Nie drażnij lwa...

Nie drażnij lwa...
Gniew bywa często mylony z konfliktem i przemocą (fot. Erlend Aasland)
10 lat temu
Martin H. Padovani / slo

Jedną z emocji, których prawdopodobnie nigdy nie nauczono nas rozumieć, jak również nie przygotowano nas do właściwego ich traktowania, jest gniew. Gniew może władać nami, napełniać nas lękiem i wysoce niezdrowym poczuciem winy. Dlatego jesteśmy skłonni postrzegać go w negatywny sposób, a zatem, za wszelką cenę, próbujemy od niego uciec lub go pohamować.

Dopóki tak postępujemy, pozostajemy niedojrzali uczuciowo, hamujemy nasz rozwój i stwarzamy sobie niepotrzebne problemy. Nie będziemy w pełni ludźmi, dopóki nie potrafimy radzić sobie z gniewem.

Gniew jest absolutnie konieczny w dojrzałych i zdrowych związkach międzyludzkich. Jest to z gruntu dobra emocja i niekoniecznie grzeszna. Może i powinna być postrzegana jako cnota, jeśli wyrażamy ją i radzimy sobie z nią w odpowiedni sposób.

Gniew jest  bardzo ukrytą przyczyną wielu psychoemocjonalnych, somatycznych i międzyludzkich problemów, ponieważ nie jest właściwie rozumiany i okazywany. Często nie rozpoznajemy go i dlatego przechodzi, nie zbadany i nie  potraktowany  odpowiednio.  Jest  to  kwestia,  która  się pojawia w każdym małżeństwie i w każdej rodzinie z tzw. problemami. Pojawia się ona również w naszych relacjach z Bogiem.

Istotne jest rozwijanie pozytywnej postawy wobec gniewu, który możemy odczuwać, a przede wszystkim dostrzeganie go i przyznawanie się do niego. Jeśli rozpoznamy go w sobie, będziemy mogli prawdopodobnie rozpoznać gniew, który tkwi w innych. Jeśli zaakceptujemy gniew na równi z innymi naszymi emocjami, ujrzymy go jako jeden z aspektów naszego człowieczeństwa.

Powinniśmy wczuwać się w nasz gniew, zajmować się nim i uzewnętrzniać go. Powinniśmy mieć świadomość własnego gniewu, nie powinniśmy cierpieć z jego powodu i powinniśmy zgodzić się na jego obecność. Powinniśmy pytać siebie: „Dlaczego jestem zły? Na kogo jestem zły?" Powinniśmy umieć odróżnić gniew „logiczny" od „nielogicznego", uzasadniony od nieuzasadnionego. Wreszcie  powinniśmy go w  odpowiedni sposób ujawniać: wyrażać we właściwym czasie i miejscu, zachowując dobre obyczaje.

Musimy ponosić odpowiedzialność za fakt, że to my jesteśmy zagniewani, i za wynikające z tego konsekwencje. Oznacza to, że przyznajemy się do swojego gniewu! Nie powinniśmy się wstydzić tego, że jesteśmy lub czujemy się rozgniewani. W ten sposób możemy nad gniewem zapanować.

Kiedy gniew staje się destrukcyjny, niedojrzały lub grzeszny?

Kiedy reagujemy zbyt mocno, nie panujemy nad gniewem. Wyrażony w napadzie złości, wściekłości, furii, może prowadzić do przemocy. Takie gwałtowne reakcje można obserwować u osób, które są ciągle złe lub podekscytowane. Postępują brzydko i w odpychający sposób. Gniew wyrażany w sposób gwałtowny i gniew tłumiony to dwie skrajności, których chcemy unikać, obydwie destrukcyjne.

