Szukałam miłości w objęciach chłopców [ŚWIADECTWO]

Szukałam miłości w objęciach chłopców [ŚWIADECTWO]
(fot. shutterstock.com)
4 lata temu
perła

Chciałabym się podzielić z Wami świadectwem o moim życiu, o tematyce, która tutaj często występuje. Pochodzę z domu ateistycznego, jednak moja mama pochodząca z górskiej wsi sądziła, że należy z dziećmi chodzić do kościoła, nawet jeśli samemu się nie wierzy... (aby ludzie nie gadali).

Moje rodzeństwo przejęło "chłód" w wierze,  jednak "na nieszczęście" ziarnko wiary zasiane we mnie, zaczęło się rozwijać już we wczesnym dzieciństwie. Moje życie to totalna sinusoida wiary, od bycia wręcz fanatyczną po niewierzącą czy wątpiącą.

W naszym domu nie było Boga, nie było miłości i szacunku, był za to alkohol, żal i pieniądze.

W wieku 16 lat wyprowadziłam się z domu, nie mogąc znieść toksycznej sytuacji rodzinnej, za to pragnąc znaleźć prawdziwą miłość. Szukałam jej w objęciach chłopców, jednak tam jej nie znajdowałam. Na szczęście anioł stróż uchronił mnie przed poważniejszymi związkami, które mogłyby się skończyć w łóżku.

Po bardzo przykrych doświadczeniach w moim życiu trafiłam na mojego kolegę, który z dnia na dzień coraz bardziej stawał mi się bliski. Nasze przyciąganie się trwało rok. W tym czasie modliłam się na kolanach codziennie, abyśmy zostali parą. Była to modlitwa gorliwa i desperacka, stało się. Po roku zostaliśmy parą!

Chciałam żyć w czystości z moim chłopakiem, jednak nie umiałam się zebrać na odwagę, żeby mu to oznajmić. Bałam się odrzucenia i obśmiania. I tak wzlekając, zaczęłam sama siebie przekonywać, że przecież seks przed ślubem to nic złego. Zaczęłam się śmiać z wartości, które sama przed chwilą wyznawałam.

Ja oddalałam się coraz bardziej od Boga, a szatan przysuwał się do mojej duszy coraz bliżej. Stało się - współżyliśmy ze sobą. Mój chłopak jest wierzący, jednak cały czas mnie przekonywał, że jego zdaniem to nie grzech. I tak trwaliśmy sobie w tym naszym świecie iluzji. Czułam się nieswojo, kiedy razem udawaliśmy się na mszę.

Z czasem moje sumienie zaczęło się budzić. Próbowałam zaniechać współżycia np. podczas Wielkiego Postu, jednak chłopakowi w żaden sposób na tym nie zależało. Chciał mnie złamać.

Poszliśmy po długim czasie do spowiedzi (ostatni raz byłam 2 lata wcześniej) i coś we mnie pękło. Płakałam i modliłam się o przebaczenie. Myślałam, że i mój wybranek będzie miał takie same odczucia, jednak bardzo się pomyliłam. On cały czas naciskał żebyśmy razem zamieszkali, a ja poprosiłam o uszanowanie mojej decyzji o zaniechaniu współżycia.

Wcześniej cały czas pytałam go o ślub, o deklarację, o to, kiedy weźmie za mnie prawdziwą, męską odpowiedzialność. Twierdził, że nie ma wystarczających środków na to, więc ja stwierdziłam, że nie mam wystarczających pokładów psychicznych i emocjonalnych, aby to wszystko znosić.

Teraz przechodzimy w naszym związku "załamanie" - on mnie szantażuje o seks, ja według niego go szantażuje o ślub (choć tak nie jest).

Niestety zdałam sobie sprawę, że cokolwiek chłopak by mówił, jakich pięknych słów używał, to jego priorytety pokazują jego czyny. Chodzi obrażony na mnie. Mówi, że wszystko między nami się zepsuło (przez brak współżycia). Cały czas mi dogryza. Dostałam nawet nową ksywę - "katechetka". Bardzo mnie to wszystko rani, boli i pokazuje, że w takich sytuacjach ujawniają się nasze prawdziwe, głęboko skrywane skłonności.

Teraz sama nie wiem, czy zdecydowałabym się na ślub z kimś, dla kogo najważniejszym aspektem w związku jest seks. Nie miłość, nie wspólna duchowość. A wszystko wydawało się takie piękne.

Mam apel do mężczyzn. Błagam, patrzcie na nas szerzej, bądźcie bardziej empatyczni, szanujcie nas - kobiety - i wymagajcie od siebie!

My kobiety, jesteśmy często bardziej wrażliwe niż delikatne płatki kwiatków. Chrońcie nasze emocje, nasze serca i pokazujcie swoją męskość w byciu naszymi opiekunami, a nie oprawcami naszych serc.

Teraz zostawiam wszystko w rękach Bożych i Ufam Panu, że wyciągnie nas z tego emocjonalnego błota.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Szukałam miłości w objęciach chłopców [ŚWIADECTWO]
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.