czegoś w naszym domu, nie mówić o czymś w katolickich mediach, itp. Czy chodzi o taki brak cenzury? Czy chodzi o pominięcie milczeniem (ocenzurowanie) w rozmowach i komentarzach? Czy tutaj "cenzura" = "ocena" ? Ja np. nie lubię, jak ktoś nabija się z kobiet. Mogę o tym nie mówić, jeśli trzeba(?) Bo co do głoszenia Chrystusa i Ewangelii, to oczywiście zgoda - to jest nasze zadanie.
14 maja 2014, 14:46
„Ludzie tego świata nie zmienią się nigdy pod wpływem cenzury, jedyne, co może ich zmienić, to inna logika głoszona w pokoju i bez chrześcijańskiej agresji, która zawsze, jak każda agresja, jest tylko uzewnętrznieniem bezradności i napięć.
” Pewna kwintesencja. Tu też mieszają się głosy różnych ludzi, utożsamiających głoszenie Chrystusa z brakiem akceptacji zła. Zgadza się, nie musimy i nie powinniśmy akceptować zła. Lecz czym innym jest nie akceptowanie zła, a czym innym wypalanie go ogniem i mieczem. A mamy jasno nakazane od Jezusa, żeby pozwolić rosnąć chwastom! Agresją, gwałtem nic się nie wskóra, a przynajmniej nic Bożego. Może zalęknione, zakompleksione osoby zmienią zewnętrznie swoje podejście. Serca ludzi w ten sposób się nie przemieni. Muszą zobaczyć, dlaczego warto im zainteresować się niejakim Jezusem z Nazaretu. Dlaczego warto brać Jego słowa poważnie. Najlepsza droga, gdy inni dostrzegą, że słuchanie nauk owego Jezusa, samym nam przyniosło jakieś dobro. A nasza agresja wobec innych, przemawianie z pianą na ustach, z zaciśniętą pięścią inkwizycji, jest wprost antyświadectwem. Czy to oznacza, że mamy pozwalać na szarganie pewnych naszych wartości, wchodzenia z brudnymi buciorami do naszych domów? Ależ skąd, lecz zdrowa chrześcijańska asertywność realizuje się inaczej. A co do tego Austriaka z Eurowizji - ignorować. On i organizatorzy potrzebują maksymalnego zainteresowania, sensacji, jeszcze czegoś bardziej oryginalnego, niż dotychczas. To jest ich paliwo przecież i dzika satysfakcja, nawet (albo dlatego) gdy wywołali święte, powszechne oburzenie i rozgrzanie komentarzy na temat, na który szkoda marnować słów. Zostawić ich z tym, sami się wypalą/spalą, albo... dostrzegą kiedyś autentyczną sensację świata (prawda Ewangelii), głoszonej i tu i tam. Martwmy się jedynie, żebyśmy uczestniczyli w sianiu dobrego słowa i tu i tam, a Bogu zostawmy to komu okaże łaskę opadnięcia łusek z oczu. Nie wyręczajmy Go w tym, bo i tak nic nie wskóramy.
L
leszek
14 maja 2014, 15:02
Drogi Rafale. Zapewne za rok konkurs wygra mężczyzna w ciąży, a za dwa lata dziecko z probówki, transseksualista już chyba wygrał (ale może się mylę). Ale co z tego będzie wynikać ? Ano to samo co teraz, czyli nic. Wiara i refleksja nad wiarą to coś dużo więcej niż wydziwianie nad ciekawostkami z zakresu kultury masowej. 
jazmig jazmig
jazmig jazmig
14 maja 2014, 17:44
Rafale, przeczytaj co Jezus mówił do faryzeuszy i uczonych w Piśmie, jak ich nazywał i jak ich określał. Jezus wcale nie nakazywał tolerowanie chwastów, lecz w sytuacji, kiedy rosły obok siebie zdrowe rośliny i chwasty, kazał poczekać do zbiorów, aby zebrać chwasty osobno i je spalić, mówi o tym również Apokolipsa św. Jana. Nie oznacza to, że mamy udawać, iż chwastów nie ma, ani tym bardziej, że mamy pozwalać, aby chwasty uniemożliwiały wyrastanie zdrowych roślin. Nie po to Jezus posłał apostołów aż na krańce świata, żeby oni tolerowali chwasty.
