Zapłaciłam swój "rachunek" za aborcję

Zapłaciłam swój "rachunek" za aborcję
(fot. shutterstock.com)
4 lata temu
Logo źródła: Miłujcie się Carolyn / slo

O tym, jak wielkim nieszczęściem w życiu kobiety jest aborcja i jak tragiczne powoduje ona konsekwencje, mówi świadectwo Carolyn, opublikowane w książce Aborted Women. Silent no more.

To było 10 lat temu. Zaszłam w ciążę. Byłam rozwiedziona i faktycznie samotna. Pierwszą moją reakcją była panika. Miałam już 4-letnią córkę, pracowałam tylko dorywczo, więc niewiele zarabiałam. Ojciec dziecka, kiedy się dowiedział, że jestem w ciąży, wycofał propozycję małżeństwa. Byłam bez środków do życia, bez ubezpieczenia i nie wiedziałam, gdzie szukać pomocy...

Kiedy zwracałam się do znajomych, każdy mi mówił coś innego: "Z czego się utrzymasz przy twoich zarobkach?", "Przecież masz już jedno dziecko do wyżywienia", "Z czego zapłacisz za poród i pobyt w szpitalu?"... Miałam okropny zamęt w głowie, nikt mnie nie wsparł, nie zapytał, co czuję, nie przytulił. A wystarczyłaby choć odrobina miłości czy wsparcia...

Znajoma, która 25 lat wcześniej poddała się nielegalnej aborcji, pierwsza podsunęła mi to rozwiązanie: "Przecież teraz aborcja jest już legalna i »bezpieczna«". I choć ona sama na skutek aborcji nie mogła mieć dzieci, bardzo mnie do niej namawiała. Czułam się jak w potrzasku. Nie było czasu na myślenie...

Byłam kompletnie zdezorientowana i ogłupiona, nie wiedziałam, co robić. W tej sytuacji moi znajomi postanowili się zająć wszystkim sami. Czułam się jak ktoś patrzący na to wszystko z zewnątrz, jakby to w ogóle mnie nie dotyczyło, jakby chodziło o kogoś innego... Nie oskarżam teraz nikogo, oni po prostu robili to, co uważali za najlepsze. Dlatego teraz wiem, że tak ważne jest, by ludzi uczyć i uświadamiać w tym, co naprawdę jest dobre!
Znalazłam się w Cleveland, u znajomych, którzy zawieźli mnie do kliniki aborcyjnej. Moje serce mówiło mi wtedy, że robię źle, jednak rozsądek tłumaczył to, do czego namawiali inni.

Zostałam sama w klinice. Wzięto ode mnie pieniądze, poddano testowi ciążowemu i przydzielono metalową szafkę, taką jak na pływalni. Dostałam papierową jednoczęściową piżamę. Wszystko wokół było zimne, personel zachowywał się w sposób mechaniczny i formalny. Żadnego współczucia, żadnego wsparcia... Jak w jakiejś fabryce. Kazano mi czekać na wywołanie w małej poczekalni. Potem przeprowadzono mnie do innego pomieszczenia, kazano położyć się na stole i włożyć stopy w coś w rodzaju strzemion. Wszystko było tak zimne, że miałam dreszcze.

Jeszcze nigdy tak się nie bałam i nie byłam taka samotna. Okazało się, że zabieg, który miał być bezbolesny, wcale taki nie był. Kiedy wyrywano ze mnie dziecko, ból stał się tak nieznośny, że z oczu popłynęły mi łzy. Kazano mi leżeć spokojnie i obiecywano, że "to zaraz się skończy". Po aborcji kazano mi przejść do innego pokoju, gdzie pozwolono mi położyć się na pół godziny, po czym kazano wstać i pójść. Poszłam do szafki i ubrałam się. Miałam się zgłosić do lekarza rodzinnego za sześć tygodni. Zapytałam, czy mogę zadzwonić po kogoś. Odpowiedziano, że szpital nie ma telefonu na użytek pacjentek i że mogę zadzwonić z budki na zewnątrz.

Wyszłam na ulicę. Był zimny, listopadowy dzień. Kiedy czekałam przed kliniką na samochód, byłam zmarznięta, czułam nudności, zawroty głowy, samotność i pustkę. Podjechała po mnie znajoma ze swoją przyjaciółką. Jechały właśnie na lunch do restauracji, więc byłam zmuszona im towarzyszyć. Chciałam po prostu z kimś być. Po dwóch dniach ktoś ze znajomych odstawił mnie z powrotem do domu i dosłownie zostawił przed drzwiami mieszkania... Ciekawe, że tyle osób było gotowych, żeby mi doradzać przed aborcją, a po wszystkim zostałam kompletnie sama...

Wszystko, co nastąpiło później, przypominało bardziej koszmar niż rzeczywistość. W nocy śniło mi się moje własne, zabite dziecko... Zaczęłam pić, doszłam do pięciu butelek alkoholu tygodniowo. Czasem nie jadłam przez kilka dni, a potem, zmusiwszy się do jedzenia, wymiotowałam wszystko, co wcześniej zjadłam. W końcu poszłam do lekarza i okazało się, że po aborcji wdała się infekcja dróg rodnych. Lekarz zaczął mnie leczyć, lecz nic nie skutkowało. Kiedy opowiedziałam mu o nocnych koszmarach i o moim rozstrojeniu nerwowym, zapisał środki uspokajające. Żadnej pomocy, żadnej rady - po prostu tabletki...

Brałam tabletki uspokajające na noc, żeby móc spać, i tabletki pobudzające na dzień, żeby się jakoś trzymać. Cztery razy świadomie przedawkowałam, próbując się zabić. Nie sądzę, żebym naprawdę chciała wtedy umrzeć, po prostu chodziło o to, żeby mną się ktoś zajął, wysłuchał, wsparł. Chciałam, żeby to cierpienie się wreszcie skończyło. Lekarz próbował leczyć poaborcyjną infekcję coraz to nowymi sposobami, ale bez skutku. Zmieniałam lekarzy jednego po drugim i w końcu musiałam się poddać operacji chirurgicznej, bo infekcja uszkodziła szyjkę macicy. Na krótko poczułam się lepiej.

W końcu poznałam mężczyznę, który dzisiaj jest moim mężem. Dzięki jego miłości i wsparciu zaczęłam swoje życie jakoś składać na nowo. Razem zaczęliśmy chodzić do kościoła, gdzie wreszcie spotkałam Chrystusa, mojego Zbawcę. On bez zwłoki przebaczył mi to, co zrobiłam, ale upłynęło wiele czasu, zanim byłam zdolna wybaczyć sama sobie. Po długim okresie duchowej śmierci i doświadczenia prawdziwego piekła powróciłam wreszcie do życia.

Fizyczne skutki aborcji dawały jednak ciągle znać o sobie: spadek odporności, ciągle nowe infekcje, guzki, endometrioza... W końcu lekarze stwierdzili, że wyleczenie jest niemożliwe, i dlatego byłam zmuszona poddać się operacji usunięcia macicy. Po 10 latach zapłaciłam wreszcie swój "rachunek" za aborcję.

Kiedy spoglądam wstecz, myślę, że jeśli wtedy znalazłabym wokół siebie miłość, zrozumienie i wsparcie, a przede wszystkim rzetelną znajomość faktów związanych z aborcją, nigdy bym się na nią nie zdecydowała. Aborcja boli, boli już na zawsze. Sądzę, że stowarzyszenia kobiet, które poddały się aborcji, powinny być dużo głośniejsze. Mamy prawo ostrzegać przed tym bólem.

A świadomość, że miliony kobiet przeżywają ten sam koszmar, który ja przeszłam, rozdziera mi serce.

