O krainie, w której podaje się na półmisku ludzkie noworodki, o wyśmienitym smaku tej wybornej potrawy zapijanej małpim winem, pisze laureat tegorocznej literackiej Nagrody Nobla - Mo Yan.
O krainie, w której podaje się na półmisku ludzkie noworodki, o wyśmienitym smaku tej wybornej potrawy zapijanej małpim winem, pisze laureat tegorocznej literackiej Nagrody Nobla - Mo Yan.
Tu nie ma rumieńca wstydu w chwili przyłapania przy dziurce od klucza. Jest akceptowana, perwersyjna przyjemność z hedonistycznego podglądactwa. Czy to nie dowodzi - w większym stopniu niż np. zgoda prawna na in vitro - jakiejś klęski chrześcijaństwa? Katolicyzm wydaje się nie mieć wpływu na rozwój rozrywki opartej na niskich pobudkach - i jeszcze niższych instynktach.
Tu nie ma rumieńca wstydu w chwili przyłapania przy dziurce od klucza. Jest akceptowana, perwersyjna przyjemność z hedonistycznego podglądactwa. Czy to nie dowodzi - w większym stopniu niż np. zgoda prawna na in vitro - jakiejś klęski chrześcijaństwa? Katolicyzm wydaje się nie mieć wpływu na rozwój rozrywki opartej na niskich pobudkach - i jeszcze niższych instynktach.
kard. Stanisław Dziwisz
W Kościele powszechnym narastała świadomość konieczności pogłębionej refleksji nad stanem wiary w kontekście potężnych wyzwań, przed jakimi stajemy we współczesnym świecie. Jednym z tych wyzwań jest rozpowszechniający się sekularyzm, czyli pewna koncepcja życia człowieka i społeczeństwa, w której zasadniczo nie ma miejsca dla Boga.
W Kościele powszechnym narastała świadomość konieczności pogłębionej refleksji nad stanem wiary w kontekście potężnych wyzwań, przed jakimi stajemy we współczesnym świecie. Jednym z tych wyzwań jest rozpowszechniający się sekularyzm, czyli pewna koncepcja życia człowieka i społeczeństwa, w której zasadniczo nie ma miejsca dla Boga.
Pół wieku od rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II - to dużo w życiu człowieka. Jednak nie tylko w skali historii Kościoła, lecz w perspektywie eschatologicznej to mniej niż mgnienie oka. Warto przyjąć taką, trudniejszą, ale i głęboko prawdziwszą perspektywę.
Pół wieku od rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II - to dużo w życiu człowieka. Jednak nie tylko w skali historii Kościoła, lecz w perspektywie eschatologicznej to mniej niż mgnienie oka. Warto przyjąć taką, trudniejszą, ale i głęboko prawdziwszą perspektywę.
Na grobach ludzi nam nieznanych, o których dziś może nikt już nie pamięta, zapalmy choćby najskromniejszą lampkę. Odmówmy szczere: "Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci". Gest ten im sprawi radość, a nas uczyni lepszymi.
Na grobach ludzi nam nieznanych, o których dziś może nikt już nie pamięta, zapalmy choćby najskromniejszą lampkę. Odmówmy szczere: "Wieczne odpoczywanie racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci". Gest ten im sprawi radość, a nas uczyni lepszymi.
Gdy w latach 90-tych gościłem w Polsce znajomych Francuzów, ci ze zdziwieniem zauważyli, że kościoły, które chciałem im pokazać, w ciągu dnia w środku tygodnia są otwarte, choć nie ma akurat żadnej Mszy. Pewnie akurat mieliśmy z tym też trochę szczęścia, ale pamiętam swoją dumę z własnego Kościoła i pamiętam głosy podziwu oraz zazdrości ze strony Francuzów.
Gdy w latach 90-tych gościłem w Polsce znajomych Francuzów, ci ze zdziwieniem zauważyli, że kościoły, które chciałem im pokazać, w ciągu dnia w środku tygodnia są otwarte, choć nie ma akurat żadnej Mszy. Pewnie akurat mieliśmy z tym też trochę szczęścia, ale pamiętam swoją dumę z własnego Kościoła i pamiętam głosy podziwu oraz zazdrości ze strony Francuzów.
Nie wszystko leży w ludzkiej mocy. Jeśli chcemy budować jedność w naszym Kościele, to nie tylko dzięki własnej sile. Bo nie jest to - jak przypomina Benedykt XVI - nasz Kościół, lecz Kościół Chrystusa.
Nie wszystko leży w ludzkiej mocy. Jeśli chcemy budować jedność w naszym Kościele, to nie tylko dzięki własnej sile. Bo nie jest to - jak przypomina Benedykt XVI - nasz Kościół, lecz Kościół Chrystusa.
Podobno coraz więcej między nami podziałów, a coraz mniej jedności. Jeśli rzeczywiście chcemy się zjednoczyć, powinniśmy pokonać pewne przeszkody. Jeśli zrobimy to wspólnie, bez wzajemnej nienawiści osiągniemy historyczny sukces. To my mamy moc zmieniania siebie.
