Czym tak naprawdę jest Boże miłosierdzie? Oto dziewięć jego cech według nieżyjącego kapłana
Czym jest Boże miłosierdzie? Czy da się w zwięzły i konkretny sposób opisać fenomen, który dzięki świętej siostrze Faustynie Kowalskiej rozlał się i wciąż rozlewa na cały świat? Próby takiej podjął się nieżyjący już kapłan, ks. Stanisław Mrozek SJ, który w poruszający, ale i przystępny dla każdego sposób opisał, czym jest Boże miłosierdzie. Z okazji zbliżającej się Niedzieli Miłosierdzia Bożego publikujemy jego rozważania w dziewięciu punktach.
1. Miłosierdzie to jedno z imion Boga i Jego najważniejszy atut.
Spośród wielu określeń Pana Boga występujących na kartach Pisma św. może najbliższe jest nam to, które podaje św. Paweł Apostoł: "Ojciec miłosierdzia" (2 Kor 1, 3). Imię to, przekazywane z pokolenia na pokolenie, stanowi jakby latarnię morską dla ludzi, którzy chcą żyć zgodnie z sumieniem i mieć na ziemi nadzieję.
2. Miłosierdzie to gest kochającego Ojca i "tęcza Bożego uśmiechu".
Żaden przymiot Stwórcy nie jest tak mocno podkreślany w Biblii jak miłosierdzie. Objawia się w nim ogromna miłość Boga, który wzywa wciąż ku sobie, gestem najlepszego Ojca przygarnia do serca grzeszną ludzkość i każdego człowieka. Świeci ta prawda jasno wśród nocy rozpaczy, nocy wyrzutów sumienia. Jawi się jak tęcza Bożego uśmiechu, słodkiego przebaczenia i pokoju, zwiastun pogody i szansa na normalne życie dziecka Bożego.
3. Boże miłosierdzie to wierność mimo zdrady.
Autorzy ksiąg Starego Testamentu na określenie miłosierdzia używają często dwóch wyrażeń, z których każde ma nieco inne zabarwienie treściowe. Wyraz "hesed" wskazuje na swoistą postawę "dobroci", wyrażającą się w wierności nawet pomimo zdrady i grzechu. Odnosi się to do Boga, który pozostawał wierny Przymierzu z ludem (Izraelem), gdy ten łamał zawarte z Nim Przymierze, gdy nie dotrzymywał jego warunków.
4. Miłosierdzie to matczyna miłość Boga.
Drugie określenie miłosierdzia w księgach Starego Testamentu to "rahamim". Już w swym źródłosłowie wskazuje na miłość matczyną ("rehem" - łono matczyne). To słowo rodzi całą skalę uczuć, a wśród nich dobroć i tkliwość, łaskawość i pomoc okazywaną osobie potrzebującej pomocy, cierpliwość i wyrozumiałość, czyli gotowość do przebaczania. Czytamy u proroka Izajasza: "Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie!" (Iz 49, 15). Tak więc Bóg w swej miłości miłosiernej jest do końca wierny i macierzyński.
5. Boże miłosierdzie to nasz ostatni ratunek przed sądem.
Przyjmując Boże Miłosierdzie tu, na ziemi, w sakramentalnej spowiedzi świętej, możemy liczyć na nie w godzinę śmierci i sądu Bożego. Pan Jezus zwierza się swojej wybranej duszy, świętej siostrze Faustynie: "Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed Miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje..." (Dzienniczek, n. 1728).
6. Miłosierdzie to miłość agape.
Miłość taka zdolna jest do pochylenia się nad każdym synem marnotrawnym, nad każdą ludzką nędzą, nade wszystko zaś nad nędzą moralną, nad grzechem. Kiedy zaś to czyni, ów, który doznaje miłosierdzia, nie czuje się poniżony, ale odnaleziony i dowartościowany (encyklika Jana Pawła II Dives in Misericordia, 6). Jest w tym wspólne doświadczenie tego, co zawiera się w stwierdzeniu: dobrze, że jesteś, jaki jesteś... Miłowanie innych ze względu na to, że są sympatyczni, życzliwi, dobrzy, gdy na miłość zasługują, jest miłością właściwą poganom. Pan Jezus mówi: to też potrafią poganie... (zob. Mt 5, 43-48). Natomiast gdy dochodzi do miłości - miłosierdzia, gdy się miłuje kogoś, chociaż na to nie zasługuje, wtedy nasza miłość jest miłością miłosierną, to jest ewangeliczną. Miłosierdzie jest więc miłością trudnych bliźnich przed innymi.
7. Miłosierdzia Bożego doświadczamy w sakramentach.
Nie wystarczy, że jest chleb, woda, powietrze, światło, ciepło. Trzeba to wszystko wziąć, żeby żyć, mieć siły, pracować. Tak samo nie wystarczy, że jest Boże Miłosierdzie. Jego miłosierna miłość, przebaczająca i hojna. Trzeba przyjąć miłosierną miłość Boga. Ona zaś udostępniana jest nam obecnie przez Chrystusa w Kościele, założonym przez Niego, by był przedłużeniem Jego obecności i działalności w świecie po Wniebowstąpieniu. I dziś Kościół jest drogą do Boga i miejscem doświadczenia Miłosierdzia Bożego.
8. Boże Miłosierdzie ma swoje uosobienie w Jezusie Chrystusie.
Oblicza Boga Miłosiernego odsłonił nam w pełni Jezus Chrystus, sprawca i Pan Nowego Przymierza. Chrystus nadaje całej starotestamentowej tradycji Miłosierdzia Bożego ostateczne znaczenie. Mówi o nim, tłumacząc je poprzez porównania i przypowieści, nade wszystko zaś sam je wciela i uosabia. W Jezusie w sposób szczególny "widzialny" staje się Bóg jako Ojciec "bogaty w miłosierdzie". Chrystus określa swoje posłannictwo wobec mieszkańców Nazaretu, powołując się na słowa proroka Izajasza: "Duch Pański spoczywa na Mnie, prowadzi Mnie, namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana" (Łk 4, 18).
9. Szczytem miłosierdzia jest śmierć Chrystusa na krzyżu.
Pełne wylanie łask Miłosierdzia Bożego nastąpiło w godzinie zbawczej śmierci Pana Jezusa na krzyżu. Ta ofiara krzyżowa jest ponawiana w każdej Mszy świętej. Bez ofiary Mszy świętej nie byłoby Boga z nami w Najświętszym Sakramencie Obecności i nie byłoby możliwości przyjęcia owoców łaski Ukrzyżowanej Miłości, która jest szczytem Miłosierdzia Bożego. W ofierze Mszy świętej mamy zatem stale bijące źródło, z którego rozchodzi się Boże Miłosierdzie na cały świat. Otrzymujemy w darze Dawcę Miłosierdzia, a z Nim owoce odkupienia.
Stanisław Mrozek SJ (1936-2023) - jezuita, rekolekcjonista i ceniony duszpasterz. Święcenia kapłańskie przyjął w 1962 roku z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego. Przez lata posługiwał m.in. we Wrocławiu, Częstochowie, Krakowie, Gliwicach i Opolu, dając się poznać jako gorliwy kapłan, kaznodzieja i autor duchowych rozważań.


Skomentuj artykuł