Środowisko księży jest specyficzne. Czym różni się od innych grup mających dostęp "zawodowy" do dzieci? Obowiązkowym celibatem. Nie celibatem, ale obowiązkowym celibatem.
Ten moment gali, warto ocalić na dłużej - moment artystycznie i emocjonalnie czysty i piękny.
ks. Tomasz Szałanda / DEON.pl
Tak naprawdę jednak Chrystus przywitał mnie w niedzielę, by w następną pożegnać. Wchodząc po raz pierwszy na teren tynieckiego opactwa, w bramie, na kamieniach klęczał Żebrak. Nie rozpoznałem Go.
Są wydarzenia, które uświadamiają, jak wielka jest skala cierpienia wokół nas. Są rzeczy, których zło przekracza nasze wyobrażenia. Aż trudno uwierzyć, że mógł do nich doprowadzić sam człowiek. Czy jest to zło, którego chce Bóg?
Klerykalne struktury i klerykalne zarządzanie w kościele katolickim przyczyniło się do rozprzestrzeniania się wykorzystywania seksualnego. Kobiety na przywódczych stanowiskach mogą to zmienić.
W ubiegłym tygodniu jezuici otrzymali dokument będący efektem długiego rozeznania, w które włączony został nawet Papież. To, co otrzymaliśmy, śmiało można nazwać wolą, jaką Bóg ma wobec zakonu.
Widziałam kobiety myjące klasztorne podłogi, pracujące w zakrystii, w parafialnej kancelarii, sprzątające kościół. Jeśli jest to czyjś świadomy wybór, to nic mi do tego. Jednak jak często kwestie nierówności i wykorzystywania przykrywa się w katolickich rozmowach banałami o służbie, poświęceniu i świętości?
Kościół z nowoczesnym podziałem władz ma kłopot. Czy ze swoją feudalną strukturą może odnaleźć się w demokratycznym państwie?
Raport fundacji "Nie lękajcie się" to granat wrzucony między biskupów. Jego detonacja porani kilku biskupów, którym trudno będzie teraz oderwać od swojej sutanny łatkę z napisem: "obrońca pedofilów", ale spowoduje lawinę. Lawinę, której nie da się już powstrzymać. Może to być jednak lawina, która będzie dla polskiego Kościoła oczyszczająca.
Franciszek ucałował dłoń ofiary pedofilii. Jeśli Kościół w Polsce szybko nie pójdzie za przykładem papieża, kościoły będą radykalnie pustoszeć. I to będzie wina Kościoła, który rozminął się z Ewangelią i bardziej się martwi o swój wizerunek niż o pomoc słabym, skrzywdzonym i zranionym. To już naprawdę ostatni dzwonek. Za chwilę będzie za późno - pisze redaktor naczelny DEON.pl Piotr Żyłka.
Czy spotkanie biskupów z całego świata w sprawie ochrony nieletnich przed nadużyciami ze strony duchownych to okazja do rozgrywek i podziałów? Sprawa jest zbyt poważna, aby tak było.
Nie boję się o Kościół, który utraci polityczne wpływy, przywileje, wiarygodność, pieniądze, uznanie. Prawdopodobnie nigdy nie będzie bliższy Boga, którego wyznaje, niż w tym skruszeniu i ogołoceniu. Boję się jedynie Kościoła przekonanego o tym, że jego siła tkwi w strukturach; który nie potrafi przyznać się do błędu; który ma faryzejską mentalność.
Oczekiwany z niecierpliwością dokument został dziś rozesłany do przełożonych prowincji zakonnych na całym świecie. Dziesięciostronicowy, konkretny tekst, daleki od ideologii, przepełniony Ewangelią.
Odpowiedź na to pytanie wydaje się być prosta: śmierć i zmartwychwstanie Jezusa. To pewne i niepodważalne. No dobrze, ale czy naprawdę tak jest? Czy każdego dnia jesteśmy w stanie sobie to uświadomić i czy o to chodzi? Mam pewne wątpliwości.
Skąd niechęć biskupów do przygotowania raportu na temat nadużyć?
"Pamiętamy!", "Nigdy ci tego nie zapomnę!" - takie wyrażenia mogą być pozytywne, ale mogą również zasmucać. Pamięć może służyć uczeniu się na błędach, a może i podsycać nienawiść.
Zaplanowany od 21 do 24 lutego br. "szczyt" biskupów z całego świata w sprawie nadużyć duchownych raczej nie będzie medialnym widowiskiem. Jest nadzieja, że będzie punktem zwrotnym w podejściu do sprawy wielu duchownych i świeckich członków Kościoła powszechnego. Także w Polsce.
Jezuici czekają w napięciu na przełomowy list Generała Zakonu. W murach Kurii Generalnej w Rzymie panuje atmosfera ekscytacji.
Słyszeliście o naszych braciach i siostrach, którzy giną na granicy z USA? To kilka tysięcy osób. Wszyscy pragną tylko jednego.
Każdy może dostrzec, że w momentach decyzyjnych w życiu Kościoła nie myśli się o włączeniu w nie kobiet, a przede wszystkim nie myśli się o włączaniu kobiet konsekrowanych.
{{ article.description }}