MK
Marcelina Koprowska
14 maja 2014, 19:19
Może zatem poczekajmy do zbiorów? A tak to pozwólmy im rosnąć? Wydaje mi się, że według tego, co dotychczas słyszałam o przypowieści o siewcy to zbiory będą na końcu czasów. Jakkolwiek koniec świata się zbliża, to chyba jeszcze nie teraz. Ale mogłam źle zrozumieć. Ktoś ma lepsze źródła? (i pytam bez ironii, chciałabym się dowiedzieć.)
jazmig jazmig
jazmig jazmig
15 maja 2014, 17:32
Nie pozwalajmy na to, żeby były same chwasty, ani na to, żeby chwasty zagłuszyły zdrowe rośliny.
jazmig jazmig
jazmig jazmig
14 maja 2014, 14:01
Czy ktoś zauważył ten neokatechumenat, który wyszedł na ulice? Ja jakoś nie zauważyłem. Gdy ci ludzie głoszą Jezusa, to co konkretnie głoszą? Hulaj dusza, piekła nie ma, czy naukę Jezusową? Ponadto byłoby dobrze, żeby autor nie używał słów fałszywie. Nie wiem, dlaczego używa słowa "cenzura" na fakt dezaprobaty wobec baby z brodą. Przypominam autorowi i Neokatechumenatowi, że Jezus nie podlizywał się współczesnym mu ludziom, a szczególnie establishmentowi, lecz jawnie krytykował to wszystko zło, które oni czynili. Podobnie postępowali apostołowie po Jego wniebowstąpieniu. Zdaniem autora Jezus cenzurował, jednakże, jak pisałem wyżej, autor nieprawidłowo używa tego słowa.
D
dfgsfgsfsg
14 maja 2014, 15:15
Mówili do napotkanych ludzi, że Pan Bóg ich kocha takimi jakimi są i tyle.
G
gienek
14 maja 2014, 16:00
niwidziałeśś bo w necie za dużo siedzisz i tu punktujesz wszystkich
L
leszek
14 maja 2014, 17:15
Drogi kolego. Ale o czym Ty piszesz, czego dotyczą te Twoje filipiki ? Jezus Chrysta a "kobieta z brodą" czy Conchita Wurst ? Nie uczyłeś się, żeby Imienia Boga nie przywoływać do spraw błahych, a zwłaszcza z zakresu kultury masowej.  Przebieranki na scenie czy w literaturze to przecież sprawa stara jak świat, może sprawdź kiedyś co Achilles robił na Skyros, aż strach przyznać. 
jazmig jazmig
jazmig jazmig
14 maja 2014, 17:39
Leszku, czytaj ze zrozumieniem, a potem zabieraj głos.
jazmig jazmig
jazmig jazmig
14 maja 2014, 17:39
Jeżeli tak, to kłamali.
Grzegorz Kramer SJ
Grzegorz Kramer SJ
14 maja 2014, 17:42
mówili prawdę jazmig, tak jak Ciebie i mnie - takimi jakimi jesteśmy.
