Naga kobieta na jeżu. Mężczyzna ciągnięty za liny. Jak młodzi ludzie opisywali swoje doświadczenia i obawy w XVI i XVII wieku? [WYWIAD]
Dziś mamy media społecznościowe - a jak dawniej pisano o życiowych rozterkach, relacjach romantycznych i miłości? Czy albumy przyjaźni prowadzone przez kobiety różniły się od tych, które tworzyli mężczyźni? I czy rzeczywiście mogły służyć do flirtu? O tym rozmawiam z historykiem sztuki dr. Adamem Szczepańcem.
Weronika Saran: Dziś dodajemy nowo poznaną osobę do grona naszych znajomych lub obserwujących. W jaki sposób utrwalano relacje kilka wieków temu?
Dr Adam Szczepaniec: W drugiej połowie szesnastego wieku i w wieku siedemnastym szczególnie popularny był obyczaj sztambuchowy, tzn. prowadzenie albumów przyjaźni. Albumy te przybierały formę książek i były prowadzone głównie przez studentów, wówczas wyłącznie mężczyzn, podczas podróży edukacyjnych. Ich celem było gromadzenie wpisów upamiętniających zawarte znajomości. Reliktem sztambuchów we współczesnych czasach są albumy prowadzone przez dzieci, np. w szkole podstawowej, w formie zeszytów, do których uczniowie wpisują sobie na pamiątkę sentencje lub złote myśli.
WS: Skąd wywodzi się ten obyczaj? Czy mieszkańcy dawnej Rzeczypospolitej również go praktykowali?
AS: Przyjmuje się, że obyczaj sztambuchowy powstał w połowie szesnastego wieku na Uniwersytecie w Wittenberdze, który stanowił centrum reformacji i luteranizmu. Do albumów wpisywał się tam studentom sam Marcin Luter i jego współpracownicy, na przykład Filip Melanchton. Z czasem obyczaj ten przeniknął także do środowisk katolickich, jednak na początku był to przede wszystkim zwyczaj protestancki.
„Albumy przyjaźni” prowadzili głównie mieszkańcy terenów niemieckojęzycznych, takich jak Rzesza Niemiecka, ale też Szwajcarzy, Niderlandczycy oraz Skandynawowie. Na terenie historycznych ziem polskich sztambuchy były obecne wśród mieszkańców Prus Królewskich, na przykład mieszczan Torunia, Gdańska i Elbląga. Znane są również sztambuchy prowadzone przez polskich szlachciców z terenów Małopolski, Wielkopolski, a także Litwy. Obyczaj sztambuchowy był stosunkowy mało popularny wśród narodów romańskich. Nie zdobył też dużej popularności wśród Anglików.
WS: Czy albumy, poza dokumentowaniem zawartych znajomości, pełniły również inne role?
AS: Albumy były rodzajem świadectwa tego, kto gdzie studiował i kogo poznał. Dokumentowały one młodość, zdobyte doświadczenia oraz odbyte podróże, świadczące o szerokich horyzontach właściciela książki, jego wiedzy i znajomości odległych krajów. Możemy powiedzieć, że pełniły one rolę swoistej wizytówki danego człowieka – o właścicielu albumu świadczyły bowiem osoby, które pozostawiały w nim swoje wpisy. Z jednej strony byli to często rówieśnicy danego człowieka, z drugiej – ludzie już wówczas sławni, na przykład profesorowie uniwersyteccy.
WS: Z czego składał się typowy wpis sztambuchowy?
AS: Wpisy składały się z reguły z jakiejś sentencji zapisanej w języku łacińskim, greckim, hebrajskim lub nowożytnym, takim jak niemiecki, francuski czy włoski. Zawierały one z reguły jakąś złotą myśl, pouczenie, przysłowie, czasem dewizę szlachecką. Oprócz tego do wpisu dodawano dedykację, a czasem rysunek lub malowaną miniaturę.
WS: Czy kolejność wpisów miała znaczenie? Czy osoby wpisujące się na początku albumu były w jakiś sposób ważniejsze od tych, których wpisy pojawiały się na końcu?
