Po co anioł wysłał pasterzy do żłobka?

Po co anioł wysłał pasterzy do żłobka?
(fot. shutterstock.com)
5 lat temu

Odpowiedź na to pytanie wydaje się tak oczywista, że samo jego postawienie jest prawie nietaktem. Cel był jak najbardziej misyjny - pasterze mieli pójść, by zobaczyć, a potem opowiedzieć o tym, co zobaczyli. Niby proste i oczywiste. Ale ta oczywistość - cytując klasyka - nie jest wcale taka oczywista.

W momencie gdy objawił się anioł, by ogłosić im radość narodzenia Syna Bożego, pasterze bardzo się przestraszyli, ujrzeli bowiem - jak relacjonuje Łukasz - chwałę Pańską, która ich oświeciła (Łk 2,9). A nawet nie tyle ujrzeli, co zostali nią porażeni.
W przypisie Biblia Tysiąclecia każe się w tym miejscu odwołać do sceny z Księgi Wyjścia, gdy Mojżesz wstąpił na górę Synaj: "A wygląd chwały Pana w oczach Izraelitów był jak ogień pożerający na szczycie góry" (Wj 24,17). No właśnie. Coś z tego przerażającego doświadczenia Izraelitów na Synaju było udziałem pasterzy na łące pod Betlejem. Boga przecież oglądać się nie dało. Skrywał się w ogniu, świetle, wichurze czy w grzmotach, czasami nawet przemawiał, ale zobaczyć się nie pozwalał. Jednak z Mesjaszem - jak się okazuje - miało być zupełnie inaczej. Urodził się jako człowiek, objawił się jako niemowlę, ze wszystkimi tego ludzkimi konsekwencjami, zamkniętymi w słowie
"pieluszki".
Zanim jeszcze cokolwiek powie, Mesjasz to ktoś, kto już daje się zobaczyć. I tak też się dzieje. Pasterze decydują się iść do Betlejem właśnie po to, aby "zobaczyć, co się tam zdarzyło", a gdy już zobaczą Niemowlę, opowiedzą to, co im zostało objawione. I wielbić będą Boga "za wszystko, co słyszeli i widzieli". I tak oto pasterze stali się pierwszymi świadkami tego, co można nazwać przewrotem kopernikańskim w ekonomii zbawienia. Bóg zdecydował się pokazać ludziom. Przez wiele tysięcy lat tylko mówił. I to Mu wystarczało. "Czemu, u licha, zaczął szukać wrażeń / w złym towarzystwie materii?", jakby zapytała Wisława Szymborska w wierszu Platon, czyli dlaczego. Z odpowiedziami na to pytanie kłopot jest taki, że zna je tylko Bóg. My możemy się jedynie domyślać.
Pokusa zobaczenia Boga nieobca była Izraelitom. Bogowie ościennych ludów dawali się zobaczyć i wyrzeźbić. To pragnienie zobaczenia Boga pchało ich do tego, by w chwili zwątpienia w Jego obecność zamienić "swą Chwałę na wizerunek cielca jedzącego siano", nad czym ubolewał Psalmista (Ps 106,20). Bóg nie dał się zamknąć w tym, co widzialne, aż do momentu gdy stał się człowiekiem. Owszem, Jezus to - w pewnym sensie - nie cały Bóg, ale Jego "widzialna strona" (te cudzysłowy są konieczne, by się zbytnio nie narazić dogmatykom). To ta "strona Boga", która wydała się na ludzkie spojrzenie, a w konsekwencji - na theatron, na spectaculum, na widowisko.
Św. Paweł napisze do Koryntian, że Apostołowie stali się "widowiskiem światu, aniołom i ludziom" (1 Kor 4,9). Czyż wcześniej to samo nie stało się z Jezusem, Synem Bożym? Chcąc czy nie chcąc, przyjmując materię i dając się zobaczyć, Bóg stał się częścią światowego widowiska. "Chcemy zobaczyć Jezusa" - powiedzą Grecy do Filipa (J 12,21). Grecy, Europejczycy - jeszcze bardziej niż zasłuchani w Słowo Semici - chcą widzieć. I Bóg to wie. W "społeczeństwie spektaklu" - jak definiuje nasz świat Guy Debord, Bóg świadomie staje się jego częścią, nie tylko zbierając owacje, ale także narażając się na wygwizdanie. Takie są konsekwencje tej widzialnej partycypacji w świecie. W Betlejem bierze swój początek najbardziej spektakularna z religii - religia zrodzona ze Słowa, które stało się Ciałem i pozwoliło się nie tylko usłyszeć, ale i zobaczyć.
Od tamtej pory toczy się w łonie tej religii nieustanna walka między tymi, którzy "nie widzieli, a uwierzyli", a tymi, co nie uwierzą, dopóki nie zobaczą, nie dotkną, nie włożą palca. Betlejemscy pasterze, owi "ewangeliczni paparazzi", na zawsze pozostaną patronami tych drugich, którzy sobie mówią: "chodźmy i zobaczmy". Czy nie tego właśnie chce od nich anioł? By widzieli?
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Po co anioł wysłał pasterzy do żłobka?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.