Kościół św. Anny w Warszawie pęka. Czy świątynia zsunie się ze skarpy?
W zabytkowym kościele św. Anny w Warszawie sytuacja staje się dramatyczna. Szczeliny w ceglanym sklepieniu z roku na rok robią się coraz szersze, przez niektóre przebija już światło dzienne. Budowla stojąca na krawędzi nadwiślańskiej skarpy pęka i powoli zsuwa się w dół, co wymusza natychmiastową interwencję inżynierów i konserwatorów.
Sytuacja jest poważna, ponieważ grunt pod budynkiem stracił stabilność. Specjaliści przygotowują się do skomplikowanego remontu inżynieryjno-konserwatorskiego. Główny ośrodek duszpasterstwa akademickiego w Warszawie, który przetrwał pożogę II wojny światowej, musi teraz przejść gruntowne wzmocnienie konstrukcji, aby uniknąć zagłady.
Widoczne prześwity pod sklepieniem
Największym problemem są obecnie uszkodzenia ceglanego sklepienia nad nawą główną. Katarzyna Górecka-Ruszel z Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie informuje, że przy ołtarzu głównym już we wrześniu stanie gigantyczne rusztowanie. Inżynierowie muszą ustabilizować spękany sufit, zanim do pracy na stałe przystąpią malarze.
– Musimy ustabilizować konstrukcję ceglanego sklepienia. Sklepienie jest spękane. Są spękania, przez które widać prześwit światła dziennego – mówi w TVP InfocKatarzyna Górecka-Ruszel. To zjawisko pokazuje skalę fizycznego zagrożenia, przed którym stoi ta historyczna budowla.
Włókno węglowe i nowoczesne technologie
Konserwatorzy planują zastosowanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych, które mają uratować strukturę budynku. Marcin Dawidowicz, Mazowiecki Konserwator Zabytków, wyjaśnia, że w pierwszej kolejności sklepienia otrzymają wzmocnienie ze specjalnych siatek z włókna węglowego. To pozwoli na bezpieczne przeprowadzenie dalszych prac.
Dopiero po ustabilizowaniu stanu konstrukcyjnego rozpocznie się naprawa cennych polichromii. Prace konserwatorskie obejmą oczyszczanie i impregnację ściennych malowideł. Eksperci zlikwidują również widoczne pęknięcia, które szpecą i osłabiają wnętrze świątyni.
Dziedzictwo ocalałe z wojennej pożogi
Kościół św. Anny to wyjątkowy obiekt na mapie Warszawy. Jako jedna z nielicznych świątyń na Trakcie Królewskim przetrwała II wojnę światową bez większych zniszczeń i wyszła niemal bez szwanku z „piekła wojny”. Posiada oryginalne wyposażenie, ołtarze oraz kompletną bryłę architektoniczną, która pozostaje niezmieniona od 1788 roku.
– Kościół świętej Anny należy do zupełnie wyjątkowych. Mamy do czynienia z oryginalnym wyposażeniem, zachowaną całościowo bryłą z zachowanym malowidłem ściennym, obrazami, ołtarzami – mówi Katarzyna Górecka-Ruszel. Historia obiektu sięga jednak znacznie głębiej, bo aż końca XV wieku.
Skarpa i Trasa W-Z jako źródło problemów
Problemy z osiadaniem gruntu nie są nowe, jednak ich nasilenie budzi niepokój. Po raz pierwszy osuwanie się skarpy wiślanej zauważono w kwietniu 1949 roku, podczas budowy Trasy W-Z. Inwestycja ta, obejmująca tunel pod Krakowskim Przedmieściem, trwale osłabiła stabilność wzniesienia.
Już kilkadziesiąt lat temu inżynierowie próbowali ratować budowlę przy pomocy żelbetowych słupów oraz tak zwanej elektroosmozy. Fundamenty opasano wówczas żelbetowym wieńcem, a od strony wykopu kościół podparto betonowymi skarpami. Dziś te historyczne zabezpieczenia przestają wystarczać.
Połączone siły nauki i konserwacji
Ciągły ruch uliczny w tunelu pod kościołem oraz pracująca ziemia generują wibracje, które negatywnie wpływają na mury. Stan techniczny zabytku od kilku lat podlega stałej kontroli. Największe zagrożenie występuje od strony zbocza skarpy i trasy przelotowej.
W misję ratowania kościoła zaangażowali się najwyższej klasy specjaliści z różnych dziedzin. Siły połączyli eksperci z Politechniki Warszawskiej i Śląskiej oraz konserwatorzy z Akademii Sztuk Pięknych. Wspólne działanie inżynierów i artystów ma zapobiec katastrofie i zachować ten bezcenny zabytek dla przyszłych pokoleń.
TVP Info/łs

.webp)
Skomentuj artykuł