Kontrowersje i spory na wspólnej drodze ku zbawieniu

Jan Paweł II w rzymskiej synagodze - www.youtube.com / Vatican News - Polski

List biskupów z okazji rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze mógłby przejść bez większego echa, gdyby nie to, że dotyka jednego z najbardziej wrażliwych punktów współczesnego katolicyzmu: relacji z judaizmem. A tam, gdzie emocje splatają się z teologią i historią, łatwo o spór, który wykracza daleko poza sam dokument. Tyle tylko, że to spór w jakimś sensie groteskowy.

Trzeba przypomnieć kontekst. Wizyta Jana Pawła II w synagodze w 1986 roku była wydarzeniem bez precedensu – nie tylko gestem kurtuazji, lecz wyraźnym znakiem zmiany, jaka dokonała się w Kościele po Soborze Watykańskim II. Deklaracja „Nostra aetate” odrzuciła tezę o zbiorowej winie Żydów za śmierć Chrystusa, podkreślając duchową więź między chrześcijaństwem a judaizmem. Od tego czasu nauczanie Kościoła konsekwentnie mówi o „starszych braciach w wierze”, a nie o przeciwnikach. I mówili o tym kolejni papieże: Paweł VI, Jan Paweł II, Benedykt XVI, Franciszek, a teraz też Leon XIV.

DEON.PL POLECA



List biskupów wpisuje się w tę linię. Podkreśla wspólne dziedzictwo, przypomina o konieczności dialogu, a także – co istotne – o potrzebie przezwyciężania uprzedzeń. Dla jednych to oczywista kontynuacja soborowej odnowy. Dla innych – zbyt daleko idące przesunięcie akcentów, które grozi rozmyciem tożsamości.

I właśnie tutaj zaczyna się właściwy spór. Nie dotyczy on przecież samego faktu dialogu z judaizmem – ten jest dziś w Kościele szeroko akceptowany. Problemem jest pytanie o jego granice. Stąd też pytania: czy podkreślając wspólne korzenie, nie osłabiamy prawdy o wyjątkowości Chrystusa? Czy mówiąc o przymierzu Boga z Izraelem jako nadal aktualnym, nie wchodzimy w napięcie z tradycyjnym rozumieniem Kościoła jako nowego Ludu Bożego?

Te pytania nie są nowe. Powracają regularnie, zwłaszcza w środowiskach bardziej przywiązanych do klasycznej teologii. W ich ocenie współczesny język dialogu bywa nieprecyzyjny, a czasem wręcz dwuznaczny. Z kolei zwolennicy podejścia soborowego odpowiadają: to nie zmiana doktryny, lecz jej pogłębienie. Chrześcijaństwo nie istnieje w próżni, lecz wyrasta z judaizmu – i bez jego zrozumienia nie sposób pojąć własnej tożsamości. Wszak Izraelici są narodem wybranym, Maryja była Żydówką, Jezus Żydem, pierwsi chrześcijanie także. Chrześcijaństwo nie wyrosło w próżni.

Jan Paweł II w rzymskiej synagodze - www.youtube.com / Vatican News - PolskiList biskupów, choć utrzymany w tonie pojednawczym, odsłania więc głębszą linię podziału. To spór o interpretację Soboru Watykańskiego II, o język, jakim Kościół mówi o innych religiach, wreszcie – o to, jak łączyć wierność tradycji z otwartością na dialog.

DEON.PL POLECA


Nie jest to spór, który można łatwo rozstrzygnąć jednym dokumentem. Wymaga cierpliwości, precyzji i – co może najważniejsze – świadomości, że w centrum pozostaje nie polityka ani nawet historia, lecz pytanie o prawdę wiary. A ta, jeśli ma być przekonująca, musi być wypowiadana bez lęku, ale i bez uproszczeń. Kłopot pojawia się wtedy, gdy wiarę usiłuje się wciągnąć na polityczne sztandary, gdy używa się jej po to, by okładać politycznego przeciwnika. Kłopot wreszcie wtedy, gdy z Magisterium bierzemy tylko to, co nam wydaje się wygodne, a spraw innych zdajemy się nie widzieć. Czy na tym polega bycie chrześcijaninem?

Spór o list biskupów pokazuje też ogromny podział w samym Kościele. Nie tylko pośród świeckich, ale i duchownych. Oto bowiem ci, którzy mają łączyć nagle dzielą. Ten przeczytał, a tamten nie, bo… Musi się zatem pojawiać pytanie o to, czy my naprawdę podążamy wspólną drogą ku zbawieniu?

