Chorujemy bo... ryba psuje się od głowy

Chorujemy bo... ryba psuje się od głowy
Tym, co powoduje reakcje psychiczne i cielesne, są zawsze własne myśli danego człowieka (fot. shutterstock.com)
Klaus W.Schneider / slo

Większość ludzi sądzi, że jeśli chorują, to jest to czystym przypadkiem - a więc "pechem". Jednakże często rzeczy mają się nie tak! Najwięcej chorób jest wynikiem wmówienia lub wmyślenia.

Oczywiście, że w przypadku ciężkich i chronicznych chorób rzeczy nie dzieją się z dnia na dzień, lecz stosunkowo powoli i stopniowo, dlatego z trudem udaje się rozpoznać zależność pomiędzy długotrwałym myśleniem negatywnym a chorobą.

Każdy człowiek jest wystawiony na sugestie  od rana do wieczora: w rodzinie, w miejscu pracy, w czasie wolnym. Dokonuje się to poprzez rozmowy, zachowania niewerbalne ("zatroskane spojrzenie" itp.), a zwłaszcza poprzez media (gazety, radio, telewizja). Takie sugestie wpływają w decydującym stopniu na nasze samopoczucie:

  • Psychicznie: prawie nikt "nie puszcza mimo uszu", gdy mówi się o nim coś negatywnego. Dość często wmawiamy sobie, że jesteśmy ponad opinią "tych ludzi"; jednak niejasny nastrój przygnębienia, rozdrażnienie i agresywność są wyraźną wskazówką, że krytyka dotknęła nas nawet bez udziału naszej świadomości. Analogicznie, często złościmy się na doprawdy głupawą reklamę jakiegoś proszku do prania, ale to właśnie owa złość sprawia, że nazwa tego proszku zapada nam w pamięci i po pół roku łapiemy się na tym, że jakby "przez zamieszanie" albo "całkiem przypadkowo" kupujemy ten właśnie produkt.
  • Fizycznie: każda sugestia, zwłaszcza gdy jest obrazowa, barwna, plastyczna i połączona z emocjami, wpływa na sferę fizyczną. Podczas telewizyjnej reklamy smakowitych, gotowych dań, ślinka cieknie do ust. Film z gatunku thrillerów psychologicznych wywołuje gęsią skórkę. Podobnie wszystkim znane są fizyczne reakcje naszego ciała podczas oglądania filmów nasyconych seksem lub scenami miłosnymi.

Tym, co właściwie powoduje reakcje psychiczne i cielesne, są zawsze własne myśli danego człowieka. Nie ma czegoś takiego jak siła sugestii, lecz to sugestywne słowa jednego człowieka wywołują tego samego rodzaju myśli u innego, i tylko te myśli wyzwalają reakcje fizyczne!

DEON.PL POLECA

To wy sami ostatecznie decydujecie - za pośrednictwem swoich myśli - o dobrym samopoczuciu psychicznym i fizycznym. Macie możliwość rozmyślać o (pozytywnym) temacie  oraz usunąć (negatywny) temat ze swoich myśli. Macie możliwość tak trenować swoją świadomość, aby bardziej ufać własnemu krytycznemu rozsądkowi niż uwagom innych osób.

Wszelkie nasycone emocjami rozmowy prowadzą do odpowiednich myśli o nieszczęściu, niepowodzeniu, chorobach i stanowią negatywne autosugestie. Są one szkodliwe i należy ich unikać.

  • Wypowiadanie się jest skuteczną metodą szczególnie plastycznego formowania w sobie szkodliwych obrazów celowych.
  • Użalanie się nad kimś jest nad wyraz skuteczną metodą wzmacniania szkodliwych obrazów celowych u innych oraz potęgowania ich negatywnych oddziaływań.

Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy werbalnym demonstrowaniem współczucia (negatywne, szkodliwe) a praktykowaniem go (pozytywne, pomocne). Tylko wówczas faktycznie "współdźwiga się" czyjeś "cierpienie", gdy czynem ujmuje się cierpiącej osobie część jej ciężaru. Tym samym znika ewentualna częściowa przyczyna jakiejś choroby; ma miejsce faktyczne odciążenie, a przez to pojawia się szansa na wyzdrowienie.

"Współczucie" w potocznym sensie (współczucie werbalne) może stanowić szczególnie niebezpieczną formę sugestii w stosunku do wyobraźni:

  •  to szczególnie podstępny rodzaj sugestii, gdyż jej działanie jest nad wyraz trudne do rozpoznania: to właśnie negatywnie myślący ludzie są zawsze gotowi do okazywania słownego współczucia, ponieważ w ten sposób szukają potwierdzenia swego pesymistycznego sposobu myślenia;
  •  jest efektywnym rodzajem sugestii, gdyż spełnia wszelkie kryteria optymalnej hipnozy zewnętrznej - obraz cierpienia jest malowany w najdrobniejszych szczegółach i dogłębnie przesycony emocjami.

Po rozmowach ze współczującymi sąsiadami wie się i czuje, że problem jest wielki, położenie jest bez wyjścia i że trzeba oczekiwać najgorszych konsekwencji. Tego rodzaju wyrażanie współczucia odpowiada najskuteczniejszym seansom psychoterapeutycznym - tyle, że z negatywnym wydźwiękiem.

Nawet ludzie zdrowi lub cierpiący tylko na nieznaczne dolegliwości, jak np. na zaburzenia psychosomatyczne, wmawiają sobie choroby przez to, że mówią o nich na zasadzie zwyczaju i z silnym zaangażowaniem emocjonalnym, wzajemnie użalają się nad sobą i "dręczą się" nawzajem. Gdy jest się faktycznie chorym, wówczas często automatycznie uruchamia się cała machina medyczna, której podlega się obecnie w sposób nieunikniony, poprzez sugestię działając również wzmacniająco na stan chorobowy.

Więcej w książce: Sztuka pozytywnego myślenia - Klaus W.Schneider

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Chorujemy bo... ryba psuje się od głowy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.