Źródło: Miłujcie się!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Zapłaciłam swój "rachunek" za aborcję
Komentarze (114)
P
Piotr
17 października 2016, 01:58
ludzie uczcie się i swoje dzieci o antykoncepcji serio wiedza nie boli
P
Piotr
17 października 2016, 01:53
ludzie jesteście strasznymi osądzającymi dupkami bez krzty jakiejkolwiek empatii i wyobraźni 
K
Krzysiek
4 kwietnia 2016, 11:41
Rachunki w postaci utraty zdrowia za dokonanie aborcji (a także za stosowanie antykoncepcji) płaci tylko i wyłącznie kobieta. Dobrze, żeby więcej babek o tym pamiętało. Dodam też, że "zabieg" opisany w tekście kojarzy mi isę z gwałtem.
D
Dorota
1 kwietnia 2016, 12:55
Autorce życzę siły!  U nas w Fundacji Javani zrobimy wszystko by dziewczyny w takim położeniu jak Pani otrzymały nadzieję i wsparcie :-)
D
Dorota
1 kwietnia 2016, 12:42
Fundacja Javani wspiera nastolatki w ciąży, ich partnerów, rodziców.  Przeżywasz dramat i potrzebujesz oparcia? My jesteśmy gotowi Ci je dać! https://www.facebook.com/fundacja.javani/ http://javani.archpoznan.pl/ Pozdrawiam Dorota
T
Tajemnica
2 kwietnia 2015, 21:41
Nie mam zamiaru Cię usprawiedliwić. Nie ma dla Ciebie usprawidliwienia. Mogłaś oddać do adopcji. Dla mnie jesteś morderczynią bez serca.
V
vv
6 kwietnia 2015, 21:41
..kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien...
A
Ania
5 kwietnia 2016, 00:15
,,Kto jest bez winny niech pierwszy rzuci kamień'' albo ,,Nie sądźcie byście nie byli sądzeni'' jedynie to przychodzi mi do głowy... Dobro rodzi dobro. Przestańmy truć się jadem nienawiści. Nie znamy intencji, sytuacji... Wybaczenie było trudne... Na szczęście Pan uzdrawia :) 
A
AlBo
2 kwietnia 2015, 09:48
A gdzie w tym wszystkim jest mężczyzna? Ojciec dziecka? Gdzie jego sumienie, gdzie jego odpowiedzialność za działanie? Kiedyś mądrzy ludzie mówili dziewczynom, że fizyczne konsekwencje współżycia ponosi kobieta. Kobiety, w każdym wieku pamiętajcie o tym. Biologia się nie zmieniła. I nie zmieni, choćby nie wiem jak chcielibyśmy to zmienić!!!
K
Krzysiek
4 kwietnia 2016, 11:36
Mężczyzna w tym przypadku olał sprawę. Dlatego tak ważne jest, aby kobiety starały się dobrze wybrać swoich partnerów w życiu.
R
robi
2 kwietnia 2015, 02:37
Przepis na SZCZĘŚCIE: (1) trwałe zerwanie z grzechem, (2) rachunek sumienia - najlepiej przed Najświętszym Sakramentem jeszcze w tym tygodniu np. jutro wieczorem w Wielki Czwartek, (3) żal za grzechy, (4) mocne postanowienie poprawy, (5) szczera spowiedź, (6) przyjęcie Komunii Świętej (najlepiej w najbliższą Niedzielę Wielkanocną) (7) i przyjmowanie Komunii Świętej jak najczęściej, przynajmniej raz na tydzień, (8) czytanie Słowa Bożego, tak często jak się da, ponieważ to właśnie Słowo prowadzi nas, pociesza, wlewa nadzieję, uczy jak żyć i co konkretnie robić. To Słowo Boże przynosi i wlewa w nasze serca miłość i szczęście. A dzięki Komunii Świętej, która jest pokarmem naszej duszy chcemy to Słowo czytać i mamy łaskę odczytywania Co Bóg chce nam dziś powiedzieć. (9) Codzienna modlitwa, która podtrzymuje naszą relację z Bogiem. Niestety, wystarczy 3 dni bez modlitwy, aby stracić tę relację. To wszystko nie jest mega trudne, do zrobienia, wystarczy zacząć. A korzyści bezcenne i wieczne.
M
mala
2 kwietnia 2015, 01:39
Z księgi Izajasza "Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi". Mam 3 córki. W każdej ciąży musiałam coś poświęcić: wysokie stanowisko, dobrą pensję, fajną firmę, sympatię innych"ważnych" ludzi. W pracy, podczas ciąży często byłam upokarzana i w końcu zdyskwalifikowana. Ale nigdy nie żałowałam tego, że JESTEM W CIĄŻY. Byłam szczęśliwa, w moim ciele dokonywał się cud nowego życia. Nie bolało upokarzanie i strata pracy. Wiedziałam, że wszystko się ułoży, bo ze mną był Bóg. Jemu powierzyłam swoje życie i zaufałam. Wyprowadził mnie stamtąd, znalazł inną fajną pracę. Poukładał wszystko. Jestem szczęśliwa (pomimo ząbkowania najmłodszej), a dzięki miłości moich córek, czuję jak bardzo kocha mnie Bóg. Wiem, że nigdy nie zostanę sama, bo zawsze przy mnie jest Bóg i nie boję się, nawet wojny, nawet śmierci. ON mnie wybawi. A wszystko zaczęło się od... oddania mojego życia Jezusowi, który jest moim Panem i Zbawicielem.  
J
Jawna
2 kwietnia 2015, 13:14
Też mam trzy córki i nie zrobiłam kariery zawodowej, bo zawsze dzieci były dla mnie ważniejsze niż kariera :) I tak jak TY nigdy tego nie żałuje a moja najmłodsza córka ma już 18 lat :) Bogu dziękuję, bo pomaga mi cały czas - z głodu nie umieramy, mamy dobre relacje w rodzinie a córki są wspaniałymi ludźmi :) Pozdrawiam Cię serdecznie i wspólczuje tego ząbkowania i córeczce, i Tobie....
M
mala
4 kwietnia 2015, 19:22
Dziękuję. Ja również nie zrobię już kariery. Już dawno przestało mi na tym zależeć. Mam inny, ważniejszy cel jakim jest wychowanie moich córek i moje małżeństwo. Pozdrawiam.
J
Jawna
1 kwietnia 2015, 21:48
Jestem czwartym dzieckiem - i kiedy moja mama 35- letnia ( w latach 60-tych) powiedziała o tym rodzinie i znajomym, wielu z nich namawiało ją, żeby usunęła ciąże. Wtedy to było w miare normalne a czwarte dziecko w niezamożnej rodzinie wydawało się tak nierozsądne. Mama postapiła nierozsądnie......... ja żyję. Jako dojrzała osoba dziękuję jej za to - ona zaryzykowała a ja i moje dzieci mają życie. Jak to się dzieje? Czy świat beze mnie byłby inny? Moje życie nie jest pasmem sukcesów i jednym wielkim spazmem radości. Ale cieszę się, że żyje. Mozolę się w tym moim życiu, upadam, podnoszę, szarpię i dalej idę do przodu - a Pan jest przy mnie. Patrzę na moją mamę - mam z nią trudną relacje - ale za dar życia, szanuję i bardzo ją kocham. Odważna była z niej kobieta!!!!! 
K
Kiedyś
1 kwietnia 2015, 18:45
1/było powszechne przyjmowanie na wychowanie dziecka uboższej krewnej, to była szansa na skorzystanie w przyszłości z opieki pasierba czy pasierbicy; 2/tekst pochodzi z "Miłujcie się", tam wszystko w jednej stylistyce. gng
R
remperr
1 kwietnia 2015, 16:31
Przestańsie w końcu zbrodnie morderstwa na niewinnym i bezbronnym dziecku nazywać zabiegiem !!! Piszę do tych,którym obłąkańcze i bezbożne deologie wyprały serca,rozum i poczucie ludzkiej godności !!! Bóg powiedział do wszystkich ludzi, po wsze czasy stwarzając świat i ustanawiając Swój Boży porządek - NIE ZABIJAJ !!! Bóg będzie konsekwentny wobec każdego,kto zabił !!! To tylko kwestia czasu - dla każdego zbrodniarza będzie on inny ale będzie !!!
Z
Zew
1 kwietnia 2015, 16:17
W dzisiejszych czasach tylko osoby zapóźnione w rozwoju nie stosują antykoncepcji. Kosciol tez ma nie w porządku pod sufitem występując przeciwko antykoncepcji. No i potem sa tego efekty. Sposobów na zabezpieczenie sie jest do wyboru i do koloru włączając w to  " dzień po". Z tym " wykształceniem" autorki to bujda. Wydaje sie, ze edukacje skończyła na 3 klasie podstawówki.
M
Magda
2 kwietnia 2016, 08:43
