Wdzięczność wyrażamy sercem

Wdzięczność wyrażamy sercem
(Fot. pl.depositphotos.com)

Wdzięczność jest odpowiedzią całej naszej osoby. Czujemy to. Czujemy też, że ta pełnia nie może iść w parze z połowicznością. Wdzięczność wyrażamy zawsze całym sercem - pisze w książce „Wdzięczność. Serce modlitwy” David Steindl-Rast.

We wdzięczność zaangażowana jest cała nasza osoba, a to właśnie symbolizuje serce - całego człowieka. Kiedy kochankowie mówią do siebie nawzajem: „dam ci moje serce”, nie znaczy to: „dam ci część siebie”. Nawet najlepsza część nie wystarczy. Chcą przez to powiedzieć, że są gotowi oddać siebie, całych siebie, samą głębię swojej istoty.

Co więcej: serce nie jest statycznym symbolem. Jest dynamiczne, żywe. Serce jest pulsującym rdzeniem naszej żywotności w znaczeniu nie tylko fizycznym. Powiedzieć: „oddaję ci moje serce”, to znaczy powiedzieć: „oddaję ci moje życie”. Wdzięczność jest pełną żywotnością, a ta właśnie żywotność streszcza się w symbolu serca. Cała moja przeszłość, wszystkie moje przyszłe możliwości łączą się w jedno w aktualnym uderzeniu mego serca. Kluczowym słowem w mówieniu o sercu jest słowo „razem”.

Serce jest centrum naszej istoty, w którym spotykają się intelekt, wola i uczucia, umysł i ciało, przeszłość i przyszłość. Kiedy odkrywamy ten punkt, który łączy w jedno całe nasze życie, odkrywamy serce. Dlatego właśnie nazywam serce korzeniem całej osoby. Kiedy złapiemy korzeń mlecza, który chcemy wyrwać, lub korzeń derenia, który trzeba przesadzić, wiemy, że chwyciliśmy całą roślinę. Analogicznie czasami coś dotknie korzenia naszej istoty. Dotrze do naszego serca. Wszyscy pamiętamy chwile, kiedy coś zawładnęło naszym sercem. Wiemy z doświadczenia, że takie momenty niepodzielnej uważności są chwilami błogiej pełni, komunii; chwilami, w których czujemy swą jedność ze wszystkim, co istnieje.

Bodźcem, który wyzwala w nas to nagłe odkrycie swego serca, może być ważna decyzja, cios losu, który mocno nas zaboli, pamiętne spotkanie, długo oczekiwane wydarzenie. Częściej jednak głęboko porusza nas jakaś zaskakująco mała sprawa, codzienne zdarzenie, coś, co robiliśmy wcześniej sto razy. Wydaje się, że nie ma powodu, dla którego za sto pierwszym razem miałoby nas to tak niezwykle poruszyć, ale to się dzieje.

Matka patrzy na swoje dziecko śpiące w łóżeczku każdego popołudnia, ale dziś ten widok napełnia jej serce wdzięcznością, której nie umie wyrazić słowami. Albo jedziesz odcinkiem autostrady, który mijasz dwa razy dziennie, ale tym razem szum samochodu, czerwono-białe flagi w punkcie sprzedaży używanych samochodów, sama zwyczajność chwili chwyta cię za serce z niezwykłą siłą. Niemal niemożliwe jest uchwycenie słowami takich szczytowych momentów ożywienia. Słowa mogą jednak na nie wskazywać i przywoływać wspomnienia. Tym, co najbardziej zapamiętuje się z tych chwil, w których schodzimy na poziom serca, jest głębokie, wszechogarniające, przepełniające poczucie wdzięczności.

Ta wdzięczność nie jest tożsama z dziękczynieniem. Pobudza nas do dziękczynienia, ale leży głębiej. Zanim jeszcze nastąpi wybuch dziękczynienia Bogu lub życiu, doświadczenie to zasługuje już na miano wdzięczności, ponieważ jest pełną odpowiedzią człowieka na darmo daną chwilę. Gdy spotykają się darmowość i pełnia, człowiek nagle staje się jednością. Jego odpowiedź rodzi się w sercu, w tym centrum, w którym wszystko się łączy. Wspominając chwile, w których do głosu dochodzi serce, można łatwo zauważyć, że pasuje do nich słowo „razem”.

Te doświadczenia integrują nas na głębokim poziomie. Ale wspomnienie tego doświadczenia pomaga nam sobie uświadomić, że słowo „razem” oznacza tu o wiele więcej, niż moglibyśmy przypuszczać. Jesteśmy razem z samymi sobą w sercu naszego serca w pełnym i głębokim sensie, tak pełnym i głębokim, że oznacza to również bycie razem z innymi. Kiedy docieramy do naszego wnętrza, docieramy do sfery, w której nie tylko jesteśmy w intymnym sensie u siebie, ale także w zażyłej bliskości z innymi, ze wszystkimi.

David Steindl-Rast David Steindl-Rast "Wdzięczność. Serce modlitwy. Droga do pełni życia" Wydawnictwo WAM

Serce nie jest miejscem samotnym. Jest to sfera, w której stykają się ze sobą odosobnienie i bycie razem. Potwierdza to także nasze własne doświadczenie, prawda? Czy można powiedzieć: „Teraz jestem prawdziwie razem w jedności ze sobą, ale pozostaję wyobcowany od innych”? Albo czy można powiedzieć: „Jestem prawdziwie w jedności z innymi, albo choćby z jedną osobą, którą kocham, ale pozostaję wyobcowany ze sobą”? To jest nie do pomyślenia. W chwili, w której jesteśmy w jedności z samymi sobą, jesteśmy również jednością ze wszystkimi innymi. Przezwyciężyliśmy wyobcowanie. A serce oznacza ten rdzeń naszej istoty, w którym, na długo przed wyobcowaniem, panowała pierwotna wspólnota.

Fragment pochodzi z książki „Wdzięczność. Serce modlitwy” Davida Steindl-Rasta, wydanej nakładem wyd. WAM.

WAM/dm

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Papież Franciszek, Domenico Agasso

Papież mówi głośno o tym, o czym sami boimy się nawet pomyśleć

Franciszek nie dzieli ludzi na wierzących i niewierzących. Wyciąga rękę do wszystkich i tłumaczy, że pandemia jest sygnałem alarmowym. „Potrzebujemy planu, by znów...

Skomentuj artykuł

Wdzięczność wyrażamy sercem
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.