H
historyk
14 maja 2014, 18:03
Bardzo dobra wypowiedź! Nic dodać nic ująć. neokatechumenat głosi Kościół "pluszowy", z którego nic dobrego nie będzie. "Uwiedzie" na moment kilku gimnazjalistów, którzy potem i tak nie będą chodzić na Mszę z cyrkami, balonami, gitarami, perkusjami i krakersami. Dlaczego? No właśnie dlatego, że to może fascynować tylko 13-nastolatków i idiotów. Samo założenie tzw. powrotu Kościoła do korzeni jest kompletną głupotą i w gruncie rzeczy sprzeczne z doktryną. A tu proszę, kardynał schoborn, pierca neokatechumenatu: http://www.youtube.com/watch?v=SiEkiLtQxSA&eurl=http%3A%2F%2Fwww.konserwatyzm.pl%2Fmultimedia.php%2FUtwor%2F2274%2F&feature=pla<x>yer_em<x>bedded
MK
Marcelina Koprowska
14 maja 2014, 19:12
Odpowiadając na pierwsze pytanie: mimo, że w Neokatechumenacie nie jestem i nie widziałam tej Ewangelizacji, bo byłam uziemiona w domu to wiem, że się odbyła i wiem gdzie w Warszawie. Więc ktoś zauważył. Myślę, że nawet jeśli była to jedna osoba, to i tak jesteśmy na plusie. A poza tym, nawet bez tej jednej osoby, z mojego (małego) doświadczenia ewangelizacji wynika, że ona ubogaca naszą wiarę może czasem nawet bardziej niż innych. Ergo, było warto. Secundo, nie rozumiem, dlaczego Pan przypomina Neokatechumenatowi o tym, że Jezus się nie podlizywał. Oni po prostu wyszli na ulice głosić dobrą nowinę - nie widzę nic podlizującego.
MK
Marcelina Koprowska
14 maja 2014, 19:15
Jak już pisałam, w Neokatechumenacie nie jestem, ale na ile go znam (a z tygodnia na tydzień znam coraz lepiej przez swoich znajomych) wcale nie głosi "pluszowego Kościoła".  Skąd Pana opinia o tym? I określenia na Mszę wspólnotową? I z tego co wiem, to ludzie kończąc gimnazjum wcale niekoniecznie stamtąd odchodzą.
Z
zwierz
14 maja 2014, 13:13
brakuje konsekwencji. bo z jednej strony "zmieniaj siebie a nie świat" [Ignacy miał chyba troszkę inny pomysł, kiedy mówił o "zapalaniu świata"] a z drugiej strony przykład, żeby iść na ulice i mówić o Jezusie - to czyli jednak mam działać na zewnątrz czy nie??
E
emila
14 maja 2014, 13:12
"Igrzyska" i tak będą bez czyjegokolwiek pozwolenia. I nie chodzi o branie miecza i wchodzenie na barykady. Zło jest  będzie zawsze złem i nie ma to nic wspólnego z cenzurą. A ujęcie jest nieco przewrotne. Autor oznajmia, że nie jego zadaniem jest tu cokolwiek zmieniać, a fakty przemawiają za tym, że w rzeczywistości zmienić tu niczego nie można. A to dwie różne rzeczy. Co do chrześcijańskiej agresji to jedynie usiłuje zmieniac się bezbronnych ludzi na swoją modłe i według własnych interesów a owa "przemiana" na ogół owocuje czyjąś szkodą. I tyle w temacie. A tekst moim zdaniem wcale nie potrzebny.
14 maja 2014, 12:38
Mądry artykuł. Głos zdrowego rozsądku.
V
Velasquez
14 maja 2014, 12:45
Głupi artykuł. Głos konformisty. Zło ma nas zawsze oburzać i bulwersować, a sprzeciw wobec niego nie może ustawać.
A
anonim
14 maja 2014, 17:55
Najwyraźniej NIC nie zrozumiałeś skoro twierdzisz że artykuł jest głupi i że to głos konformisty. Czy gdzieś w artykule stwierdzono, że zło ma nie oburzać i nie bulwersować a sprzeciw wobec zła ma ustać? Jak najbardziej masz sprzeciwiać się złu! Ale na swój rachunek! Masz zmieniać świat zmieniając SIEBIE, a nie grzmiąc jaki ten świat jest zły.
