Nasz brat Jan Kaczkowski (1977-2016)

Nasz brat Jan Kaczkowski (1977-2016)
ks. Jan Kaczkowski
4 lata temu
Redakcja DEON.pl

Takiego go poznaliśmy. Taki był. Takiego chcemy go zapamiętać. On naprawdę żył na pełnej petardzie. I dawał nadzieję - wierzącym i niewierzącym. Właśnie taki był ksiądz Jan Kaczkowski.

"Ja nie jestem nikim wyjątkowym i proszę mnie za takiego nie mieć. Jestem najzwyklejszym, błądzącym księdzem i chrześcijaninem, waszym bratem Janem, który często się w życiu gubił. Jeśli Pan Bóg przyjmie mnie do siebie, obiecuję, że na tyle, na ile mi pozwoli, bo to też nie jest takie oczywiste, będę próbował być blisko was. Przepraszam wszystkich tych, których skrzywdziłem, których niesprawiedliwie oceniłem. Proszę o wybaczenie wszystkich, którzy się poczuli przeze mnie dotknięci w tych momentach, kiedy nie stanąłem na wysokości zadania. I chciałem powiedzieć, że nie mam żalu do nikogo. Tak mi, Panie Boże, dopomóż"

ks. Jan Kaczkowski, "Życie na pełnej petradzie", Kraków, 2015

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nasz brat Jan Kaczkowski (1977-2016)
Komentarze (5)
Rafał Dąbrowa
Rafał Dąbrowa
29 marca 2016, 09:40
No, to teraz się zaczyna życie... Na pełnej petardzie ;) [url]https://www.youtube.com/watch?v=WctTTVASzYM[/url]
28 marca 2016, 22:49
Tak sobie dzisiaj pomyślałam, że każde odejście człowieka to dla tych którzy zostają nauka. Jeszcze przed chwilą był, chodził po ziemi, chwila, moment i zostaje wszystko to, co człowiek zapamiętał. Ale własnie to wszystko co się zapamiętało stanowi o dalszym życiu tego człowieka który odszedł, fizycznie go już nie m,a ale przez pamięć nadal jest. I to może być wielką pociechą dla tych co zostają. Każda śmierć uczy czegoś nowego, jak pierwszy raz umiera ktoś bliski to często człowiek płacze ale bardziej nad sobą, bo oto został sam, smutek, co teraz będzie, czasem trwa to jakiś czas. Potem znowu ktoś odchodzi, i znowu, i okazuje się, że te odejścia uczą odzwyczajania się od siebie a uwrażliwiają coraz bardziej  na obecność innych. Tak odbierałam właśnie księdza Jana Kaczkowskiego, który przecież towarzyszył wielu ludziom w ich ostatniej wędrówce, był absolutnie dla innych i to do końca. Życie księdza Jana to piękne świadectwo bycia dla innych. Dziękuję. Niech odpoczywa w pokoju +
A
andrzej_a
28 marca 2016, 21:15
Mistrzowski montaż materiału, który oddaje w całości wspaniałą osobowość księdza Jana. Dziękuję. Bardzo chciałbym, aby osoba i poglądy księdza Jana jeszcze przez długie lata pobudzała wrażliwość sumień wszystkich ludzi wiary, gdyż On zwykle bardzo trafnie ukazywał istotę i głębię wiary w Boga po przez pryzmat drugiego człowieka. Człowieka zazwyczaj niedoskonałego z jakimiś własnymi słabościami i własnym obrazem świata oraz życia w tym świecie. Jego otwarcie na drugiego człowieka urosło wręcz do rangi fenomenu, gdyż było zawsze budowane na doskonałej Miłości Boga do każdego człowieka. Jego fanatyzm Bogiem był strumieniem, którzy przyciągał wielu ludzi i budził w nich głód życia, głód Boga , którego wielu przez lata nie znało lub nie rozumiało. Petardą księdza Jana był Duch Boży ożywiający jego duszę do zarażania miłością. On sam wiedział, iż kroczy drogą ku Panu, nie wiedział tylko kiedy nastąpi to ostateczne przejście. Cierpliwie czekał na swoją kolej, bo przecież każdy z nas kiedyś też będzie musiał odejść. Zdążamy więc wszyscy w jednym kierunku, ale zanim przejdziemy most życia wiecznego musimy zaakceptować pewne wartości, które Tam w wymiarze wiecznego życia są fundamentem. O tych wartościach ksiądz Jan napisał w swoich książkach, a także opowiadał w wielu materiałach filmowych. Warto zaglądać do tej wiedzy, którą ksiądz Jan pozostawił po sobie. Jak łatwo zauważyć Bóg podniósł ofiarę życia i pracy księdza Jana do rangi wydarzenia, nad którym nie można przejść obojętnie. Przejście do wieczności w same Święta Zmartwychwstania Pańskiego, to niewątpliwie potwierdzenie, iż ksiądz Jan wiernie służył Bogu. Sądzę, iż przyszły św Jan Kaczkowski dołączył właśnie dzisiaj do grona ludzi, którzy stali się wzorami kapłaństwa, ludzi, którzy świadomie budzili w innych świadomość wiary i autentycznej miłości do drugiego człowieka, bez względu na jego zamożność, pochodzenie, czy przynależność polityczną. Chwała Bogu za takiego kapłana!
SB
Szymon Bernad
28 marca 2016, 19:57
Bogu niech będą dzięki za księdza Jana i jego heroizm życia.
28 marca 2016, 19:31
Cześć jego pamięci. To był wyjątkowy człowiek.

Skomentuj artykuł

Nasz brat Jan Kaczkowski (1977-2016)
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.