ja.,wam.opowiem.historie.z.mojej.rodziny---nie.mowie.o.antykoncepcji bylo.to.kiedy.bylam.mala.amoja.mama.jako.jedyna.miala.fiata.i.prawo.jazdy,przyszla.do.nas.ciotka..wtedy.byla.ponura.miala.3dzieci.i.pracujacego.meza.sama.tez.pracowala.ogolnie.jakto.w.polsce.latach.8--tych.spokojny.byt,bez.szalu.swoje.gospodarstwa. moja.mama.zawiozla.ja.na.zabieg.gdzie.okazalo.sie.ze.to.byla.aborcja.usunela.we.wczesnym.stadium.zarodek teraz.ciotka.jest.w.dobrej.sytuacji.materialnej.ma.wysoka.emeryture.jej.dzieci.wyemigrowaly.i.tylko.praktycznie.przysylaja.jej.kase.dbaja.o.nia.(wuj.nie.zyje)ona.jest.chadzaca.patologia.,zapuscila.sie.i.pije. moj.brat.zeni.sie.(a.dziewczynka.z.aborcji.bylaby..w.jego.wieku)mysle.ze.gdyby.urodzila.-teraz.miala.by.motywacje.do.zycia.atak.tylko.pije.jest.martwa.dla.swiata
K
kika
1 kwietnia 2015, 09:53
Kiedy slysze takie plytkie tlumaczenia tak oropnej zbrodni to az gesiej skorki dostaje! Kim trzeba byc, zeby zabic niczemu niewinne. bezbronne dziecko ?! Dlaczego ono musialo zaplacic najwyzsza cene za Twoja nieporadnosc i panike ? Nie ma w zyciu sytuacji bez wyjscia! Moja kolezanka zaszla w ciaze w wieku 17 lat! nie miala ubezpieczenia, pracy ani wyksztalcenia! Nikt nie mial pojecia ze jest w ciazy, pomimo to urodzila! Kiedy wyszla ze szpitala z dzieckiem nie miala nawet na 1 pieluszke! Jednak urodzila! Dzis ma juz dorosla, piekna i zdrowa corke bez ktorej nie wyobraza sobie zycia! Bylo jej ciezko, tym bardziej, ze na pomoc rodziny nie mogla liczyc a kazdy na nia patrzyl, jakby popelnila najgorsza zbrodnie! Jednak urodzila i wychowala pomimo przeciwnosciom losu! Prosze nie wmawiaj mi, ze nie poradzilabys sobie! Dorosly czlowiek zawsze sobie poradzi, bezbronne dziecko bez doroslego zwyczajnie zginie!
E
EDYTA
1 kwietnia 2015, 11:39
kika -TY nie rozumiesz .....bo nigdy nie czułaś się jak ta Pani ,ktora zabiła swoje dziecko ....JA tez bym nigdy nie usunęła dziecka ..ale rozumie osoby ktore dopuscily sie tego....najbardziej to my jestesmy winni ...za brak modlitwy ...za ignoracje człowieka ktory jest w potrzebie.... Zadaj sobie pytanie czy ....jestes bez winy ....bo ja uwazam ze nie .......ze MY jako LUDZKOSC JESTESMY ODPOWIEDZIALNI ZA TAKIE OSOBY ....bo gdyby osoby ktore chca usunac dziecko ,znalazły w okol siebie milosc i zrozumienie ...to napewno nie dopusciły by sie tego ....WIEC PROSZE CIE NIE WIN TYLKO JEDNEJ STRONY ..BO WSZYSCY JESTEMY ODPOWEDZIALNI!!!...ECH
E
eve
1 kwietnia 2015, 15:27
A moglabys m powiedziec JAK sobie poradzila skoro na niczyja pomoc nie mogla liczyc? Dostala manne z nieba czy zaczela sie sprzedawac za pieniadze? Bo innego wyjscia nie widze :). Takie pier...lenie ze "Nie ma w zyciu sytuacji bez wyjscia". Ktos kto tak mowi, g... wie o PRAWDZIWYM zyciu. 
J
Justyna
1 kwietnia 2015, 15:45
[url]http://www.duchowa-adopcja.pl/[/url] Polecam podjęcie Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. To tylko jedna modlitwa i dziesiątka różańca, a może uratować życie dzieciątka ;)
T
tak
1 kwietnia 2015, 17:22
Eve sądząc po wulgaryzmach jakich używasz temat dla Ciebie bolesny. Ale sumienia nie uciszysz wmawiając wszystkim dookoła, że należy zabijać. Chyba lepszą drogą jest przyznać się przed sobą i przede wszystkim  Bogiem, że się źle postąpiło. To jednak przynosi ulgę. Stawianie się i wmawianie sobie nic nie daje.
E
eve
1 kwietnia 2015, 17:58
A jak juz sie to dzieciatko urodzi to sie nim zajmiesz? Czy wtedy juz jego zycie bedziesz miala w d...ie? To wlasnie tak jest - modlic sie i potepiac aborcje to potrafi kazdy, bo to nic nie kosztuje, ale zajac sie dzieckiem ktore sie juz sie urodzilo nikomu sie nie chce, bo wtedy to juz by trzeba poswiecic swoj czas, energie a nawet pieniadze. Katolicka hipokryzja. 
E
eve
1 kwietnia 2015, 18:00
Zeby miec zdanie jakie mam nie musialam dokonywac aborcji. W przeciwienstwie do "pelnych milosci do blizniego katolikow" nie musialam czegos doswiadczac na wlasnej skorze zeby nauczyc sie empatii. 
MR
Maciej Roszkowski
1 kwietnia 2015, 21:51
To bardzo typowe pomieszanie pojęć.  Empatia, czyli zrozumienie dla "prawdziwego życia", w przeciwieństwie do uznania że zabite zostało niewinne zycie. Tu już nie ma empatii.  Nie jest w naszej mocy zmieniać prawdy przez inne jej nazywanie.
MR
Maciej Roszkowski
1 kwietnia 2015, 21:55
Jeśli dobrze pamiętam dziecka nie przynosi bocian i nie znajdujemy go w kapuście. Jeśli ktoś nie umie korzystać z wolności to przysparza cierpienia, a czesem śmierci innycm. PS.  dziecko ma też tatusia, może trzeba pomyśleć o tym "przed"?
E
eve
1 kwietnia 2015, 23:59
Lepiej zeby to "niewinne zycie" sie nie rozwinelo (tak - tu sie nie dopuszcza do jego rozwiniecia, zanim w ogole stanie sie w pelni uksztaltowanym czlowiekiem. O ile nie stoja na przeszkodzie ludzie tacy jak ty, likwiduje sie je mozliwie szybko, gdy jest zaledwie zlepkiem komorek i nie ma wyksztalconych zadnych narzadow .Pozwala sie mu zgasnac zanim poczuje ze zyje i zanim w ogole zobaczy czym jest zycie) niz chodzilo glodne, obs...ne i śmierdzace. Ale tak! Wy - katolicy uwazacie ze lepiej jest żebrac niz w ogole nie zyc. Ciemnota!
E
eve
2 kwietnia 2015, 00:09
Tu chodzi o to, ZE JAK MOJ PROBLEM, TO MOJA DECYZJA. A skoro ktos jest taki moralny ze och i ach, chce mi prawa do decydowania tutaj odmowic i wyzywa mnie od morderczyn, to niech w takim raze mi pomoze. Ale nie! Zaklamani katolicy zmusza mnie do rodzenia, zaczna odprawiac krucjaty a jak juz sie to dziecko urodzi to maja je w d...ie. Moze sobie chodzic glodne i zaniedbane. Wazne ze zyje chocby to zycie bylo gowniane.  Ja nie mowie, zeby aborcje traktowac jak antykoncepcje, ale srodki antkoncepcyjne nie daja 100% zabezpieczenia. Tylko mi nie mow zaraz, ze "w takim razie w ogole nie wspolzyj" bo w praktyce to tak nie dziala. A! I jakbys nie wiedzial/a, to nawet gdybym chciala sobie podwiazac jajowody to ta operacja jest w Polsce nielegalna, co juz zakrawa na gwalt ze strony panstwa! 
N
Nat
2 kwietnia 2015, 00:26
współczuję Ci.
E
eve
2 kwietnia 2015, 07:00
Tak. Wy nie potraficie nic innego tylko "wspolczuc"
MR
Maciej Roszkowski
2 kwietnia 2015, 15:36
Jest takie zjawisko - równia pochyła. Zaczyna się od "po",  "zlepku komórek", potem drugi, trzeci, czwarty miesiąc. W wielu krajach "postepowych" nie ma juz żadnych granic. W wielu krajach można juz zabić dziecko, które mogloby żyć poza ustrojem matki. Nie twierdzę, że są "zwolennicy aborcji" , ale sa zwolennicy przesuwania granicy szacunku dla życia. Gdzie się zatrzymacie, kto i jak określi granice, w oparciu o jakie zasady. A może ich nie uznajecie, może są niepotrzebne?
MR
Maciej Roszkowski
2 kwietnia 2015, 15:38
To nie do mnie ta odpowiedź.
J
JUdyt
4 kwietnia 2015, 23:46
Katolicy daja na to pieniadze i katolicy tez zajmuja sie takimi kobietami i ich dziecmi. Slyszalas o domach samotnej matki? albo o oknach nadzieji? A slyszalas o malzenstwach nieplodnych ktore z miloscia przyjelyby takie dzieci? te klamstwa wypowiadane jak mantra sa bardzo bolesne dla tych wszystkich ktorzy swoje zycie poswiecili opiece nad takimi kobietai i ich dziecmi.
J
JUdyt
4 kwietnia 2015, 23:48
