Zastępstwa gonią zastępstwa. Szkoły na granicy wydolności już po miesiącu roku szkolnego

Pusta klasa w polskiej szkole. W wielu placówkach kolejne lekcje odbywają się w formie zastępstw lub są odwoływane. Fot. depositphotos.com
edziecko.pl / jh

Pierwszy miesiąc nauki dopiero się zakończył, a w wielu polskich szkołach trwa już maraton zastępstw. Nauczyciele masowo idą na zwolnienia lekarskie, dyrektorzy układają plany "na kolanie", a uczniowie coraz częściej spędzają lekcje w świetlicy lub oglądając filmy zamiast uczestniczyć w zajęciach. Rodzice i sami pedagodzy alarmują: to nie tylko efekt sezonu chorobowego, ale również przeciążenia pracą.

Lawina zwolnień już we wrześniu

W niektórych szkołach jednocześnie na zwolnieniach przebywa nawet kilku pedagogów. Oprócz infekcji sezonowych powodem absencji jest także opieka nad chorymi dziećmi nauczycieli. Rodzice wskazują, że dzieci zostają pod opieką przypadkowych osób albo odbywają zajęcia zastępcze, które niewiele mają wspólnego z realizacją programu.

DEON.PL POLECA


Zmęczenie i przepracowanie

Problem nie sprowadza się tylko do chorób. Nauczyciele zwracają uwagę, że praca w przepełnionych klasach i coraz większe obciążenia organizacyjne odbijają się na ich zdrowiu. Przykładem jest przeciążenie głosu – pedagodzy prowadzą nawet 30 godzin zajęć tygodniowo, co przy wysokim poziomie hałasu i licznych zastępstwach szybko prowadzi do problemów zdrowotnych.

Efekt domina w pokoju nauczycielskim

Kiedy jeden z nauczycieli wypada z pracy, jego obowiązki przejmują inni. Przeciążeni pedagodzy wkrótce również trafiają na zwolnienia. W efekcie liczba zastępstw nie maleje, lecz stale rośnie, a sytuacja staje się coraz trudniejsza do opanowania.

Rodzice nie kryją frustracji

Z perspektywy rodziców problem ma bezpośredni wpływ na jakość edukacji. Uczniowie tygodniami nie mają normalnych zajęć z poszczególnych przedmiotów. W efekcie tracą kolejne godziny nauki, a zaległości rosną. Rodzice podkreślają, że sytuacja w wielu szkołach jest nie do zaakceptowania i domagają się systemowych zmian.

