Tylko jedno pytanie

Tylko jedno pytanie
(fot. shutterstock.com)

Zwiastowanie. Dobrze nam znana biblijna scena. Wiemy, jak się zakończyła, co było dalej i jakie przyniosło skutki dla całego świata. Ale Maryja, kiedy przyszedł do niej anioł, jeszcze tego nie wiedziała.

Czego boi się Maryja

Anioł Gabriel pojawia się w Piśmie Świętym cztery razy. Dwa pierwsze w księdze Daniela. Kiedy po raz pierwszy przychodzi do proroka, ten tak to opisuje: "Gdy przybył, przeraziłem się i padłem na twarz." (Dn 8, 17b). Później Gabriel przychodzi do Zachariasza: "Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego.  Lecz anioł rzekł do niego: «Nie bój się, Zachariaszu!" (Łk 1,12-13a). A potem Gabriel przychodzi do Maryi. I mówi do niej: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski". Nie zaczyna od "nie bój się", co z pewną dozą poczucia humoru można określić jako stałą kwestię powitalną aniołów.  Maryja, w przeciwieństwie do Daniela i Zachariasza, najwyraźniej nie boi się postaci i wyglądu anioła. Dopiero po słowach, jakimi Gabriel ją przywitał, Łukasz notuje, że Maryja "zmieszała się". Grecki źródłosłów mówi, że zmieszanie Maryi można zrozumieć jako "przestraszenie". Ten strach to nie lęk przed Bożym posłańcem, ale przed tym, co może nieść ze sobą jego pozdrowienie. Być może wyda się to dziwne, bo nosimy w głowie obraz Maryi przez całe życie niemal zjednoczonej z Bogiem, pokornej, posłusznej i przyjmującej wszystko, co jej się zdarza, że spokojem. Ale scena zwiastowania zdaje się pokazywać, że Maryja lęka się woli Bożej. I ten jej lęk jest bardzo pocieszający. Oznacza, że Bóg do końca szanuje wolność człowieka - nawet tego, którego sobie wybrał, żeby miał kluczowe uczestnictwo w dziele zbawienia. Oznacza, że Bóg liczył się z tym, że Maryja może Mu odmówić. I że przyjęcie woli Stwórcy, nawet, jeśli się z Nim pozostaje w bliskiej relacji, jeśli się Go zna i kocha, może być trudne i odbywać się nie bez lęku.

Obietnica bezpieczeństwa

Kiedy zmieszana żona Józefa rozważa, o co chodzi, anioł mówi do niej: "Nie bój się". A potem wyjaśnia, że urodzi dziecko, które będzie królem. I nie tylko zwykłem królem: będzie nazwane Synem Boga i będzie panowało bez końca. Mówi też, że Maryja ma nadać dziecku imię Jezus. W kulturze żydowskiej prawo nadania imienia dziecku należało do ojca, po uzgodnieniu go wcześniej z matką. Bóg wybiera imię dla syna Maryi, określając przez to Siebie jako Jego Ojca. Dlatego to, o co pyta Maryja, jest bardzo logiczne. "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Jak zajdę w ciążę, skoro jestem dziewicą? I to, wbrew pozorom, nie jest pytanie" techniczne". To pytanie o kształt jej całej przyszłości. Czy ten syn to będzie wspólne dziecko Maryi i Józefa? Czy Boży zamiar względem Maryi, który wydawał się do tej pory oczywisty - będzie żoną prawego i pobożnego mężczyzny, który ją kocha - ma się teraz całkiem zmienić? To tylko jedno pytanie, ale pytanie kluczowe. Maryja zna bowiem prawo. Wie, że żona, która nie zamieszkała jeszcze z mężem i zaszła w ciążę, jest oskarżana o zdradę i powinna zostać ukamienowana. Że zdradzony mąż może ją też po cichu odesłać, niejako biorąc na siebie winę. I że to będzie koniec życia małżeńskiego. To trochę tak, jakby Maryja mówiła: to wspaniały plan, Panie Boże, ale jestem z lekka przerażona, bo spodziewałam się, że moje powołanie będzie się sprowadzało do bycia dobrą żoną Józefa i matką jego dzieci. Tego chciałam i tego oczekiwałam. A Ty wszystko zupełnie zmieniasz!

Z drugiej strony to też tak, jakby Bóg przysyłał do Maryi anioła z pytaniem: kto jest dla ciebie ważniejszy: Ja czy Józef? Ja czy Prawo? Ja czy bezpieczeństwo? Czy ufasz Mi, błogosławiona między niewiastami?

Co odpowiada jej Gabriel?

"Duch Święty zstąpi na ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię".

Czasami ten fragment próbuje się rozumieć jako tajemniczy opis fizycznego aktu bosko-ludzkiego współżycia, jakby to była inna wersja poradnika dla naiwnych młodych żon: jak to się stanie, że będę mieć dziecko? Moc Najwyższego osłoni Cię. Słowo "osłoni" tłumaczone jest też jako "ocieni", "zacieni". Ten sam wyraz jest użyty w Piśmie Świętym tylko raz, i to w Septuagincie, w Psalmie 91: "Okryje cię swymi piórami i schronisz się pod Jego skrzydła" . (Septuaginta - czyli tłumaczenie Starego Testamentu na język grecki z ok. II wieku p.n.e dla tych Żydów, którzy, żyjąc w diasporze, coraz gorzej znali hebrajski, a coraz lepiej ówczesny "angielski" - grekę). Łukasz, który korzysta z Septuaginty, używa dokładnie tego samego greckiego słowa. Znamy ten fragment dobrze z przekładu Kochanowskiego, który pewnie bardziej nam się kojarzy jako śpiewana w kościele pieśń. "W cieniu swych skrzydeł zachowa cię wiecznie". Bo Psalm 91 to psalm o Bożej opiece, kończący się słowami "Nasycę go długim życiem i ukażę mu moje zbawienie."

"Moc Najwyższego osłoni Cię" - to jak obietnica bezpieczeństwa. Nic Ci się nie stanie, bo Ja cię osłonię.

Konkretny znak

Gabriel, odpowiadając na pytanie Maryi, dodaje też jeszcze jedną informację: oto jej krewna, Elżbieta, jest w szóstym miesiącu ciąży, a jest już stara i dotąd uchodziła za bezpłodną. Dziecko Elżbiety to dla Maryi znak. Tak, jakby Pan Bóg mówił: obiecuję ci bardzo wiele i daję ci znak. Jeśli tego potrzebujesz, możesz sprawdzić, że dla Mnie nie ma nic niemożliwego. Wydaje się, że wieść o dziecku Elżbiety i zapewnienie o Bożej wszechmocy przekonuje Maryję, bo wtedy właśnie zgadza się na to, co Bóg dla niej przygotował. Nastawiając się na wszystko, rezygnuje ze swojego planu, ze swojego pomysłu na życie: być żoną Józefa i matką jego dzieci. A potem z pośpiechem udaje się w góry, do Elżbiety - bo Maryja też potrzebuje konkretnych znaków. Jak my wszyscy.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Tematy w artykule

Skomentuj artykuł

Tylko jedno pytanie
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.