A nie sadzisz ze podwiazanie jajowodow (jak rowneiz chemiczna antykoncepcja) to gwalt na Twoim ciele? Mam nadzieje ze nie jestes hipokrytka i nie masz zapedow proekologicznych, nie stosujesz recyklingu, nie kupujesz w sklepach ze zdrowa zywnoscia?
J
Jadzia
1 kwietnia 2015, 06:59
Moja matka chciała uunać ciązę. Ze mną. Ale jakos tak sie stało, że żyję. Niestety mam chorobę genetyczna jestem już dorosła ( nawet niemłoda) żadnego wsparcia kłopoty ze znalezieniem pracy ( mimo ze mam wyzsze wyksztalcenie) rodzina sie wypieła -  i bardzo żałuje, że się urodziłam. Całe zycie załowałam ze mama tej aborcji nie dokonała. Zastanawiam sie czemu wszyscy pisza o matkach a nikt nie raczy zapytac dzieci czy sa szczesliwe uniknawszy aborcji.
M
Mal
1 kwietnia 2015, 08:20
Zastanawia mnie fakt,jakim cudem dowiedziałaś się,że matka chciala Cię usunąć..Myślę,że była złą matką,stąd w Tobie tyle żalu..
J
Joanna
1 kwietnia 2015, 08:25
Poczułam ogromny żal w sercu po przeczytaniu Twojego komentarza i poprosiłam Pana żeby Ci pomógł. Zwróć się do Niego, wróć do Niego. On Ci pomoże, zawsze pomaga.
I
iza
1 kwietnia 2015, 11:28
nie uwazam mojej mamy za zla, a sama jestem swiadectwem, Moja mama tez poszla ze mna pod sercem do lekarza, dzieki Bogu tego dnia na drzwiach widniala notatka ze lekarz wroci nastepnego dnia, niewiem po co mi to powiedziala, chyba zeby oczyscic sumienie... troche sie z tym bilam. DZIEKI BOGU ZYJE, jestem i dzisiaj pisze ten komentarz a moja wlasna coreczka lezy w lozku ze mna. Jestem bardzo szczesliwa i pomoglam w zyciu wielu osoba stanac na nogi, co by bylo gdyby wtedy ten gabinet byl otwarty...uwazam ze aborcja powinna byc calkowicie zakazana! !!!!
E
eve
1 kwietnia 2015, 15:33
Tez chrzanisz, ze on "zawsze" pomaga. Czemu jakos nie pomogl ludziom w obozach koncentracyjnych? Czy moze mi powiesz, ze wszyscy ktorzy cudem wierzyli byli gleboko wierzacymi katolikami a wszyscy, ktorzy umarli byli ateistami albo w kazdym razie zwatpili? W Boga wierze i to mocno, ale - mimo ze nie wiem czemu tak jest - NIE JEST PRAWDA ze on pomaga wyjsc z kazdej opresji, nawet jesli NIEKTORYM jest dane doznanie nawet cudu. 
E
eve
1 kwietnia 2015, 15:34
"cudem wierzyli "- "cudem PRZEZYLI (obozy)" mialo byc
Z
Zenia
1 kwietnia 2015, 16:05
Zachowaj swój żal dla siebie.  Duzo ludzi wcale nie chciałoby przyjść na ten świat i żałują, ze matka nie miała aborcji. To tylko Kosciol wsadza wszystkim kit, jakie to szczęście sie urodzić. 
B
Bogusia
1 kwietnia 2015, 02:52
Nie oceniam zadnej osoby dokonujacej aborcji, Bog jest od tego. Wydaje mi sie ze w wiekszosci przypadkow, to sa osoby pozostawione same sobie i dlatego decyduja sie na tak drastyczny krok. Przeciez gdyby mialy wsparcie osob bliskich, czy instytycji jakich kolwiek, to w wiekszosci przypadkow, tych aborcji by nie bylo.
O
ola
31 marca 2015, 22:37
Ja nie zrobiłam aborcję. BARDZO zaluje. Mam teraz małą córeczkę. Nie poszłam na zabieg bo ojciec dziecka stal na kołana i plakał, ze marzy jak będzie ją trzymac na rękach i że ja nie mam o nie sie nie martwic. Cała rodzina mnie wspierała że zawsze pomogą... Zresztą ja zawsze sobie sama radziłam:  małam wykształcenie i prace. Codziennie żałuję że nie zrobiłam tak prostego zabiegu. Straciłam wszystko - prace, znajomych i jakąkolwiek nadzieję że będzie lepiej... znależć mieszkanie to potęzny problem, żeby dostać wsparcie spoleczne trzeba pokazać jak zarabiałaś za DWA lata ( jak nie było dziecka to było w miare dobrze).  Całe życie to błaganie - błagam weżcie ją do żlobka, błagam czy mogę sie dostać do lekarza dziś....sąd o alimenty to jedno potęzne upokarzenie. P.S. nie wiem jak boli aborcja ale poród strach wspominac
G
gzik
1 kwietnia 2015, 00:02
haha prawda zostala zminusowana
A
Anioł
1 kwietnia 2015, 00:23
Bardzo ci współczuje, Olu i bardzo zgadzam z twoja opinia, ze powinnaś mieć aborcje. Kobieta nie jest workiem do noszenia dzieci i nie zasługuje na poniewierkę, bo MUSI urodzić, jak juz zaszła w ciąże. Nic nie musi. Facet najcześciej sie wypnie i kobieta zostaje sama. Nawet w małzeństwie, faceci tez sie potrafią wypiąć. A minusami sie nie przejmuj, powiedziałaś prawde, duzo ludzi na tej stronie nienawidzi prawdy.
D
dvf
1 kwietnia 2015, 02:11
Jestes bardzo biedna kobieta. Najwieksza twoja nedza to nie finansowa, ale duchowa.  Szkoda mi bardzo twego dziecka, ktorego matka zaluje, ze to dziecko zyje. Moglas oddac je do adopcji, znalazloby bardzo szybko dom i kochajacych rodzicow. Sama siebie nie kochasz, a chcesz zeby inni cie pokochali? Tak, nie jestes workiem dla dzieci, jestes po prostu workiem na sperme, bo sama siebie tak potraktowalas. Najwieksze pretensje do innych maja ci, ktorzy sami nie potrafia ze soba zyc. 
D
dfv
1 kwietnia 2015, 02:15
Oczywiscie to odnosi sie do Oli, ale Aniol tez jest biedna osoba.  Skoro tak latwo szafujecie czyims zyciem, ktore samo nie prosilo sie o pojawienie, to nie miejcie pretensji, ze inni was nie szanuja i nie dbaja o was. Ktoregos dnia, ktos was moze potraktowac jak zbedny odpad spoleczny i zostaniecie uspione jak pies.
M
Misio
1 kwietnia 2015, 08:09
Biedne to jest dziecko,które jest z Tobą,bo Ono nie ma wyjścia i musi z taką matką być..Biedna jesteś i Ty Olu,bo w życiu chyba nie zaznałaś miłości rodziców,domowego ciepła,zrozumienia,nie przekazano Ci chyba żadnych wartości..Czytając Ciebie mam wrażenie,że wypowiada się zimna,wyrachowana kobieta,cyborg lub kobieta w głębokiej depresji.Sama mam dwoje dzieci,nie zawsze jest łatwo,czasami nie mogę spać,bo jak każdy człowiek mam też różne problemy,ale naprawdę nigdy nie pomyślałam o nich w ten sposób,że mogłoby ich nie być.Żal...Oddaj to biedne dziecko,nie jesteś jego warta..Może powinnaś iść na terapię,może jesteś w szoku poporodowym..Zrób coś ze sobą zanim zdarzy się nieszczęście..
M
Misio
1 kwietnia 2015, 08:17
Biedna ta Ola prawda?? Wykształcona,miala pracę,znajomych,dosłownie wszystko,ale w momencie gdy chciała kopulować nie miała zabezpieczenia,nie poszła do lekarza po tabletki lub wkładkę,ojej...straszne..Taki brak rozumu kojarzy mi się bardziej z gimnazjalistką,lub patologią a tu dziewczyna pisze,że jest wykształcona,więc inteligentna..Nie wiedziała,że trzeba się zabezpieczać?Na rynku jest szeroki wachlarz środków anty...od najtańszych po około chyba 10 zł,do najdroższych...do koloru do wyboru.. Wkurza mnie podejście do sprawy,że jak zdarzy się dziecko to można je usunąć,bo kobieta nie jest workiem do noszenia dzieci..Może i nie jest,ale normalny człowiek wie,że seksu bez zabezpieczenia może być dziecko !!! I nie mówię tu o prezerwatywie,bo to nie jest zabezpieczenie !!!
P
Patryk
1 kwietnia 2015, 11:31
Rzadko kiedy wykształcenie idzie w parze z inteligencją. Jak ktoś nie potrafi panować nad emocjami i uczuciami to radzę pomodlić się, a nie zaspokajać się seksualnie i interesować środkami antykoncepcyjnymi. Niesamowite jest gdy jesteś sam na sam ze swoją lubą (nie żoną), a Wasz dzień nie kończy się zadowoleniem seksualnym, a modlitwą. Polecam! Starajmy się nie być egoistami ;-)
M
Megi
1 kwietnia 2015, 11:32
