Nic tak nie męczy, jak nicnierobienie. Ręce rwą się przecież do działania, a podwinięte rękawy sygnalizują pełną gotowość. Aktywność i konkret. Zajęte ręce i myśli. Często tak można i trzeba. Bywa jednak i tak, że – z różnych względów – na nic się zdadzą nasze dłonie. Chyba że złożone do modlitwy. A modlitwa to trwanie. Często niełatwe. Ale czy bierne?
Nic tak nie męczy, jak nicnierobienie. Ręce rwą się przecież do działania, a podwinięte rękawy sygnalizują pełną gotowość. Aktywność i konkret. Zajęte ręce i myśli. Często tak można i trzeba. Bywa jednak i tak, że – z różnych względów – na nic się zdadzą nasze dłonie. Chyba że złożone do modlitwy. A modlitwa to trwanie. Często niełatwe. Ale czy bierne?
Strapienie zawsze jest nie w porę. Nikt go nie zaprasza, nie wita z entuzjazmem, czy choćby z zaciekawioną życzliwością. Nachodzi człowieka. Zjawia się nieproszone, bez ostrzeżenia. I zawłaszcza: zajmuje myśli, izoluje, odbiera nadzieję. Ale strapienie to nie wyrok. Jest przecież pociecha…
Strapienie zawsze jest nie w porę. Nikt go nie zaprasza, nie wita z entuzjazmem, czy choćby z zaciekawioną życzliwością. Nachodzi człowieka. Zjawia się nieproszone, bez ostrzeżenia. I zawłaszcza: zajmuje myśli, izoluje, odbiera nadzieję. Ale strapienie to nie wyrok. Jest przecież pociecha…
Dobre rady zawsze w cenie. A wątpliwości? Czy one też są cenne? Wydaje się, że premiowana jest raczej pewność siebie, zdecydowanie, przebojowość. Wątpliwość jawi się przy nich jak uboga krewna, która zawstydzona spuszcza wzrok, z nadzieją, że nikt jej nie zauważy, że pominie milczeniem. Ale to ona właśnie stwarza okazję, by spotkać człowieka…
Dobre rady zawsze w cenie. A wątpliwości? Czy one też są cenne? Wydaje się, że premiowana jest raczej pewność siebie, zdecydowanie, przebojowość. Wątpliwość jawi się przy nich jak uboga krewna, która zawstydzona spuszcza wzrok, z nadzieją, że nikt jej nie zauważy, że pominie milczeniem. Ale to ona właśnie stwarza okazję, by spotkać człowieka…