Spirala niezadowolenia

Wielu ekspertów wskazuje, że brak długofalowych rozwiązań w zakresie wynagrodzeń i warunków pracy nauczycieli sprzyja utrzymywaniu się kryzysu. Tymczasowe "łatanie" wakatów zastępstwami uderza zarówno w zdrowie pedagogów, jak i w jakość kształcenia dzieci.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Zastępstwa gonią zastępstwa. Szkoły na granicy wydolności już po miesiącu roku szkolnego
Komentarze (13)
JK
~Justyna Kowalska
6 października 2025, 08:54
Bzdurny artykuł. Byle się czytało. Po pierwsze zachorowania , owszem, już się pojawiły, ale to pojedyncze przypadki. Po drugie żaden nauczyciel nie choruje tygodniami, dorosły człowiek pozbiera się z choroby w góra tydzień. Moje dzieci kończą już edukację i nigdy nie spotkałam się z sytuacją żeby któregoś "tygodniami nie było" . Po trzecie nauczyciele nie pracują 30 godz. tygodniowo.
MJ
~Maciej Janicki
6 października 2025, 19:54
Bzdury to Pani pisze... Moja żona jest nauczycielem chemii i uczy 32 godziny tygodniowo w jedej szkole - podstawy i rozszerzenie.
KS
~Ka Sia
8 października 2025, 07:53
Na cały jeden etat pracuje 32h? Czy ma więcej niż jeden etat? Bo oczywiście że można pracować na więcej niż jeden etat, mój ojciec też pracował czasem po 50h tygodniowo, ale wtedy miał więcej niż jeden etat i nie narzekał, sam sobie tak wziął.
AS
Adrian Sieniawski
5 października 2025, 20:22
Przyczyn jest wiele, ale obecna minister Nowacka przyłożyła do tego rękę. Pomysł rad szkół z udziałem uczniów jest niefortunny, bo podrywa autorytet nauczyciela - nauczyciel nie jest na tym samym poziomie co uczeń, nie jest jego kumplem ani współpracownikiem, on ma być dla niego źródłem wiedzy i wzorców wychowawczych. Tymczasem Nowacka widzi szkołę jako jakiś rodzaj parlamentu czy klubu dyskusyjnego. To jest droga donikąd.
KS
~Ka Sia
8 października 2025, 08:54
Problem polega na tym, że zbyt często nauczyciel nie jest tym co opisujesz. I zbyt czesto ci, którzy powinni reagować na te patologie (dyrekcja, inni nauczyciele) nic nie robią bo trzymają sztamę ze swoimi. No i co teraz? Środowisko nauczycieli od pokoleń trzyma w sobie patologie, ludzi którzy nie powinni nigdy pracować z ludźmi, a zwłaszcza z dziećmi i samo się nie oczyszcza....
JM
~Justyna Mic
5 października 2025, 10:17
Ciężka praca za nie tak duże pieniądze i ciągle podrywanie autorytetu nauczycielskiego w komentarzach. Szanuję nauczycieli za ich wysiłek dla kształcenia młodego pokolenia: "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie" przed paroma wiekami uczył kanclerz Jan Zamojski.
BK
~Barbara Kic
8 października 2025, 08:55
A ja szanuję dobrych nauczycieli, nie każdego kto uczy dzieci. Bo nie każdy się do tego nadaje i nie każdy robi dobrą robotę.
KS
~Ka Sia
4 października 2025, 15:50
W przedszkolach wielu miast już są tak małe dzieci ze grupy są kilkuosobowe. Wkrótce niż demograficzny dojdzie też do szkół i już nie będzie problemu z przeciążeniem nauczycieli (bo jak widać z wielu ich wypowiedzi, to ich dobrostan jest najważniejszy, nie dzieci)
MK
~Marian Kiepski
4 października 2025, 15:46
Nauczyciele są orzeciążeni pracą? Niech wezmą 3 i 4 etat.
MN
~Michal Nienajlepszy
6 października 2025, 07:18
A dlaczego wg Ciebie biorą ten drugi etat? Tak z widzimisię, czy z altruizmu? Czy naprawdę nikt nie widzi zarobków nauczycieli? Czy nie zdajecie sobie sprawy, że oddajecie swoje dzieci pod opiekę naprawdę kiepsko opłacanych ludzi? Ludzi, którzy muszą (a nie chcą) dorabiać na drugim etacie?
MK
~Marian Kiepski
6 października 2025, 21:17
Dla spłaty kupionego na kredyt nowego samochodu, domu, wakacji?
KS
~Ka Sia
8 października 2025, 09:09
W komentarzu wyżej ktoś narzeka że jego biedna żona musi aż 32h w tygodniu pracować w szkole.... To są prawie dwa etaty nauczycielskiej. Przypominam że normalny człowiek pracując na dwa etaty musiałby pracować po 16h dziennie. Naprawdę chcesz mi powiedzieć że nauczyciele, na dwa etaty robiacy, pracują po 16h dziennie (w szkole i w domu)? Szczerze w to wątpię...
KS
~Ka Sja
8 października 2025, 09:12
Absurdem jest to, że z jednej strony mamy narrację że "nauczyciele wcale nie robią po 18h! Mają mnóstwo pracy w domu i często robimy Poland 40h tygodniowo!" A potem słyszy się o takich co bez problemu robią dwa etaty w szkole i jakoś po 16h dziennie nie pracują...