Olu, jak urodziłam syna też miałam poczucie, że swiat stał przeciwko mnie i to na każdym froncie. Żadnej pomocy nawet ze strony bliskich bo usłyszałam, że jak sobie zrobiłam to mam sobie teraz wychowywac. Długo czułam złosc na mojego synka, że tak zmieniło sie moje życie z wygody i myślenia o sobie na koncentracji na tym małym człowieku ale przecież to nie była jego wina, że jego mama popełniła grzech cudzołustwa.  Po pięciu latach zdecydowałam, że czas na 2 dziecko, mój drugi synek przeżył 1 dzień. Trzeba było śmierci, abym otworzyła oczy i doceniła to co posiadam, jakim wielkim darem był mój pierwszy syn. Ludzie czują sie samotni a nie pomyślą o tym, że ten nowy mały człowiek został nam ofiarowany, żeby właśnie wypełnic tą pustkę samotności. Nasza głupota polega na tym, że nie zawsze umiemy rozeznac co jest naprawde ważne.. dom, samochód,pozycja itd wszystkie te pierdoły przemijają.... dzisiaj masz jutro tracisz.. Amen   
E
EDYTA
1 kwietnia 2015, 11:47
Olu jedno proste pytanie 0KIEDY BYLAS OSTATNIO U SPOWIEDZI ? serce sie kraje gdy czytam Twoje słowa....BIEGNIJ DO KOSCIOŁA ...WRÓĆ DO BOGA -BO PRZEZ CIEBIE PRZEMAWIA TEN ZŁY!!!! TAK CIĘ OMOTAŁ ZE SAMA NIE WIESZ CO JEST DOBRE A CO ZLE ...IDZ DO SPOWIEDZI I SZCZERZE POWIEDZ TO WSZYSTKO CO TU NAPISALAS I CO LEZY CI NA SERCU ....ZROB COS ZE SOBĄ BO SPADASZ NA DNO ...ZŁY MA CIE W GRASCI ....
Z
z.alBami
31 marca 2015, 21:22
ogolnie.Bylam.sklonna.zrozumiec.osoBy.poddajace.sie.zaBiegowi.Bo.w.naszym.kraju.nikt.sie.nie.martwi.jak.sie.dziecko.urodzi,zwlaszcza.kosciol,ktory.tak.nawoluje.do.ochrony.zycia.anie.wspomaga.matek.finansowo do.czasu az.proBlem.dotknal.mojej.ciotki,miala.3.dzieci,sytuacja.ekonomiczna.srednia.88rok,moja,mama.sama.wtedy.zaciazyla.i.jeszcze.ja.zawiozla.do.tego.szpitala.Bo.mialo.to.Byc.usuniecie.nadzerki-przez.lata.Bylo.ok teraz.ciotka.jest.sama.-59lat,dzieci.zagranica.ona.sama.wdowa,emerytka.na.pomostowce,dziczeje.z.dnia.na.dzien.jak.widzi.mojego.Brata.co.jej.przynosi.opal.czy.jedzenie.to.placze.Bo.corka.ktorej.nie.ma.BylaBy.w.podoBnym.wieku,Brak.jej.sensu.zycia.i.towarzystwa zaczela.pic.i.jest.wrakiem.czlowieka
K
kyrdocz
31 marca 2015, 21:00
Polskie żony i matki rodziły swe dzieci nawet w sytuacjach bez wyjścia - w czasie potopu szwedzkiego,zaborów,wojen,okupacji - pod bombami Powstania Warszawskiego i w innych spektakularnych sytuacjach - bo miały świadomość Bożego powołania do macierzyństwa i ufności Bogu według przysłowia - ,,Kogo Pan Bóg stworzył,tego głodem nie umożył''.
P
Polka
31 marca 2015, 20:49
Do mordowania polskich dzieci w aborcjach namawiają Polaków potomkowie polityczni tych,którzy nie tak dawno mordowali nas w łagrach,kazamatach i krematoriach. Dziś, kiedy nie mogą fizycznie nas unicestwiać,oferują nam mordowanie polskich dzieci w aborcji - teraz brzuch polskiej matki ma być tym krematorium.Cel ten sam,tylko sposób ,,nowoczesny''.
D
Dar
31 marca 2015, 20:25
Tekst napisany przez dziennikarza na zamowienie. Nie ma sie co podniecać.
P
piotr
1 kwietnia 2015, 06:13
Ten komentarz też
M
MCH
18 marca 2015, 07:29
Kobiety uwierzcie w siebie jesteście silne dlatego zostałyście POWOŁANE do tego aby zostać matkami nie każda kobieta może tego doświadczyć są kobiety które nie mogą mieć dzieci, doceńcie ten SKARB który otrzymałyście który może żyć dla was i być wam wdzięczny za to właśnie życie. Nie ma sytuacji bez wyjścia aborcja to straszna rzecz dlatego uwierzcie że dacie radę a uśmiech dziecka wszystko wynagrodzi. Pamiętajcie że zawsze są też ludzie dobrej woli którzy naprawdę chcą wam pomóc.
P
paulkinka
4 listopada 2014, 10:59
Bardzo proszę o wypełnienie ankiety, jest ona całkowicie anonimowa http://www.ankietka.pl/ankieta/162154/badanie-dotyczace-zespolu-stresu-pourazowego-po-dokonaniu-aborcji.html Z góry dziękuję wszystkim Paniom, które ją wypełnią.
E
Emi
4 listopada 2014, 10:36
Jeśli Panie nie zapomnisz winy, Panie któż się ostoi? Ale Ty przebaczasz winy, byśmy kornie Ci służyli ...
K
Karolina
10 lutego 2014, 14:28
...abi, a ty może pomyliłes strony w przeglądarce i sądziłeś, że jesteś na onecie?... to co piszesz to jest właśnie 100% bełkot...
A
abi
26 stycznia 2014, 23:00
Co za bełkot :/
PP
Pani Patrycja
5 listopada 2014, 20:34
Całkowicie się zgadzam. Kościół i organizacje prorodzinne robią kobietom wierzącym siekę z mózgu takimi tekstami. Obecnie, zabieg aborcji przeprowadza się za pomocą środków farmakologicznych, które zwyczajnie wywołują przedwczesny poód. Nie ma rwania dzieciątka na kawałki wy psychopaci! Poza tym, w Polsce, kiedy zabieg aborcji ma wskazania medyczne, jak np. zagrożenie życia matki, albo ciężkie lub śmiertelne wady płodu - kobieta może, jeśli tylko zechce zgłosić się do psychologa, a personel szpitala nie jest oschły. Nie są to zabiegi, które przeprowadza się na porządku dziennym, i które przeprowadza się jakna taśmie produkcyjnej. Wszyscy zdają sobie sprawę, że aborcja to ciężkie doświadczenie dla kobiety.
K
Katarzyna
10 listopada 2014, 17:01
Przykro mi się robi, kiedy czytam, że to kościół robi sieczkę z mózgu.  Poddałam się aborcji 13 lat temu i dzisiaj wcale nie jestem bardziej wierzącą kobietą niż wtedy, a wyrzuty sumienia oraz odczucia mam takie same jak ta kobieta. Zostałam wtedy sama z decyzją i sama po zabiegu. Nikt oprócz ojca dziecka nie doradzał mi aborcji, bo nikt nie wiedział nic o ciąży. Potępiałam siebie każdego dnia. Zresztą do dziś mam o sobie złe zdanie. Gdyby autorka nie napisała o Chrystusie, ciekawe jakie byłyby Wasze argumenty. Nie sądźcie a nie będziecie sądzeni.   
W
wierny
31 marca 2015, 20:53
To ,,doświadczenie'' dla kobniety zawsze będzie ZBRODNIĄ ! Choćby wszystkie państwa na świecie wprowdziły prawodawstwo zezwalające na aborcję,nie zmieni to Nakazu BOGA -  NIE ZABIJAJ !!!
S
Sofija
31 marca 2015, 22:03
No i co z tego, że część zabiegów przeprowadza się przy użyciu środków wczesnoporonnych? Czy jeśli dziecko zostanie najpierw poronione i będzie potem umierało w nerce klinicznej to mu będzie jakoś lepiej z tego powodu? To jakoś przysporzy człowieczeństwa jego katom? To tak, jakby porównywać - w łagrach ludzie konali z wycieńczenia, chorób i odmrożeń, a w obozach koncentracyjnych ich humanitarnie gazowano. 
MR
Maciej Roszkowski
1 kwietnia 2015, 22:03
manipulacje na języku nie zmieniają rzeczywistości.
BZ
Bóg zawsze pomoże
25 stycznia 2014, 19:56
Dziecko, które  matka urodzi, szybko rośnie, może być wielką pociechą dla matki, jeżeli kobieta jest niezdolna wychować, to rodzina zastępcza wychowa. Natomiast sumienie matki, która dokona aborcji nie pozwoli z tego wyrosnąć. Każda kobieta jest stworzona do macierzyństwa, rzadkie są wyjątki wielkich egoistek czy psychopatek, które kochać nie potrafią. Żadna kobieta nigdy nie wie na pewno, jak się jej życie ułoży, czy może spotka pomoc, bo życie jest nieprzewidywalne. Nadzieja człowieka trzyma przy życiu. Kiedyś kobiety mawiały; o dziecko jest łatwiej niż o zgrzebną spódnicę. Jak Bozia dała dziecko to i da na dziecko, trzeba prosić i ufać. Tak to dzieci przychodziły na świat licznie, pomagały rodzicom, rodzinie. Było biednie ale każdy w swym życiu jakąś biedę musi przeżyć. Jakieś cierpienie wcześniej czy później.
