Hazard, czyli komu daję jałmużnę?

Hazard, czyli komu daję jałmużnę?
(fot. shutterstock.com)
5 lat temu
Mariusz Balcerak SJ

Czas Wielkiego Postu jest wezwaniem ludzi do nawrócenia oraz do szczególnego zastanowienia się nad swoją grzesznością. Koniec tego okresu to spotkanie zmartwychwstałego Zbawiciela, a później oczekiwanie na zesłanie Ducha Świętego.

W Wielkim Poście Kościół przypomina również chrześcijanom o praktykach wielkopostnych, takich jak: post, jałmużna i modlitwa. W tym czasie wiele osób robi wielkopostne postanowienia.

Niektórzy postanawiają ograniczyć/zrezygnować z palenia papierosów, picia alkoholu, powstrzymują się od zjedzenia jakichś posiłków; ograniczają korzystanie z TV lub Internetu itp. Niezbyt wiele mówi się jednak o hazardzie!

Samo słowo "hazard" pochodzi z języka arabskiego "az-zahr"' i oznacza kostkę lub grę w kości. Praktyki hazardowe miały miejsce już w czasach antycznych w większości starożytnych cywilizacji. Grano o niewolników lub o jakieś wartościowe przedmioty. Wzmianki o grach hazardowych można znaleźć w inskrypcjach na piramidzie Cheopsa oraz w Biblii (np. rzucenie losów o tunikę umierającego na krzyżu Chrystusa przez rzymskich żołnierzy).

Początkowo hazard był zakazany, jednak wpływy, jakie przynosiły kasyna i loterie, okazały się doskonałym źródłem przychodu dla budżetów państw. W ten sposób doszło do legalizacji działalności hazardowej, w której prym wiedzie USA. Według danych z 2004 r. obrót kasyn wyniósł 47,3 mld dolarów.

Specjaliści przewidują, że będzie dominowała tendencja wzrostowa. Jeśli chodzi o cały świat, to według prognoz do 2010 r. łączny obrót wszystkich kasyn może przekroczyć 100 mld dolarów. W przypadku Polski ogólna kwota wydatków na hazard w 2005 r. sięgnęła blisko 6,5 mld zł. Jak widać, są to ogromne kwoty, które pochodzą tylko z oficjalnych, rejestrowanych danych.

Zastanawia mnie jednak fakt ciągłego rozwoju gier hazardowych i zwiększającej się liczby osób, które zdają się na ślepy los. Pojawiają się coraz to nowe i niewinne telekonkursy, karty zdrapki itp. Można obstawiać na papierze; można także przez komórkę - z obietnicą z tyłu głowy - "Mogę dać ci wszystko, czego zapragniesz, tylko zagraj ze mną".

Grają głównie ludzie młodzi i tacy, którzy mogą sobie na to pozwolić. Choć nie brakuje również emerytów, którzy w jakiejś naiwności próbują "dorobić" do niskiej emerytury czy pomóc dzieciom lub wnukom. Z reguły takie gry przynoszą więcej szkody niż pożytku.

Zastanawia mnie fenomen HAZARDU, czyli gry, w której o wygranej w większym bądź mniejszym stopniu decyduje przypadek. No bo jak wyjaśnić ogromną popularność Totolotka, gdy matematyczne prawdopodobieństwo wytypowania szóstki wynosi 1 do 13 983 816. Co lub kto kryje się pod tym ślepym fatum, które trzyma w iluzji ogromną liczbę młodych i starych hazardzistów? Czy jest to tylko pogańska bogini Fortuna, kierująca ludzkimi losami i przedstawiana z zamkniętymi oczami i rogiem obfitości?

Są tacy, którzy potrafią puścić całą pensję na konikach lub przegrać w karcioszki rodzinną gospodarkę. Elastyczni krupierzy potrafią zadowolić się wszystkim, co ma jakąkolwiek wartość: biżuteria, obrazy, akcje, ciągnik, samochód itp. Pomijam już cotygodniowe puszczenie na automatach, w drodze z pracy do domu, dwóch lub trzech setek.

