Leon XIV „papieżem pokoju”? Jego działania dają do myślenia, a Watykan wykonuje kolejny ruch
Chociaż komuś może się wydawać oczywistym, że biskup Rzymu mówi dużo o pokoju, promuje go i podejmuje szereg działań na jego rzecz, to jednak intensywność, z jaką w kwestię pokoju angażuje się Leon XIV powinna dawać do myślenia.
Podobno papież Franciszek swoje imię, a także główną myśl całego pontyfikatu, którą można ująć w jego własnych słowach „och, jakże pragnę Kościoła ubogiego i dla ubogich”, zawdzięczał słowom „pamiętaj o biednych”, które usłyszał od kardynała Cláudio Hummesa zaraz po wyborze na Stolicę Piotrową. Dziś z perspektywy czasu śmiało możemy nazywać go „papieżem ubogich”. Nie ma wątpliwości, że troska o nich była u pochodzącego z Argentyny potomka włoskich migrantów postawą autentyczną, a nie wystudiowanym elementem wizerunku.
Nie wiadomo, czy coś podobnego wydarzyło się 8 maja zeszłego roku po godzinie osiemnastej, gdy nowym Następcą św. Piotra został Amerykanin kard. Robert Prevost, który przybrał imię Leona XIV. Jednak od pierwszych publicznie wypowiedzianych słów, od pierwszego pozdrowienia, niektórzy komentatorzy i analitycy nazywają go „papieżem pokoju”. Wiele wskazuje na to, że właśnie pokój stanowi nie tylko jedną z podstawowych trosk bezpośredniego następcy Franciszka, ale również staje się osią jego przesłania kierowanego do ludzi na całym świecie. Okazuje się również wyznacznikiem działań Stolicy Apostolskiej na arenie międzynarodowej.
Chociaż komuś może się wydawać oczywistym, że biskup Rzymu mówi dużo o pokoju, promuje go i podejmuje szereg działań na jego rzecz, to jednak intensywność, z jaką w kwestię pokoju angażuje się Leon XIV powinna dawać do myślenia zarówno wielkim tego świata, jak i tak zwanym zwykłym zjadaczom chleba. Chociaż od zakończenia drugiej wojny światowej praktycznie nie było dnia, w którym w jakimś zakątku naszej planety nie toczył się zbrojny konflikt, to jednak obecna sytuacja w ocenie Następcy św. Piotra najwyraźniej jest alarmująca. Uzasadnione wydaje się pytanie: Czy jesteśmy u progu kolejnej wojny światowej? Czy toczące się konflikty zbrojne będą się rozszerzać i doprowadzą do globalnej walki wszystkich przeciwko wszystkim?
Zaledwie kilka dni temu, 20 sierpnia br., opublikowane zostało papieskie orędzie na XI Światowy Dzień Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego, obchodzony w Kościele 1 września. Gdy w 2015 roku Franciszek wprowadzał w życie Kościoła katolickiego tę inicjatywę, można było przede wszystkim usłyszeć i przeczytać w komentarzach, że chodzi o duchowe nawrócenie w odpowiedzi na kryzys ekologiczny. Motto tegorocznego orędzia kieruje uwagę jednak na inny aspekt „ochrony świata”. Brzmi ono „Swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy” (Iz 2, 4). Tak właśnie prorok Izajasz opisał pokojową przyszłość.
W niezbyt długim tegorocznym papieskim orędziu na Światowy Dzień Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego słowo „pokój” pojawia się kilkanaście razy. Między innymi w ostrych diagnozach, według których „obietnica pokoju pozostaje w jaskrawym kontraście z rzeczywistością, którą widzimy w wielu częściach świata”, a „Wojna zakorzeniona w wypaczonych pragnieniach oraz niewłaściwym korzystaniu z ludzkiej wolności i władzy stanowi antyświadectwo Ewangelii pokoju”. Ale także w przypomnieniach, że „bez tej wewnętrznej przemiany pokój pozostanie kruchy i krótkotrwały” i że pokój „zaczyna się w sercu i promieniuje na nasze relacje, wspólnoty i na cały świat”.