M
Maria
12 lipca 2014, 09:14
Ciekawe co byś powiedziała matce która nawet pomocy w parafi nie otrzymała. Usłyszała za to " a kto ci kazał tyle dzieci rodzić?"
A
AJ
31 października 2014, 15:49
Idz do innej parafi
D
Dziubek
31 marca 2015, 22:09
Mam 4-kę dzieci i jestem szczęśliwy, choć plnowaliśmy z żoną tylko trójkę. Moja matka tępiła nas wypowiedziami typu : mnożą się jak myszy (po latach wyszło, że sama usunęła 3 ciąże), lekarka przy 3-ciej ciąży powiedziała do żony : to co, chyba usuwamy ? Gdy żona powiedziała, że nie skwitowała : co za ciemnogród. Ale ja sram na to, co ktoś mi mówi, jestem wolny i sam wiem, czego chcę. 
SG
syn gromu
25 stycznia 2014, 18:40
,,Nie poznali Milosci Bozej,,tak Matka Boza mowi o niewierzacych w Medjugorie.Milosierdzie dla siebie,dla dokonujacych aborcji ,nie spychajcie ich do piekla. Nie oceniajcie-kochajcie.Jezus nie przszedl oceniac tylko Zbawic.
T
tradycja
25 stycznia 2014, 10:42
Taki apel...Kobieta gdy wsparcia zabraknie od ojca dziecka czuje sie potwornie przerazona, oglupiala, zawstydzona(te szczesliwe pary w poradniach, dumni tatusiowie na USG...). Proponucie konkretna pomoc, cieplo i obecnosc... Tak sie ocala czlowieka, a nie za przeproszeniem napietnujac kobiety i umieszczajac obrazki macabre ... Otóż to, wiele wiele kobiet nigdy nie pomyślałoby o aborcji, gdyby miały wsparcie od mężów. Pamiętajcie o tym, gdy zaczniecie napiętnować kobiety. ... Dlaczego żaden z mężczyzn nie rzucił kamieniem w cudzołożnicę?, Bo pewnie każdy z nich korzystał z jej usług i dopiero na słowa Jezusa przypomniał sobie o tym, że sam jest winny tak samo jak ona
L
lissa
25 stycznia 2014, 10:33
podziwiam Wasz tok myślenia, zabijecie człowieka, a potem sami sobie odpuszczacie winy . To tak nie działa, zresztą na śadzie Bożym się wszystko rozstrzygnie, a nie po modlitwie i wizycie w Kościele
K
krzycho
28 października 2014, 19:22
Ty też nie wiesz jak to działa. Nie wyręczaj więc Boga w osądzaniu. Podejrzewam, że sobie doskonale poradzi.
W
wz
25 stycznia 2014, 10:25
nie chciałbym tu w tonie krytyki, ale tak będzie.  Mam nadzeję, że wrażenie osobistej doznanej krzywdy nie przysłania kobietom decydującym się na coś takiego co tak naprawdę robi człowiek mordując życie nienarodzone. Jestem mężczyzną, ale mi się słabo robi i nawet żeby nie wiem jakie skutki cierpieć za życia to niech w największej śmiałości nie myśłi sobie ktokolwiek, że uregulował rachunek. Bo przez żadne zasługi, ale jedynie miłosierdzie jesteśmy odkupieni..
K
krzycho
28 października 2014, 19:25
Skąd ta pewność? Czasem grzech ponoszą ci, którzy nie pomogli w porę ale krytyki nie szczędzą?
A
anka
25 stycznia 2014, 01:50
Rozumiem doskonale autorkę artykułu. Ja też dawno temu usunęłam tzn. zabiłam własne dziecko mając już trójkę dzieci. Najstarszemu śniło się w tamtych dniach malutkie dziecko wołające o pomoc z jakiegoś tunelu, synek chciał mu pomóc, ale nie potrafił. Konsekwencje aborcji ciągnęły się latami. Kiedy tylko zaczynałam o tym myślec lub mówic zano0siłam sie łzami. Wiecie, moja sytuacja materialna była bardzo trudna i myślałam wcześniej o niedopuszczeniu do narodzin (zabiciu) najmłodszej córki, teraz na nią patrzę i widzę jakim jest dla naszej rodziny błogosławieństwem. MOgłabym też jej nie miec i czuję ogromny ból kiedy o tym myślę. Wyobrazam sobie to czwarte (nienarodzone) dziecko i wiem, że byłoby cudowne i też byłoby wyją tkowym błogosławienstwem. Samotnośc i opuszczenie przez innych w trudnej życiowej sytuacji powoduję, że popełniamy błędy i to strasze błędy. Ale ja też wierzę, że Jezus wybaczył mi i ja sobie powoli też wybaczam. Wspierajcie osamotnione kobiety, czasami jedno dobre słowo może otworzyc oczy i dac nadzieję
A
Anna
5 listopada 2014, 20:39
Na pewno wybaczył! To ludzie: księża i biskupi wmawiają nam, że kobieta po aborcji musi być na wieki potępiona. Nikt nie wie co sam Bóg mówi o takim doświadczeniu, co się dzieje z duszą takiej kobiety po śmierci. Wierzę, że jeśli kobieta żałuje - Bóg bedzie ją tak samo kochał jak wcześniej :)
B
barbara
8 listopada 2014, 08:53
Anna, wybacz, ale jakieś bzdury wypisujesz - co to znaczy,że księża  " ... wmawiają,że musi być na wieki potępiona ... "  ??? Gdzie to słyszałaś, w którym kościele?  Aborcja jest grzechem - i ciężkim sprzeciwem wobec Boga Ojca, ale od tego jest sakrament pokuty, a tam czeka Bóg Miłosierny i PRZEBACZA.  Tu, na ziemi, za życia -przebacza. A po przebaczeniu Ojca trzeba zacząć drogę do przebaczenia sobie, tak, jak to opisała anka. Potępionym na wieki - jak to określiłaś- będzie ten, kto grzeszy zuchwale i nie ma zamiaru ani tego żałować, ani się zmienić, ani nawrócić. Taka osoba ma problem po śmierci - faktycznie - o tym mówi Kościół.
MS
marta szydło
24 stycznia 2014, 23:38
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,??????????????????????????
J
JHN
24 stycznia 2014, 23:08
@lissa "Wierzę w grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie.." Jeśli nie jesteś pewna że Bóg odpuszcza Ci Twoje grzechy, to znaczy że Twoja wiara nie jest wystarczająco prawdziwa...
R
Rafał
24 stycznia 2014, 23:07
"«My przecież - sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił».  I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju" Łk 23, 41-43 Skoro Jezus 2000 lat temu przebaczył mężczyźnie, który żałował tego, że zabił, to dlaczego dziś nie może tego zrobić wobec kobiety? Wiele razy mówił, że Jego Miłosierdzie jest większe niż każdy grzech, a jedyny którego nie może przebaczyć, to ten, którego nie żałujemy. Dziękuję za to świadectwo, jest bardzo potrzebne tym, którzy się zastanawiają czy zabić, a przecież można oddać w ręce kogoś, kto je przyjmie i pokocha tak, jak nie może jego pierwsza matka.
L
lissa
24 stycznia 2014, 22:38
A skąd ta pani ma pewność ,że Jezus jej wybaczył zabicie swego nienarodzonego dziecka, że z taką pewnością ogłasza to całemu światu? Może wcale tak nie jest i będzie smażyć się w piekle.
Z
zbuntowanykatol
24 stycznia 2014, 22:24
Wyjątkowa wrażliwość, emocjonalizm jak na kogoś, kto morduje w pełni świadomie z zimną krwią własne dziecko. Jak dla mnie cały ten artykuł to bubel. Sorry.
K
Katrin
24 stycznia 2014, 21:44
Kochani, sama wychowuje corke, tez ma 4 lata. Stracilam prace, bylam za granica, z ubezpieczeniem, ale bez prawa do zasilku, ojciec dziecka namawial mnie do aborcji, bo niegotowy sie nagle poczul...Nie ten moment...Szukalam sobie przytulku, balam sie ze nas wyrzuci z domu, byl agresywny, zaczelam sie go bac... Ja mialam wsparcie przyjaciolek, powiedzialam sobie, bede mieszkac na ulicy, ale z dzieckiem...Wszystko sie poukladalo, Mam prace za granica, jestem urzednikiem, dorabial tlumaczeniami, wynajmuje piekne mieszkanie, mam ogrodek z kwieciem, ziolami, warzywkami eko...Odeszlam od ojca corki, bo czlowiek byl w stanie zabic dziecko, stracilam zaufanie don... Taki apel...Kobieta gdy wsparcia zabraknie od ojca dziecka czuje sie potwornie przerazona, oglupiala, zawstydzona(te szczesliwe pary w poradniach, dumni tatusiowie na USG...). Proponucie konkretna pomoc, cieplo i obecnosc... Tak sie ocala czlowieka, a nie za przeproszeniem napietnujac kobiety i umieszczajac obrazki macabre...Mialam USG, moj skowronek mial 2,5 cm i serducho mu bilo jak dzwon w ranek niedzieli wielkanocnej....
