Czy Polak Polakiem i po szkodzie?

Czy Polak Polakiem i po szkodzie?
(fot. EPA/Aidan Crawley)
8 lat temu

Święta, święta i po świętach. Wprawdzie święto piłkarskie trwa, ale dla nas Polaków, przynajmniej w sensie wspierania naszej reprezentacji, to już sprawa zakończona.

Sobotnie nastroje we Wrocławiu były od rana iście piłkarskie. Nawet panie w małym warzywniaku na osiedlu spekulowały, co będzie, jeśli wygramy i czy to dobrze, że Przemek Tytoń stanie w bramce. Wrocławski rynek pękał w szwach. Dwie godziny przed pierwszym gwizdkiem strefy kibica pozamykano z nadmiaru zainteresowanych spotkaniem. Pierwsza połowa była pięknym widowiskiem. Emocje, doping, wszechobecne barwy narodowe. Wszystko jak należy. A później coś pękło. I jak mówi młodzież - "nie pykło".

Zamiast fiesty - żałoba. Tłumy wracały ze spuszczonymi głowami, a ulice stolicy Dolnego Śląska w wielu miejscach wypełnione były niemym, biało-czerwonym korowodem. A to tylko jeden z obrazków po sobotnim meczu. Inny, jeszcze bardziej przygnębiając, to wulgarne przyśpiewki pod adresem PZPN-u i naszych czeskich sąsiadów, którzy ośmielili się wygrać z nami mecz. Ludzie zdejmujący biało-czerwone barwy, mówiący, że Polski już niema, że nie mają ojczyzny. Trochę winy za ten jad i gorycz można zrzucić na karb promili. Co jednak jest nie tak z młodymi ludźmi, którzy przed meczem daliby się pokroić za swoją drużynę, a po przegranym meczu nie uważają się za Polaków? Dlaczego piszę "młodymi"? Ci nieco starsi prezentowali jednak podejście zgoła inne. Nawet obcokrajowcy, którzy przywdziali na ten wieczór polskie barwy narodowe, mimo wyczuwalnego współczucia, nadal utożsamiali się z kolorem białym i czerwonym, pokazując prawdziwą solidarność z przegranymi. Jak to się dzieje, że Irlandczycy potrafią się bawić nawet, gdy przegrywają, a należy pamiętać, że przyjechali na turniej jako najsłabsza drużyna. Jedyną piosenką, którą w miarę ochoczo śpiewali wszyscy wracający z meczu, bez względu na wiek, był nieoficjalny hymn naszej reprezentacji "Nic się nie stało…". Tylko, czy rzeczywiście dla wszystkich " nic się nie stało"?

Emocje pewnie opadną i zacznie się szukanie winnego. Jedni stwierdzą, że zawinił trener Franciszek Smuda, bo nie wprowadził na boisko takiego, czy innego zawodnika. A ponieważ sam podał się do dymisji, to teraz wspólnie będziemy szukać nowego trenera. Zaczną się zatem niekończące się spekulacje: kto następny? Nie zabraknie również tych, którzy będą bardzo głośno domagać się obalenia Grzegorza Laty i zreformowania PZPN-u. Można to już zaobserwować w pierwszych prasowych komentarzach mówiących, że dzięki temu polska piłka nożna wróciłaby do jakiegoś punktu wyjścia, który byłby nową nadzieją na przyszłość. Będą też pewnie specjaliści oraz tacy, którym będzie się wydawać, że nimi są, którzy obwinią za wszystko nieskutecznie grających piłkarzy i którzy z lubością będą wyliczać kolejnym graczom popełnione błędy. Gdy opadną już emocje, przyjdzie czas na eliminacje do Mundialu i może wtedy coś w końcu "zatrybi" w naszej drużynie, bo awans będzie trzeba wywalczyć. A to przecież będzie związane z rozegraniem wielu meczów i wspólną pracą na boisku.

Póki co turniej Euro 2012 trwa. Zanim przyjdzie szara rzeczywistość, w której kobiety będą szczęśliwe, że w TV można obejrzeć wreszcie serial, studenci będą mogli skupić się na sesji - z uwagi na mecze -niejednokrotnie wrześniowej - czyli poprawkowej, a w wiadomościach znowu zobaczymy twarze ścinających się polityków, wypada nam trzymać fason gospodarzy i pokazywać się z jak najlepszej strony przed całą piłkarską Europą, a nawet światem. W końcu polska gościnność, to nie tylko popularny i wyświechtany slogan reklamujący nasz kraj, o czym przekonali się do tej pory nasi piłkarscy goście. Bądźmy jednak gościnni nie tylko dla obcych, ale i dla swoich. Nasi piłkarze zasługują na gościnność ze strony własnych kibiców, których klasę poznaje się wtedy, gdy drużyna przegrywa.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Czy Polak Polakiem i po szkodzie?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.