AS: Tak. Z reguły pierwsze strony w sztambuchu były przeznaczone dla osób położonych najwyżej w hierarchii społecznej, na przykład dla królów, książąt, hrabiów, arystokratów czy osób pełniących najważniejsze funkcje świeckie i kościelne. Rówieśnicy, znajomi oraz kompani wpisywali się zazwyczaj na samym końcu.
WS: Mówiliśmy o tym, że albumy pełnią niejako funkcję dzisiejszych mediów społecznościowych, jeśli chodzi o utrwalanie relacji. Czy w sztambuchach dzielono się również swoimi doświadczeniami i refleksjami?
AS: Kilka wieków temu tempo życia było zdecydowanie wolniejsze niż obecnie i ludzie rzadko zabierali głos w sprawie jakichś konkretnych czy bieżących tematów. Częściej wyrażali opinie o charakterze moralnym czy moralistycznym, to znaczy na temat tego, co jest dobre, a co jest złe, i jak warto postępować. Sentencje z reguły podkreślały niestałość ludzkiego losu i konieczność podkładania nadziei w Bogu. Warto pamiętać, że były to czasy, w których śmiertelność dzieci była bardzo wysoka, a medycyna znajdowała się na wczesnym etapie rozwoju. Ludziom ciągle towarzyszyło zagrożenie śmiercią, czy to w konsekwencji wojen, głodu, czy epidemii, które nawiedzały miasta. Ówcześni autorzy zdawali sobie sprawę z kruchości swojego życia, dlatego we wpisach wzywali innych do dobrego życia.
WS: Wspomniał Pan, że albumy były najczęściej prowadzone przez młodych ludzi. Czy we wpisach dzielili się oni doświadczeniami związanymi z wchodzeniem w dorosłość?
AS: Tak, większość właścicieli sztambuchów stanowili studenci w wieku dwudziestu kilku lat, którzy stawali przed ważnymi życiowymi wyborami, takimi jak decyzja o dalszej drodze życiowej. Ślady tych rozterek wyraźnie widać w ilustracjach towarzyszących wpisom.
Na przykład w jednym ze sztambuchów można znaleźć przedstawienie młodego mężczyzny, dajmy na to szlachcica, który stoi na kuli. Mężczyzna przedstawiony na obrazku jest otoczony przez kilka różnych osób. Z jednej strony mamy kobietę, z drugiej – duchownego, a jeszcze z trzeciej – żołnierza. Ilustracja ta ma charakter humorystyczny, ale obrazuje również sytuację trudnego wyboru życiowego, w której nie jest do końca jasne, co jest dobre, a co złe – duchowny ciągnie tego młodzieńca do spraw wiary i nauki, kobieta „ciągnie” go ku małżeństwu, a żołnierz zachęca mężczyznę do wojennej przygody. Możemy sobie wyobrazić, jak trudno jest stać na kuli.
Iluminacja: młodzieniec na kuli zawieszonej w powietrzu, poniżej wizerunki kobiety, księdza katolickiego i żołnierza, w sztambuchu Johanna Ulmanningera, BJ, Berol. Ms Alba amic. 98, k. 21v. Fot. A. Szczepaniec.
Podobne przedstawienia dotyczyły kobiet. Na przykład na jednym z obrazków widzimy kobietę, również na kuli, przyciąganą przez dwóch mężczyzn – młodzieńca, który wydaje się ubogi, oraz starszego mężczyznę, za którym znajdują się worki z pieniędzmi i który jest ubrany w bogate szaty. Kula zaś spoczywa na raku. Możemy więc wywnioskować, że przedstawiono go jako człowieka starego, ale zamożnego. Miniatura ta obrazuje dylemat zamążpójścia ze względów majątkowych lub miłosnych. Łatwo jest nam dziś powiedzieć, że kobieta powinna kierować się sercem, ale musimy mieć na uwadze, że około 400 lat temu małżeństwa młodych kobiet ze starszymi mężczyznami nie należały do rzadkości. Rak również nie pojawia się na obrazku przypadkowo – w tamtym czasie był on kojarzony z niestałością, ze zwierzęciem, które nie potrafi podążać w jednym konkretnym kierunku.
