Nie wypadliśmy Mu z rąk. O Kościele w Polsce

Nie wypadliśmy Mu z rąk. O Kościele w Polsce
Depositphotos.com (298565400)

„Dialogi w połowie drogi” – odcinek 51. Kondycja Kościoła w Polsce to temat najprzeróżniejszych rozmów, opinii i publikacji. Patrząc na to, co się dzieje w tymże Kościele, a jednocześnie wsłuchując się w to, co Dzieje Apostolskie mówią o kondycji Kościoła pierwotnego, Ewa Skrabacz i Wojciech Ziółek SJ zadają sobie pytanie, czy dziś mamy jeszcze szansę, aby w Kościele w Polsce spotkać Zmartwychwstałego?

Autorzy podcastu mówią między innymi, że nie ma spotkania z Chrystusem poza Kościołem. I nie chodzi o Kościół wyimaginowany, ale o ten rzeczywisty; to oznacza, że nie spotkamy Go w ogóle, dopóki nie pokochamy i nie będziemy z szacunkiem traktować tych, którzy razem z nami Kościół Chrystusowy współtworzą; nie pokochamy tego konkretnego Kościoła, dopóki nie będziemy dostrzegać i doceniać obecnego w nim dobra.

WZ: Chrystus zmartwychwstał.
ES: Prawdziwie zmartwychwstał.
WZ: Witamy bardzo serdecznie. Jak zawsze w tym samym i niezmiennym składzie dialogujemy, czyli Ewa Skrabacz...
ES: I Wojciech Ziółek.
WZ: A dzisiaj będziemy rozmawiać, bo przecież tak jak słyszeliśmy przed chwilą, to jest okres paschalny. A w okresie paschalnym pierwsze czytanie zawsze jest z Dziejów Apostolskich. A Dzieje Apostolskie to jest przecież krótka historia Kościoła jerozolimskiego. Początki Kościoła, jak narodził się Kościół.
ES: To dzisiaj historycznie będzie?
WZ: Tak, ale jako że rozmawiamy tu i teraz, to będzie historia, która się dzieje tu. Mianowicie o Kościele w Polsce. O tym Kościele, w którym żyjemy, który znamy, nad którym płaczemy, którym się cieszymy. Bo przecież, jakby na to nie patrzeć, nie będziemy mieli doświadczenia zmartwychwstałego Pana Jezusa. Nie spotkamy Go, czy to w drodze do Emmaus, czy gdziekolwiek indziej, poza Kościołem, bez pośrednictwa Kościoła.

Spotkać się z Kościołem tu i teraz

ES: Poza tym konkretnym Kościołem, w tym konkretnym czasie, z tymi konkretnymi ludźmi. Tak jest. I powiedzmy od razu, że to wbrew temu, co może rodzić się w niejednym sercu czy umyśle, to nie jest zła nowina.
WZ: Choć niespodziewana. Tak jak niespodziewane było przyjście Pana Jezusa do uczniów, którzy siedzieli zamknięci w Wieczerniku z obawy przed Żydami. Tak jak było niespodziewane Jego dołączenie się do dwóch idących do Emmaus, którzy szli zupełnie właśnie gdzieś tam w ‘krzoki’. Tak jak niespodziewane było spotkanie z Marią Magdaleną, płaczącą przy grobie i tak dalej, i tak dalej. Więc, jeżeli nie spotkamy Pana Jezusa tu i teraz, w takim Kościele, to Go nie spotkamy. A jak myślisz? Możemy? Mamy szansę? Jak to w ogóle zrobić, żebyśmy w tym Kościele w Polsce, który tworzymy, za który odpowiadamy, żebyśmy Go mogli spotkać?
ES: Tak sobie myślę, że na dobry początek, to chyba trzeba byłoby się zgodzić na ten Kościół, który mamy. I zgodzić się nie w takim rozumieniu, że ‘no jest jak jest, niech już tak będzie. No tak mamy, tacy jesteśmy’. Ale żeby Go zobaczyć takim, jakim jest. Nie zaprzeczać. Nie przykrywać też Go jakimiś swoimi wyobrażeniami. Nie serwować sobie i innym jakichś wyjątkowych recept, no bo te rodzą się w naszych sercach i umysłach co rusz. I my wiemy przecież, kto powinien być, jak powinien i tak dalej. Więc, żeby właśnie nie łudzić się, nie mamić, tylko spotkać z tym, co jest. No właśnie po to też, żeby będąc w tym zanurzonym po uszy, no bo inaczej się nie da być na serio, żeby dopiero z tej perspektywy, móc coś zrobić ze sobą, bo przecież od siebie najlepiej zaczynać, no i z Kościołem w konsekwencji.
WZ: Właśnie bez tego spojrzenia takiego, bym powiedział, nawet miłosiernego na cały Kościół. W tym na siebie samych, ale w sposób szczególny na tych, z którymi się nie zgadzamy, to nie ma szans. A zacząć by trzeba było od takiego aktu nadziei, żebyśmy nie wypadli Panu Jezusowi z rąk. Że Kościół w Polsce i Kościół powszechny nie wyskoczył tak i się teraz tam właśnie toczy gdzieś w przepaść. No już trudno, no już przepadło.
ES: No chyba, że wybiorą odpowiedniego człowieka, że wprowadzą odpowiedni program, to wtedy jeszcze jest nadzieja. No tak mi się to kojarzy od razu...
WZ: A odpowiedni, to znaczy mój, prawda?