V
Velasquez
14 maja 2014, 19:45
Mój wpis to riposta na wpis Joanki. Wtęż wzrok, to może Ty zrozumiesz. Jeżeli ktoś utracił mnłodzieńczy zapał i gorliwość oraz gotowość do bezkompromisowej walki o inny (lepszy) świat, to jest konformistą. Oczywiście jeszcze się łudzi, że inne czasy, inne sytuacje, że dojrzał, zrozumiał etc. ale to i tak lipa. Umościł sobie gniazdko przewidywalnego, ujarzmionego katolika - takiego jak się lubi. Trochę popląsa na starówkach, napisze "odkrywczą" książeczkę, posadzi kilka żonkili, jak trzeba będzie to i do kamery powie coś "mądrego" (tzn. niekontrwersyjnego, żeby nie urażać, bo się jeszcze okaże, że oszołom). I to jest dla mnie konformizm. A głupota tekstu wypływa z sugestii jakoby Jezus nie chciał, żeby wszystko było chrześcijańskie. Abstrahując od semantyki, myślę że właśnie by chciał.
R
rafi
14 maja 2014, 21:02
Chrześcijanin walczy o to, by wszyscy ludzie zostali zbawieni. Owszem, chciakby też, by świat był lepszy. Tylko co to znaczy?
A
anonim
15 maja 2014, 03:30
Nie interesuje mnie Twoje tokowanie. Zadałem konkretne pytania i nie odpowiedziałeś.
V
Velasquez
15 maja 2014, 07:30
Po co, skoro Cię nie interesuje?
T
totja
14 maja 2014, 12:37
niby "nie cenzurować", ale jednak "igrzyska świata" nazywać grzechem
A
anonim
14 maja 2014, 17:46
Jakie "niby"?!? Prawdziwie nie cenzurować! Wygląda na to że mieszasz pojęcia. Bo nie cenzurowanie czy nie zakazywanie nie ma żadnego związku z nazywaniem rzeczy po imieniu. Po to jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo, po to jesteśmy obdarzeni rozumem i wolną wolą, abyśmy rozumem rozeznawali i zło nazywali złem oraz wolną wolą wybierali pomiędzy dobrem a złem.
R
rafi
14 maja 2014, 12:31
Właśnie... Bóg nas posyła do tych ludzi, by nieść im Ewangelię, a nie odwracać się od nich, bo "śmierdzą". Chcesz spotkać Jezusa? To idź właśnie tam, gdzie największy smród, i głoś Ewangelię.  Zobaczysz cuda.
L
leszek
14 maja 2014, 11:54
Ja się często zastanawiam czy się różni pogaństwo czy bałwochwalstwo od mentalności, która w błahych wydarzeniach z kultury masowej wypatruje eschatologicznej walki sił światłości z siłami ciemności. Analogicznie jak rok temu pewna znana tenisistka pokazała w jakimś magazynie kawałek gołego zadka i z ambon kaznodziejów dobiegały refleksje, co ten goły zadek znaczy dla nas i jaka z tego gołego zadka płynie refleksja na temat kondycji współczesnego świata i stanu naszej wiary. O tej "kobiecie z brodą" przecież za tydzien czy miesiąc nikt już nie będzie pamiętał, bo takie wydarzenia szybko się pojawiają, a jeszcze szybciej znikają. Czy ktoś pamięta kto wygrał konkurs Interwizji rok temu ? I czy kogoś to obchodzi ? Ale chyba łatwiej dyskutować o gołym zadku czy "kobiecie z brodą" niż o tym co naprawdę istotne, ale co niestety wymaga głębszych lektur i dłuższej refleksji.
jazmig jazmig
jazmig jazmig
14 maja 2014, 14:02
Nie zastanawiaj się nad tym Leszku, to przekracza twoje możliwości. Nie masz ku temu minimum wiedzy.
R
rus
14 maja 2014, 14:44
...sie marmurowa madrala znalazła....

Skomentuj artykuł

Głoszenie Jezusa to nie cenzurowanie świata
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.