Powagi sytuacji, może również dodać fakt regularnej wymiany wykładzin w niektórych kasynach. Przyczyną tego są rozemocjonowani klienci, którzy w nadmiarze euforii nie potrafią odejść od miejsca gry i przestają panować nad pęcherzem.
Oprócz kasyn istnieją również mniej lub bardziej legalne zakłady wzajemne polegające na obstawianiu wyników w rywalizacji sportowej ludzi lub zwierząt. O skali rozwijającego się podziemia niewielu ma świadomość. Bo i po co komu rozgłos? Im ciszej, tym lepiej, a biznes i tak się kręci.

Również Internet potrafił wbić się w swoistą falę hazardową, tworząc specjalne e- platformy, gdzie można obstawić wyniki różnorakich wydarzeń czy zagrać z niewidocznym krupierem. Sprawa jest o tyle zagmatwana, że ubywanie wirtualnych pieniędzy z konta bankowego nie jest w pierwszym momencie tak łatwo odczuwalne.

Warto przyjrzeć się również mechanizmom uzależnienia i temu, jakie mogą być ich przyczyny? Odnosząc się do opinii specjalistów zajmujących się terapią uzależnień, można by je sprowadzić do chęci oderwania się od rzeczywistości oraz iluzji szybkiego dorobienia się. Kolejną przyczyną następczą jest potrzeba ciągłego podtrzymywania adrenaliny i odegrania się.

Zastanawiające jest, na jak różnych polach może dojść do zarzucania na człowieka sideł przez złego ducha. Alkohol, narkotyki, seks, Internet to uzależnia, to nałogi, o których słyszy się najczęściej. Jakoś niespotykanie cicho jest, jeśli chodzi o hazard. Czy oznacza to jednak, że problemu nie ma?

Za uwikłaniami hazardowymi idą często tragedie pojedynczych osób lub całych rodzin. Sam moment wpadnięcia w hazardowe sidła jest trudno zauważalny i człowiek często nie zdaje sobie z tego sprawy. Zaczyna się niewinnie; od małych sum, just for fun; tak tylko, żeby rozładować napięcie. Z czasem sidła chciwości zaczynają się zacieśniać.

Uzależnieni wynoszą z domu przedmioty, obficie zapijają porażkę lub ratują się psychotropami, aby nie zwariować w hazardowym amoku i dotrwać do kolejnej gry. Dodatkowo dochodzą jeszcze groźby i zastraszania wobec niewypłacalnych dłużników.

Oczywiście w którymś, bliżej nieokreślonym, momencie odzywa się żądza odegrania strat i człowiek nie wiedzieć czemu, zaczyna tracić kontrolę nad sobą i otaczającą go rzeczywistością.

Jałmużna to dar pochodzący z hojnej miłości serca. Czasami jest kojarzony z jakąś pogardliwą litością lub zależnością od drugiego człowieka. Zastanawia mnie, jak można lepiej przeżyć dawanie jałmużny i jak wykorzystać ją, aby pomóc innym zrozumieć wagę ofiary.

W jaki sposób wzbudzić intencje dawania jałmużny na szeroką skalę, tak aby przez poświęcenie części swoich dóbr materialnych ofiarować je za tych, którzy tkwią np. w szponach hazardu? W wielu przypadkach widać, że pieniądze dane w jałmużnie wracają (czasami z nawiązką) do dawcy; natomiast pieniądze wydane na hazard często i nieodwracalnie przepadają.

Więc może warto stać się jałmużnikiem w czasie Wielkiego Postu 2016 i sprawić, że okres ten jakoś wyróżnił się na tle poprzednich Wielkich Postów?

Marusz Balcerak SJ- prowadzi rekolekcje ignacjańskie SKB (Szkoła Kontaku z Bogiem) dla młodzieży. Mieszka w Krakowie.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Hazard, czyli komu daję jałmużnę?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.