Szmaty w grobie

Szmaty w grobie
(fot. shutterstock.com)

Ewangelia o zmartwychwstaniu to jest największy hardcore w historii świata. Do grobu wchodzi dwóch facetów, nie widzą ciała, są tylko płótna, i od tej chwili wierzą w to, że Jezus jest Bogiem. Musi Nim być, skoro wyszedł z grobu.

Piotrze, Janie! Jacy wy jesteście nieroztropni, jak bardzo daliście się ponieść temu, co zobaczyliście i czego doświadczyliście!

Oni musieli doświadczać Jezusa w niesamowity sposób jeszcze przed Jego śmiercią. Czytając Ewangelię, widzę, że doświadczać Jezusa, to wcale nie znaczy nie mieć wątpliwości, grzechów, być stuprocentowo pewnym siebie czy nie potrzebować wsparcia. Być człowiekiem, który Go doświadczył, wcale też nie znaczy nadawać się do każdego zadania, wszystkiemu podołać, odnosić sukcesy rodzicielskie i duszpasterskie.

To, że nazywamy siebie chrześcijanami, nie znaczy, że mamy być superludźmi. Najważniejsze jest to, by On mógł być obecny w naszym życiu, byśmy właśnie w codziennym doświadczaniu Jego osoby nauczyli się Go tak bardzo, jak niewidomy swojej drogi do domu.

Musimy znać każdy Jego szczegół, sposób myślenia, działania, rozpoznawać Jego emocje, to co Go porusza, wkurza, a co cieszy. To jest szalenie ważne w chwili, w której będziemy mieli swój moment rozpoznania tego, że On żyje.

Przyjdzie lub już przyszedł taki moment w naszym życiu, kiedy wejdziemy do jakiegoś "grobu" i uwierzymy. Po prostu będziemy wiedzieć, że On żyje. Inni zapytają o dowód, o racjonalne powody takiej postawy, a my jedyne, co będziemy mieli do powiedzenia, to to, że zobaczyliśmy jakieś "szmaty". I już wiemy.

Później pojawi się pokusa, by innym pokazywać nasze doświadczenie jako jedyne właściwe. Nie róbmy tego. Ich doświadczenie Jezusa przed ujrzeniem "grobu" było inne. Znajdą się też tacy, którzy będą chcieli od nas wszystkich szczegółów, by to sobie odtworzyć. Opowiedzmy im jak najwięcej, ale zostawmy wolność, niech szukają swojego doświadczenia Boga.

I nie bójmy się innym ogłosić tego, co sami przeżyliśmy, tego, co zmieniło nasze życie. Nie dawajmy im instrukcji, że muszą jak my. Nie muszą. Po prostu będziemy wiedzieć, że trzeba im to oznajmić. Stanie się tak, bo doświadczymy życia, a nie śmierci.

Grzegorz Kramer SJ - jezuita, blogerpomysłodawca mszy w intencji mężczyzn w kościele św. Barbary w Krakowie.

Powyższy tekst pochodzi z książki Grzegorza Kramera SJ "Bóg jest dobry... i dam się za to zabić".

