Mocno wyakcentowano zatroskanie duszpasterskie obejmujące katolicko-ewangelickie małżeństwa mieszane. Mowa była od samego początku o "duchowym głodzie wspólnego przyjmowania Komunii św.". Zdaniem niemieckich pasterzy bywa on tak silny, że może zagrozić małżeństwu i wierze współmałżonka. Chodzi tu szczególnie o tych wiernych obydwu wyznań, którzy chcą bardzo świadomie przeżywać swoje małżeństwo jako chrześcijanie.
Otwarcie przez Franciszka drzwi do "rozeznania" małżeńskiego nie unieważnia wielkiego trudu i zarazem zachwytu dla wszystkich małżonków, którym wiatr życia mocno wiał w oczy, i którzy mimo to wybrali nierozerwalność nad zmianą trasy. Bergoglio nie ponosi osobistej winy za stan świata, a przecież czuje się z nim nierozerwalnie związany.
Znalezienie recepty zajęło papieżowi niemal 50 lat kapłaństwa. Ale to co napisał pokazuje, co zrobić, żeby zostać szczęśliwym i świętym!
Intencja modlitwy, ogłoszona przez papieża Franciszka na miesiąc maj jest bardzo ogólna i chciałoby się nawet powiedzieć, że jest zbyt ogólna, ale gdy przyjrzymy się jej uważnie, ogólnikowość ta nabiera sensu i staje się szansą.
Ojciec Święty zachęca spowiedników do tego, aby podjęli zwielokrotniony wysiłek wsłuchiwania się w historie penitentów. Sami spowiednicy natomiast oczekują kryteriów rozeznania, z których mogliby korzystać w konfesjonale.
To taki rodzaj współczucia, który przeżywamy siedząc wygodnie przed telewizorem w ciepłych kapciach i wzruszając się losem świata. Tak naprawdę jednak nie dotyka nas ono głęboko i nie dociera do serca. Zmieniamy kanał i jesteśmy już w innym świecie. Jak z nim walczyć?
Jeszcze w czwartek zasypiałem w świecie potłuczonym na wiele kawałków. W piątek miałem jednak wrażenie, że obudziłem się w nowej rzeczywistości. Dla chrześcijan nastąpił najprawdopodobniej jeden z najbardziej decydujących okresów w dziejach ludzkości.
Obecność krzyża w przestrzeni publicznej jest konieczna. Nie może jednak mieć miejsca kosztem religijnego przesłania, jakie ten znak niesie od stuleci, adresując je nie tylko do chrześcijan.
Coraz częściej spotykam sytuację, w której ktoś chce ochrzcić dziecko, ale nie ma szans na znalezienie chrzestnego wśród swoich znajomych. Albo ktoś żyje w związku bez ślubu kościelnego, albo jest po rozwodzie i żyje w nowym związku.
Julia Płaneta
Przypomina mi się historia pewnego dominikanina, który zapytał kiedyś w konfesjonale pobożną panią, czy czyta Pismo Święte. Usłyszał odpowiedź: "A niech mnie Pan Bóg broni! Co ja, jakaś protestantka jestem?"
Czy coś jest w stanie zahamować tę radosną twórczość papierologii, która niszczy szkolnictwo, służbę zdrowia i inne miejsca, gdzie w sposób szczególny powinno się liczyć dobro człowieka?
Wieść niesie, że drugi rozdział najnowszej adhortacji Franciszka o powołaniu do świętości jest trudny do strawienia. Co prawda same nazwy herezji: gnostycyzm i pelagianizm brzmią egzotycznie, nie powinniśmy jednak zbyt szybko składać broni i omijać "kłopotliwego" tekstu.
Setki tysięcy osób z całego świata modli się i walczy o życie chłopca tak, jak tylko potrafi. Chcesz się do nich przyłączyć? Nie zapomnij o jednej rzeczy, która może zaszkodzić całej sprawie.
Pro-life po polsku kończy się na narodzinach, a resztę pozostawia własnej zaradności. Łatwo nieść sztandar za życiem, trudniej realnie pomóc bliźniemu, który bez zewnętrznej pomocy po prostu nie przeżyje.
Jak wygląda wasz dzień? Noc? Doba? Mam wrażenie, że moja doba trwa już od prawie czterech lat. Czasem przerywana dłuższym, czasem krótszym snem. Dziękuję Ci Boże, że jesteś, inaczej nie dałabym rady. Dziękuję Ci też za moje dzieci, bo "Powód do śmiechu dał mi Bóg" (Rdz 21, 6).
Można by się na taką postawę obruszyć, trzeba jednak uwzględnić fakt, że w dużej mierze mamy do czynienia z pokoleniem Millenialsów lub z tzw. Pokoleniem Z. To pokolenia pełne oczekiwań, również wobec Kościoła.
Niemal co drugi kaznodzieja w ten czy inny sposób głosi nieprzydatność rozumu. U kaznodziejów, którzy trwają w tej oświeceniowej mentalności, widoczna jest bardzo dobrze pewna prawidłowość.
Piotr Chydziński
W nowej adhortacji papież Franciszek mocno wypowiada się na temat plotkarzy. Również tych kościelnych. Mówi, że plotkowanie może prowadzić do poważnej choroby duchowej. Jakiej?
Potworki sztuki sakralnej z brokatem, różem, lilijami i sztucznym uśmiechem. I pobożna przesada, która sprawiała, że wycofywałam się o kilka kroków, gdy słyszałam słowo "Mateńka" i "przez Maryję do Jezusa". Przeszłam drogę odwrotną - to Jezus zaprowadził mnie do Maryi.
Gdyby nie on, nie wiem, czy dziś wierzyłbym w Boga. To on wprowadził mnie w świadome przeżywanie tego, czym jest chrześcijaństwo, i nauczył, czym jest prawdziwa rewolucja.
{{ article.description }}