Można być introwertykiem i zmieniać świat. Ci święci udowodnili, że cisza ma moc
W świecie pełnym głośnych, pewnych siebie i przebojowych osób, introwertycy często pozostają w cieniu. A jednak historia zna ludzi cichych i zamkniętych w sobie, którzy wywarli wpływ większy niż niejeden król, polityk czy celebryta. Ojciec Pio, Bernadette Soubirous i Julianna z Norwich pokazują, że cisza potrafi zmieniać świat równie skutecznie jak publiczna scena.
Nie tylko ekstrawertycy mają wpływ
Współczesna kultura zdaje się należeć do ekstrawertyków. To oni dominują w mediach, polityce i świecie biznesu. Ich energia, łatwość nawiązywania relacji i potrzeba bycia w centrum uwagi przekładają się na widoczny sukces społeczny. Tymczasem introwertycy często bywają postrzegani jako wycofani, nieśmiali lub niezdolni do przewodzenia innym.
Taki obraz jest jednak uproszczeniem. Wpływ nie zawsze musi być głośny. Nie musi też objawiać się w liczbie obserwujących czy wystąpień publicznych. Czasem największe zmiany rodzą się w ciszy - w modlitwie, skupieniu i wierności własnej drodze. Historia Kościoła zna wielu świętych, którzy działali właśnie w ten sposób.
Ojciec Pio – siła milczenia i modlitwy
Już jako dziecko Pio wyróżniał się spokojnym usposobieniem. Najchętniej spędzał czas w samotności, przesiadując w kościele. Jako kapłan jeszcze bardziej pogłębił swoje życie wewnętrzne. Podczas odprawiania mszy potrafił trwać w długim milczeniu, co bywało niezrozumiałe dla wiernych i przełożonych. Sam przyznawał, że chciałby zachowywać się „jak normalny człowiek”, ale nie potrafi.
Zamiast walczyć z własną naturą, uczynił z niej duchową drogę. Długie godziny ciszy i medytacji pozwoliły mu rozwinąć wyjątkową wrażliwość na ludzkie sumienia. Do jego klasztoru przybywali ludzie z całego świata, prosząc o rozmowę i spowiedź. Fascynowało ich, że potrafił trafnie odczytywać ich wewnętrzne zmagania.
O randze jego duchowego wpływu świadczą słowa papieża Pawła VI, wypowiedziane w 1971 roku:
„Jak wielką sławę miał. Jak wielu uczniów na całym świecie. Dlaczego? Czy dlatego, że był filozofem, uczonym, że miał do dyspozycji znaczne środki? Nie – działo się tak dlatego, że prawdziwie był człowiekiem modlitwy i cierpienia.”
Ojciec Pio pokazuje, że modlitwa - choć praktykowana w samotności - może wywoływać skutki sięgające daleko poza mury klasztoru.
Bernadette Soubirous – cicha dziewczyna, która nie ustąpiła
Bernadette dorastała w ubogiej rodzinie we Francji. Była chorowita, nieuczęszczająca do szkoły, zajęta opieką nad rodzeństwem i prostymi domowymi obowiązkami. Nic nie zapowiadało, że to właśnie ona stanie się początkiem jednego z najsłynniejszych sanktuariów świata.
Kiedy podczas zbierania chrustu doznała objawienia Maryi, początkowo bała się o tym mówić. Wiedziała, że taka historia ściągnie na nią uwagę i podejrzliwość dorosłych. Gdy wieść się rozniosła, była przesłuchiwana przez władze i duchownych. Spotykała się z niedowierzaniem i oskarżeniami o kłamstwo. Mimo presji nie wycofała się ani nie zmieniła swojej relacji.
Z czasem do miejsca objawień zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów. Tak narodził się kult Matki Bożej z Lourdes - miejsce znane dziś na całym świecie z modlitwy i świadectw uzdrowień.
Co znamienne, sama Bernadette nie korzystała z rozgłosu. Wybrała życie w klasztorze, z dala od tłumów i sławy. Jej historia pokazuje, że nawet ciche i niepozorne dziecko może poruszyć sumienie całego społeczeństwa.
Julianna z Norwich – skupienie, które przetrwało wieki
Julianna z Norwich żyła w XIV wieku jako anachoretka - kobieta dobrowolnie zamknięta w małej celi przy kościele, której nigdy nie opuszczała. Jej świat ograniczał się do modlitwy, rozważań i obserwowania liturgii przez niewielkie okno w ścianie.
Choć niemal nie miała kontaktu z ludźmi, zapisała się w historii jako pierwsza kobieta, która napisała książkę w języku angielskim. Opisała w niej swoje mistyczne objawienia i refleksje nad Bożą miłością. Tekst ten przez wieki inspirował czytelników na całym świecie.
Julianna jest dowodem, że nawet bez wpływów, pozycji i rozległych kontaktów można stworzyć dzieło, które przetrwa stulecia - jeśli towarzyszy mu głębokie skupienie i wierność własnemu powołaniu.
Cisza, która zmienia świat
Historie tych trojga świętych łączy jedno: żadne z nich nie szukało rozgłosu. Żadne nie miało naturalnych predyspozycji do bycia liderem tłumów. A jednak każde z nich odcisnęło trwały ślad w historii duchowości i kultury.
Ich życie pokazuje, że świat nie należy wyłącznie do głośnych i ekspansywnych. Czasem największe rewolucje zaczynają się od jednego człowieka, który w ciszy pozostaje wierny temu, co uznaje za prawdę.


Skomentuj artykuł