Zainteresowanie i mówienie świadczą o potrzebie bliskości

ES: No tak. No właśnie tak mi się skojarzyło, wiesz, z nie tak odległymi wyborami w Konferencji Episkopatu Polski, przewodniczącego, zastępcy, który przecież był bardzo przeżywany i to w sumie może cieszyć.
WZ: Tak, to jest plus. To, że było zainteresowanie mediów katolickich, niekatolickich, przychylnych, nieprzychylnych. Że ludzie rzeczywiście jakoś tak komentowali przed, komentowali po, to to jest dobra wiadomość. Niech o nas mówią, prawda? Znaczy się, że nie jesteśmy obojętni, że Kościół w Polsce nie jest obojętny jeszcze człowiekowi.
ES: Swoją drogą tak warto też spojrzeć na niejedną krytykę Kościoła nawet z takich właśnie zapiekłych czasem pozycji wypływających, która jest bolesna i taka trudna do przyjęcia, ale kiedy właśnie tak człowiek popatrzy na to, że tam za tym coś musi się kryć, być może jakieś zranienie czyjeś, być może jakieś rozczarowanie, ale że nie ma obojętności, a obojętność jest zabijająca. No ale dobrze, zainteresowanie OK, rzecz jasna jeszcze pytanie jakie, ale przede wszystkim taka pewność towarzysząca niejednemu orzecznikowi powinien być ten wybrany, bo wtedy to Kościół miałby szansę, a właściwie może nawet byłby uratowany, no ale przykro nam, w tej sytuacji to właściwie już koniec.
WZ: Bo tam oprócz tego zranienia, o którym wspomniałaś, to myślę, że bardzo często i na to też należy spojrzeć pozytywnie, tam za tym wszystkim stoi strach, strach o Kościół. Tak jak rodzice się boją o dziecko, tak jak boimy się o kogoś bliskiego i wtedy, że ‘przecież trzeba już zadzwonić’, że przecież trzeba, ‘no idź mu powiedz’. Robimy jakieś takie ruchy, które nieraz są bardzo gwałtowne, agresywne, nie pomagają, ale to ze strachu. W danym momencie nas to denerwuje, jakiś dziennikarz wypowiada się oczywiście mówiąc, że to jest jedyna słuszna metoda, że tylko tak trzeba zrobić. My go uważamy, osądzamy go jako egocentryka, nie słuchającego nikogo. On na to reaguje bólem, więc jeszcze bardziej się utwierdza w tym, że tylko on ma rację. My jeszcze bardziej się utwierdzamy w tym, że on jest egocentrykiem.
ES: Zamknięte koło.
WZ: I tak to się kręci.
ES: Trochę wszyscy jesteśmy ofiarami sytuacji.
WZ: A najbardziej Kościół, bo Kościół to my, prawda? No bo przecież to się potem przenosi na wszystkich. I dlatego dopóki w biskupach, w świeckich, w księżach, w dziennikarzach krytykujących i nie krytykujących nie zobaczymy dobra, dopóki nie będziemy chcieli...
ES: To ja tutaj zrobię taką małą ‘wrzutkę’ z Judaszem, bo moje spojrzenie na niego w pewnym momencie tak się zmieniło, kiedy dotarło do mnie to, że przecież on chciał dobrze. Przecież on chciał, żeby Chrystus był owym wybawicielem. I to wydanie Chrystusa miało być jakąś taką prowokacją. Że no teraz to jak już go aresztują, to na pewno objawi tę swoją moc. Tylko, że zapętlił się w tej wierze w swoją wizję. Przegapił tego prawdziwego Chrystusa. Ale właśnie to co mówisz, żeby dostrzec w tym pogmatwanym naszym rozumowaniu, też jakąś dobrą wolę.
WZ: I dobrze się rozumiemy, prawda? Że to przecież w tym, co powiedziałaś nie ma nawet cienia zarzutu, że ci co tak mówią to są Judasze, prawda?
ES: Albo z kolei usprawiedliwienia, że nie no, ale to Judasz w sumie jest pozytywną opowieścią, prawda?
WZ: Tak.
ES: Ani jedno, ani drugie.
WZ: Tylko mówimy o pułapce, w którą każdy z nas może wpaść.
ES: Wpada. Ja bym nawet powiedziała, wpada.

