Tęsknota za życiem duchowym

Tęsknota za życiem duchowym
(fot. magro_kr / Foter / CC BY-NC-ND)
6 lat temu
Zdzisław Józef Kijas OFMConv

Chrześcijanin "jutra" będzie musiał ożywić na nowo wielką tęsknotę za życiem duchowym, tęsknotę za znalezieniem swojej studni życia. Będzie musiał odnowić swoją nostalgię za Bogiem.

To jest niezwykle ważne, aby tęsknić za Bogiem, który jest i ciągle przychodzi, ponieważ jest Bogiem nowego życia, a nie tylko historii, która się już dokonała. Tylko mocne pragnienie Boga, spotkania się z Nim, nawiązania z Nim intymnego dialogu miłości, zdoła obronić wierzących przed pokusą szarości życia, przed płynnością wartości, przed bylejakością. Ujął to doskonale św. Augustyn w swoim komentarzu do Pierwszego Listu św. Jana, który Kościół zamieścił w Liturgii Godzin. Augustyn pyta: "Cóż takiego nam obiecano?" i odpowiada słowami Biblii, że "będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest" (1 J 3, 2). Po czym kontynuuje:
Język powiedział, jak umiał; resztę trzeba rozważyć w sercu. Cóż bowiem wielkiego wypowiedział nawet sam święty Jan w porównaniu z Tym, który jest, i cóż my potrafimy powiedzieć, tak przecież dalecy od Janowej wielkości.
Zwróćmy się przeto do Chrystusowego namaszczenia; zwróćmy do namaszczenia, które wewnętrznie uczy nas o tym, czego nie można wypowiedzieć słowami; ponieważ zaś teraz nie możecie dostąpić widzenia, niechaj cała wasza gorliwość wyrazi się w pragnieniu.
Całe życie prawdziwego chrześcijanina jest świętą tęsknotą. Za czym zaś tęsknisz, tego jeszcze nie widzisz. Gdy jednak tęsknisz, wówczas stajesz się podatnym do przyjęcia tego, co zobaczysz, gdy nadejdzie.
Kiedy zamierzasz napełnić jakikolwiek pojemnik, a wiesz, że sporo tego, co trzeba będzie włożyć, wtedy poszerzasz sakwę, worek, bukłak czy cokolwiek innego. Wiesz, jak dużo masz włożyć, a widzisz, jak mało jest miejsca. Rozciągając zatem, zwiększasz pojemność. Otóż w ten właśnie sposób Bóg, każąc nam czekać, zwiększa pragnienie, wywołując pragnienie - poszerza duszę, poszerzając ją - zwiększa zdolność przyjęcia.
Pragnijmy przeto, bracia, albowiem czeka nas napełnienie. Zobaczcie, jak święty Paweł rozszerza serce, aby mógł przyjąć to, co nadejdzie. Mówi oto: "Jeszcze nie osiągnąłem wszystkiego, nie stałem się jeszcze doskonałym: bracia, ja nie sądzę, że już pochwyciłem".
Cóż zatem czynisz w tym życiu, skoro jeszcze nie osiągnąłeś? "To jedno: zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, biegnę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie, do jakiej Bóg wzywa w górę". Apostoł mówi o sobie, iż natęża siły i biegnie ku mecie. Zdaje sobie z tego sprawę, iż jeszcze nie jest podatny, aby otrzymać to, "czego oko nie widziało ani ucho nie słyszało, ani w serce człowieka nie wstąpiło".
Nasze życie jest więc ćwiczeniem się w tęsknocie. Tym bardziej udoskonali nas święte pragnienie, im bardziej odsuniemy nasze pragnienia od miłości świata. Mówiliśmy wcześniej o potrzebie uprzedniego wyprzątnięcia tego, co ma być napełnione. Skoro masz być wypełniony dobrem, pozbądź się zła.
Pomyśl, że Bóg pragnie napełnić cię miodem; lecz jeśli pełen jesteś octu, gdzież złożysz miód? Trzeba wylać dotychczasową zawartość naczynia, trzeba oczyścić naczynie nawet za cenę trudu, za cenę mozołu, aby stało się podatne na przyjęcie nowej zawartości.
Kiedy mówimy: miód, złoto, wino - myślimy o tej rzeczywistości, którą staramy się wyrazić, a która jest niewyrażalna. Jest nią Bóg. Gdy zaś mówimy "Bóg", cóż powiedzieliśmy? Słowo to wyraża całe nasze pragnienie. Cokolwiek zatem jesteśmy w stanie powiedzieć, sprowadza się do tego: rozszerzmy się ku Bogu, aby napełnił nas, gdy przyjdzie. "Będziemy podobni do Niego, albowiem zobaczymy Go takim, jakim jest".
Życie człowieka - mówi Augustyn - jest "ćwiczeniem się w tęsknocie". Nie chodzi o jakąkolwiek tęsknotę, ale tę podstawową, najważniejszą, która nadaje życiu kierunek i potrzebną dynamikę. Chodzi o ten rodzaj tęsknoty, która niesie w sobie siłę wytyczania kierunku życia, nadaje mu treść i ostateczny sens, a także siłę do pójścia przed siebie także wówczas, kiedy wokół brak przewodników, świadków, kiedy jest ciemno lub mgliście. W takiej tęsknocie Bóg staje się jedynym światłem i jedynym źródłem świeżej wody. Jest również studnią, z której dobywa się wodę życia. Lecz dotrzemy do niej tylko wówczas, kiedy zaczniemy odczuwać autentyczne pragnienie, kiedy zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby dotrzeć do studni. W przeciwnym razie, żyjąc na pustyni ducha i nie odczuwając pragnienia, umieramy i usychamy z pragnienia.
Fragment pochodzi z książki: Znalazłem perłę
Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Tęsknota za życiem duchowym
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.