Obojętność zabija bardziej niż trąd

Obojętność zabija bardziej niż trąd
Depositphotos.com (107525742)

„Trędowaci? Widziałem ich nagich, wyjących, wygłodzonych, zrozpaczonych. Widziałem ich rany rojące się od much, ich cuchnące nory, ich puste apteki i strażników z karabinami” – pisał Raoul Follereau, uświadamiając, jak tragiczny los spotyka chorych na trąd. Myślelibyśmy, że to przeszłość. Ale nie, to jest nasza rzeczywistość.

Na świecie żyje kilkanaście milionów ludzi chorych na trąd. Od kilkudziesięciu lat dysponujemy już, co prawda, antybiotykami, które sprawiają, że trąd może być leczony, choć późno wykryty i zaniedbany powoduje wciąż trwałe kalectwo. Dzisiaj, w ostatnią niedzielę stycznia, po raz 69. obchodzimy Światowy Dzień Trędowatych. Powstał on z inicjatywy działacza społecznego, poety, dziennikarza i podróżnika, Raoula Follereau, ale wcześniej także inni mieli niemałe zasługi w trosce o pomoc chorym na trąd.

Św. o. Damian de Veuster SSCC - anioł na Molokai

Postacią, która bardzo mocno wpłynęła na humanitarne podejście do chorych na trąd wtedy, kiedy choroba była jeszcze nieuleczalna, był belgijski zakonnik, św. Damian de Veuster. O. Damian, urodzony w 1840 r., jako 33 letni młody ksiądz wyjechał na Hawaje, by tam, na wyspie Molokai, oddać się bez reszty chorym, którzy byli skazani na powolne umieranie w odosobnieniu, będąc postrachem dla swoich pobratymców.

Pamiętam, że jako młody człowiek miałem okazję widzieć film „Molokai, wyspa przeklęta” o o. Damianie. Przykład tego zakonnika, oddanego bez reszty posłudze miłosierdzia wobec trędowatych był pociągający i inspirujący dla wielu. Wtedy i pewnie dzisiaj też.

Bł. o. Jan Beyzym SJ - „'gałgan' do niczego niezdatny”

Dla nas, polskich jezuitów, praca wśród chorych na trąd była też na trwałe związana z przykładem o. Jana Beyzyma, posługacza trędowatych na Madagaskarze, beatyfikowanego przez Jana Pawła II w 2002 r. Beyzym wyruszył na misje z naszego domu w Krakowie na ul. Kopernika. Na Madagaskar trafił trochę przez przypadek, bo miał jechać do Indii, ale nie znał angielskiego tylko francuski. Wtedy pisał z przekąsem do o. Generała, że „moja prowincja [krakowska] tylko na tym zyska, tracąc ‘gałgana’, do niczego niezdatnego, a dom misyjny, do którego zostanę przydzielony, nic nie ucierpi, ponieważ będę się starał, wedle sił i z Boską pomocą, wypełnić swoje obowiązki”.

Listy, które o. Jan pisał z misji były znakomitym, jak na owe czasy, narzędziem informacji i komunikacji, a publikowane były w krakowskim piśmie jezuitów: Misje Katolickie.

Sługa Boży Raoul Follereau

Raoul Follereau, inicjator i propagator Światowego Dnia Trędowatych, działał w XX w. Wtedy już choroba była dużo lepiej rozpoznana, znane były jej bakteryjne korzenie. Wciąż jeszcze zbierała swoje śmiertelne żniwo, ale praca świętych misjonarzy, choćby tych wspomnianych wcześniej, przynosiła już swoje owoce.

W latach po drugiej wojnie światowej, było wciąż wielu chorych na trąd. To kilkanaście milionów osób. Raoul Follereau pisał: „Widziałem niewyobrażalny świat okropności, bólu i rozpaczy… Czy pozwolimy umrzeć, zgnić piętnastu milionom istnień ludzkich podczas gdy wiemy dzisiaj, że można ich pielęgnować, leczyć i uratować?”

Trzy modlitwy do św. Antoniego w trudnych chwilach

Ktoś powie, że są na świecie większe tragedie, więcej ludzi cierpi choćby z powodu głodu, braku dostępu do czystej wody pitnej, ubóstwa, czy innych chorób, jak chociażby malarii czy HIV. To prawda, ale tu nie chodzi o to, by się licytować co ma być ważniejsze, jakie przekleństwo bardziej doskwiera.

Bo tak naprawdę, prawdziwy ‘trąd’ minionego i dzisiejszego świata to obojętność. Sam Raoul Follereau wołał w natchnieniu: „Panie, oto prawdziwi trędowaci: egoiści, żyjący w stojącej wodzie, wygodnisie, tchórze, ci, którzy nie robią nic ze swoim życiem”.

Choroby, bieda czy inne kataklizmy są wielkim wyzwaniem. Wymagają od nas empatii, wrażliwości i współodczuwania. Nie na wszystkie wyzwania mamy gotową odpowiedź i rozwiązanie. Ale najgorszą reakcją jest zamknięcie się we własnej strefie komfortu. Obojętność jest słabością i chorobą naszych czasów. Zabija bardziej niż trąd.

DEON.PL

Wcześniej duszpasterz akademicki w Opolu; duszpasterz polonijny i twórca Jezuickiego Ośrodka Milenijnego w Chicago; współpracownik L’Osservatore Romano, Studia Inigo, Posłańca Serca Jezusa i Radia Deon oraz Koordynator Modlitwy w drodze i jezuici.pl;

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
bł. Jan Beyzym SJ

Rozpalony pragnieniem leczenia trędowatych, proszę usilnie Najprzewielebniejszego Ojca Generała o łaskawe wysłanie mnie do jakiegoś domu misyjnego, gdzie mógłbym służyć tym najbiedniejszym ludziom, dopóki będzie się to Bogu podobało. Wiem bardzo dobrze, co to jest...

Skomentuj artykuł

Obojętność zabija bardziej niż trąd
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.