Ignacjańskie „Reguły o trzymaniu z Kościołem”

WZ: Tak, tak. Dlatego jako jezuita to nie to, że mamy panaceum, ale dzielimy się tym co mamy najcenniejszego.
ES: I co nam też pomaga.
WZ: I co nam też pomaga. A co my jezuici mamy najcenniejszego? Ćwiczenia duchowne. A tam Ignacy napisał Reguły o trzymaniu z Kościołem. I te reguły, ich jest kilkanaście, prawie wszystkie zaczynają się od słów: „pochwalać... pochwalać...” „Winniśmy być bardziej skłonni do tego, żeby pochwalać”, i tak dalej.
ES: A przypomnijmy, że Ignacy pisał to w czasach, kiedy Kościół prezentował...
WZ: Kiedy nie za bardzo było co pochwalać.
ES: Właśnie, obraz nędzy i rozpaczy, tak.
WZ: A mówi, żeby pochwalać spowiedź przed kapłanem, słuchanie mszy, zakony, kult relikwii i tak dalej. I to nie było w odniesieniu... No, ponieważ protestanci mówią, że nie, to my będziemy... To było przede wszystkim dlatego, żeby ten pogubiony, umęczony i bardzo poniżony Kościół, poniżony przez swoje grzechy, żeby było jasne, pomóc mu wyjść z tego. Żeby go podnieść. Bo co, ile razy mówimy to w takich relacjach rodzinnych, koleżeńskich, że jedna pochwała znaczy więcej niż sto nagan, prawda?
ES: Ile razy doświadczyliśmy dobrego czyjegoś spojrzenia, dobrego słowa, które rodziło w nas wdzięczność, dobro, a nie właśnie negatywne komunikaty, które jeszcze niżej nas spychają.
WZ: Niech nikt sobie nie pomyśli, że co ten jezuita gada, że co tu pochwalać, że przecież tu jest bagno, przecież tu jest zło.
ES: A on proponuje perfumować i pudrować, tak?
WZ: Tak. Tylko mówimy o tym, żebyśmy mieli cierpliwość do tego, że ktoś nie umie, że ktoś nie potrafi, że ktoś się boi, że ktoś nawet nie chce, ale nie ze złej woli, tylko z nieumiejętności.
ES: Nie rzadko tym ‘ktosiem’ jesteśmy my i może ta perspektywa też nam pomoże właśnie takiego spojrzenia dotknąć. Więc zaczynając od siebie, patrzmy tak i na siebie i na Kościół z nadzieją. Wracamy do tego, od czego wyszliśmy, że to ten Kościół, bardzo konkretny, w tych ludziach jest naszą drogą do Chrystusa.
WZ: „Bo ten sam Duch Święty, który działał w apostołach, jest obecny w Kościele Matce Naszej”. I myśmy nie tylko sroce spod ogona nie wypadli, ale myśmy Panu Jezusowi z rąk nie wypadli. Nadal nas niesie, prowadzi i się o nas troszczy. I dlatego wciąż możemy o naszym Kościele rozmawiać, prowadząc te nasze paschalne „Dialogi w połowie drogi”.

Jezuita, uratowany grzesznik; poprzednio duszpasterz akademicki w Opolu i Krakowie, proboszcz we Wrocławiu, prowincjał (2008-2014), a obecnie proboszcz w Tomsku (Rosja, Syberia); inicjator Deon.pl i Modlitwy w Drodze.

Twitter: wziolek_sj

 

Politolog, nauczyciel akademicki, dawca krwi, amatorka biegów długodystansowych, współpracuje z Radiem Doxa, Modlitwą w drodze i Deon.pl.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
bp Andrzej Czaja, Tomasz Ponikło

Uznany teolog i biskup opolski przedstawia w nowym świetle wyzwania stojące przed Kościołem w Polsce. Prezentuje swoje poglądy na najważniejsze tematy chrześcijaństwa i zabiera głos w kluczowych sprawach polskiego Kościoła.

Z książki dowiemy się, kim jest...

Skomentuj artykuł

Nie wypadliśmy Mu z rąk. O Kościele w Polsce
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.