Iluminacja figuralna: kobieta na kuli na grzbiecie raka, przeciągana z dwóch stron przez starego i młodego mężczyznę, w sztambuchu Georga von Lichtfussa, BJ, Berol. Ms Alba amic. 3, k. 181v. Fot. A. Szczepaniec.
WS: A czy w sztambuchach dokumentowano doświadczenia związane ze sferą romantyczną?
AS: Autorami wpisów byli zazwyczaj nastolatkowie oraz osoby w wieku dwudziestu kilku lat, które chciały poznawać świat. Odbywanie dalekich podróży sprzyjało podejmowaniu ryzykownych zachowań, co niekiedy skutkowało chorobami wenerycznymi, popadaniem w długi, problemami z prawem lub nawet śmiercią.
Młodzi arystokraci albo też zamożniejsi mieszczanie jeździli w całym orszaku, którym zarządzał ochmistrz. Biedniejsi studenci podróżowali zaś w towarzystwie nauczyciela – preceptora, który był odpowiedzialny wobec rodziców za wychowanie i „prowadzenie się” młodego człowieka. Ci, którzy należeli do niższych warstw społecznych, podróżowali w grupie towarzyskiej. Tak więc możliwości upilnowania młodzieży były różnorakie.
Jeśli chodzi o samą treść wpisów, to nie pisano w nich wprost o relacjach z kobietami czy konkretnych doświadczeniach seksualnych. Ale takie wątki pojawiają się w sentencjach. Tematyka relacji damsko-męskich była również jednym z głównych tematów zamieszczanych ilustracji.
WS: Czy może Pan podać jakieś przykłady?
AS: Autorzy wpisów nie pisali wprost – „odwiedziłem dom publiczny”, albo że warto korzystać z usług włoskich kurtyzan. Nie opisywali takich doświadczeń bezpośrednio, lecz wyrażali je za pomocą porzekadeł lub ilustracji towarzyszących wpisom. Przykładem mogą być przedstawienia ukazujące włoskie kurtyzany, które miały charakterystyczny wizerunek – włosy zawinięte w formie rogów. W jednym ze sztambuchów przedstawiona była na przykład duża kurtyzana o demonicznym wyrazie twarzy, które trzyma serce szlachcica na sznurku.
Badając sztambuchy, można natknąć się również na obrazki, które czasem były usuwane przez kolejnych właścicieli albumów – na przykład rysunki kobiety, której lis przebiega między nogami, czy też nagiej kobiety ujeżdżającej jeża. Nawet współcześnie możemy łatwo się domyślić, że ilustracje te odnoszą się do współżycia i pobudzenia erotycznego.
Takie obrazki nie odnosiły się jednak do konkretnego człowieka ani do konkretnych doświadczeń, ale wskazywały, że relacje damsko-męskie nie były im obce. Warto jednak pamiętać, że taki wpis świadczył o posiadaczu albumu. Autor wpisu, który zamieszczał w albumie frywolne lub dwuznaczne treści, wystawiał tym świadectwo posiadaczowi albumu, sugerując, że właściciel obracał się w wesołych kręgach. Z drugiej strony wystawiał świadectwo o sobie samym, sugerując, że jest człowiekiem o mocnym czy rubasznym poczuciu humoru. Pamiętajmy też, że granice żartu zmieniają się w czasie. Coś, co bawiło przed wiekami, może nas dziś szokować. Warto zauważyć, że ludzie żyjący czterysta lat temu nie zawsze mieli znacząco pruderyjne i dystyngowane podejście do życia. W tych inskrypcjach, zwłaszcza z kręgu studenckiego, przewijają się sentencje dotyczące nawiązywania relacji z kobietami, dobrej zabawy, picia alkoholu i trzeźwienia.
WS: Czyli nie było tematów tabu?