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Szmaty w grobie
Komentarze (17)
ZG
Zygmunt Gromek
29 listopada 2017, 18:40
 Aż sie wierzyć nie chce, ze w XX wieku takimi bzdurami moherowe ludziki na czele z jakimiś tłustymi , obleśnymi sukienkowymi  miejsce w internecie zajmują
17 kwietnia 2017, 07:40
1 O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł, was, przed których oczami nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego? 2 Tego jednego chciałbym się od was dowiedzieć, czy Ducha otrzymaliście na skutek wypełnienia Prawa za pomocą uczynków, czy też stąd, że daliście posłuch wierze?1 3 Czyż jesteście aż tak nierozumni, że zacząwszy duchem, chcecie teraz kończyć ciałem?2 4 Czyż tak wielkich rzeczy doznaliście3 na próżno? A byłoby to rzeczywiście na próżno. 5 Czy Ten, który udziela wam Ducha i działa cuda wśród was, [czyni to] dlatego, że wypełniacie Prawo za pomocą uczynków, czy też dlatego, że dajecie posłuch wierze? 1 Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli! 2 Oto ja, Paweł, mówię wam: Jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda. 3 I raz jeszcze oświadczam każdemu człowiekowi, który poddaje się obrzezaniu: jest on zobowiązany zachować wszystkie przepisy Prawa. 4 Zerwaliście więzy z Chrystusem; wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie, wypadliście z łaski. 5 My zaś z pomocą Ducha, na zasadzie wiary wyczekujemy spodziewanej sprawiedliwości. 6 Albowiem w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość. 7 Biegliście tak wspaniale! Kto przeszkodził wam trwać przy prawdzie? 50 Zapewniam was, bracia, że ciało i krew17 nie mogą posiąść królestwa Bożego, i że to, co zniszczalne, nie może mieć dziedzictwa w tym, co niezniszczalne. 51 Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni18. 52 W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni19. 53 Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność.
17 kwietnia 2017, 00:15
Ojcze Grzegorzu tak rzutem na taśmę bo właściwie to już śpię. A czy Jezus to nie zmartwychwstał zanim umarł? Przecież chodził id wsi do wsi i nauczał a tego czego nauczał teraz słuchamy, czytamy żeby zmartwychwstać. Czy można stać się ofiarą swojego zmartwychwstania? Skoro jest przynaglenie żeby iść i dzielić się z innymi tym czego się doświadczyło można zupełnie przy okazji doświadczyć popularności czy wręcz sławy i dać się ponieść na ich skrzydłach na których można dolecieć do grobu. Dlaczego mnisi zen żebrzą? Właśnie dlatego, żeby nie popaść w samouwielbienie i pychę z powodu wzniesienia się na wyżyny duchowe. Może nie do końca szczęśliwy przykład ale wiadomo o co chodzi.
Oriana Bianka
Oriana Bianka
16 kwietnia 2017, 23:55
Bardzo poruszający obraz: porzucone szmaty w grobie i puste, niepotrzebne już krzyże. Jezus zmartwychwstał i żyje. Po to narodził się i żył na ziemi, aby nam pokazać, jak żyć należy, zmartwychstał, aby dać nam nadzieję i pewność, że Bóg nas nie opuścił, lecz jest wśród nas i nigdy nas nie opuści.
16 kwietnia 2017, 22:54
Szmaty w grobie a w tle trzy puste krzyże i tak to powinno wyglądać.
16 kwietnia 2017, 22:50
Dobrze ojciec podpowiada, że skoro doświadczyło się życia a nie śmierci trzeba iść i to powiedzieć. Tylko że wśród tych głoszących są też oszuści. Poznać ich można po tym, że o tym wszystkim co tu na ziemi mówią z najwyższą odrazą.
16 kwietnia 2017, 22:41
Bardzo dobry tytuł, oczywiście że to są jedynie szmaty. Jedynie dla tych którzy tkwią jeszcze w głębokim grobie to będą przenajświętsze płótna przesiąknięte przenajświętszą krwią. A co z relikwiami? Po co preparuje się fragmenty ciała ludzkiego? Nie lepiej złożyć je na wieczny odpoczynek do grobu razem ze szmatami?
Andrzej Ak
Andrzej Ak
16 kwietnia 2017, 22:06
Odnoszę wrażenie, że w kwestii Zmartwychwstania Jezusa brakuje tutaj kropki nad "i". Czym by miała być ta kropka? A no, naszym zmartwychwstaniem wraz ze Zmartwychwstaniem Jezusowym. Ale, co to właściwie znaczy zmartwychwstać z Jezusem? Według mnie, ale również i wielu innych ludzi głęboko wierzących oznacza to zerwanie z własną doczesną grzesznością. Jednak wyrzekanie się zła każdego dnia to tylko jedna strona takiego zmartwychwstania, bo jest też druga. Tą drugą jest wyrzeczenie się przyjemności, które są skutkiem przyjmowania zła. Mówię tutaj o naszym wnętrzu, o potrzebie dbania o czystość własnego serca, a tym samym myśli, wzroku itd. Doskonale tą potrzebę opisuje brat Adam w dzisiejszym vlogu: https://www.youtube.com/watch?v=PBcsRcPOOt4 On to odkrył na dniach, a św Teresa z Avila i św Jan od Krzyża ok pół wieka temu. Czemu to ma służyć? Z jednej strony