Piotr Chydziński
Krakowski Teatr Odwrócony postawił swoim widzom w premierze spektaklu "Zakazana miłość" trudne pytanie.
Mężczyźni, którzy głoszą tego rodzaju reakcjonistyczne teorie, zwykle po prostu nie mają pojęcia o kobietach. Mają w głowie urojony obraz dawnych (cokolwiek to znaczy) niewiast. Jeżeli takie rewelacje wypowiada duchowny Kościoła katolickiego - i to w stopniu doktora! - to jest to znak, że być może wielu księży i duchowych przewodników o kobietach, czyli połowie ludzkości, wie tyle, co nic. To z pewnością nie zachęca pań do bycia sobą we wspólnocie Kościoła.
Przedłużający się protest osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów na sejmowym korytarzu zrodził m. in. pytania o to,w w jaki sposób są oni traktowani przez Kościół. Pojawiły się oskarżenia o obojętność i lekceważenie zarówno problemów tej części społeczeństwa, jak i tych, którzy do niej należą.
Okazuje się, że można być byłym pastorem i opisać swoją drogę do Kościoła katolickiego bez pretensjonalnych szarży czy udowadniania czegokolwiek. Okazuje się, że można opowiedzieć po prostu uczciwą historię, nie osądzając nikogo. Ulfowi i Birgitcie Ekmanom się to udało. Jak?
Co stało za irracjonalnym zachowaniem decydentów w sprawie małego Alfiego, którzy nie zezwolili na profesjonalną (racjonalnie uzasadnioną) próbę ratowania pacjenta?
Choć one są wyznacznikiem priorytetów nie tylko polityków, lecz także nas wszystkich. Bo polityków wybieramy my. Tu chodzi o wizję Polski. Dla kogo ma być domem, dla kogo przedsionkiem, w którym zza drzwi dostaje się jałmużnę.
Czy jest ona mężatką czy bezżenną, rozwiedzioną, niepełnosprawną, wdową, powtórnie zamężną, homoseksualistką, kobietą interesów lub bezdomną, bądź też ofiarą nadużyć. Jak się wyraża ich szczególna i wyjątkowa świętość?
Podobnie jak na innych przedmiotach, tak też na lekcji religii chcieliby dowiedzieć się czegoś, co przyda im się w dalszym życiu. Niełatwo było ich przekonać, że w dorosłym życiu będą się częściej modlić i spowiadać niż używać tabliczki mnożenia. Młodzi potrzebują widzieć tu i teraz, że idee i abstrakcyjne pojęcia dotyczące Boga mają jakieś namacalne powiązanie z ich życiem.
Mocno wyakcentowano zatroskanie duszpasterskie obejmujące katolicko-ewangelickie małżeństwa mieszane. Mowa była od samego początku o "duchowym głodzie wspólnego przyjmowania Komunii św.". Zdaniem niemieckich pasterzy bywa on tak silny, że może zagrozić małżeństwu i wierze współmałżonka. Chodzi tu szczególnie o tych wiernych obydwu wyznań, którzy chcą bardzo świadomie przeżywać swoje małżeństwo jako chrześcijanie.
Otwarcie przez Franciszka drzwi do "rozeznania" małżeńskiego nie unieważnia wielkiego trudu i zarazem zachwytu dla wszystkich małżonków, którym wiatr życia mocno wiał w oczy, i którzy mimo to wybrali nierozerwalność nad zmianą trasy. Bergoglio nie ponosi osobistej winy za stan świata, a przecież czuje się z nim nierozerwalnie związany.
Znalezienie recepty zajęło papieżowi niemal 50 lat kapłaństwa. Ale to co napisał pokazuje, co zrobić, żeby zostać szczęśliwym i świętym!
Intencja modlitwy, ogłoszona przez papieża Franciszka na miesiąc maj jest bardzo ogólna i chciałoby się nawet powiedzieć, że jest zbyt ogólna, ale gdy przyjrzymy się jej uważnie, ogólnikowość ta nabiera sensu i staje się szansą.
Ojciec Święty zachęca spowiedników do tego, aby podjęli zwielokrotniony wysiłek wsłuchiwania się w historie penitentów. Sami spowiednicy natomiast oczekują kryteriów rozeznania, z których mogliby korzystać w konfesjonale.
To taki rodzaj współczucia, który przeżywamy siedząc wygodnie przed telewizorem w ciepłych kapciach i wzruszając się losem świata. Tak naprawdę jednak nie dotyka nas ono głęboko i nie dociera do serca. Zmieniamy kanał i jesteśmy już w innym świecie. Jak z nim walczyć?
Jeszcze w czwartek zasypiałem w świecie potłuczonym na wiele kawałków. W piątek miałem jednak wrażenie, że obudziłem się w nowej rzeczywistości. Dla chrześcijan nastąpił najprawdopodobniej jeden z najbardziej decydujących okresów w dziejach ludzkości.
Obecność krzyża w przestrzeni publicznej jest konieczna. Nie może jednak mieć miejsca kosztem religijnego przesłania, jakie ten znak niesie od stuleci, adresując je nie tylko do chrześcijan.
Coraz częściej spotykam sytuację, w której ktoś chce ochrzcić dziecko, ale nie ma szans na znalezienie chrzestnego wśród swoich znajomych. Albo ktoś żyje w związku bez ślubu kościelnego, albo jest po rozwodzie i żyje w nowym związku.
Julia Płaneta
Przypomina mi się historia pewnego dominikanina, który zapytał kiedyś w konfesjonale pobożną panią, czy czyta Pismo Święte. Usłyszał odpowiedź: "A niech mnie Pan Bóg broni! Co ja, jakaś protestantka jestem?"
Czy coś jest w stanie zahamować tę radosną twórczość papierologii, która niszczy szkolnictwo, służbę zdrowia i inne miejsca, gdzie w sposób szczególny powinno się liczyć dobro człowieka?
Wieść niesie, że drugi rozdział najnowszej adhortacji Franciszka o powołaniu do świętości jest trudny do strawienia. Co prawda same nazwy herezji: gnostycyzm i pelagianizm brzmią egzotycznie, nie powinniśmy jednak zbyt szybko składać broni i omijać "kłopotliwego" tekstu.
{{ article.description }}