MK
Marcelina Koprowska
24 stycznia 2014, 21:23
Jak czytam komentarze... Czemu zakładają oszustwo? Czemu zakładają, że to nieprawda? I na tym założeniu opierają całą ocenę sytuacji. A jak mówiła moja nauczycielka matematyki: błędne założenie? 0 punktów! I nieważne, jak mądrze napiszesz całą resztę. I ludzie. Kawałek miłosierdzia, proszę.
K
Karolina
24 stycznia 2014, 21:21
Każda kobieta, która zabija swoje dziecko cierpi i nosi to do końca swoich dni. Każda kobieta płaci za to, ma serce i sumienie. Nie oceniajmy,dajmy coś z siebie czy to tak dużo? Każdy coś wymaga, ciągle myśli tylko o sobie i zawsze ocenia innych. Kobiety, które dokonały aborcji płacą swój rachunek. Wierzę,że miłosierdzie jest dla każdego nie pytając dlaczego to zrobiła, nie oceniając. Te kobiety cierpią w sposób dla nas niezrozumiały,każdego dnia płacąc więc bądźmi dla nich, dajmy im miłość. 
MM
mala mi
24 stycznia 2014, 17:09
Ale o co chodzi? Jeśli napisał to redaktor, to co? Temat nie istnieje?  W Miłujcie się każdy atrykuł trąci nieautentycznością. Taki rys tytułu. Dla mnie gorszące jest pisanie o spłacie "swojego długu" przez fakt okaleczenia ciała (usunięcia macicy). Komu ten dług się spłaca? Swojemu ego, zranionemu przez niezaprzeczalny fakt winy. Kobiecie najtrudniej jest unieść myśl, że ja to zrobiłam. Żeby ten ciężar był lżejszy, wymyśla sposoby "spłaty długu". Gdy swojego życia nie starczy, wymyśla, że ktoś inny (bliski, kochający) musi spłacić ten wyimaginowany dług. A brzmi to wszystko, jakby Bóg domagał się spłaty długu za grzech. Takie myślenie to obraza Boska. Że kobiety uwikłane w aborcję tak myślą - wiem. Że ktoś publikuje takie chore myśli w "Miłujcie się" - żenada.
G
grzesiek
24 stycznia 2014, 15:12
Sam temat bardzo ważny i należy go poruszać. Natomiast artykuł wydaje mi się mało autentyczny, bo wrzucono do niego wszystkie negatywne aspekty aborcji i typowe argumenty zniechęcające [...] Nawet przyroda i otoczenie potęgują klimat grozy: "wyszłam na ulicę. Był zimny, listopadowy dzień", albo metalowe szafki z basenu. Naprawdę ten tekst brzmi dla Was jak autentyczna relacja, bez interwencji korektora? No i co, potrzeba korektora, by napisał o zimnym, listopadowym dniu? To autorka sama nie mogła tego napisać? Tak, brzmi to dla mnie jak relacja autentyczna - jest to relacja osobista, nie encyklopedyczna, dlatego zawiera odniesienia do osobistych uczyć. Co nie dowodzi w żadnej mierze fałszerstwa. Także to, że ktoś ma problem ze wspólodczuwaniem z tymi uczuciami, nie dowodzi fałszerstwa. Użycie wątków typowych też nie dowodzi fałszerstwa. Równie dobrze ja mogę utrzymywać (i utrzymuję), że ich obecność świadczy, że nie bez przyczyny te właśnie wątki są charakterystyczne.
K
Klejnocik
24 stycznia 2014, 09:37
Czytając pojawiające się komentarze ogarnia mnie coraz większy smutek. Jak łatwo jest nam ferować wyroki, oceniać, oskarżać. I najbardziej przykre jest to, że robią to ludzie, którzy twierdzą, że są chrześcijanami. I tyczy się to także mnie, nie stanowię tu wyjątku. Są sytuacje, w których najpierw przemawiają przez nas emocje, a dopiero później przychodzi chwila refleksji. Myślę, że w takich momentach warto postawić sobie pytanie: co zrobiłby Jezus? Czy też by potępił, oskarżył? Doskonale wiemy, że nie. Bóg jest Miłością, a Jego miłosierdzie nie zna granic. A skoro my jesteśmy uczniami Chrystusa i mamy świadczyć o Nim naszym życiem to wnioski nasuwają się same. Wiem, że nie jest to łatwe, ale mamy w ręku niesamowitą broń - modlitwę. Warto prosić Jezusa, by pomógł nam patrzeć na drugiego człowieka przez pryzmat miłości, byśmy w innych widzieli Chrystusa, bo jak mówi Ewangelia: wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich braci najmniejszych, mnieście uczynili (Mt 25,40). Pozdrawiam Wszystkich ciepło i niech Pan Jezus umacnia Was swoją miłością :)
D
dzikudzina
3 lipca 2013, 00:56
o wow. bzdury. Aborcja boli(psychicznie zwłaszcza) ale to to juz chora propaganda.
A
a
6 maja 2012, 21:21
Aguu, a to znasz? " Bez serc, bez ducha, to szkieletow ludy"!
L
leli
3 kwietnia 2012, 21:41
 Droga Aguu , ależ w Tobie miłosierdzia , czy jesteś katoliczką
P
ps.
13 marca 2012, 12:35
Tekst jest ku przestrodze... Cywilizacja śmierci prowadzi właśnie do zabijania... bezbronnych!!
TP
TO PRZESTROGA!!
13 marca 2012, 12:33
CYTAT: "To było 10 lat temu. Zaszłam w ciążę. Byłam rozwiedziona i faktycznie samotna. Pierwszą moją reakcją była panika. Miałam już 4-letnią córkę, pracowałam tylko dorywczo, więc niewiele zarabiałam. Ojciec dziecka, kiedy się dowiedział, że jestem w ciąży, wycofał propozycję małżeństwa." KOMENTARZ: "Nie warto" cudzołożyć... grzech śmiertelny pociaga za sobą grzech śmiertelny - w tym wypadku morderstwo na bezbronnym.
A
Aguu
13 marca 2012, 11:18
Faktycznie jak ktoś zabije dziecko to ma prawo się tym chwalić, a inni mają obowiązek się nad nim litować... Nawet jeśli ta kobieta pozwoliła zamordować własne dziecko to raczej powinna zachować to dla siebie- bo nic tego nie usprawiedliwia, żadna sytuacja. Artykuł ten z daleka wieje sztucznością. A i jeszcze jedno- to że kobieta poddała się aborcji i cierpi nie daje jej prawa by: 1. Zwalać winę na znajomych- każdy ma swój rozum, bardzo dobrze wiedziała co robiła. 2. Mówić innym czy powinni czy nie- po raz drugi "każdy ma swój rozum" 3. Przedstawiać siebie w roli skrzywdzonej ofiary- taka kobieta nie zasługuje na współczucie, to ona jest oprawcą, a nie ofiarą. Zmarnowałam całe 2 minuty żeby przeczytać artykuł tak na prawdę o niczym- nie ma czegoś takiego jak spłata długu za morderstwo- nie będzie miała więcej dzieci? o jeju jak mi przykro, jedną aborcją udowodniła, że nie zasłużyła na takie błogosławieństwo od Boga jakim są dzieci. Jaka logika w tej "spłacie długu", dzieci to nie zabawki i nie da się zabić jednego, bo pojawiło się w nieodpowiednim momencie, a potem zrobić sobie inne w zamian za tamto kiedy już jest dobra pora.
FB
Frederic Bulsara
12 marca 2012, 13:07
Bardzo dobrze rozumiem autorkę tej tragicznej rzeczewistości, niestety ten grzech zostaje pewnie do końca życia z nami i wlecze się za nani i prześladuje, w moim przypadku było podobnie, ale ból po zabiciu własnego dziecka nie jest w stanie sobie nikt wyobrazić, te dziecko będzie zawsze we mnie żyło i pewnie kiedy już zamknę oczy... tam w niebie Bóg złoży zwłoki mojego dziecka mi na ręce, okropnie się boję kary za swój życiowy błąd. Mam nadzieję, że mi moje dziecko wybaczy, tak chciała bym go przytulić, lecz nie dałam mu szansy ani sobie. Załamanie nerwowe kiedyś odejdzie, ale grzech pozostaje. No nie, moja droga, teraz tylko przemawia do ciebie i przez ciebie twoja ciemność. Bog nie pogłaszcze człowieka po główce za jego grzechy, ale nie odmówi mu szansy poprawy i nawrócenia. Jezus za twój grzech i moje nader liczne umarł już raz na krzyżu.  Moje i Twoje grzechy utopił w swojej krwi. Tylko szatan chce, abys nurzała się w bezustanej traumie, która ma na celu oddzielić cię od dobrego i miłosiernego Ojca. Myśle, że dobrze by było, żebyś porozmawiała o tym z kimś rozsądnym.