Leon XIV nie ma wątpliwości, że prawdziwymi narzędziami budowania pokoju nie jest oręż służący zniszczeniu, lecz są nimi prawda, dialog, cierpliwość, dobroć, sprawiedliwość, miłosierdzie, zrozumienie, troska i miłość. Dlaczego? Ponieważ tylko te wartości mają moc przemieniać ludzi, odnawiać wspólnoty i leczyć rany naszego świata. Takie podejście to jednoznaczne przeciwstawienie się nabierającej coraz większej popularności nie tylko wśród wiernych tego świata koncepcji „pokoju przez siłę”.
Dwa dni po opublikowaniu wspomnianego orędzia, Leon XIV udał się do Rimini, gdzie wziął udział w (trwającym do 26 sierpnia br.) 47. „Meetingu Przyjaźni Między Narodami”. Jest drugim Następcą św. Piotra, który osobiście wziął udział w tym organizowanym przez katolicki ruch Comunione e Liberazione (Komunia i Wyzwolenie). Wcześniej w jego trzeciej edycji w roku 1982 uczestniczył św. Jan Paweł II.
Na pozór Leon XIV podczas meetingu w Rimini niewiele mówił o pokoju. Wspomniał, że podobnie jak 44 lata temu, „Także dzisiaj pokój jest strzeżony i szerzony przez ludzi, którzy pragną się spotykać i nie boją się konfrontować swoich poglądów”. Zauważył, że „w okolicznościach historycznych, które na nowo budzą najbardziej ludzkie pytania oraz nieskończone pragnienie sensu, sprawiedliwości i pokoju” coraz lepiej rozumiemy, iż prawdę można spotkać tylko w wolności.
Jednak w edytorialu opublikowanym w watykańskich mediach ich szef, Andrea Tornielli, komentując papieskie wystąpienie podczas mityngu w Rimini, stwierdził wprost, że w porównaniu z rokiem 1982 obecna sytuacja międzynarodowa jest jeszcze bardziej niepewna i niestabilna niż wówczas. „Rośnie liczba konfliktów, zbrodni wobec ludności cywilnej i dzieci – wystarczy wspomnieć Gazę i Ukrainę – a wiele państw przeznacza coraz to większe środki na zbrojenia. W tym kontekście Papież przypomina o misji Meetingu: ma on być «skrzyżowaniem dróg» spotkania i dialogu, nie zaś «swoistą enklawą»”.
Przyglądając się bardzo intensywnemu zaangażowaniu Leona XIV w kwestię pokoju na ziemskim globie (ale też w ludzkich sercach i umysłach), trzeba zauważyć jeszcze jedno bieżące wydarzenie. Jak poinformowały watykańskie media, tuż po wizycie Papieża w Rimini, w przedostatni poniedziałek tegorocznego sierpnia (dokładnie 24 sierpnia br.), rozpocznie się czterodniowa wizyta watykańskiego Sekretarza ds. Relacji z Państwami i Organizacjami Międzynarodowymi abp. Paula Richarda Gallaghera w Moskwie. Oczywiście nie jest to pierwsza wizyta abp. Gallaghera w rosyjskiej stolicy, ale pierwsza po rozpoczęciu w lutym 2022 r. pełnoskalowej wojny Rosji z Ukrainą. Co istotne, w lipcu br. Sekretarz ds. Relacji z Państwami i Organizacjami Międzynarodowymi był na Ukrainie. Część obserwatorów wiąże z misją abp. Gallaghera duże nadzieje i traktuje ją jako przygotowanie do ewentualnej wizyty specjalnego wysłannika Stolicy Apostolskiej ds. Ukrainy kard. Matteo Zuppiego. On również nieco ponad miesiąc temu był w Kijowie…


Skomentuj artykuł