Wybór Turcji i Libanu świadczy o tym, że Leon XIV myśli długofalowo, nie bojąc się też przejąć schedy po Franciszku; dba o jedności chrześcijan, o stabilności regionu, o przyszłości małych wspólnot, o rolę watykańskiej dyplomacji. Choć nie potrzebuje wielkich gestów, aby działać skutecznie, jest to kontynuacja stylu, który pokazał w Watykanie: mniej kamer, więcej rozmów. Ta pielgrzymka mówi jedno: nowy papież nie zapomina o tych, którzy są na granicy przetrwania — zarówno geograficznej, jak i kulturowej czy duchowej - mówi Michał Kłosowski, watykanista, zastępca redaktora naczelnego „Wszystko co Najważniejsze”, dziennikarz i publicysta.
Wybór Turcji i Libanu świadczy o tym, że Leon XIV myśli długofalowo, nie bojąc się też przejąć schedy po Franciszku; dba o jedności chrześcijan, o stabilności regionu, o przyszłości małych wspólnot, o rolę watykańskiej dyplomacji. Choć nie potrzebuje wielkich gestów, aby działać skutecznie, jest to kontynuacja stylu, który pokazał w Watykanie: mniej kamer, więcej rozmów. Ta pielgrzymka mówi jedno: nowy papież nie zapomina o tych, którzy są na granicy przetrwania — zarówno geograficznej, jak i kulturowej czy duchowej - mówi Michał Kłosowski, watykanista, zastępca redaktora naczelnego „Wszystko co Najważniejsze”, dziennikarz i publicysta.
Czasami nie chcemy widzieć dramatów, które za chwilę wszystko zniszczą. W takich momentach kluczem jest duchowa uważność. Nie możemy dać sobie wmawiać rzeczy, które są zwodnicze, bo suflowane nam przez nieprzyjaciela, złego ducha, przez ludzką ułomność czy przez słabość swoją czy innych wokół.
Czasami nie chcemy widzieć dramatów, które za chwilę wszystko zniszczą. W takich momentach kluczem jest duchowa uważność. Nie możemy dać sobie wmawiać rzeczy, które są zwodnicze, bo suflowane nam przez nieprzyjaciela, złego ducha, przez ludzką ułomność czy przez słabość swoją czy innych wokół.
Słowa Jezusa przypominają, że życie nie kończy się na doczesności, a prawdziwa wolność rodzi się z zaufania Temu, który daje życie wieczne. To zaproszenie, by spojrzeć na siebie głębiej, oczyścić to, co stare i lękowe, oraz odnaleźć duchową odwagę w świecie pełnym kruchości i zamętu.
Słowa Jezusa przypominają, że życie nie kończy się na doczesności, a prawdziwa wolność rodzi się z zaufania Temu, który daje życie wieczne. To zaproszenie, by spojrzeć na siebie głębiej, oczyścić to, co stare i lękowe, oraz odnaleźć duchową odwagę w świecie pełnym kruchości i zamętu.
Głupota przede wszystkim wynika z jakiegoś lęku. Ludzie usiłują pływać na powierzchni tego polskiego stawu i człowiek chętnie by się spytał: po co oni tam w ogóle wleźli? Oni robią wszystko, by się na powierzchni utrzymać – i to jest jak chlapanie brudną wodą na bliźniego swego. A to jest przemądrzałość. Dziwię się, lecz nie obwiniam – mówił ksiądz Józef Tischner w rozmowie z Ellą Bodnar. Publikujemy fragment książki "Smak naszej wolności. Rozmowy z ks. Józefem Tischnerem".
Głupota przede wszystkim wynika z jakiegoś lęku. Ludzie usiłują pływać na powierzchni tego polskiego stawu i człowiek chętnie by się spytał: po co oni tam w ogóle wleźli? Oni robią wszystko, by się na powierzchni utrzymać – i to jest jak chlapanie brudną wodą na bliźniego swego. A to jest przemądrzałość. Dziwię się, lecz nie obwiniam – mówił ksiądz Józef Tischner w rozmowie z Ellą Bodnar. Publikujemy fragment książki "Smak naszej wolności. Rozmowy z ks. Józefem Tischnerem".
Bóg stworzył cały wszechświat, objawiając swoją wszechmoc, ale odkupił nas przez "słabość" krzyża. Jego totalna bezsilność stworzyła nas na nowo. Jezus dwa razy płacze w Ewangelii. Raz nad grobem przyjaciela, Łazarza w Betanii, drugi raz na widok miasta i ludzi, którzy nie rozpoznali czasu swojego nawiedzenia.
