Mam problem z "Klerem". Seans dawno się skończył, a film ciągle za mną chodzi, męczy i uwiera. Nie da się go z siebie zrzucić. Smarzowski wie, jak zrobić widzowi wjazd na psychikę w wersji total hard.
Rodzaje nadużyć ujawniają winy bardzo poważne: kapłaństwo traktowane jako upoważniające do sprawowania władzy nad innymi, obłudne tuszowanie jako zwyczajny sposób postępowania dla "dobra Kościoła". Praktycznie postawa, przecząca każdemu słowu wypowiedzianemu przez Jezusa.
Autor Listu do Hebrajczyków napisał, że "niektórzy nie wiedząc, aniołom dali gościnę". Te słowa wyrażają wrażliwość asyryjskich chrześcijan. Nieznajomych traktują jak wysłanników Boga, których goszczą, tak jak ty i ja ugościlibyśmy anioła z nieba.
Medialne doniesienia o "homopropagandzie", "tworzeniu antywartości" i "upadku wychowania" w ZHP powodują u części katolików silne emocje. W wypowiedziach wielu portali "katolickich" zabrakło jednak nie tyle rzetelności, co w ogóle prawdy.
Sygnatariusze apelu piszą o ohydnej, profanującej sacrum sztuce, której najnowszym przykładem jest właśnie "Kler". A ilu z tych, którzy ten apel podpisali ów film widziało?
Nie powinno tak być. To nie tylko antyświadectwo. Skutki takiego przyzwolenia mogą się okazać fatalne, a w niektórych przypadkach wręcz tragiczne - pisze ks. Artur Stopka.
"Globalne ocieplenie... He, he..." - mówią sceptycy. Upały i deszcze powodujące lokalne podtopienia, takie jak w tym roku, zamykają im na chwilę usta.
Sytuacja, w jakiej znalazł się Kościół w ostatnim czasie na skutek ujawniania się kolejnych faktów dotyczących wykorzystania seksualnego nieletnich przez osoby duchowne, jest bardzo napięta, bolesna, krytyczna.
Spotkanie Franciszka z litewskim duchowieństwem można czytać właśnie przez ten pryzmat: jako danie wskazówek na przyszłość i próbę przygotowania do sztormów, które mogą nadejść.
Świętowanie niedzieli jest więc swoistym papierkiem lakmusowym naszej wiary. Powszechności niedzielnego handlu w Polsce jesteśmy sobie sami jako społeczeństwo winni, a załatwianie tego problemu ustawą jest raczej wyrazem słabości, a nie siły. Nikomu bowiem nie opłacałoby się otwierać sklepów, gdyby wiedział, że nikt na zakupy nie przyjdzie.
Proces oczyszczenia się Kościoła dopiero rusza. Tak jakby słowa papieża-Polaka dopiero teraz dotarły, teraz zostały właściwie zrozumiane.
Sprawa stowarzyszenia "Wiosna" oraz materiałów opublikowanych wczoraj na portalu Onet.pl wywołała falę komentarzy. Są dwie rzeczy, o których warto w tej sprawie pamiętać.
Do filmu Wojciecha Smarzowskiego podchodzę z ciekawością i spokojem. I dziwią mnie komentarze oburzonych katolików, którzy (w zdecydowanej większości) filmu jeszcze nie widzieli, a już wiedzą, że jest on narzędziem mającym zniszczyć Kościół - pisze Piotr Żyłka.
Ewa Kusz / Centrum Ochrony Dziecka
"Od przełożonych kościelnych oczekuję, aby podjęli działania. Nie ma alternatywy dla przejrzystej i odważnej komunikacji opartej na wyzwalającej mocy prawdy" - pisze Ewa Kusz z Centrum Ochrony Dziecka.
To nie są zgrabne sformułowania przeznaczone dla mediów, lecz bardzo ważne refleksje adresowane do wszystkich katolików na Starym Kontynencie.
Myślę, że jako Kościół zaczynamy wchodzić w czas wielkiej próby. Jej powodem wcale nie jest jednak ogrom skandalu pedofilskiego wśród duchownych.
Sam Kościół w swoim nauczaniu nie odmawia Duchowi Świętemu suwerennego działania również w chrześcijańskich wspólnotach niekatolickich. Zresztą wystarczy otworzyć Pismo Święte.
Módlmy się za papieża Franciszka, który pomimo nacisków świata mediów i osób domagających się podjęcia natychmiastowych decyzji, tylko pozornie milczy.
"Do Pań i Panów, którzy mają władzę nad ludzkim zdrowiem i życiem. Do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, do Władz Miasta Stołecznego Warszawy (...) Nie możemy przestać o tym mówić. Nie możemy milczeć" - dramatyczny list s. Małgorzaty Chmielewskiej do rządzących.
W zakresie prewencji Kościół zrobił zatem dużo. Żadna inna instytucja nie zrobiła tak wiele. Ale…
{{ article.description }}