Podobno coraz więcej między nami podziałów, a coraz mniej jedności. Jeśli rzeczywiście chcemy się zjednoczyć, powinniśmy pokonać pewne przeszkody. Jeśli zrobimy to wspólnie, bez wzajemnej nienawiści osiągniemy historyczny sukces. To my mamy moc zmieniania siebie.
Z niemal dwutygodniowym wyprzedzeniem ujawniona została pełna treść listu Episkopatu Polski, który zostanie odczytany w polskich kościołach 25 listopada br., w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Bardzo jestem ciekaw, czy wokół tego dokumentu rozwinie się szersza dyskusja.
Z niemal dwutygodniowym wyprzedzeniem ujawniona została pełna treść listu Episkopatu Polski, który zostanie odczytany w polskich kościołach 25 listopada br., w uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Bardzo jestem ciekaw, czy wokół tego dokumentu rozwinie się szersza dyskusja.
Świat zlaicyzowany nie ceni rodzin wielodzietnych. To prawda. Ale katolicy odwrotnie - mają tendencję do łatwej oceny małżonków, którzy nie mają dzieci, lub ograniczają się do jednego. Jest to sprawa delikatna, zwłaszcza, że ok. 20 proc. par ma dziś kłopoty z płodnością.
Świat zlaicyzowany nie ceni rodzin wielodzietnych. To prawda. Ale katolicy odwrotnie - mają tendencję do łatwej oceny małżonków, którzy nie mają dzieci, lub ograniczają się do jednego. Jest to sprawa delikatna, zwłaszcza, że ok. 20 proc. par ma dziś kłopoty z płodnością.
Listopad to miesiąc pamięci i modlitwy za zmarłych. Z tego powodu dzisiaj, zaledwie tydzień po Dniu Zadusznym, zgłaszam kilka uwag na temat praktyk, które - przynajmniej w dużym mieście - coraz częściej towarzyszą katolickim pogrzebom. Należałoby tu dodać: niestety.
Listopad to miesiąc pamięci i modlitwy za zmarłych. Z tego powodu dzisiaj, zaledwie tydzień po Dniu Zadusznym, zgłaszam kilka uwag na temat praktyk, które - przynajmniej w dużym mieście - coraz częściej towarzyszą katolickim pogrzebom. Należałoby tu dodać: niestety.
Są kazania lepsze i gorsze. Niektóre potrafią nas irytować. Są też takie, które mogą uśpić nawet najbardziej gorliwych. Zdarzają się też bardzo dobre - pobudzające, dające impuls do robienia zmian w naszym życiu. A co wtedy, kiedy kazanie jest przerażające?
Są kazania lepsze i gorsze. Niektóre potrafią nas irytować. Są też takie, które mogą uśpić nawet najbardziej gorliwych. Zdarzają się też bardzo dobre - pobudzające, dające impuls do robienia zmian w naszym życiu. A co wtedy, kiedy kazanie jest przerażające?
Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier udzielił Ewie Czaczkowskiej interesującego wywiadu (In vitro niczego nie leczy, "Rzeczpospolita" 3-4 listopada 2012). Najszerszym medialnym echem odbiła się sugestia księdza profesora, że polskie prawo powinno zakazać nie tylko kontrowersyjnej procedury in vitro ale również antykoncepcji. Tak przynajmniej zinterpretował niejasną w tym miejscu wypowiedź duchownego serwis wyborcza.pl.
Ks. prof. Franciszek Longchamps de Bérier udzielił Ewie Czaczkowskiej interesującego wywiadu (In vitro niczego nie leczy, "Rzeczpospolita" 3-4 listopada 2012). Najszerszym medialnym echem odbiła się sugestia księdza profesora, że polskie prawo powinno zakazać nie tylko kontrowersyjnej procedury in vitro ale również antykoncepcji. Tak przynajmniej zinterpretował niejasną w tym miejscu wypowiedź duchownego serwis wyborcza.pl.
W związku ze sprawą artykułu w "Rzeczpospolitej" i jej konsekwencjami, dotykającymi nie tylko bezpośrednio czterech dziennikarzy, którzy stracili pracę, ale całego środowiska pracowników mediów oraz wszystkich odbiorców, wypada zadać kilka pytań fundamentalnych. Pytań o wolność słowa, o prawdę, o odpowiedzialność za treść przekazu nie tylko samego autora, ale również właścicieli i dysponentów mediów. A jeśli zadaje te pytania chrześcijanin, nie może uniknąć postawienia ich wszystkich w perspektywie miłości.
W związku ze sprawą artykułu w "Rzeczpospolitej" i jej konsekwencjami, dotykającymi nie tylko bezpośrednio czterech dziennikarzy, którzy stracili pracę, ale całego środowiska pracowników mediów oraz wszystkich odbiorców, wypada zadać kilka pytań fundamentalnych. Pytań o wolność słowa, o prawdę, o odpowiedzialność za treść przekazu nie tylko samego autora, ale również właścicieli i dysponentów mediów. A jeśli zadaje te pytania chrześcijanin, nie może uniknąć postawienia ich wszystkich w perspektywie miłości.