Bóg stworzył cały wszechświat, objawiając swoją wszechmoc, ale odkupił nas przez "słabość" krzyża. Jego totalna bezsilność stworzyła nas na nowo. Jezus dwa razy płacze w Ewangelii. Raz nad grobem przyjaciela, Łazarza w Betanii, drugi raz na widok miasta i ludzi, którzy nie rozpoznali czasu swojego nawiedzenia.
Przypowieść Jezusa o minach, wypowiedziana tuż przed Jerozolimą, burzy wygodne myślenie, że najważniejsze wydarzy się „kiedyś”, w wieczności. Ewangelia stawia nas w prawdzie: teraz jest czas nawrócenia, odpowiedzialności i budowania jedności. Jubileusz 2025, w słowach papieża Leona XIV, przypomina, że tylko zakorzenienie w Chrystusie daje nam siłę do wspólnej drogi i mądrego wykorzystania darów, które otrzymaliśmy.
Przypowieść Jezusa o minach, wypowiedziana tuż przed Jerozolimą, burzy wygodne myślenie, że najważniejsze wydarzy się „kiedyś”, w wieczności. Ewangelia stawia nas w prawdzie: teraz jest czas nawrócenia, odpowiedzialności i budowania jedności. Jubileusz 2025, w słowach papieża Leona XIV, przypomina, że tylko zakorzenienie w Chrystusie daje nam siłę do wspólnej drogi i mądrego wykorzystania darów, które otrzymaliśmy.
- Cała współczesna ideologia, nieustannie kolportowana przez media, powtarza, że właśnie to należy robić: zniknąć wśród rzeczy jako producent bądź jako konsument. Należy zamknąć się w świecie, żeby się oderwać od siebie, od swojej własnej najbardziej wewnętrznej samotności, której nie traktuje się jako coś, co poprzez ciszę łączy człowieka z Bogiem, ale jako coś przerażającego, groźnego. Człowiek po prostu boi się samego siebie i boi się Boga – mówi Jon Fosse, laureat literackiej Nagrody Nobla, jeden z najważniejszych pisarzy na świecie. W rozmowie z Eskilem Skjeldalem, której fragment publikujemy, odsłania swoją duchową biografię.
- Cała współczesna ideologia, nieustannie kolportowana przez media, powtarza, że właśnie to należy robić: zniknąć wśród rzeczy jako producent bądź jako konsument. Należy zamknąć się w świecie, żeby się oderwać od siebie, od swojej własnej najbardziej wewnętrznej samotności, której nie traktuje się jako coś, co poprzez ciszę łączy człowieka z Bogiem, ale jako coś przerażającego, groźnego. Człowiek po prostu boi się samego siebie i boi się Boga – mówi Jon Fosse, laureat literackiej Nagrody Nobla, jeden z najważniejszych pisarzy na świecie. W rozmowie z Eskilem Skjeldalem, której fragment publikujemy, odsłania swoją duchową biografię.
Każdy jest wezwany do tego, aby spotkać się sam na sam z Jezusem. Ta scena z Ewangelii zachęca nas, abyśmy zwrócili uwagę na najgłębsze pragnienia, jakie w nas są. „Aby móc Go ujrzeć” - ileż w tym jest tęsknoty za spotkaniem z tym, który widzi to, co jest w nas głęboko schowane.
Każdy jest wezwany do tego, aby spotkać się sam na sam z Jezusem. Ta scena z Ewangelii zachęca nas, abyśmy zwrócili uwagę na najgłębsze pragnienia, jakie w nas są. „Aby móc Go ujrzeć” - ileż w tym jest tęsknoty za spotkaniem z tym, który widzi to, co jest w nas głęboko schowane.
Facebook/Dariusz Piórkowski
Po Apelu Jasnogórskim, na którym obecni byli Wojownicy Maryi, arcybiskup częstochowski także nabrał bojowego nastroju. Przed błogosławieństwem przestrzegł Stolicę Apostolską przed pouczaniem „nas” o „pobożności ludowej i teologii maryjnej”. Zalecił papieżowi i Dykasterii Nauki Wiary – tak by przynajmniej wynikało z jego wypowiedzi – przeczytanie encykliki Jana Pawła II „Redemptoris Mater”, gdzie – jak zasugerował – znajduje się bardziej sensowna wykładnia tytułów maryjnych, niż w opublikowanym ostatnio watykańskim dokumencie…
Po Apelu Jasnogórskim, na którym obecni byli Wojownicy Maryi, arcybiskup częstochowski także nabrał bojowego nastroju. Przed błogosławieństwem przestrzegł Stolicę Apostolską przed pouczaniem „nas” o „pobożności ludowej i teologii maryjnej”. Zalecił papieżowi i Dykasterii Nauki Wiary – tak by przynajmniej wynikało z jego wypowiedzi – przeczytanie encykliki Jana Pawła II „Redemptoris Mater”, gdzie – jak zasugerował – znajduje się bardziej sensowna wykładnia tytułów maryjnych, niż w opublikowanym ostatnio watykańskim dokumencie…
Zabezpieczamy swoje życie oddając je. Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed przemijaniem i śmiercią. Gubimy się, jednak, chcąc zbawić się na własną rękę. Zachowujemy swoje życie na wieczność przez to, że oddajemy je z miłości.
