Papież asceta czy po prostu normalny?

Papież asceta czy po prostu normalny?
Konrad Sawicki

Zrezygnował z limuzyny! Nie mieszkał w pałacu biskupim! Zamiast złotego założył srebrny krzyż! Po mieście jeździł autobusem i metrem! Zapłacił rachunek za hotel! Sam się spakował i wziął walizkę!

Oto niektóre głośne newsy ostatnich dni. Co mówią o papieżu Franciszku? Bardzo dużo dobrego ale o tym później. A co mówią o nas? Że mocno zaburzyły nam się proporcje rzeczywistej oceny sytuacji. Dla wielu ludzi na świecie jeżdżenie autobusem to konieczność, a nie kwestia wyboru. Cóż to za asceza - mieszkanie w kamienicy przy katedrze? Płacenie za rachunki to chyba objaw normalnego porządku rzeczy, a nie powód do egzaltacji.

DEON.PL POLECA



Że daje w ten sposób przykład innym? Owszem, tylko komu dokładnie? Na pewno nie tym, którzy i tak codziennie jeżdżą zimnym tramwajem albo zatłoczonym metrem. I z pewnością nie tym, których nawet na srebra nie stać. Jeśli już to daje przykład innym biskupom z całego świata, czy szerzej tym księżom i świeckim, którzy nadmiernie korzystają z możliwości, jaką daje im pozycja.

Co jeszcze mówi o nas ta nadmierna egzaltacja zwyczajnością Franciszka? Że od wielu lat za nią podświadomie tęskniliśmy. Że miły nam jest papież jak najbardziej dotykający zwykłych spraw zwykłych ludzi. Że w ten sposób staje się dużo bardziej wiarygodnym świadkiem i nauczycielem. Zobaczmy też, że takie nasze zachowanie jest - może często niezamierzoną i może nieuświadomioną - pośrednią krytyką poprzednich papieży. Sugerowaniem, że im tego brakowało.

Czy dwóm poprzednim papieżom faktycznie brakowało tej cechy prostoty? Wydaje się, że nie. Zarówno Jan Paweł II jaki i Benedykt XVI dali świadectwo głębokiej wiary i pokory, czasem też ascezy. Ale pokorę i ascezę traktowali raczej jako drogę osobistego uświęcenia. Wygląda na to, że Franciszek chce czegoś więcej. Prawdopodobnie pragnie ze swojej pokornej postawy uczynić element szerokiego oddziaływania, czy nawet element papieskiego nauczania.

Stąd chyba ta stanowczość, od pierwszego dnia, by przyjęty urząd nie zmienił tego, co odczytuje jako swoje nomen omen franciszkańskie powołanie. Wszak papiestwo nie zwalnia z obowiązku podążania za Chrystusem w sposób, który odczytało się na drodze osobistego rozeznania.

I na koniec zapytajmy siebie samych: czy wszystkie te proste gesty nowy papież robi po to, byśmy go chwalili? Czy oczekuje naszych pochwał? Wątpię. Raczej zaprasza nas - jak sam to powiedział zaraz po "habemus papam" - do wspólnej drogi. Zaprasza do ruszenia w drogę osobistego nawrócenia. A skoro na tym szlaku limuzyna nie jest potrzebna, to po co z niej korzystać?

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Papież asceta czy po prostu normalny?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.