Boimy się gniewu. Dlatego poskramiamy go. Boimy się wybuchowości, ponieważ wtedy gniew panuje nad nami. Czujemy się winni z powodu każdej formy niewłaściwego gniewu. Dopóki nie będziemy kierować własnym życiem, dopóty nie uświadomimy sobie, czym jest nasz gniew. Możemy doświadczać gwałtownych uczuć, graniczących niemal z morderczymi, ale to nie jest nie w porządku. Nie w porządku są nasze zachowania, nie nasze uczucia. Jeśli ukryty gniew nie zostanie ujawniony na zewnątrz i nie znajdzie ujścia, odnowi się w jakiejś innej formie. Często pojawia się jako psychiczny, fizyczny lub psychosomatyczny problem. Ludzie często uskarżają się na swoje dolegliwości, takie jak zapalenie okrężnicy, bóle w klatce piersiowej, wypadanie włosów, bóle głowy, wrzody żołądka, a rzeczywistym ich powodem może być nie uzewnętrzniony gniew. Gniew zahamowany, stłumiony, zlekceważony zjawi się ponownie. Podobnie jak w fizyce: jeśli coś gdzieś naciśniemy, to odskoczy ono w innym miejscu. Zwykła depresja to w większości przypadków gniew zinterioryzowany. Jedną z głównych przyczyn niektórych zaburzeń psychicznych wytrącających z życia jest nie rozpoznany lub zlekceważony gniew.

Zignorowany gniew wpływa również na naszą duchowość. Przeżywamy duchową pustkę lub uginamy się pod ciężarem bezcelowości i bezsensowności życia.

 

Gniew, z którym się nie uporaliśmy, może prowadzić do przemocy i wybuchów szaleństwa

O kimś, skądinąd na pozór opanowanym, kto zachowuje się w dziwny sposób, często mówimy: „Oszalał". Niektórzy ludzie są bardzo opanowani, nigdy nie okazują gniewu i uważani są za wzór zachowania. „Nigdy się nie złoszczą". Zazwyczaj odnajdujemy w nich nagromadzone pokłady gniewu i innych nie uporządkowanych emocji, „zagrzebanych" we wnętrzu, które wybuchają w dziwnym zachowaniu.

Często możesz zauważyć u nich oznaki bezradności wobec gniewu: gwałtowne reakcje z błahych powodów, wybuchy wściekłości, porozbijane i rozrzucone rzeczy, walenie pięściami w ścianę. Tłumiąc i powściągając gniew, ostatecznie zmierzamy do nie kontrolowanego zachowania i wybuchu z mało istotnych powodów, na przykład wtedy, gdy dziecko znów spóźnia się na kolację. Tymczasem, zanim doszło do incydentu, należało powiedzieć dziecku, że jesteśmy w złym nastroju i wyjaśnić jego powód. Wtedy nasz uzasadniony gniew byłby wyrażony w odpowiedni sposób.

Cykl gniewu może przebiegać następująco: mówisz do siebie po ataku złości: „Zrobiłem z siebie głupka! Nie będę więcej się złościć". Po czym powracasz do gromadzenia gniewu w sobie. A potem znów do gwałtownej reakcji. To destrukcyjny model zachowania. Po wybuchu złości przychodzi lęk, spowodowany poczuciem utraty własnej godności, własnej wartości oraz wyrzutami sumienia.

Wielu kryminalistów i charakteropatów to w rzeczywistości ludzie, którzy są źli. Źli o to, co im się przydarzyło, być może głównie w dzieciństwie. Teraz wyrzucają to z siebie na innych. Nie zanalizowali nigdy gniewu dzieciństwa i nawet nie przyznają się do tego, że są rozgniewani, ale bez wątpienia działają w gniewie. Istotne jest rozpoznanie różnicy pomiędzy byciem w „stanie" gniewu a byciem „gniewną osobą". Odreagowanie gniewu jest czymś normalnym. Ale nie powinniśmy pozostawać w tym stanie, który sprawia, że jesteśmy identyfikowani jako permanentnie złe osoby. Ciągle rozgniewana osoba jest opanowana przez nie rozstrzygnięte konflikty z przeszłości, lub nawet obecne, jest ciągle zła z powodu wielu nie przeanalizowanych aspektów swego życia.

Jeśli nie radzimy sobie z gniewem, który odczuwamy, nasze kontakty wiodą do urazów, zgorzknienia i nienawiści. Możesz to dostrzec w problemach rodzinnych i małżeńskich. Wiele przygód pozamałżeńskich często wynika z tłumionego gniewu. Osoby, które poddają się terapii, początkowo mogą ukrywać każdy gniew, ale w końcu zostaje on rozpoznany.

