Dariusz Piórkowski SJ: Czytam wstępniak w "Gościu Niedzielnym". Uwielbiam te slogany kościelne, które nic nie wnoszą

Dariusz Piórkowski SJ: Czytam wstępniak w "Gościu Niedzielnym". Uwielbiam te slogany kościelne, które nic nie wnoszą
Dariusz Piórkowski SJ. Źródło: DEON TV / YT
Facebook / red

Czytam sobie kolejny wstępniak w "Gościu Niedzielnym", dzięki temu mam możliwość poznania różnych wizji Kościoła w Kościele. Redaktor naczelny "GN" ubolewa nad upadkiem świata chrześcijańskiego, i ma jak zwykle proste rozwiązanie, no bo i diagnoza jest prosta: czarno-biała: nie głosi się Chrystusa. Uwielbiam te proste recepty, te ogólniki i slogany kościelne, które nic nie wnoszą - pisze na swoim Facebooku Dariusz Piórkowski SJ. 

"W Nim także i wy, usłyszawszy słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu, w Nim również – uwierzywszy, zostaliście naznaczeni pieczęcią, Duchem Świętym, który był obiecany" (Ef 1 )
Kim są "wy" tutaj? To mieszkańcy Efezu. Pewnie nie wszyscy, tylko jakaś garstka. To ci, których zwali poganami. Usłyszeli Dobrą Nowinę o zbawieniu, wyznali wiarę i otrzymali Ducha Świętego jako zadatek, jako pierwszy dar, jako udział w życiu Bożym. A dlaczego oni uwierzyli? Jak to się stało, że przyszedł jakiś Żyd, np. Paweł i mówi im o innym Żydzie Jezusie, który nazywał siebie Synem Bogai Mesjaszem. I ten Człowiek i Bóg umierając, powstaje z martwych i daje życie wieczne ludziom. I ci Efezjanie się tym zachwycili, może odpowiedziało to na ich pytania, pragnienia, lęki, szukanie sensu. Nie wiemy do końca. W każdym razie niczego tu nie słyszymy o cudach, znakach, uzdrowieniach. Tylko Słowo usłyszane i działanie Ducha.

Czytam sobie kolejny wstępniak w "Gościu Niedzielnym", dzięki temu mam możliwość poznania różnych wizji Kościoła w Kościele. I tym razem ks.Marek Gancarczyk, zresztą to chyba jest pewien wyróźnik tego modelu Kościoła, który tam się przedstawia, ubolewa nad upadkiem świata chrześcijańskiego, a może raczej ukazuje otaczający świata jako morze zepsucia i pogaństwa, na którym na szczęście jest wyspa "Gościa Niedzielnego". To "morze niesprawiedliwości i pogaństwa" jest takie jakie jest (a rozumiem, że tym morzem zepsucia jest mityczna Unia Europejska, demokracja liberalna, media, oczywiście inne niż "Gość Niedzielny"), bo się im nie głosi Chrystusa. Proste. Innymi słowy żyjemy w zniszczonym świecie chrześcijańskim (nie jestem do końca pewien, czy częścią tego świata jest też Polska, czy tylko niektórzy ludzie w tej Polsce). Tak jakby za czasów św. Pawła Efez to było ucieleśnienie prawdy, cnotliwego życia, miłości i zgody międzyludzkiej.

No i co z tym zrobić? Redaktor naczelny "GN" ma jak zwykle proste rozwiązanie, no bo i diagnoza jest prosta: czarno-biała. Otóż powodem jest to, że nie głosi się Chrystusa i nie wzywa do nawrócenia. I teraz też nie wiem gdzie się Go nie głosi i nie wzywa do nawrócenia? W Brukseli? W Onecie? Pośród niektórych partii? A może nie głosi się w polskich parafiach? Po prostu się nie głosi.
To jest taki ogólny lament, oderwany od rzeczywistości. Bo akurat w Polsce to się głosi Chrystusa na różne sposoby i do nawrócenia wzywa ciągle. I teraz nie wiem, co ks. Gancarczyk ma na myśli. Że się w ogóle nie mówi o Chrystusie i o nawróceniu? A może mówi się źle o Chrystusie i o nawróceniu?

Tak czy owak, uwielbiam te proste recepty, te ogólniki i slogany kościelne, które nic nie wnoszą.