przemianie naszych serc i tym samym większemu zbliżaniu się do Serca Boga. Z drugiej strony do przemiany naszego życia Mocą Jezusa, który zaproszony do naszego życia nie potrafi być obojętny na nasze słabości i wady. Tym samym przemienia nas na swoją wersję, z każdym dniem coraz bardziej. Bez tego trudno jest mnie samemu twierdzić, że stoję po stronie Jezusa i stać po stronie Prawdy oraz dostrzegać tego namacalne dowody każdego dnia. Wiem, że kiedyś przyjdzie czas odejścia z tego świata i pragnę, aby ten dzień był wybawieniem mnie z życia w świecie upadłych i to raz na zawsze porzucić to wszechobecne dziadostwo tego świata. Póki co mam kroczyć ścieżkami, które Pan stawia na mojej drodze. A są to ścieżki powolnego porzucania pragnień starego człowieka, ścieżki modlitw, ścieżki rozważań czasem tajemnic wiary, a czasem dostrzegania jej okruchów, których wcześniej jakoś nie potrafiłem dostrzec.
Andrzej Ak
Andrzej Ak
16 kwietnia 2017, 22:04
cz II Zmartwychwstanie z Jezusem nie jest więc tylko chwilą, przeżyciem jakiś niesamowitych emocji. Jest to nie łatwa droga, która trwa po krańce naszego życia, tutaj. Jak uczynić pierwszy krok na drodze przemiany tego naszego życia? Wejść w dialog z Jezusem i uparcie prosić Go o przewodnictwo. Kto może to uczynić? KAŻDY! I tu właśnie pojawia się prawdziwe Miłosierdzie Boga. Bóg widząc człowieka potrzebującego, pokornego i proszącego Go o przewodnictwo, dostrzega w takim człowieku swoje dziecko i obdarowuje go stopniowo (wraz z duchowym dojrzewaniem) Swoimi Darami. Jednak, aby tym Dzieckiem się faktycznie stać trzeba zaprzeć się siebie, wziąć Chrystusowy Krzyż i żyć w tym niedoskonałym świecie w dialogu z Bogiem. I tego Zmartwychwstania z Jezusem życzę wszystkim braciom i siostrom w Chrystusie Panu naszym. Amen.
17 kwietnia 2017, 07:52
Napisałeś: "wziąć Chrystusowy Krzyż i żyć w tym niedoskonałym świecie w dialogu z Bogiem." To nie jest prawda : 24 Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój10 i niech Mnie naśladuje.
Andrzej Ak
Andrzej Ak
18 kwietnia 2017, 17:31
W ogólnym obrazie masz Magdaleno rację, bo Krzyża Chrystusowego Pan nam nie każe dźwigać, ba przerósł by nas i poleglibyśmy. Jednak z innej, dalszej perspektywy widać dwa krzyże w naszym życiu. Pierwszy to zbiór różnych krzyży od świata upadłych, a drugi to też jakiś zbiór takich lżejszych krzyży od Boga, które są dla naszego dobra, bo dzięki nim dojrzewamy w wierze. Tak to już jest, że pragnąc być strasznie blisko Boga nie sposób się dla Niego trochę poświęcać i to są te krzyże Chrystusowe, które na kresie naszego ziemskiego życia będą stanowić jeden Krzyż, który będzie w wymiarze Boga uznany jako nasze zasługi. Bóg nikogo nie przymusza, by brał na siebie cząstkę Chrystusowego Krzyża, jednak wielu Świętych przyjęło Go na siebie i z własnej woli przyjęli np. męczęńską śmierć, która jest największą ofiarą. Muszę przyznać, że to bardzo trudny temat i napewno indywidualny w relacji człowiek Bóg, a każdy człowiek ma trochę inne patrzenie na tą tematykę.
16 kwietnia 2017, 21:40
Księże Grzegorzu czas pójść po rozum do głowy. Nazywanie płócien (całunu), w które zawinięty był Zbawiciel "szmatami" jest bardzo niesmaczne, a nawet w moim odczuciu jest profanacją. Nazywanie tak pogardliwie płócien przesiąknietych Najświętszą Krwią Chrystusową to poniżenie Jezusa. Wrócę do mojego pytania: kiedy Ksiądz przeprosi rząd pani B. Szydło za oszczerwstwa, które Ksiądz publicznie głosił (słynne sopockie 10 sierot z Aleppo). Dopóki Ksiądz tego nie zrobi jest Ksiądz marnym platformianym tchórzem. Przypominam ostatni warunek dobrej spowiedzi: zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
MR
Maciej Roszkowski
16 kwietnia 2017, 20:55
Autorze. Zgoda co do ducha, niezgoda na "literę", czyli na język.
Fala Kwiat
Fala Kwiat
16 kwietnia 2017, 20:17
Hmm, szmaty......to ma byc fajne, czy madre, na topie, czy co? Chyba coś autorowi się pomieszalo i to powaznie.
abraham akeda
abraham akeda
16 kwietnia 2017, 19:43
Mocny w gębie ten Kramer, ciekawe jak bedzie ćwierkał kiedy sie go podłączy do prądu albo kiedy przyjdzie do zrywania paznokci. Okazuje się iż nawet Boga można wykorzystać w celach marketingowych żeby nabić kiermane ze sprzedaży książek.
AA
a a
16 kwietnia 2017, 19:13
https://www.youtube.com/watch?v=HcnfT4arZtI
Andrzej Ak
Andrzej Ak
16 kwietnia 2017, 18:50
Nie "szmaty" lecz święte płótna! Święte, bo zatrzymały w sobie Przenajświętszą krew Pana Jezusa. Pokusa kreowania prowokacyjnych tytułów, graniczy tutaj z bluźnierstwem.

Skomentuj artykuł

Szmaty w grobie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.