Papież asceta czy po prostu normalny?

Papież asceta czy po prostu normalny?
Konrad Sawicki
7 lat temu

Zrezygnował z limuzyny! Nie mieszkał w pałacu biskupim! Zamiast złotego założył srebrny krzyż! Po mieście jeździł autobusem i metrem! Zapłacił rachunek za hotel! Sam się spakował i wziął walizkę!

Oto niektóre głośne newsy ostatnich dni. Co mówią o papieżu Franciszku? Bardzo dużo dobrego ale o tym później. A co mówią o nas? Że mocno zaburzyły nam się proporcje rzeczywistej oceny sytuacji. Dla wielu ludzi na świecie jeżdżenie autobusem to konieczność, a nie kwestia wyboru. Cóż to za asceza - mieszkanie w kamienicy przy katedrze? Płacenie za rachunki to chyba objaw normalnego porządku rzeczy, a nie powód do egzaltacji.

Że daje w ten sposób przykład innym? Owszem, tylko komu dokładnie? Na pewno nie tym, którzy i tak codziennie jeżdżą zimnym tramwajem albo zatłoczonym metrem. I z pewnością nie tym, których nawet na srebra nie stać. Jeśli już to daje przykład innym biskupom z całego świata, czy szerzej tym księżom i świeckim, którzy nadmiernie korzystają z możliwości, jaką daje im pozycja.

Co jeszcze mówi o nas ta nadmierna egzaltacja zwyczajnością Franciszka? Że od wielu lat za nią podświadomie tęskniliśmy. Że miły nam jest papież jak najbardziej dotykający zwykłych spraw zwykłych ludzi. Że w ten sposób staje się dużo bardziej wiarygodnym świadkiem i nauczycielem. Zobaczmy też, że takie nasze zachowanie jest - może często niezamierzoną i może nieuświadomioną - pośrednią krytyką poprzednich papieży. Sugerowaniem, że im tego brakowało.

Czy dwóm poprzednim papieżom faktycznie brakowało tej cechy prostoty? Wydaje się, że nie. Zarówno Jan Paweł II jaki i Benedykt XVI dali świadectwo głębokiej wiary i pokory, czasem też ascezy. Ale pokorę i ascezę traktowali raczej jako drogę osobistego uświęcenia. Wygląda na to, że Franciszek chce czegoś więcej. Prawdopodobnie pragnie ze swojej pokornej postawy uczynić element szerokiego oddziaływania, czy nawet element papieskiego nauczania.

Stąd chyba ta stanowczość, od pierwszego dnia, by przyjęty urząd nie zmienił tego, co odczytuje jako swoje nomen omen franciszkańskie powołanie. Wszak papiestwo nie zwalnia z obowiązku podążania za Chrystusem w sposób, który odczytało się na drodze osobistego rozeznania.

