Co jeśli po takich spotkaniach nawróci się tłum? Czy będą w stanie poprowadzić nawróconych dalej? Czy organizatorzy mają plan na kolejne lata prowadzenia w wierze tłumu nawróconych?
Może czas już zacząć poważnie myśleć o tym, by księża naprawdę zajęli się swoją robotą, a nie wszystkim, co popadnie.
Od kilku lat z uwagą śledzę proces spadku powołań do kapłaństwa w Polsce, o którym pisze ks. Artur Stopka. Niestety, liczby nie kłamią.
Wygląda na to, że sytuacja w seminariach i nowicjatach w Polsce jest skutkiem i symptomem bardzo poważnego zjawiska, które dotyka Kościół w naszej Ojczyźnie. I leczenie objawowe niewiele tu pomoże.
Nie chodzi o to by skłaniać młodych "do powrotu" do Kościoła. Potrzebny jest "Kościół wychodzący", który potrafi zjednoczyć się z młodymi, którzy już w nim są, by iść tam, gdzie są ich rówieśnicy, gdzie mieszkają, żyją, cierpią i mają nadzieję.
Chociaż wydaje się, że cierpi na alzheimera, to w rzeczywistości prosi nas o to, abyśmy zatroszczyli się o nią, tak jak kochające dziecko troszczy się o swoją chorą matkę. Chce naszej miłości, czułości, bliskości, obecności. Chce, abyśmy uświadomili sobie, co doprowadziło ją do stanu, w jakim obecnie się znajduje - pisze jezuita.
Nie zapomnę tego spojrzenia i tego podania ręki. Nie zapomnę tego znaku krzyża.
Z uwagą śledzę publikacje o katolickich wspólnotach charyzmatycznych, które w ostatnim czasie są nader częste. Z niepokojem jednak zauważam, że są one coraz bardziej jednostronne, ogólnikowe i zdecydowanie negatywne. Ostatni wywiad z Księdzem Kobylińskim na eKai bardzo wyraźnie wpisuje się w tę tendencję.
Przypominanie tak tragicznych wydarzeń ma sens, bo pokazuje do czego prowadzą podziały i głoszenie takich haseł, jak choćby: "Polska dla prawdziwych Polaków", brak reakcji na wypowiedzi i zachowania o podłożu ksenofobicznym oraz nasze milczenie, milczenie zwłaszcza decydentów oraz tych, którzy zajmują wysokie pozycje społeczne.
Skoro Boga można spotkać na modlitwie, w Piśmie Świętym, w sakramentach, w drugim człowieku, więc po co jeszcze gdzieś iść? Czy Bóg inaczej słyszy w Piekarach, Częstochowie, Łagiewnikach, Lourdes, Jerozolimie?
Ponad dwa lata temu, podczas wizyty w Meksyku, papież Franciszek osobiście podał doustnie szczepionkę dziecku przebywającemu w szpitalu pediatrycznym. Nikt nie wątpił, że był to gest poparcia dla szczepień, traktowanych jako profilaktyka przed chorobami zakaźnymi.
Panowie, jestem wam wdzięczny za te pięć życiowych lekcji. Cokolwiek dzisiaj się wydarzy na boisku, wracacie z tarczą.
Rozmawiałam o tej placówce z wieloma osobami. Najbardziej zaskoczyła mnie moja mama, która wiele razy sama miała wszystkiego dość, opiekując się szóstką rozbrykanych maluchów. Powiedziała, że nie dziwi się, że powstała ta placówka.
Kwestia nadużyć seksualnych wobec osób najsłabszych - dzieci i kobiet - coraz wyraźniej wychodzi na światło dzienne w społeczeństwach zachodnich i powoduje radykalne zmiany w społeczeństwie i w zbiorowej moralności. Lecz jeden aspekt problemu rodzi szczególne zdziwienie i zakłopotanie wielu osób: dlaczego świadkowie czekali tak długo z ujawnieniem tych rzeczy? Dlaczego tyle lat milczeli?
Jak wychowywać dziecko, by nie tylko chciało zostać strażakiem albo piosenkarką, ale miało marzenie, by być świętym strażakiem i świętą piosenkarką? Nawet my - dorośli - boimy się, że nie sprostamy wymaganiom i w rezultacie nie stajemy do zawodów
Prowokacyjny tytuł? Dobrze wymyślony nagłówek? Nie, okazało się, że życie samo dostarcza emocji.
I niech się komu nie wydaje, że "kiedyś było lepiej" Nigdy nie było. Jak mówiła Matka Teresa: "Bóg nie chce, żebyśmy odnosili sukcesy. On wzywa nas, żebyśmy byli wierni".
Pobłogosławienie i pokropienie wodą święconą restauracji nie jest niczym nadzwyczajnym, nie tylko w Polsce. Więc w czym problem?
Papież Franciszek radzi zmęczonym i samotnym księżom przyjaźń Boga i szczerą przyjaźń z drugim człowiekiem. Warto przy tej okazji zauważyć, że duszpastersko zaangażowany w Kościele jest nie tylko ksiądz, nie tylko on się trudzi i nie tylko on przeżywa samotność.
Jeżeli młody kleryk Kolbe wierzył, iż Rzym pełen jest bab czyhających na jego cnotę, to powtarzał niewątpliwie opinię panującą wśród kleryków w ogóle… ale kobiety słysząc o tym pytają zwykle, czy oni wszyscy naprawdę mają się za aż tak pociągających, żeby warto było czyhać? - pisze s. Małgorzata Borkowska OSB.
{{ article.description }}