Miała być zdrowszą alternatywą dla kawy, a okazała się pożywką dla raka. Mroczne oblicze yerba mate

Miała być zdrowszą alternatywą dla kawy, a okazała się pożywką dla raka. Mroczne oblicze yerba mate
Wysoka zawartość toksycznych związków w yerba mate nie jest dziełem natury, lecz efektem tradycyjnej metody osuszania liści. Fot. Mila / Unsplash
National Library of Medicine / pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5835188 / red

Tradycyjny rytuał picia naparu z ostrokrzewu paragwajskiego, znany milionom ludzi na całym świecie jako chwila wytchnienia i zastrzyk energii, znalazł się pod lupą naukowców. Najnowsze badania przeprowadzone w Ameryce Południowej i opisane w artkule opublikowanym na stronie National Library of Medicine, ujawniają mroczne oblicze yerba mate: popularny napój może dostarczać do organizmu tyle samo rakotwórczych substancji, co palenie papierosów. Naukowcy dowiedli, że proces obróbki liści nasyca je wielopierścieniowymi węglowodorami aromatycznymi (WWA), które bezpośrednio korelują z podwyższonym ryzykiem wystąpienia agresywnego raka przełyku.

  • Tradycyjny napar z ostrokrzewu paragwajskiego może dostarczać do organizmu tyle samo wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA), co palenie papierosów, zwiększając ryzyko raka przełyku i innych nowotworów.
  • Gorące napoje (63-70°C) uszkadzają przełyk i zostały sklasyfikowane jako "prawdopodobnie rakotwórcze" (grupa 2A), jednak nawet zimne napary zawierają szkodliwe węglowodory aromatyczne.
  • Tradycyjne suszenie liści podnosi zawartość rakotwórczych związków; suszenie bez dymu znacząco ogranicza to ryzyko.
  • Analiza 244 dorosłych uczestników pokazała, że im więcej yerba mate spożywano, tym wyższe były stężenia metabolitów węglowodorów aromatycznych w moczu.
  • U osób pijących dużą ilość mate, które nigdy nie paliły, poziom rakotwórczych metabolitów był podobny lub wyższy niż u niepalących, potwierdzając znaczący wpływ napoju na ekspozycję na węglowodory aromatyczne.

Zabójczy żar w metalowej rurce

Rak przełyku to choroba o niezwykle wysokim wskaźniku śmiertelności, która w 2012 roku zajęła szóste miejsce wśród najczęstszych przyczyn zgonów nowotworowych na świecie. Najpowszechniejszy podtyp, rak płaskonabłonkowy przełyku (ESCC), dominuje w krajach o niskich i średnich dochodach, szczególnie w południowej Brazylii, Paragwaju, Urugwaju oraz Argentynie. To właśnie tam picie gorącej yerba mate jest głęboko zakorzenionym zwyczajem, który powiązano z wysoką zachorowalnością na ten typ nowotworu.

DEON.PL POLECA



Napar z Ilex paraguariensis tradycyjnie spożywa się w charakterystycznym naczyniu i przez metalową rurkę, która dostarcza płyn bezpośrednio do jamy ustnej i przełyku. W regionie Rio Grande do Sul napój ten pije się w temperaturze od 63 do 69,5°C. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) sklasyfikowała yerba mate jako "probably carcinogenic to humans" (grupa 2A) właśnie ze względu na temperaturę spożycia. Jednak problem jest bardziej złożony - zarówno gorące, jak i zimne napary zawierają wysokie stężenia wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, które powstają podczas spalania materii organicznej i są uznawane za substancje o udowodnionym działaniu rakotwórczym. Co istotne, konsumpcję mate powiązano również z nowotworami nerek, pęcherza, płuc i prostaty, gdzie tkanki nie są narażone na urazy termiczne.

Tajemnica ukryta w dymie: proces produkcji

Wysoka zawartość toksycznych związków w yerba mate nie jest dziełem natury, lecz efektem tradycyjnej metody osuszania liści. Proces ten składa się z dwóch etapów, które drastycznie podnoszą poziom WWA. Pierwszy z nich to błyskawiczne suszenie, podczas którego liście są wystawiane bezpośrednio na działanie ognia lub ekstremalnie wysokich temperatur (od 400 do nawet 750°C), co ma zapobiec ich degradacji. Drugi etap polega na umieszczeniu liści w obracających się cylindrach ogrzewanych spalonym drewnem, gdzie w temperaturze od 90 do 350°C spędzają od 8 do 24 godzin. Badania wykazują, że unikanie ekspozycji na dym podczas tych kroków pozwala znacząco obniżyć zawartość szkodliwych substancji.