AS: Nie można tego jednoznacznie określić, ale warto pamiętać, że sztambuchy nie traktują tylko o rzeczach poważnych, takich jak wiara, refleksja nad śmiertelnością człowieka, czy konieczność podejmowania wyłącznie dobrych decyzji. One pokazują ludzi w pełni. Nie tylko pokazują, że ludzie podejmują dobre i złe decyzje, ale też, że ci ludzie u progu dorosłości chcieli się bawić i próbować różnych rzeczy.
WS: A czy wygląd ilustracji miał duże znaczenie? Czy dbano o to, aby były wykonane wyjątkowo starannie?
AS: To zależało od tego, kto miał ile pieniędzy. Im lepsza była jakość miniatury, tym wyższa była jej cena. Iluminowanie sztambuchów nie stanowiło jednak odrębnej branży, z której można byłoby się wyłącznie utrzymać. Twórców miniatur albumowych nazywano kartownikami, ponieważ zajmowali się kolorowaniem drzeworytów w książkach lub kart do gry. Niektórzy parali się także malowaniem portretów. Z reguły lepsi malarze działali w miastach, w których znajdowały się duże uniwersytety, a rada miejska i mieszczaństwo były bogate. Czasem ilustracje wykonywali sami autorzy inskrypcji, tworząc rysunki lub amatorskie obrazki, ale z reguły przykładano dużą wagę do tego, aby były one staranne.
WS: Wspomniał Pan, że albumy prowadziły również kobiety. Czy różniły się one w jakiś sposób od albumów prowadzonych przez mężczyzn. Czy wpisy do albumów bywały wykorzystywane jako forma flirtu?
AS: W albumach kobiecych często pojawiały się utwory wierszowane przeznaczone do śpiewania. Były to zazwyczaj teksty pieśni religijnych i miłosnych, w tym poświęconych miłości niespełnionej. W niektórych zapiskach można również znaleźć notacje muzyczne. Warto podkreślić, że najwięcej albumów kobiecych zachowało się na terenach pogranicza Niderlandów, Francji i Niemiec, gdzie pozycja prawno-społeczna kobiet była znacznie lepsza niż w innych regionach Europy.
Wpisy mogły mieć charakter flirtu, jednak aby ocenić, czy były skuteczne, należałoby dokładnie przeanalizować inskrypcję i ustalić, czy właściciel albumu oraz kobieta, która wpisała utwór o charakterze miłosnym, zostali później parą.
WS: Czy jakiś sztambuch wydał się Panu szczególnie interesujący?
AS: Jednym z albumów, które szczególnie mnie zainteresował, jest sztambuch prowadzony przez małżeństwo Leonharda i Eufrozyny von Mämming. Jest to książka, którą można określić jako złożony klocek introligatorski, ponieważ można go otworzyć na pięć różnych sposobów. Oprócz samego sztambucha znajdują się w nim również plansze do gier, takich jak szachy, warcaby, młynek czy tryktrak, oraz liczne wpisy szlachciców i szlachcianek, w tym z ich kręgu rodzinnego. Co bardzo ciekawe, żona spisała tam najważniejsze momenty swojego życia małżeńskiego, od chwili zamążpójścia. Opisała między innymi wspólne podróże z mężem, udział w weselach oraz chrzty, w których uczestniczyła jako matka chrzestna.
Dr Adam Szczepaniec w 2026 r. obronił doktorat poświęcony sztambuchom XVI-XVII w. ze zbiorów berlińskich w Bibliotece Jagiellońskiej. Laureat Nagrody Wawrzynków, przyznawanej przez Instytut Śląski w Opolu (2020, 2021). Stypendysta Fundacji z Brzezia Lanckorońskich (2023). Autor kilku artykułów naukowych. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się wokół historii sztuki i kultury w epoce nowożytnej, głównie w XVI-XVII w., w Rzeczypospolitej polsko-litewskiej i na Śląsku. Starszy bibliotekarz w Sekcji Starych Druków w Bibliotece Jagiellońskiej. Absolwent historii (2019) i historii sztuki (2020) na Uniwersytecie Jagiellońskim.

.webp)
Skomentuj artykuł