Gniew może być wyrażony także milczeniem i chłodem

Jest to jeden z najokrutniej szych sposobów „zrewanżowania się" współmałżonkowi lub komuś bliskiemu. Takie emocjonalne znęcanie się jest znacznie częstsze niż fizyczne. I znowu, ponieważ ludzie nie manifestują gniewu w zdrowy i odpowiedni sposób, następuje błędna interpretacja. Na przykład, jeśli zrobię coś, co cię złości, a ty nie powiesz mi o tym, będzie to dla mnie oznaczać, że zgadzasz się ze mną. Nic mi o tym nie wiadomo, że gdzieś na dnie żywisz do mnie gniew, że w rzeczywistości nie zgadzasz się ze mną. Nie wiem o tym, że jesteś nieszczery wobec mnie. Jest to destrukcyjne.

Gniew jest absolutnie konieczny w dojrzałych ludzkich związkach! Im większa intymność między nami, tym większa konieczność wzajemnej otwartości. Oznacza to, iż czasami trzeba okazać sobie nawzajem gniew. Lecz my lękamy się tego. Dlaczego? Ponieważ czujemy, że zranimy się nawzajem. Ale jeśli zamierzamy być ze sobą szczerzy, będziemy się także ranić. Taka jest prawda o zdrowych związkach międzyludzkich.

Niemniej jednak istnieje różnica pomiędzy szczerością „niepoprawną" i szczerością „poprawną". „Ty pusty łbie!? Dlaczego przyszedłeś tak późno? Nie masz mózgu w tej swojej głowie!" To niepoprawna szczerość! To jest złość, która się ujawnia w sposób niewłaściwy i obraźliwy. Możemy przecież powiedzieć: „Jestem zły na ciebie, ponieważ trzeci raz w tym tygodniu każesz mi czekać". Być może ta osoba poczuje się zraniona, ale taki sposób wyrażania gniewu jest do przyjęcia, jako zdrowy i nieobraźliwy. W zdrowych, bliskich związkach nie możemy uniknąć ran zadawanych szczerze.

Prawdopodobnie nie okazujemy gniewu, ponieważ boimy się, że zostanie on skierowany z powrotem na nas. Jeśli boimy się czyjegoś gniewu, możemy być zastraszeni i opanowani przez tę osobę.  Nie jest to  zdrowe  dla związku.  Rodzice mogą się obawiać gniewu dzieci. Jeden z partnerów, obawiając się gniewnej reakcji drugiego, milknie i „poddaje się". Jest to charakterystyczne raczej dla relacji typu rodzice - dziecko niż mąż - żona. Jeśli nie czuję się dobrze z własnym gniewem, nie będę się czuł dobrze wobec cudzego.

Niepokój z powodu własnego gniewu może się uzewnętrznić w sposób niepoprawny jako śmiech. Widziałeś kiedyś ludzi, którzy powinni byli być źli, a śmiali się? Czują się niepewnie w danej sytuacji, nie wiedzą, jak sobie z nią poradzić. Śmieją się więc nerwowo i odchodzą. Zastanów się nad tym: czy śmiejemy się, gdy jesteśmy źli, ponieważ nie wiemy, jak się z tym uporać? Jeśli czujemy się nieswojo z naszym gniewem, oznacza to również, że nie dowierzamy sobie, co sprowadza się do tego, że nie możemy zaufać sobie w stosunkach z innymi ludźmi. Ponadto nie jesteśmy wolni tak dalece, że włada nami strach przed gniewem w naszym wnętrzu.

Często ludzie nie okazują gniewu, ponieważ jego rezultatem mógłby być konflikt, a wiadomo, że konfliktu nie chcemy. A mimo to konflikt jest koniecznym przejawem każdego zdrowego związku międzyludzkiego.