I na koniec zapytajmy siebie samych: czy wszystkie te proste gesty nowy papież robi po to, byśmy go chwalili? Czy oczekuje naszych pochwał? Wątpię. Raczej zaprasza nas - jak sam to powiedział zaraz po "habemus papam" - do wspólnej drogi. Zaprasza do ruszenia w drogę osobistego nawrócenia. A skoro na tym szlaku limuzyna nie jest potrzebna, to po co z niej korzystać?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Papież asceta czy po prostu normalny?
Komentarze (10)
T
Tomek
16 marca 2013, 20:13
Każdy z papieży ma inną osobowość, ale wszyscy są równie skromni i pokorni. Franciszek może bardziej skromność chce uwidocznić ze względu na ogólnoludzki wydźwięk i pedagogiczny charakter. Chce przez to coś światu powiedzieć. Natomiast chęć posiadania i używania (pożądliwość posiadania) rodzi się w sercu człowieka. Więc można jeździć i limuzyną, i atobusem miejskim, czy latać prywatnym samoletem i mieć wszystko gdzieś, nie przykładać żadnej wagi do tego czym się podróżuje. A można mieć mały sportowy samochód i tak na niego chuchać i dmuchać, że staje się ważniejszy niż Msza Św. albo żona czy dzieci, które ojca nie widziały cały tydzień.
A
Agnieszka
16 marca 2013, 14:51
Drogi Panie Konradzie! Proszę nie pisać, że zadowolenie wyrażane z powodu tego, kto jest nowym papieżem jest krytyką jego poprzedników. To, że coś jest inne, to nie znaczy, że gorsze. To, że zachwycam się "Mona Lisą" nie znaczy, że kręcę nosem na "Śniadanie na trawie". Pewnie, że poprzednikom Ojca Świętego Franciszka wiele brakowało. Ale posiadali zalety, których on nie posiada. Normalne. Oczywiste. I, przede wszystkim - nie do przeskoczenia. Nie ma ideału, który wszystkich bez wyjątku zadowoli. Zachłysnęliśmy się papieżem, który robi to, co zwykły człowiek. Ale czy ta owa "egzaltacja" to tylko infantylna emocja, którą trzeba w sobie zdusić? Nie sądzę. A dlaczego? Bo podejrzewam, że pomimo tego, że wielu z nas jest skazanych na te zimne metra i mieszkanie w małych mieszkankach, to w 95% przypadków, gdybyśmy tylko mieli możliwość przesiąścia się do limuzyny i wyprowadzenia do pałacu, to byśmy z niej skorzystali.
P
Paweł
16 marca 2013, 09:31
"Zobaczmy też, że takie nasze zachowanie jest - może często niezamierzoną i może nieuświadomioną - pośrednią krytyką poprzednich papieży. Sugerowaniem, że im tego brakowało." - chyba faktycznie o tym teraz nikt nie myśli, przydałby się jednak umiar.
L
leszek
16 marca 2013, 00:56
Przecież nowy papież na pewno przestanie jeździć autobusami i pewnie nie będzie osobiście regulował rachunków w hotelach. Ale to są na pewno miłe gesty wzbudzające sympatię. Tak samo pierwsze słowa "Buona sera" - nawet jak ktoś nie zna włoskiego to chyba zrozumiał. To wszystko znaczy: "byłem z wami i będę z wami nawet jest wymogi urzędu jaki objąłem zmuszą mnie do rezygnacji z pewnych zachowań".  To są tylko gesty, ale przecież nie budzi wątpliwości, że całkowicie szczere. Jeśli nawet doradził to papieżow Franciszkowi jakiś spec od PR, to pewnie nazywał się Duch Święty.
K
K.
15 marca 2013, 22:53
No właśnie... może papież Fanciszek jest po prostu dobrym, skromnym człowiekiem... Zastanawia dlaczego zachowanie Ojca Świętego budzi taką sensację? czy ten świat jest już tak nienormalny, że szokuje zapłacenie rachunku w hotelu? ps.(do obcego i jemu podobnych: ciekawe dlaczego niektórzy zabierają głos na tego typu portalach i w sprawach o których nie mają bladego wyobrażenia. Niestety najwyrażniej wychodzi tu brak jakiejkolwiek kultury osobistej - sądząc po prymitywnych wypowiedziach)
P
Paweł
15 marca 2013, 22:20
Tak się przyzwyczailiśmy to nienormalności i zamknięcia papieża w złotej klatce, że teraz gdy ktoś z niej wychodzi, to wydaje nam się nadzwyczajny. To wychodzenie z klatki postepowało zresztą stopniowo z każdym kolejnym papieżem. Musiał w końcu przyjść taki Franiszek...
DO
do obcego
15 marca 2013, 20:12
Na pokaz to jest Pan Tusk na przykład, już pomijając fakt że z Panem Komorowskim i Putinem. Depesza Tuska była żałosna
jazmig jazmig
jazmig jazmig
15 marca 2013, 19:17
Odróżniajmy luksus od praktyczności. Jeżeli papież będzie wszystko sam wykonywał, to nie zajmie się żadną istotną sprawą, ponieważ nie będzie miał na to czasu. Limuzyna nie jest objawem luksusu, ale jeżeli papież po dotarciu do celu ma być w stanie aktywnie uczestniczyć w spotkaniu,, na które przyjechał, to powinien być wypoczęty. Jak zapewnić papieżowi skuteczną ochronę w autobusie? Jaki jest sens, żeby on jeździł tego rodzaju środkami lokomocji? Obecie trwa remont papieskich pomieszczeń, czy to oznacza, że BXVI zostawił po sobie ruinę? Jeżeli nie, to po co ten remont? Ja nie oczekuję od papieża pustych gestów, lecz oczekuję dalszego porządkowania KK, rozwiązania problemów, którym nie podołał BXVI i generalnie, pragnę, żeby on kierował KK.
C
Casciolina
15 marca 2013, 18:53
Miejmy nadzieje, ze postawa papieza Franciszka da do myslenia niektorym kaplanom, np. takim, ktorzy buduja sobie za miastem rezydencje... Pozdrowienia z diecezji gdanskiej. 
D
df
15 marca 2013, 18:27
A asceta nie może być normalny? Każdy chrześcijanin to asceta przecież. Św.Aleksy to był przerysowany przykład. Nie jeździ bo od dawna ma opracowane w jakiej atmosferze najlepiej działa i że mniej znaczy więcej...niezależności i lepsze widzenie świata. I tak wiadomo, że jeszcze nie raz wsiądzie do limuzyny i będzie miał tego wszystkiego dosyć.:) Korzysta!!!

Skomentuj artykuł

Papież asceta czy po prostu normalny?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.