Ta "jedna rzecz" łączy wszystkich, którzy przyjmują księdza po kolędzie. Duchowny podsumował wizytę duszpasterską
"Taki jest obraz naszej woźniakowskiej parafii. Pełen kontrastów, inności, przepaści. Ale była jedna rzecz, która łączy..." - ks. Akacjusz Cybulski Sdb w poruszających słowach opublikowanych na Facebooku podsumował tegoroczną wizytę duszpasterską w domach i mieszkaniach swoich parafian.
Podczas swojej ósmej wizyty duszpasterskiej, zwanej kolędą, ks. Akacjusz Cybulski Sdb z parafii Woźniaków odwiedził około 230 rodzin, stając się świadkiem całego spektrum ludzkiego życia - od rodzin wielodzietnych po osoby samotne, od osób przeżywających żałobę po te szykujące się do ślubu, od tych, którym niedawno zdiagnozowano poważną chorobę, po tych, którzy spodziewają się dziecka.
Duchowny - jak sam przyznaje - przemierzał parafię pieszo i samochodem, wchodząc zarówno do małych mieszkań, jak i dużych domów, spotykając ludzi o skrajnie różnych możliwościach materialnych. Mimo kontrastów łączącym doświadczeniem była potrzeba rozmowy, wspólnego czasu i uwagi - od krótkich pogawędek po głębokie wyznania, pełne radości i łez. Jak przyznaje, 15 minut spędzone z każdą rodziną było jednocześnie "nic a zarazem wszystkim", a parafianie z otwartymi sercami uczynili te odwiedziny wyjątkowym doświadczeniem.
Publikujemy pełną treść wpisu ks. Akacjusza, który duchowny opublikował na Facebooku:
Moja ósma w życiu wizyta duszpasterska zwana kolędą właśnie dziś dobiegła końca.
W tym roku odwiedziłem ok 230 rodzin.
Spotykałem ludzi samotnych i rodziny wielodzietne. Spotykałem tych którzy kilka dni temu kogoś pochowali i tych którzy za kilka miesięcy biorą ślub. Rozmawiałem z tymi którym tydzień temu wykryto raka i z tymi którzy przed paroma dniami dowiedzieli się, że zostaną rodzicami. Byłem wożony samochodami i chodziłem pieszo. Łapałem za klamkę furtek gdzie powiedziano mi "Nie życzymy sobie" i siedziałem przy stołach gdzie mówiono "niech ksiądz zje jeszcze kawałek".
Byłem w mieszkaniach które mają powierzchnie 40 metrów i mieszka tam 6 osób oraz w domach które mają 140 metrów i jest tam jedna osoba. Rozmawiałem z ludźmi którzy przed domem mieli auto wartości 180 tysięcy i z ludźmi, którzy nie mają w domu ubikacji. Wyjąłem z jednej koperty 300 zł, zaś z drugiej 20 zł.
Taki jest obraz naszej woźniakowskiej parafii. Pełen kontrastów, inności, przepaści. Ale była jedna rzecz, która łączy... w każdym miejscu gdzie mnie wpuszczono ludzie pragnęli rozmowy, wspólnego spędzenia czasu, poświęcenia uwagi, zadania pytania bądź snucia opowieści. Jednych słuchałem, do innych mówiłem, byli tacy z którymi się śmiałem i tacy z którymi uroniłem łzę.
15 minut to jednocześnie nic a zarazem wszystko.
Dziękuję wszystkim którzy mnie przyjęli, otworzyli serca i mieszkania. Ci którzy z różnych przyczyn mieli furtki zamknięte - sprawdźcie swoje skrzynki na listy.
Dziękuję w tym roku szczególnie mieszkańcom Wroczyn, Woźniakowa, Leszczynka, Bożej Woli, ulic: Konduktorskiej, Zbożowej, Krośniewickiej, Żytniej, Konopnickiej, Kolberga, Reymonta, Łęczyckiej, Zapolskiej, Modrzejewskiej, Rodziewiczówny, Mniszkówny i Wyspiańskiego. Ale także wszystkim pozostałym, których spotkałem "po drodze".
Załączam kilka najpiękniejszych pamiątek tej kolędy.
ks. Akacjusz Cybulski Sdb / Facebook / pk


Skomentuj artykuł