E
emigrantka
11 marca 2012, 22:48
 @anna Projekt Rachel - pod takim haslem mozna uzyskac pomoc w postaborcyjnej traumie z rownoczesnym doprowadzeniem do pojednania z soba. Mieszkam w USA i ten Projekt Rachel funkcjonuje, oglaszaja go polscy jezuici w Chicago.  Pozdrawiam, szukaj pomocy.
A
anna
11 marca 2012, 20:59
Bardzo dobrze rozumiem autorkę tej tragicznej rzeczewistości, niestety ten grzech zostaje pewnie do końca życia z nami i wlecze się za nani i prześladuje, w moim przypadku było podobnie, ale ból po zabiciu własnego dziecka nie jest w stanie sobie nikt wyobrazić, te dziecko będzie zawsze we mnie żyło i pewnie kiedy już zamknę oczy... tam w niebie Bóg złoży zwłoki mojego dziecka mi na ręce, okropnie się boję kary za swój życiowy błąd. Mam nadzieję, że mi moje dziecko wybaczy, tak chciała bym go przytulić, lecz nie dałam mu szansy ani sobie. Załamanie nerwowe kiedyś odejdzie, ale grzech pozostaje.
M
Magda
11 marca 2012, 16:39
nic nie usprawidliwia zabicia dziecka!!!!ale możesz teraz zrobić "coś"co uratuje inne dziecko od mordu rozlewu jego krwi
MR
Maciej Roszkowski
11 marca 2012, 15:57
 PS Przepraszam suki, bo te są przeważnie wspaniałymi matkami.
A
asik
11 marca 2012, 15:39
sztuczne historie? to są w biedronkowym programie - ostatnio polecam było coś o "biednych gejach". Ci co piszą coś złego na temat tego tekstu, wyrażają tylko żałosną i prawdziwą mowę nienawiści, być może chcą usprawiedliwić swoje postepowanie lub poglądy. Wszyscy mamy obowiązek uświadamiania prawdy o tym że aborcja jest morderstwem, a kto się do tego przyzna jeszcze ma szansę sie nawrócić.
T
Tadek
11 marca 2012, 12:50
Sam temat bardzo ważny i należy go poruszać. Natomiast artykuł wydaje mi się mało autentyczny, bo wrzucono do niego wszystkie negatywne aspekty aborcji i typowe argumenty zniechęcające: fałszywi przyjaciele, kiepska klinika, brak telefonu w szpitalu, ból podczas zabiegu, zimno na dworze, załamanie nerwowe, alkoholizm, wymioty, złe diagnozy lekarzy, infekcja no i wreszcie usunięcie macicy. A na końcu spotkanie Chrystusa i odmiana życia. Nawet przyroda i otoczenie potęgują klimat grozy: "wyszłam na ulicę. Był zimny, listopadowy dzień", albo metalowe szafki z basenu. Naprawdę ten tekst brzmi dla Was jak autentyczna relacja, bez interwencji korektora?
M
MR
10 marca 2012, 20:18
Jak jakaś suka przyznała się z dumą, że dwa razy popełniła skrobankę to stała się trendy i awansowała o kilkadziesiąt pozycji w ranklingu celebrytów, jak jakaś nieszczęsna kobieta opisała swoje przeżycia, to oczywiście sztuczność, niewiarygodność i tendencyjność.
A
Anka
10 marca 2012, 07:20
Nie popieram aborcji, ale ta relacja jest wyjątkowo sztuczna. Jak opowieści z gazet typu "chwila dla Ciebie", albo polsatowskie "dlaczego ja?". Być może źródłem była jakaś prawdziwa historia, ale potem została tak podkolorowana i urobiona, że straciła wiarygodność. A to "podkolorowanie" to niby w którym momencie? Dlaczego tak wielu ludziom się wydaje, że jeśli ktoś opisał coś inaczej, niż oni by to zrobili, to zaraz oznacza, że jest w tym fałsz... przecież każdy jest inny, każdy przeżywa różne rzeczy po swojemu i tak to opisuje... Mogę to przyjąć lub nie, ale jeśli oceniam czyjś sposób przeżywania, zwłaszcza osobistego dramatu, to... nie świadczy to o mnie za dobrze...
.
...
9 marca 2012, 22:27
To, co dzieje się z kobietą, która pozbyła sie dziecka zależy od jej wrażliwości. Są kobiety, które zabiły jedno dziecko i cierpią przez resztę życia i takie, które miały 10 aborcji i mają się dobrze. Ja od momentu usunięcia niechcianej ciąży popadłam w nerwicę lękową, która co jakiś czas daje mi o sobie znać. Nie chciałam dziecka, nie chciałam ciąży. Byłam wtedy bardzo daleko od Kościoła. Zabieg odbył się w znieczuleniu ogólnym w mieszkaniu poleconego mi lekarza, który za godzinę miał jechać z rodziną na wakacje. Już po wszystkim widziałam jak ego żona wylewała zawartość miski do sedesu. Tam znalazło się moje dziecko. Po kilku latach dzięki spotkanym ludziom poznałam Jezusa i dopiero wtedy dotarło do mnie co ja zrobiłam. Lekarz, który wykonywał zabieg jak i ten, który mi go polecił nie żyją, obaj zmarli popełniając samobójstwo.
K
Karo
9 marca 2012, 20:36
Nie wiem, dlaczego tyle osób węszy wszędzie fałsz. Jeśli ja pisałabym relację z takiego wydarzenia to sądzę że brzmiałaby podobnie. Potrafię sobie dokładnie wyobrazić jak czuła się bohaterka i doskonale ją rozumiem (chociaż nie chodzi mi o to, że zabiłam swoje dziecko, bo tego nie zrobiłam). Ale ja mam taki problem że ludzie często myślą że kłamię podczas gdy mówię prawdę. Nie potrafię tego zrozumieć.
X
X-men
9 marca 2012, 19:13
Artykuł jest tendencyjny, wyssany z palca i z pewnością nie stanowi wspomnień kobiety, która aborcję przeszła. Bzdura... Jedno pytanie: Kto dał ci prawo do oceny? Jeśli jesteś katoliczką, to dedykuję ci Mt 7, 1-2 
AT
ABORCJA TO ZABÓJSTWO
9 marca 2012, 16:49
"Dlatego teraz wiem, że tak ważne jest, by ludzi uczyć i uświadamiać w tym, co naprawdę jest dobre! (...)  Po długim okresie duchowej śmierci i doświadczenia prawdziwego piekła powróciłam wreszcie do życia. Fizyczne skutki >>ZABICIA DZIECKA<< dawały jednak ciągle znać o sobie: spadek odporności, ciągle nowe infekcje, guzki, endometrioza... (...) Kiedy spoglądam wstecz, myślę, że jeśli wtedy znalazłabym wokół siebie miłość, zrozumienie i wsparcie, a przede wszystkim rzetelną znajomość faktów związanych z aborcją, nigdy bym się na nią nie zdecydowała. Aborcja boli, boli już na zawsze. Sądzę, że stowarzyszenia kobiet, które poddały się aborcji, powinny być dużo głośniejsze. Mamy prawo ostrzegać przed tym bólem."
T
Tadek
9 marca 2012, 16:44
Nie popieram aborcji, ale ta relacja jest wyjątkowo sztuczna. Jak opowieści z gazet typu "chwila dla Ciebie", albo polsatowskie "dlaczego ja?". Być może źródłem była jakaś prawdziwa historia, ale potem została tak podkolorowana i urobiona, że straciła wiarygodność.
M
MK
9 marca 2012, 16:17
oszuści, dałam jedną gwiazdkę, a zapisało cztery... Bolało?  Wyrywanie dziecka? Od kilkudziesięciu laty zabiegi aborcji w cywilizowanym świecie wykonuje się w znieczuleniu ogólnym czyli uśpieniu. Artykuł jest tendencyjny, wyssany z palca i z pewnością nie stanowi wspomnień kobiety, która aborcję przeszła. Biedactwo, nie wiedziała co robi, normalnie znajomi ją namówili, a potem cierpienie przez lata.... Bzdura... No tak, ale na tym portalu pewnie wszyscy się ulitują nad biedulką...

Skomentuj artykuł

Zapłaciłam swój "rachunek" za aborcję
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.