Zabezpieczamy swoje życie oddając je. Nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed przemijaniem i śmiercią. Gubimy się, jednak, chcąc zbawić się na własną rękę. Zachowujemy swoje życie na wieczność przez to, że oddajemy je z miłości.
Jezus nie wyklucza nikogo. Wszyscy są wezwani i oczekiwani, wyklucza się jedynie ten, kto sam odmawia wejścia, kto nie jest pokorny i bezinteresowny.
Jezus nie wyklucza nikogo. Wszyscy są wezwani i oczekiwani, wyklucza się jedynie ten, kto sam odmawia wejścia, kto nie jest pokorny i bezinteresowny.
Niektórzy rodzice przybierają tzw. pomagający tryb. Mimo że niesie on ze sobą wiele dobrego, często taka postawa kończy się podległością dziecka wobec rodzica. "Jest monument Wybawcy i postać podrzędna, zmuszona do skorzystania z ratunku, postać o mniejszej sile, której brakuje mocy, pozbawiona tej wspaniałości. Taka bezmoc oznacza rezygnację z siebie" – pisze Zbigniew Rećko w książce "Moc relacji. Jak emocje i schematy wpływają na nasze więzi".
Niektórzy rodzice przybierają tzw. pomagający tryb. Mimo że niesie on ze sobą wiele dobrego, często taka postawa kończy się podległością dziecka wobec rodzica. "Jest monument Wybawcy i postać podrzędna, zmuszona do skorzystania z ratunku, postać o mniejszej sile, której brakuje mocy, pozbawiona tej wspaniałości. Taka bezmoc oznacza rezygnację z siebie" – pisze Zbigniew Rećko w książce "Moc relacji. Jak emocje i schematy wpływają na nasze więzi".
ncregister.com / tldm.org / faustyna.lodz.pl
Z pewnością każdy z nas nie raz zastanawiał się, jak wygląda niebo lub piekło. Choć Kościół oficjalnie nie wypowiada się na ten temat, są święci, którym — dzięki objawieniom — dane było zobaczyć rzeczywistość po tamtej stronie. Czego więc naprawdę możemy się dowiedzieć o tych pośmiertnych światach?
Z pewnością każdy z nas nie raz zastanawiał się, jak wygląda niebo lub piekło. Choć Kościół oficjalnie nie wypowiada się na ten temat, są święci, którym — dzięki objawieniom — dane było zobaczyć rzeczywistość po tamtej stronie. Czego więc naprawdę możemy się dowiedzieć o tych pośmiertnych światach?
Jest cisza, która zwiastuje odpoczynek i pokój. Ona przemawia głośniej niż tysiące słów. Jest też cisza "złowroga", "opuchnięta" skoncentrowaniem na sobie i brakiem miłosierdzia, z której uleczyć nas może tylko Bóg.
Jest cisza, która zwiastuje odpoczynek i pokój. Ona przemawia głośniej niż tysiące słów. Jest też cisza "złowroga", "opuchnięta" skoncentrowaniem na sobie i brakiem miłosierdzia, z której uleczyć nas może tylko Bóg.
Ludzie grają często z tymi, na których im zależy, uznali ich za ważne osoby w życiu. I w ten sposób domagają się docenienia, akceptacji, miłości. A równocześnie nie dostrzegają możliwości zadbania o to w inny sposób. Nie potrafią dostrzec, że mogliby otwarcie poprosić o to, czego im potrzeba – pisze Zbigniew Rećko w książce "Moc relacji. Jak emocje i schematy wpływają na nasze więzi".
Ludzie grają często z tymi, na których im zależy, uznali ich za ważne osoby w życiu. I w ten sposób domagają się docenienia, akceptacji, miłości. A równocześnie nie dostrzegają możliwości zadbania o to w inny sposób. Nie potrafią dostrzec, że mogliby otwarcie poprosić o to, czego im potrzeba – pisze Zbigniew Rećko w książce "Moc relacji. Jak emocje i schematy wpływają na nasze więzi".