Więcej rodzin i małżeństw przestaje dzisiaj istnieć z powodu milczenia, niż przemocy. Taka sytuacja istnieje w dziewięciu małżeństwach lub rodzinach na dziesięć, z którymi mam do czynienia. Cisza. Stłumiony gniew. Nie ujawniona wrogość. Chłód. W taki oto sposób, niewłaściwy i niezdrowy, ludzie odpłacają sobie nawzajem. Jednak od czasu do czasu członkowie rodziny zaczynają podnosić głos i krzyczą na siebie. To pożądana zmiana. Przynajmniej wiadomo, co inni myślą i czują.

Gniew bywa często mylony z konfliktem i przemocą, a jednak nie są to synonimy

Gniew nie jest przemocą. Przemoc jest gniewem nie opanowanym. Taka koncentracja może się obrócić przeciwko temu, co próbują przekazać terapeuci: że wyrażanie gniewu jest ważne i zdrowe i że musimy się uczyć odpowiedniego traktowania tej emocji. Lecz media nie spieszą z odpowiednimi wyjaśnieniami i dlatego utwierdzają ludzi w przekonaniu, że gniew należy ukryć. Uważam, że podejmując temat ludzkich zachowań, media powinny analizować go wnikliwie, nie powiększając problemu przez mieszanie pojęć gniewu i przemocy. Chcąc ostrzegać przed przemocą, nieświadomie doprowadzają do lęku przed gniewem. Czasami „poprawny" gniew spowoduje konflikt. Jednak uzasadniony konflikt jest nieunikniony w zdrowych kontaktach międzyludzkich.

 

Ujawnienie gniewu przed drugą osobą często prowadzi do rozwiązania problemu czy zażegnania konfliktu. Ludzie mogą mówić: „Cóż to za korzyść z oznajmiania komuś, że jestem rozgniewany? To nie pomaga". A jednak pomaga. Rozwiązanie nie musi się pojawić natychmiast, ale bardzo często jest ono rezultatem ujawnienia gniewu. Następuje wyjaśnienie stanowisk; każdy wie, na czym stoi drugi; informacja zostaje przekazana; ludzie są bardziej czuli dla siebie. Czasami musimy się upewnić w tym, że nasza wypowiedź oddaje również emocje, że zawiera gniew. Rezultat nastąpi!

Okazując sobie nawzajem gniew, szczególnie w naszych bliskich związkach, uwrażliwiamy się na siebie
. Rozpoznajemy, co druga osoba lubi, czego nie lubi, co ją rani. Gdy wyrażasz swój gniew, wiem, że jesteś zraniony. Traktujesz to serio, nie możesz być zlekceważony. Dlatego muszę przemyśleć swoje zachowanie, słowa i odruchy. Wiem również, że kiedy jesteś zły na mnie, nie jesteś obojętny. Chcesz poświęcić swój czas i energię, by powiedzieć mi, że jesteś zły za to, co powiedziałem lub zrobiłem. Jest to akt zaangażowania, akt miłości.

I na odwrót: jeśli nie chcę okazać gniewu, jestem, być może, obojętny: „Nie obchodzisz mnie". Trzeba, abyśmy mówili sobie nawzajem: „Jestem zły za to, co mówisz (lub powiedziałeś)". Prawienie kazań nie jest konieczne. Zwykłe, proste przedstawienie naszych uczuć to wszystko, co jest potrzebne. Tak postępując, poznajemy różnice między nami. Rozpoznając je, zdobywamy się na kompromis albo uczymy się z nimi żyć. I w takich okolicznościach rozwijamy nasze związki. Nieudolność w rozstrzyganiu spraw wynikających z odmienności powoduje, że rodziny rozpadają się.

Czasami, gdy jesteśmy zagniewani, musimy dać czas innym i sobie, aby ochłonąć. Każdy z nas ma inny system „chłodzenia". Niektórzy ludzie wracają do równowagi szybciej niż inni. Potrafimy przebaczyć komuś, kto nas zranił lub rozgniewał, ale musimy pamiętać o tym, by pozostawić sobie czas na zapomnienie, okrzepnięcie, ochłonięcie, ponieważ emocje mogą utrzymywać się długo. Chociaż uzewnętrznianie gniewu przed kimś może umocnić związek, to jednak czasami może być także dla niego zgubne, dotyczy to również małżeństwa. Musimy czasami uświadomić sobie, że być może nasz związek nie był taki, jak myśleliśmy, a może nawet w ogóle nie istniał. Gniew jest naprawdę konieczny dla zdrowego porozumiewania się. Bez niego nie jest możliwa komunikacja.

