Św. Monika modliła się o nawrócenie syna. Jej ostatnie słowa poruszają do dziś

Św. Monika modliła się o nawrócenie syna. Jej ostatnie słowa poruszają do dziś
fot. Vatican Media
vaticannews / Tiziana Campisi / DEON.pl / red.

Kościół wspomina 27 sierpnia matkę św. Augustyna, kobietę niezwykłą i wzór dla chrześcijańskich matek. U boku syna, który oddalił się od wiary katolickiej, znalazła siłę, by stawiać czoła trudnym chwilom poprzez modlitwę oraz słuchanie Słowa Bożego - pisze Vatican News. Na kilka dni przed śmiercią, w Ostii Tiberinie, przeżyła mistyczne doświadczenie, które pozwoliło jej zrozumieć ostateczny sens życia.

Ostia w 387 roku musiała być spokojnym miasteczkiem położonym nad morzem, kiedy przybył tam Aureliusz Augustyn, który nawrócił się na wiarę katolicką i pozostawił w Mediolanie katedrę retoryki. Towarzyszyli mu matka Monika, syn Adeodat – którego miał z kobietą, z którą żył przez ponad dziesięć lat – brat Nawigiusz oraz przyjaciele Alipiusz i Ewodiusz. Zamierzali powrócić do Afryki i osiąść jako servi Dei (słudzy Boga) w Tagaste, swojej rodzinnej ziemi.

Pobyt w Ostii

W Ostii musieli znaleźć dla siebie jakieś miejsce na czas oczekiwania na możliwość wejścia na statek i przeprawy do Numidii.
Ona osiągnęła już pełną dojrzałość wiary, przeszła przez liczne próby i doświadczenia, znajdując w modlitwie siłę, by stawić im czoła. Nauczyła się pokładać ufność w Bogu w obliczu przeciwności i trudnych, mrocznych chwil. Karmiła się Jego Słowem podczas zgromadzeń liturgicznych i doczekała chwili, gdy jej syn przyjął wiarę katolicką.
On zaś, świeżo ochrzczony, rozpoczął pogłębianie poznania Prawdy.

Radość w Bogu

Rozważając zatem życie wieczne, dochodzą do wniosku, „że wobec radości tamtego życia żadna przyjemność zmysłów cielesnych, choćby była największa i opromieniona największym blaskiem cielesnym, nie może się z nim równać, a nawet nie zasługuje na to, by o niej wspominać”.

Rozmowa unosi matkę i syna „z coraz żarliwszym porywem miłości ku samemu Bytowi” i prowadzi ich poprzez „wszystkie rzeczy cielesne i niebo”. W ten sposób, wznosząc się ponad samych siebie poprzez „rozważanie, wychwalanie i podziwianie” Bożych „dzieł”, docierają do swoich „dusz”, przekraczając je, „aby dosięgnąć krainy niewyczerpanego dostatku”, gdzie „życiem jest Mądrość” – wieczna i niezmienna.
„A gdy tak o niej mówiliśmy i do niej wzdychaliśmy, dotknęliśmy jej nieco całym porywem naszego umysłu i wzdychając, pozostawiliśmy tam pierwsze owoce naszego ducha, by potem powrócić do pustego dźwięku naszych ust”.
To właśnie „ekstaza ostyjska” – mistyczne doświadczenie, którego doświadczyli Monika i Augustyn.

Wielki Ojciec Kościoła zastanawiał się głośno, czy właśnie to było owym „szczęściem” w Bogu i kiedy miało się ono urzeczywistnić – „może w dniu, gdy wszyscy zmartwychwstaniemy?”. Matka natomiast, pragnąc radości życia wiecznego, której zaledwie przez chwilę dane jej było doświadczyć, powiedziała: „Jeśli o mnie chodzi, to życie nie ma już dla mnie żadnego uroku. Co ja tu jeszcze robię i dlaczego tu jestem, tego nie wiem. Moje nadzieje związane z ziemią już się wyczerpały. Była tylko jedna rzecz, która sprawiała, że pragnęłam pozostać tutaj jeszcze przez jakiś czas: zobaczyć przed śmiercią, że jesteś chrześcijaninem katolikiem. Mój Bóg spełnił moje pragnienie aż nadto, ponieważ widzę, że nawet gardzisz ziemskim szczęściem, aby Mu służyć”.

Ostatnia nauka Moniki

Monika zmarła kilka dni później. Zanim odeszła do niebieskiej ojczyzny, poleciła swoim synom, aby nie martwili się o przewiezienie jej ciała do Tagaste. „Pochowajcie to ciało, gdziekolwiek, bez żadnych trosk o to” – powiedziała, prosząc ich, aby gdziekolwiek się znajdą, pamiętali o niej „przed ołtarzem Pańskim”.
„Zawsze bardzo troszczyła się i niepokoiła o swój pochówek” – relacjonuje Augustyn – a nawet przygotowała sobie miejsce spoczynku obok grobu swojego męża.

Jednak w Ostii Monika przekazuje nam swoją ostatnią naukę. W ostatnich dniach życia, jeszcze bardziej umocniona w wierze, rozmawiała z przyjaciółmi, którzy pytali ją, „czy nie przeraża jej myśl o opuszczeniu ciała tak daleko od rodzinnego miasta”. Odpowiedziała z całkowitą pewnością:

„Nic nie jest daleko od Boga i nie należy się obawiać, że przy końcu świata nie rozpozna On miejsca, z którego ma mnie wskrzesić”.
Źródło: Vatican News

 

DEON.PL POLECA



DEON.PL POLECA


Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Św. Monika modliła się o nawrócenie syna. Jej ostatnie słowa poruszają do dziś
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.