Popularny benedyktyn oskarżony. Anselm Grün miał pomagać sprawcy wykorzystania seksualnego
Anselm Grün, autor popularnych także w Polsce książek religijnych i ceniony duszpasterz, został oskarżony o zaniedbania związane z wykorzystywaniem seksualnym, których miał się dopuścić w latach 90. Niezależna komisja archidiecezji Paderborn w swoim raporcie zarzuca mu pomoc w powrocie do pracy duszpasterskiej księdzu, który skrzywdził szesnastolatka. Zakonnik odpowiada, że sprawy nie pamięta i wyklucza jakiekolwiek uchybienia. Sprawa rodzi pytania nie tylko o winę poczytnego pisarza, ale przede wszystkim o systemową patologię w kościelnym ośrodku terapeutycznym, z którym Anselm Grün wciąż współpracuje.
Rynek wydawnictw religijnych w Niemczech opiera się na kilku filarach, a ojciec Grün stanowi ten najtrwalszy. Łączy nakład jego publikacji to ponad dwadzieścia milionów egzemplarzy. Czytelnicy, również polscy, cenią jego wskazówki o tym, jak żyć wiarą i prowadzić życie duchowe. Mnich jest także specjalistą od psychologii, zajmuje się zagadnieniami dotyczącymi kierowania ludźmi i przedsiębiorstwami, rozwoju wewnętrznego oraz przezwyciężania niechcianych uczuć i emocji oraz rozwoju własnej wartości. Jest ceniony także w naszym kraju, który odwiedził już trzy razy.
Jednak kolejny raport komisji ds. badania wykorzystywania seksualnego w archidiecezji Paderborn uderza w nieskazitelny jak dotąd wizerunek benedyktyńskiego mnicha. Z ustaleń śledczych wyłania się obraz duszpasterza, który zamiast losem ofiary, zajął się losem sprawcy.
„Rozwiązanie tymczasowe”
Sprawa sięga lat dziewięćdziesiątych i dotyczy wikariusza z archidiecezji Paderborn. Duchowny ten wykorzystał seksualnie szesnastolatka, a w późniejszym postępowaniu karnym przyznał się do winy. W trakcie pobytu tego księdza w domu rekolekcyjnym działającym przy opactwie w Münsterschwarzach poznaje on o. Anselma, który wówczas jest opiekunem duchowym tej instytucji. Placówka jest nie tylko domem rekolekcyjnym, ale także instytucją wsparcia psychoterapeutycznego i duchowego dla ludzi Kościoła.
Według raportu komisji z Paderborn, Grün zadeklarował gotowość przyjęcia sprawcy do klasztoru benedyktynów w Dolnej Frankonii. Zaproponował również rozwiązanie tymczasowe. Zanim mnisi przyjmą wikariusza pod swój dach, ten ma pracować w duszpasterstwie w diecezji Würzburg. Władze diecezji Würzburg przystały na ten pomysł we wrześniu 1992 roku. Dzięki temu ksiądz spędza w tamtejszych parafiach siedemnaście lat, a od 2009 roku kontynuuje pracę w diecezji Erfurt.
Brak orientacji i gorszy grzech
Raport ujawnia, że Grün poręczył za wikariusza w dość specyficzny sposób. Zapewnił, że sprawca „nie jest homoseksualistą”. To oświadczenie miało otworzyć księdzu drzwi do dalszej pracy z wiernymi. Dla Rady ds. wykorzystywania seksualnego działającej przy niemieckim episkopacie argument ten stanowi dowód na patologię systemu.
Rada podkreśla, że w tamtych czasach – a po części również dzisiaj – Kościół traktował homoseksualizm księdza jako znacznie większy problem niż wykorzystanie seksualne nieletniego. „Ofiary nie znajdowały się w ogóle w polu widzenia” – piszą w oświadczeniu członkowie Rady. Ta hierarchia wartości pokazuje, jak bardzo kościelne struktury były pozbawione współczucia dla ofiary a koncentrowały się na ochronie instytucji.
Amnezja jako linia obrony
Co na to sam duchowny? Anselm Grün twierdzi, że niczego nie pamięta. „Nie pamiętam tej sprawy i wykluczam takie zachowanie” – deklaruje benedyktyn w wypowiedzi dla niemieckiej katolickiej agencji informacyjnej (KNA). Dodaje również, że nigdy nie wystawiał rekomendacji ani poręczeń dla osób, które szukały pomocy w domu rekolekcyjnym w Münsterschwarzach.
Rada przy niemieckim episkopacie reaguje na to oświadczenie ze zdumieniem i pyta, jak niepamięć zakonnika ma się do konkretnych zapisów w aktach z Paderborn. Rada domaga się natychmiastowego wyjaśnienia sprawy. Przedstawiciele ofiar żądają niezależnego badania działalności całego domu rekolekcyjnego w opactwie Münsterschwarzach. Chcą sprawdzić, czy ośrodek ten systemowo ułatwiał powrót do pracy innym sprawcom nadużyć seksualnych.
Systemowa patologia?
Recollectio-Haus der Benediktinerabtei Münsterschwarzach to nie zwyczajny dom rekolekcyjny lecz wyspecjalizowana placówka. Oferuje pomoc psychoterapeutyczną i duchową dla księży, zakonników oraz pracowników instytucji kościelnych. Jeśli to tam zapadały decyzje o powrotach przestępców seksualnych do parafii, to problem ma charakter systemowy. „Uważamy za pilnie potrzebne niezależne badanie, czy i w jakim stopniu ośrodek ten torował drogę powrotną do duszpasterstwa także innym sprawcom” – domaga się Rada.
katholisch.de/łs


Skomentuj artykuł