Krzyż jest symbolem tego dramatu, ale przyjęty i "wybrany" przez Pana, staje się szczególnym znakiem zbawienia. Jezus nie odrzuca historii człowieka, ale bierze ją taką, jaka jest. Dla nas jest to zachęta, aby "nie uciekać od świata", ale być w nim, jak Jezus, który oddaje swoje życie za nasze zbawienie.
Krzyż jest symbolem tego dramatu, ale przyjęty i "wybrany" przez Pana, staje się szczególnym znakiem zbawienia. Jezus nie odrzuca historii człowieka, ale bierze ją taką, jaka jest. Dla nas jest to zachęta, aby "nie uciekać od świata", ale być w nim, jak Jezus, który oddaje swoje życie za nasze zbawienie.
Kiedy dni stają się coraz krótsze, a poranki chłodne i mgliste, nasz organizm zaczyna funkcjonować w zupełnie innym rytmie. Zmiana pór roku nie dotyczy jedynie krajobrazu – to także silny sygnał biologiczny, który wpływa na naszą psychikę, emocje i energię. Jesień i zima to czas, gdy wielu z nas doświadcza obniżonego nastroju, trudności z koncentracją czy uczucia ciężkości, które trudno jednoznacznie wyjaśnić. Psychologia nazywa to zjawisko sezonowym obniżeniem nastroju, a w bardziej nasilonej formie – depresją sezonową (Seasonal Affective Disorder, SAD).
Kiedy dni stają się coraz krótsze, a poranki chłodne i mgliste, nasz organizm zaczyna funkcjonować w zupełnie innym rytmie. Zmiana pór roku nie dotyczy jedynie krajobrazu – to także silny sygnał biologiczny, który wpływa na naszą psychikę, emocje i energię. Jesień i zima to czas, gdy wielu z nas doświadcza obniżonego nastroju, trudności z koncentracją czy uczucia ciężkości, które trudno jednoznacznie wyjaśnić. Psychologia nazywa to zjawisko sezonowym obniżeniem nastroju, a w bardziej nasilonej formie – depresją sezonową (Seasonal Affective Disorder, SAD).
W drodze do Jerozolimy Jezus mówi o ciasnej bramie, przez którą niewielu potrafi wejść. Nie dlatego, że Bóg ogranicza dostęp do zbawienia, lecz dlatego, że trudno nam porzucić własne „ja”, poczucie wyższości i samozadowolenia. Tylko ten, kto potrafi stanąć w pokorze i uznać swoją słabość, przejdzie przez tę bramę – prowadzącą ku prawdziwej wolności i miłosierdziu.
W drodze do Jerozolimy Jezus mówi o ciasnej bramie, przez którą niewielu potrafi wejść. Nie dlatego, że Bóg ogranicza dostęp do zbawienia, lecz dlatego, że trudno nam porzucić własne „ja”, poczucie wyższości i samozadowolenia. Tylko ten, kto potrafi stanąć w pokorze i uznać swoją słabość, przejdzie przez tę bramę – prowadzącą ku prawdziwej wolności i miłosierdziu.
Bóg zawsze dokonuje wielkich rzeczy przez coś małego. Wszystko, co czyni, ma charakter "sakramentalny", jest małym znakiem miłości: kęs chleba, belka krzyża, pusty grób. To, co małe nie narzuca się, nie wymusza niczego. Bóg daje człowiekowi wolność i swoją obecność. 
Bóg zawsze dokonuje wielkich rzeczy przez coś małego. Wszystko, co czyni, ma charakter "sakramentalny", jest małym znakiem miłości: kęs chleba, belka krzyża, pusty grób. To, co małe nie narzuca się, nie wymusza niczego. Bóg daje człowiekowi wolność i swoją obecność. 
Wracałam wczoraj rano ze szkoły po odstawieniu do niej dzieciaka w ulewnym deszczu. Nie wzięłam parasola, przez kilka minut przemokły mi spodnie i letnie buty do biegania, założone, bo akurat były pod ręką. Szłam w tym szarym, jesiennym, mokrym i bardzo niezachęcającym poranku, czując deszcz na twarzy i małą radość budzącą się w sercu.
Wracałam wczoraj rano ze szkoły po odstawieniu do niej dzieciaka w ulewnym deszczu. Nie wzięłam parasola, przez kilka minut przemokły mi spodnie i letnie buty do biegania, założone, bo akurat były pod ręką. Szłam w tym szarym, jesiennym, mokrym i bardzo niezachęcającym poranku, czując deszcz na twarzy i małą radość budzącą się w sercu.