Umiejętność radzenia sobie z gniewem i konfliktem wynosimy z domu rodzinnego

Czy nasi rodzice wpadali w gniew? Czy reagowali w sposób gwałtowny? Prawdopodobnie w taki sam sposób i my będziemy traktować swój gniew. A więc dobrze by było zatrzymać się nad tym, dokładnie zbadać naszą rodzinną przeszłość i spojrzeć na nią realistycznie. Musimy zobaczyć, jakie postawy wobec gniewu odziedziczyliśmy. Może niekiedy reagujemy zbyt gwałtownie lub zachowujemy się zupełnie odwrotnie, niechętnie się ścierając. Dlatego właśnie powinniśmy dokonać przeglądu naszej rodzinnej przeszłości. Nie powinniśmy ślepo naśladować swoich rodziców, albo popadać w inną skrajność. Powinniśmy próbować znaleźć równowagę.

Rodzice powinni uczyć dzieci odróżniania gniewu „poprawnego" od „niepoprawnego" i pozwalać im okazywać swój gniew. „Nie atakuje się drugiego, nie używa się takich słów". W ten sposób dzieci zaczynają się uczyć rozpoznawać różnice pomiędzy zdrowym i niezdrowym gniewem. Zgoda na czyjąś złość niekoniecznie oznacza zgadzanie się z tą osobą. Dzieci powinny mieć prawo być rozgniewane, powinny wsłuchiwać się w ten gniew, aby traktować go w odpowiedni sposób.

Gniew jest siłą dobrą lub złą. Jego ekspresja może być korzystna nie tylko dla naszego psychicznego, fizycznego, emocjonalnego i duchowego zdrowia oraz dla naszego procesu dojrzewania, ale również może wpływać na polepszenie naszych osobistych kontaktów. Większość zaburzeń seksualnych w związkach małżeńskich wynika z tłumionego gniewu.

To wszystko oznacza, że powinniśmy być świadomi gniewu, mieć z nim kontakt, przyjmować go spokojnie, bez lęku i poczucia winy. Nawet jeśli ogarnia nas wściekłość, nawet jeśli chcielibyśmy kogoś rozszarpać, to musimy o tym pamiętać, że to tylko uczucia. Musimy pozwolić sobie na ich doświadczenie. Musimy się uczyć, jak zachować spokój w niepokoju. Musimy sobie zezwolić na gniew w stosunku do Boga, Kościoła, naszych partnerów, naszych dzieci, naszych rodziców - zmarłych lub żyjących. Musimy zgodzić się na to, by on był.

Radząc sobie z naszym gniewem, powinniśmy pozyskać do tego naszą inteligencję.
Musimy dać sobie czas na przemyślenie przyczyn gniewu i na refleksję nad nimi; rozumiejąc go, musimy badać wszystkie jego składniki: logiczne i nielogiczne, racjonalne i nieracjonalne. Uczymy się wtedy odróżniania reakcji prawidłowej od gwałtownej. Natychmiastowa reakcja na nasz gniew powinna być naszym celem, w miarę możliwości. Ze względu na okoliczności musimy czasami opóźnić naszą gniewną reakcję; potrzebujemy czasu, by ochłonąć. Jeśli jesteśmy krewkiego usposobienia, musimy się uczyć, jak powracać do równowagi, by dopiero wtedy wyrażać gniew w odpowiedni sposób. Musimy spojrzeć na nasz gniew z perspektywy czasu, miejsca i tonu. Jeśli jesteśmy wybuchowi, dobrze jest wyrazić swój gniew słowami. Możemy wykrzyczeć się w czasie samotnej jazdy samochodem albo podczas spaceru. Możemy porozmawiać o tym z przyjacielem i ewentualnie wyładować się w jego obecności. Możemy też przeczekać do następnego dnia, kiedy nasz gniew będzie znośniejszy. Wtedy dopiero możemy rozmawiać z osobą, która nas rozgniewała.