Otóż, skoro już mowa o misji nauczania, to trzeba powiedzieć, że Polska to nie np. Francja. Tam rzeczywiście jest wiele ludzi, którzy, co nas może dziwić, naprawdę nie słyszeli o Chrystusie, o Bogu Ewangelii. Pewna siostra zakonna opowiadała mi, jak do katechumenatu zgłosiła się kobieta, która znalazła obrazek na ulicy z modlitwą "Ojcze nasz". Nie miała pojęcia, co to w ogóle jest, ale jej się ta modlitwa spodobała.

I to jest różnica zasadnicza między Polską a przywołaną Francją czy innymi krajami. W Polsce żyjemy jeszcze w takiej kulturze, że nawet niewierzący kojarzą z grubsza, kto jest Chrystus czy "Ojcze nasz". Wielu katolików przeszło religię i słyszało o Jezusie. Ale jakimś trafem głoszenie im ot tak Jezusa jakoś ich nie rusza. A we Francji może poruszyć. Bo tam sytuacja jest podobna jak za czasów św. Pawła. Oni mają czystą kartę. A u nas głoszenie Chrystusa dlatego często jakoś nie przynosi owocu, bo jedną z przyczyn tego braku jest to jakiego Chrystusa głosimy. Jest to też odpowiedzialność głoszących za to, czy pokazują wizję Kościoła, który w świecie widzi tylko wroga i zło, czy Kościoła, który, owszem, nie twierdzi, że wszystko w świecie jest cacy, ale potrafi dostrzec w nim także dobro, działanie Stwórcy, także w tych, którzy, według nich, niszczą świat chrześcijański.

Co więcej, już Jan Paweł II pisał w encyklice "Redemptoris Missio", że w krajach chrześcijaństwa starej daty, chrześcijaństwo umiera. I sam papież pisze tak: "Istnieje wreszcie sytuacja pośrednia, zwłaszcza w krajach o chrześcijaństwie dawnej daty, ale czasem również w Kościołach młodych, gdzie całe grupy ochrzczonych utraciły żywy sens wiary albo wprost nie uważają się już za członków Kościoła, prowadząc życie dalekie od Chrystusa i od Jego Ewangelii. W tym wypadku zachodzi potrzeba „nowej ewangelizacji” albo „re-ewangelizacji”. (33)"

Kłopot w tym, że ciągle nie wiemy, jak ta nowa ewangelizacja ma wyglądać. Najczęściej myśli się, żę chodzi o więcej tego, co było. Bo samo mówienie, że Jezus jest Zbawicielem, umarł za Ciebie itd. jakoś wielu ludzi nie rusza. Oni to słyszeli całe życie. I ich to nie rusza. To naprawdę jest duża przeszkoda. Po drugie, tych, o których myśli ks. Gancarczyk: zwolennicy aborcji i ci co niszczą chrześcijański świat ani nie czytają "Gościa Niedzielnego" ani nie pojawiają się w kościołach. A tym, co w tych kościołach są, głosi się Chrystusa na okrągło.

Więc jeśli "Gość Niedzielny" tak bardzo pragnie powstrzymać niszczenie świata chrześcijańskiego, to musiałby jakoś z tym Chrystusem dotrzeć do tych, którzy niszczą świat chrześciijański. Ideologiczne wezwania skierowane do przekonanych i tych, którym i tak się głosi Chrystusa nie zmienią owego morza niesprawiedliwosci i zepsucia. Co najwyżej utwierdzą przekonanych, że są na wyspie ocalonych i mogą nieco ponarzekać, jaki to zepsuty świat jest wokół nich, ale na szczęście oni są w tej lepszej części rzeczywistości.

W krajach chrześcijaństwa starej daty Chrystusa trzeba głosić nie tylko słowem, ale głównie czynem, próbą rozumienia człowieka, także pogubionego, próbą wyjścia do niego z Ewangelią, ale nie jak z armatą. Tutaj Chrystusa można dać im poznać, gdy będzie się najpierw, gdy przestaniemy uprawiać moralizatorstwo i potępienie z pozycji wyższości, bo my to lepsi jesteśmy. Tu się Chrystusa głosi, gdy nie uprawia się tej czarno-białej wizji świata i człowieczeństwa.

DEON.PL POLECA



DEON.PL POLECA


Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dariusz Piórkowski SJ: Czytam wstępniak w "Gościu Niedzielnym". Uwielbiam te slogany kościelne, które nic nie wnoszą
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.