Nie chodzi o wąsy, chodzi o czas. Dlaczego mężczyźni unikają badań?
„Nic mi nie jest” – to chyba ulubiona odpowiedź mężczyzny, kiedy ktoś zachęca go do wizyty u lekarza. Co za nią stoi? Brak czasu, niechęć do skupiania się na własnym zdrowiu, a może zwyczajny lęk przed diagnozą? W listopadzie po raz kolejny trwa Movember, kampania przypominająca o profilaktyce męskich nowotworów. To moment, kiedy trzeba zadać sobie pytanie, dlaczego tak wielu mężczyzn unika badań.
Odwiedzanie gabinetów lekarskich i profilaktyka nie są mocną stroną mężczyzn. W wielu z nas wciąż tkwi archaiczne przekonanie, że dbanie o siebie to przede wszystkim domena kobiet. Jeśli facet skupia się na własnym zdrowiu, w niejednym męskim gronie nadal może zostać uznany za przewrażliwionego lalusia, a może nawet hipochondryka.
Zwłaszcza starsze pokolenia wychowywano w przekonaniu, że mężczyzna musi być zawsze silny i gotowy do pracy. Nie powinien narzekać i okazywać słabości. Regularne wizyty u lekarza nie wpisywały się w wizję odpornego mężczyzny. Czekanie w kolejkach do przychodni kojarzono raczej z osobami starszymi, a nie z mężczyznami w sile wieku. Choć świat się zmienia, ta mentalność wciąż pozostaje zakorzeniona w naszym społeczeństwie. A choroba nie pyta, ile masz lat i czy masz na nią czas. Nie zrozumie twoich wyjaśnień o braku czasu i licznych obowiązkach. Żaden czas nie jest odpowiedni, by zachorować. Za to każdy jest właściwy, aby chorobie zapobiegać.
Do emerytury możemy nie doczekać
Z danych wynika, że mężczyźni w Polsce żyją średnio o ponad siedem lat krócej niż kobiety. To wnioski z raportu „7 lat różnicy. Zdrowie mężczyzn w Polsce 2026”, którego autorem jest prof. Piotr Radziszewski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Eksperci zwracają uwagę na szczególnie niepokojący problem: ponad połowa różnicy w długości życia kobiet i mężczyzn wynika z wyższej umieralności mężczyzn przed 65. rokiem życia.
Nie warto więc odkładać dbania o siebie i profilaktyki do emerytury, z nadzieją, że wtedy znajdzie się więcej czasu na badania. Brutalna prawda jest taka, że przy takim podejściu możemy nie doczekać czasu, kiedy będzie więcej przestrzeni, by postawić zdrowie na pierwszym miejscu.
Nie boli, więc jestem zdrowy?
Wielu mężczyzn ocenia swój stan zdrowia według prostej zasady: jeśli nic nie boli, wszystko jest w porządku. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy pojawia się dyskomfort lub pierwsze dolegliwości. Tymczasem nie każda choroba od początku daje o sobie znać wyraźnymi objawami. Wiele schorzeń rozwija się po cichu, stopniowo wyniszczając organizm. Pierwsze symptomy mogą pojawić się dopiero w zaawansowanym stadium choroby, kiedy możliwości leczenia bywają już znacznie bardziej ograniczone.
Narodowy Fundusz Zdrowia opublikował właśnie poradnik męskiej profilaktyki, w którym można przeczytać, że codziennie tylko z powodu raka prostaty umiera 15 mężczyzn. Jest to najczęściej diagnozowana odmiana nowotworu wśród płci męskiej. Natomiast prawie 25 proc. wszystkich męskich nowotworów to choroby układu moczowo-płciowego. Tymczasem tylko co trzeci mężczyzna powyżej 35. roku życia chociaż raz w swoim życiu był na wizycie u urologa. Przyczyny unikania badań urologicznych przez panów są różne, ale na pierwszy plan wysuwają się wstyd związany z samym badaniem oraz obawa, że jego następstwem będzie diagnoza poważnej choroby.
Nie chodzi o wąsy, chodzi o czas
Movember to znana na całym świecie kampania, której celem jest okazanie solidarności z mężczyznami zmagającymi się z nowotworami, zwłaszcza rakiem prostaty i jąder. Jej nazwa powstała z połączenia angielskich słów moustache - wąsy oraz November - listopad. Idea akcji opiera się na prostym, nieco zabawnym pomyśle, aby w listopadzie mężczyźni zapuszczali wąsy, okazując w ten sposób wsparcie i stwarzając okazję do rozmowy o zdrowiu oraz męskiej profilaktyce.
Z wąsami czy bez listopad tradycyjnie stał się miesiącem, w którym więcej uwagi poświęca się zdrowiu mężczyzn i zachęca ich do badań. Samo zapuszczenie wąsów raczej nikogo nie uratuje. Promowanie zdrowego stylu życia i przełamywanie oporów przed korzystaniem z badań profilaktycznych może jednak uchronić niejedną rodzinę przed przedwczesną stratą męża, ojca, syna, brata, dziadka czy przyjaciela.
Mówi się o tym wiele, a statystyki wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Trzeba powiedzieć sobie uczciwie: panowie, boimy się badań i często się ich wstydzimy. Najłatwiej udawać, że problem nas nie dotyczy. Przecież nie mamy czasu, nic nam nie dolega, a do lekarza zawsze można pójść później. Tylko że jeśli nigdy nie znajdziemy czasu, by zadbać o własne zdrowie, może go nam rzeczywiście zabraknąć. A przecież nie chodzi wyłącznie o nas. Chodzi również o czas, który jesteśmy winni naszym bliskim.


Skomentuj artykuł