Kiedy słyszę, że podczas Synodu o młodzieży w Watykanie, biskupi będą zastanawiać się nad rolą kobiet w Kościele, czuję, jak wstrząsa mną wściekłość.
Sądowe rozstrzygnięcia w na pierwszy rzut oka błahych sprawach piekarza, drukarza, polskiej lekarki z Norwegii czy aptekarza z apteki za rogiem są bardzo istotne dla nas, wierzących, którzy chcemy budować wspólny dom z myślącymi inaczej od nas.
Dość często słyszę zarzut, że wielkie imprezy chrześcijańskie są dobre dla ludzi niedojrzałych albo płytkich w wierze, którzy potrzebują tego typu "wrażeń", bo zwykłe chodzenie do kościoła jest dla nich zbyt nudne. Jak to jest?
Jest jeden gest, który możemy wykonać, a który, tak jak powiedział kardynał Nycz, będzie czynem kosztownym, wymagającym wyrzeczenia i codziennej uważności.
Z dobroci serca podwoził mnie na chwilę do domu Brat Piotr, którego wyznania nie znałem, a w trakcie drogi zrozumiałem, że nie jest katolikiem. Nie wyskoczyłem z samochodu w panicznym lęku. Widziałem w nim mojego Brata, który mi pomógł, widziałem w Nim miłującego mnie Pana, który mi usłużył.
Księża muszą być czujni, muszą robić sobie swoisty rachunek sumienia ze swoich napięć. Dlaczego mam chęć oddać lub nie oddać ambony politykom?
Wypowiedzi tłumaczących i przypominających Polakom, że Kościół nie identyfikuje
się z żadną opcją i nie szuka swoich reprezentantów, jest zbyt mało. Korzystają na tym
politycy, a Polakom wydaje się, że biskupi do spółki z rządzącymi usiłują z Polski zrobić
państwo wyznaniowe.
Można chyba powiedzieć, że Kościół w Polsce nie ma dobrej passy. Nie chodzi tylko o rozpalający emocje film, który pobił rekordy frekwencyjne w ostatnich tygodniach. Chodzi również o pojawiające się informacje dotyczące jego zwykłego funkcjonowania, wskazujące na nasilające się niekorzystne zjawiska.
Dmuchany od lat balon zadowolenia z tego, że "przecież nikt nie pomaga tyle, ile my", głośno pęka w starciu z prostym pytaniem, które kierują do nas niepełnosprawni: "czy naprawdę uważacie, że wszyscy jesteśmy w Kościele równi?".
Seminarium to osobny świat, w którym z wyjątkiem tylko tych kobiet - prawie zawsze zakonnic - które dla nich gotują, sprzątają i piorą im ubrania, przebywają jedynie mężczyźni.
Ta dość obrzydliwa książka weszła na rynek chyba ponad pół roku temu. Dlaczego publikacja, która w tak bezecny i bezczelny sposób podważa dobre imię abpa Grzegorza Rysia, została przemilczana przez Rzecznika KEP?
Przypominam tę sprawę nie po to, by bronić abp. Michalika, bo błędy popełnił. Jest ona jednak koronnym dowodem na to, że niezwykle łatwo jest wysuwać oskarżenia i ferować wyroki wobec bliźniego, widzieć drzazgę w jego oku, a belki we własnym nie.
Gdy słyszę, że ujawnianie skandalicznych nadużyć seksualnych jest przypuszczaniem ataków na Kościół, to robi mi się niedobrze.
Widząc, że ogrom tego problemu znacznie nas przerasta, może będzie dodatkową motywacją, aby tym bardziej pomóc osobom znajdującym się na pierwszej linii zaangażowania.
Młodzi w żadnym zakątku ziemskiego globu nie powinni się poczuć przez Synod zlekceważeni.
Wszelkie namowy do bojkotu, sugestie o zagrożeniu dla wiary w stylu: "zawracanie katolickiej młodzieży w głowach" albo "bałamucenie katolików w pierwszą sobotę miesiąca" ani z katolicyzmem ani z miłością Przenajświętszego nie mają nic wspólnego.
Ciekawe, że nasze ultrakatolickie media nie podjęły jakoś tego wątku, choć przecież każdego Polaka musiało to ruszyć… Taki zimny prysznic dla nas wszystkich, dla naszych popularnych wyobrażeń o polskim Chrystusie Narodów, o nieskalanej polskiej historii i polityce, o bohaterstwie w odpieraniu "innych".
Karol Wilczyński / DEON.pl
Skupiając się na karykaturalnym obrazie patologicznych zachowań księży przedstawionych w filmie Smarzowskiego, łatwo może uciec nam naprawdę ważna rzecz.
Za obronę przed nagonką. Za powrót do podstawowych standardów w dążeniu do sprawiedliwości.
Paweł Kowalski SJ / kw
Ważne wskazówki od Pawła Kowalskiego SJ. Jeśli jeszcze nie byliście - przeczytajcie. Jeśli już byliście, przeczytajcie, co trzeba teraz zrobić.
{{ article.description }}