Program "TOP Mama" miał ratować rodzące kobiety z odległych miejscowości. Wciąż nie ruszył

Program "TOP Mama" miał ratować rodzące kobiety z odległych miejscowości. Wciąż nie ruszył
Fot. depositphotos.com
opoka.org.pl / jh

Miał zapewnić bezpieczny transport ciężarnym kobietom z regionów pozbawionych porodówek. Miał działać już od miesięcy. Program "TOP Mama" wciąż pozostaje na papierze, podczas gdy kolejne oddziały położnicze są zamykane, a przyszłe matki zostają z rosnącym dystansem do najbliższego szpitala.

Program, który istnieje tylko w zapowiedziach

"TOP Mama" to skrót od słów: transport, opieka, poród. Założenie było proste – stworzyć system dowożenia rodzących kobiet do szpitali w sytuacji, gdy w ich regionie nie funkcjonuje już oddział położniczy. Szczególnie dotyczy to obszarów, gdzie dojazd do najbliższej porodówki przekracza 50 kilometrów.

DEON.PL POLECA


Problem w tym, że program, mimo licznych zapowiedzi, nadal nie wystartował. Wciąż brakuje kluczowego rządowego rozporządzenia, które stanowiłoby podstawę jego funkcjonowania. Bez niego szpitale nie mogą wdrożyć nowych procedur.

Resort zdrowia zapewnia, że dokument ma powstać "jeszcze w tym tygodniu". Wcześniej jednak obiecywano start programu już w listopadzie ubiegłego roku, później – na początku stycznia. Terminy mijały, a realnych działań nadal nie widać.

Znikające porodówki i coraz dłuższa droga do szpitala

W międzyczasie mapa położnictwa w Polsce systematycznie się kurczy. Od początku 2024 roku zamknięto już co najmniej 21 oddziałów położniczych. Szczególnie dotkliwie odczuwają to mieszkańcy południowo-wschodniej części kraju, gdzie lokalne szpitale przestały przyjmować rodzące pacjentki.

Dla wielu kobiet oznacza to konieczność podróży do odległych placówek medycznych, często w warunkach stresu i niepewności. Program "TOP Mama" miał być odpowiedzią na ten problem – swoistą "protezą systemu", który nie radzi sobie z brakami kadrowymi i finansowymi w szpitalach powiatowych.

Tyle że nawet ta proteza nie została jeszcze uruchomiona.

Lekarze ostrzegają: potrzebne bezpieczeństwo, nie prowizorka

Eksperci podkreślają, że sam pomysł jest potrzebny, ale jego realizacja musi być dopracowana. Ginekolog Jacek Tulimowski w rozmowie z RMF FM zwraca uwagę na ryzyko związane z organizacją transportu porodowego bez odpowiedniego zaplecza.

"Nie możemy myśleć w kategoriach takich, że będzie zawsze wolna karetka" – mówi lekarz.

Dodaje również:

"Mówimy i tak o wersji optymalnej. Pacjentka przyjeżdża, kto ma ją zbadać? Musimy wiedzieć, w jakim czasie mamy ją zawieźć do szpitala oddalonego o 50 kilometrów. Skąd ginekolog-położnik na SOR-ze, skoro nie ma tam ginekologii i położnictwa?".

Zdaniem specjalisty program może być potrzebnym rozwiązaniem w sytuacji likwidacji porodówek, jednak tylko pod warunkiem pełnego zabezpieczenia procedur i personelu. W przeciwnym razie system będzie działał jedynie do momentu pierwszego poważnego błędu.

"Będziemy działać do pierwszej skuchy i będziemy płakać nad rozlanym mlekiem" – ostrzega Tulimowski.

Lepszy rydz niż nic?

W obliczu zamykanych oddziałów położniczych nawet niedoskonały program może wydawać się lepszy niż brak jakiegokolwiek rozwiązania. Jednak lekarze i pacjentki potrzebują nie tylko deklaracji, ale realnego, bezpiecznego systemu działania.

Na razie "TOP Mama" pozostaje symbolem planów, które nie nadążają za rzeczywistością. A rzeczywistość jest taka, że w wielu regionach Polski poród coraz częściej oznacza długą podróż – niekiedy w warunkach dalekich od komfortu i bezpieczeństwa.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Emilia Góźdź

Ta książka to opowieść o odkrywaniu siebie poprzez macierzyństwo. Opowiada o rozwoju kobiety i zmianach, jakie w niej nieustannie następują. Nie znajdziesz tu zbioru pouczeń czy listy sprawdzonych rad, lecz różne warte przemyślenia, praktyczne wskazówki:

...

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Program "TOP Mama" miał ratować rodzące kobiety z odległych miejscowości. Wciąż nie ruszył
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.