Odbywało się ostatnio duże charyzmatyczne wydarzenie halowe. Jak zawsze przy takiej okazji, zaproszono znakomitych mówców, którzy mieli rozbudzić wiarę w człowieku. Do sekretariatu spotkania dzwoniło wiele osób, aby się upewnić, czy dany mówca na pewno będzie na spotkaniu. Był także telefon od jednego starszego pana, który zapytał czy na hali na pewno będzie Duch Święty?
Odbywało się ostatnio duże charyzmatyczne wydarzenie halowe. Jak zawsze przy takiej okazji, zaproszono znakomitych mówców, którzy mieli rozbudzić wiarę w człowieku. Do sekretariatu spotkania dzwoniło wiele osób, aby się upewnić, czy dany mówca na pewno będzie na spotkaniu. Był także telefon od jednego starszego pana, który zapytał czy na hali na pewno będzie Duch Święty?
Podczas swojej ostatniej wizyty w Polsce przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego, o. Adolfo Nicolas SJ, stwierdził, że zakon jezuitów nie został założony po to, by służyć św. Ignacemu Loyoli, lecz św. Piotrowi i Pawłowi, czyli Kościołowi powszechnemu. Pewnie z tego powodu nasz Generał uczestniczył w niedawno zakończonym Synodzie Biskupów na temat nowej ewangelizacji. Parę dni temu podzielił się swoimi spostrzeżeniami w związku z tym ważnym wydarzeniem w życiu Kościoła. Jego uwagi dają do myślenia i, co świadczy o jego wielkiej miłości do Kościoła, nie są to wyłącznie peany i zachwyty.
Podczas swojej ostatniej wizyty w Polsce przełożony generalny Towarzystwa Jezusowego, o. Adolfo Nicolas SJ, stwierdził, że zakon jezuitów nie został założony po to, by służyć św. Ignacemu Loyoli, lecz św. Piotrowi i Pawłowi, czyli Kościołowi powszechnemu. Pewnie z tego powodu nasz Generał uczestniczył w niedawno zakończonym Synodzie Biskupów na temat nowej ewangelizacji. Parę dni temu podzielił się swoimi spostrzeżeniami w związku z tym ważnym wydarzeniem w życiu Kościoła. Jego uwagi dają do myślenia i, co świadczy o jego wielkiej miłości do Kościoła, nie są to wyłącznie peany i zachwyty.
Komentarz europejski RV
Na zasłużony koniec każdego ciężkiego dnia nie zechcesz nam, Panie, powiedzieć, co to wszystko znaczy? Żeby móc znaleźć jakiś powód, by wierzyć. Tak śpiewa amerykański piosenkarz i autor tekstów Bruce Springsteen w jednym ze swych albumów, w których najbardziej boleje nad ludzką i społeczną sytuacją Stanów Zjednoczonych.
Na zasłużony koniec każdego ciężkiego dnia nie zechcesz nam, Panie, powiedzieć, co to wszystko znaczy? Żeby móc znaleźć jakiś powód, by wierzyć. Tak śpiewa amerykański piosenkarz i autor tekstów Bruce Springsteen w jednym ze swych albumów, w których najbardziej boleje nad ludzką i społeczną sytuacją Stanów Zjednoczonych.
Biskup warszawski, powodując wypadek drogowy pod wpływem alkoholu, wywołał falę komentarzy na temat uzależniania alkoholowego księży. Szybkie przeprosiny, zadeklarowane publicznie "postanowienie poprawy", dobrowolne poddanie się karze bynajmniej nie wyciszyły medialnej burzy.
Biskup warszawski, powodując wypadek drogowy pod wpływem alkoholu, wywołał falę komentarzy na temat uzależniania alkoholowego księży. Szybkie przeprosiny, zadeklarowane publicznie "postanowienie poprawy", dobrowolne poddanie się karze bynajmniej nie wyciszyły medialnej burzy.
Nie gorszy mnie zdjęcie ks. Adama Bonieckiego z Nergalem, a z rozmowy ks. Andrzeja Draguły z Marią Peszek, opublikowanej na łamach "Tygodnika Powszechnego", bardzo się ucieszyłam. Zanim, Drogi Internauto, zaczniesz układać stos, by mnie na nim spalić, pozwól mi wyjaśnić moje stanowisko.
Nie gorszy mnie zdjęcie ks. Adama Bonieckiego z Nergalem, a z rozmowy ks. Andrzeja Draguły z Marią Peszek, opublikowanej na łamach "Tygodnika Powszechnego", bardzo się ucieszyłam. Zanim, Drogi Internauto, zaczniesz układać stos, by mnie na nim spalić, pozwól mi wyjaśnić moje stanowisko.
W swym testamencie duchowym wyznawał, że "nie boi się śmierci, ale prosi Pana Jezusa: «Mocno trzymaj mnie za rękę, jak będę musiał przejść przez ten próg życia i śmierci»".
W swym testamencie duchowym wyznawał, że "nie boi się śmierci, ale prosi Pana Jezusa: «Mocno trzymaj mnie za rękę, jak będę musiał przejść przez ten próg życia i śmierci»".