Wzruszająca jest ciągle trwająca pamięć o tym holenderskim zakonniku, który tak kochał Syrię i Syryjczyków, że nie wahał się oddać za nich życia.
Coraz wyraźniej widać, że wywołujące oburzenie wielu katolików na całym świecie ostre słowa wielokrotnie kierowane przez papieża Franciszka pod adresem hierarchów niejednokrotnie miały uzasadnienie i wcale nie były przesadne.
Nikt nie zaprzecza, że wielu naszych rodaków wykazało się wielką odwagą i bohaterstwem pomagając Żydom, ale ta zbrodnia wymaga jasnego i całkowitego potępienia. Żadna próba osłabiania winy nie powinna mieć miejsca.
Wzniosłem więc ręce ku Najwyższemu, zacząłem śpiewać "Ześlij deszcz". Śmiali się współwędrowcy ze mnie. Za chwilę chmur na sklepienie nieba wylazło więcej. Śmiali się nadal. Pojawił się silny wiatr. Śmiech ucichł. Modlitwę przerywa mi pątniczka: "niech ksiądz przestanie odprawiać te swoje szamaństwa".
Prawie zawsze, jak również obecnie dzieje się w przypadku nadużyć w stosunku do zakonnic, mówią ofiary, które próbowały dojść sprawiedliwości, jednak na ogół bez rezultatu, w łonie instytucji, do której należą - Kościoła.
Tym panom nie chodzi o ochronę życia człowieka od jego poczęcia do naturalnej śmierci, lecz o walkę ideologiczną. To przykre, bo wielu uważa ich za głos ortodoksyjnych katolików.
To nieszczęśliwy przypadek, że w Polsce święto wojska pożarło Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Maryja przebija się do naszej świadomości jako Ta, która ratowała Polaków, ale już nie Polki.
Te słowa ukazują w sposób oczywisty, że mamy tu do czynienia z prawdziwym postępem dogmatycznym, wyrażającym treść wiary, która stopniowo dojrzewała do zrozumienia, że nie jest możliwe utrzymywanie kary śmierci w naszych czasach.
Co sprawiło, że Kościół katolicki w naszym kraju wypowiedział się jednoznacznie w konkretnej politycznej kwestii, która czeka na ostateczne rozstrzygniecie?
Julia Płaneta
Długo szukałam swobody w Kościele i zrozumienia wielu gestów. Jedne są mi bliskie, w innych zupełnie się nie odnajduję. Uważam, że jest tylko jedna wytyczna.
Joanna Petry-Mroczkowska
W artykule "Dlaczego ksiądz czy seminarzysta nie zgłasza przełożonym nadużyć seksualnych" o. James Martin pokusił się o diagnozę powodów. Materiał ten jest przejrzysty, ale można by go jeszcze bardziej streścić.
Wesele jest świętem młodych. Nie jest jednak możliwe bez gości. Kto powinien więc decydować czy w zabawie wezmą udział dzieci czy nie?
Intuicja podpowiada, że nie ma dwóch prawd: nie może stać się nieprawdą to, co dotychczas prawdą było. Tego typu upraszczające myślenie prowadzi niestety do prób oskarżenia Stolicy Apostolskiej o niszczenie doktrynalnej tradycji czy wręcz herezję.
Na podstawie mojego własnego doświadczenia i wielu rozmów prowadzonych przez lata z księżmi i członkami zgromadzeń zakonnych spróbuję podać sześć powiązanych ze sobą powodów ich oporu - pisze jezuita.
Rozumiem, że ktoś może nie lubić papieża Franciszka, może się sprzeciwiać jego nauczaniu, a zwłaszcza stylowi, w jaki przemawia do ludzi. Trudno też sobie wyobrazić, by jakiś papież nie miał wrogów, a szczególnie papież aktywny, realizujący konkretny program.
Nie ma więc niczego niespodziewanego ani zaskakującego we wprowadzonej właśnie przez Franciszka zmianie w Katechizmie Kościoła Katolickiego, mówiącej wprost i bez żadnych wyjątków, że w świetle Ewangelii kara śmierci jest niedopuszczalna.
Nęcono go kiedyś, aby porzucił jezuitów, wrócił do prawosławia i ożenił się. Kiedy przynęta na niego nie podziałała, sugerowano mu, że będąc bezżennym zakonnikiem, miałby duże szanse zostania biskupem.
Dopiero dziś, kiedy tak wiele kobiet przeżywa tę tragedię, zdajemy sobie sprawę, że Ojciec święty miał rację.
Jednym z najważniejszych znaków troski Pana Boga o Jego Kościół jest ogień, jaki zapala w ludziach, którzy dają początek czemuś nowemu w Kościele. Tym ogniem jest palące pragnienie zrobienia czegoś więcej. Takie pragnienie drążyło serca świętych, którzy stali u początku wszystkich zakonów, ten sam ogień gorliwości palił twórców wszelkich autentycznych ruchów religijnych, dzieł pomocy ubogim, czy dzieciom.
Czy mamy kryzys Kościoła? Tak, mamy. Czy jest się czego bać? Wręcz przeciwnie.
{{ article.description }}