Pod lupą badaczy: 244 historie zdrowia

Aby zrozumieć skalę zagrożenia, naukowcy przeprowadzili badanie przekrojowe na grupie 244 dorosłych pacjentów z klinik chorób układu pokarmowego w Porto Alegre oraz Santa Maria w Brazylii. Badanie zrealizowano zgodnie z zaleceniami helsińskimi, a każdy uczestnik wyraził pisemną zgodę na udział. Analizę próbek moczu powierzono ekspertom z amerykańskich instytucji.

Uczestników w wieku od 30 do 70 lat, niemających wcześniej historii nowotworowej, podzielono według pięciu poziomów spożycia mate: od całkowitej abstynencji, przez umiarkowane ilości, aż po dawki przekraczające 2000 ml dziennie. Każda grupa była starannie zbalansowana pod kątem płci i statusu palenia tytoniu. Naukowcy przeprowadzili z badanymi szczegółowe wywiady.

Laboratoryjne dowody w próbkach moczu

Kluczowym elementem badania była analiza metabolitów węglowodorów aromatycznych w moczu, które służą jako krótkoterminowe markery ekspozycji z ostatnich 1-3 dni. Uczestnicy oddawali próbki rano, będąc na czczo, przed jakimikolwiek badaniami endoskopowymi. W laboratorium, przy użyciu zaawansowanej technologii, mierzono stężenie siedmiu specyficznych metabolitów.

Równolegle weryfikowano status palenia tytoniu nie tylko na podstawie deklaracji, ale i testów na obecność kotyniny (metabolitu nikotyny) w moczu, co pozwoliło wykluczyć błędy wynikające z nieprawdziwych zeznań uczestników. Pacjentów podzielono na kwartyle w oparciu o ich średnie spożycie mate w ciągu ostatnich trzech dni.

Szokująca statystyka: mate jak papieros

Wyniki analizy statystycznej nie pozostawiają złudzeń. Wykazano znaczącą zależność dawka-odpowiedź: im więcej yerba mate spożywali badani, tym wyższe było stężenie metabolitów węglowodorów aromatycznych w ich organizmach. Po uwzględnieniu czynników zakłócających, takich jak wiek, płeć czy ekspozycja na dym domowy, związki takie jak 2-naftol i 1-hydroksyfenantren pozostały silnie skorelowane z piciem naparu.

Najbardziej uderzającym odkryciem był fakt, że suma stężeń metabolitów fenantrenu u osób pijących mate, które nigdy nie paliły, była podobna lub nawet wyższa niż u palaczy, którzy nie spożywali tego naparu. Oznacza to, że picie yerba mate może wprowadzać do organizmu porównywalną ilość rakotwórczych substancji co nałóg nikotynowy. Choć badacze mieli trudności z rekrutacją palących mężczyzn pijących ekstremalne ilości napoju (>1000 ml/dobę), ogólny trend był wyraźny: yerba mate jest istotnym źródłem ekspozycji na niebezpieczne węglowodory, co potwierdza hipotezę o jej roli w rozwoju raka płaskonabłonkowego przełyku.

Co zrobić, by pić yerba mate bezpieczniej?

Aby zminimalizować ryzyko zachorowania na raka, najlepiej całkowicie zrezygnować z picia yerba mate. Jeśli jednak nie chcesz rozstawać się z tym napojem, warto stosować się do następujących zasad:

  • wybieraj mate suszoną bez dymu
  • pij chłodniejszy napój
  • zimna yerba jest bezpieczniejsza dla przełyku, ale nie eliminuje toksyn
  • nie pij yerba mate w dużych ilościach
  • nie łącz regularnego picia mate z paleniem papierosów
  • rób przerwy, nie pij mate codziennie.

Źródło: National Library of Medicine / pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC5835188 / red

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Natalia Jakubus

Skąd się bierze królowa w ulu?
Dlaczego pszczoły tańczą? Czy lubią imprezować?
Czy to prawda, że potrafią liczyć?
Jak wygląda pszczele życie uczuciowe?
Jak rozpoznać rodzaj miodu i jego jakość?

Życie...

Skomentuj artykuł

Miała być zdrowszą alternatywą dla kawy, a okazała się pożywką dla raka. Mroczne oblicze yerba mate
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.