Dziennikarz i publicysta „Rzeczpospolitej” oraz magazynu „Plus Minus”. Prawnik kanonista, absolwent UKSW. Absolwent kursu „Komunikacja instytucjonalna Kościoła: zarządzanie, relacje i strategia cyfrowa” na papieskim Uniwersytecie Santa Croce w Rzymie. W wydawnictwie WAM wydał: "Nie mam nic do stracenia - biografia abp. Józefa Michalika" oraz "Wanda Półtawska - biografia z charakterem"

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Kontrowersje i spory na wspólnej drodze ku zbawieniu
Komentarze (11)
DK
~Darek K.
28 marca 2026, 00:57
Jest Jeden Bóg , Jedna Wiara , Jedno Życie .
KP
~katolik pomniejszego płazu
26 marca 2026, 20:49
to żart, prawda? probierzem jedności jest przeczytanie listu wmawiającego, że Kościół przez setki lat błędnie nauczał?
TM
~Tajo Maru
26 marca 2026, 10:50
Ale się zrobiła przedświąteczna atmosfera...
HZ
~Hanys z Namysłowa
25 marca 2026, 23:19
Mnie uczono na lekcjach religii że Chrystus zbawił wszystkich którzy w Niego uwierzyli.Rozmawialem parę lat temu z pewnym księdzem profesorem, powiedział mi,gdyby Żydzi uwierzyliby w Chrystusa jako Mesjasza,problemu by nie było.Nie wiem w co mam wierzyć na starość, zostanę jednak przy tym czego mnie uczyli , po śmierci wszystko się wyjaśni.
AS
~Antoni Szwed
25 marca 2026, 21:32
Po pierwsze, tu nie o „emocje” chodzi (nie jesteśmy na meczu piłki nożnej), lecz o brak precyzyjnego, racjonalnego (TAK!) myślenia ze strony biskupów. Wypuścili w przestrzeń publiczną marnie opracowany tekst (jakieś luźne stwierdzenia, nie powiązane z sobą i nie pogłębione ani filozoficznie ani teologicznie), z doktrynalnymi błędami, który przez to właśnie spowodował dosyć gwałtowną reakcję u jednych a u innych myślowy zamęt. Już w średniowieczu (tym rzekomo „ciemnym”) ludzie potrafili bardzo precyzyjnie się wyrażać, a w XXI w. humaniści (w tym wielu biskupów) jakby zatracili tę umiejętność.
AS
~Antoni Szwed
25 marca 2026, 21:27
Red. Krzyżak przypomina rzeczy oczywiste, że nie można wszystkich Żydów obwiniać o śmierć Chrystusa, ale trzeba obwiniać ówczesny Sanhedryn (kastę kapłańską), która w swej zatwardziałości i ciasnocie umysłowej nie chciała słyszeć o niczym z tego, o czym mówił Chrystus. Uparli się, że oni wiedzą lepiej, i koniec. Byli żywym przykładem religijnych fanatyków, z którymi nie ma rozmowy. Natomiast Chrystus jako Mesjasz nie przyszedł po to, by z nimi dialogować i zawierać jakieś zgniłe kompromisy. Przeciwnie, głosił Prawdę, która zaprowadziła Go na krzyż. Współcześni biskupi z Mistrza powinni brać przykład, a nie usiłować za wszelką cenę z drugą stroną zawierać jakieś niejasne kompromisy. Jezus powiedział: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” [Mt 28, 19]. A więc TAKŻE Żydów, natomiast nie mówił: dialogujcie z nimi celem wypracowania jakiejś jednej wspólnej religii.
AS
~Antoni Szwed
25 marca 2026, 21:25
„Chrześcijaństwo nie istnieje w próżni, lecz wyrasta z judaizmu”. Owszem, z judaizmu Starego Testamentu (nie z talmudyzmu) jako ZAPOWIEDZI Nowego Testamentu. Ale wraz z przyjściem Chrystusa, wraz z Jego Misją, Śmiercią i Zmartwychwstaniem nastało Nowe Przymierze, które zastąpiło Stare Przymierze. Jego Wolą było, aby zapanowało Nowe także wśród Żydów, a nie żeby obok siebie dalej istniały Stare i Nowe Przymierze. Faktycznie, one obok siebie istnieją do dziś, ale nie jest to Wolą Chrystusa.
AS
~Antoni Szwed
25 marca 2026, 21:24
Jan Paweł II wybrał się do synagogi rzymskiej nie w celach doktrynalnych, lecz, by tak rzec, dobrosąsiedzkich. Dał wyraźny znak stronie przeciwnej, że minął czas obrzucania się inwektywami przez obie strony i pisania złośliwych pamfletów. Dał znak, że ludzie różnych religii i światopoglądów powinni z sobą otwarcie i z dobrą wolą rozmawiać, spotykać się, by się lepiej nawzajem rozumieć. Wyrażenie „starsi bracia w wierze” nie było zapowiedzią żadnych zmian doktrynalnych po stronie katolickiej. Jan Paweł II żadnych takich zmian nie wprowadził ani nawet ich nie sugerował. To współcześnie FAŁSZYWIE przypisuje się mu takie intencje.
EK
~Ewa Kowalska
26 marca 2026, 20:24
W ramach dopowiedzenia, Jan Paweł II powiedział: "Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi". W przekładach tego przemówienia wyrzucono słowa „w pewien sposób”, na skutek czego formuła stała się bezwarunkowa. Przypadek? Nie bądźmy naiwni.
SR
~Spod Rzeszowa
25 marca 2026, 21:01
Histeria jak w 1965 roku po orędziu do biskupów niemieckich.
AH
~Agnieszka Hennel-Brzozowska
26 marca 2026, 17:58
Z jednej strony mówi się o synodalności czyli życzliwym wzajemnym słuchaniu i rozmawianiu - z drugiej wystarczy inne zdanie aby inaczej myślącym katolikom przyczepiać etykietę histeryków...