Ważne jest niełączenie uczucia gniewu z poczuciem winy, gdyż poczucie winy powstrzymuje gniew i pogarsza całą sytuację. Możemy bez wyrzutów sumienia gniewać się na ludzi, których kochamy. Wszyscy musimy radzić sobie z taką ambiwalencją. Próbujemy uczyć się tego jako dzieci, ale owa ambiwalencja uczuć pozostaje często nie rozwiązana. Możemy kochać swoich rodziców i jednocześnie gniewać się na nich mówiąc: „Nienawidzę cię". Jednakże, jeśli pragniemy, aby nasze związki oparte na przyjaźni czy miłości były dojrzałe, musimy się uczyć właściwego postępowania. Możemy rozmawiać o naszym wzburzeniu z kimś, kto nas wysłucha, komu ufamy, kto nas rozumie, ponieważ rozmowa pomaga nam osiągnąć dystans w stosunku do własnego gniewu; dzięki niej ekspresja gniewu będzie odpowiedniejsza, uporządkujemy nasze sprawy.

Kiedy panuję nad gniewem, jestem w stanie ujawnić go i wyrazić w odpowiedniej formie, odpowiednim językiem. Osoba, na którą jesteśmy źli, nie zawsze musi akceptować nasze podejście. Przecież okazując swój gniew, nie zamierzamy jej zmieniać. Informujemy ją jedynie o tym, w jakim stanie się znajdujemy i co czujemy wobec niej. Nie jest naszą sprawą, co ona z naszym gniewem zrobi. W ten sposób związek może się umacniać. Postępując tak, pogłębiamy nasze kontakty.

Czasami powód do gniewu nie jest aż tak olbrzymi. Jeśli ktoś przebiegnie nam drogę na czerwonych światłach, nie będziemy za nim gonić, by wyrazić swoje oburzenie. Być może powiemy kilka niewybrednych słów do siebie lub do drugiej osoby siedzącej w samochodzie. Jeśli chodzi o osoby znaczące w naszym życiu, osoby, z którymi się rzeczywiście liczymy, to nie powinniśmy ukrywać swojego gniewu na nie i tłumić go, ponieważ to mogłoby zburzyć nasz związek z nimi. W ten sposób moglibyśmy rozwinąć w sobie postawy destrukcyjne, a niechęć i zgorzknienie mogłyby je pogłębić. Bliskie związki wymagają, byśmy uzewnętrzniali swój gniew.

Zgoda na swój gniew, przeżycie go, poradzenie sobie z nim i ujawnienie go - to wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. I to jest mniej więcej wszystko, co się składa na dojrzałość emocjonalną. Oto dlaczego gniew jest cnotą! Gniew jest naprawdę ważnym aspektem naszego życia. Sposób, w jaki go potraktujemy, jest znaczący dla naszej przyszłości. Gniew pomaga być szczerym i prawdziwym, wieść zdrowe i aktywne życie, ufać, kochać i być oddanym przyjacielem.

Więcej w książce: Uleczyć zranione uczucia. Jak przezwyciężyć trudności życiowe - Martin H. Padovani

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Nie drażnij lwa...
Komentarze (3)
P
Pat
20 stycznia 2013, 18:31
Swietny artykul. Zaskoczyl mnie :)
Z
zaczytana
19 stycznia 2013, 12:23
Podoba mi się ten artykuł. Nie spotkałam się jeszcze by ktoś w ten sposób mówił o gniewie. Zawsze byłam uczona, że gniew i złość są grzechem, dopiero teraz zrozumiałam, że gdzieś w głębi duszy zawsze miałam poczucie, że jednak mogą być cnotą i pomaga budować zdrowe relacje. Dziękuję!
B
bzik
19 stycznia 2010, 11:11
"Gniew, z którym się nie uporaliśmy, może prowadzić do przemocy i wybuchów szaleństwa" o tak!

Skomentuj artykuł

Nie drażnij lwa...
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.